Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 08-19-2007, 08:49   #1
rasgan
 
rasgan's Avatar
 
Reputacja: 2 rasgan jest na bardzo dobrej drodze
$: 50 962
[sesja] [Autorski] Bohaterowie Kontynentu Zagłady III

Stary Bajarz

Pamiętacie czasy przed Wojnami Chaosu? Nie? Ja przyznaję, że też nie bardzo. Ledwo pamiętam opowieści o tym co było kiedyś. Zresztą kto by chciał ich słuchać? Kto by chciał słuchać o dobrobycie, spokoju? Kto chciałby słuchać o tym jak wspaniale się żyło za czasów króla Direnecha IV, w czasach gdy ledwo wiąże się koniec z końcem, w czasach gdy trzeba odbudować dom? Opowieści o bohaterskich czynach, o wygranych bitwach też już nie opowiadam po karczmach. Dlaczego? Bo każdy je zna. Każdy słyszał o generale Diardonisie, o Falanthirze, Veronie czy tajemniczym elfie zwanym Wygnańcem. Każdy zna Elee, Lusille czy przebieg bitwy o Szary Jar. Mówiło się o tym wiele i mówić będzie jeszcze więcej, ale nie ja. Ja mam dość opowieści odgrzewanych jak ten bigos. A właśnie, karczmarzu, czemu staremu bajarzowi dajecie odgrzewany bigos? Wracając jednak do mojej opowieści. Dziś opowiem wam o czymś, co jest świeże, o czymś, czego jeszcze nie znacie. Opowiem wam o grupce młodzieńców. Każdy z nich pochodzi z innego miejsca, każdy ma swoją historię lecz złączyło ich przeznaczenie. Nie wierzycie w przeznaczenie? Źle robicie! Choć bogowie już nie są tak potężni, choć nie pokazują nam swej woli są jednak wśród nas. Daję słowo, że są bliżej niż myślicie. Na czym ja to... a tak. Miałem wam opowiedzieć o tych młodzieńcach. Ano zaczęło się niedaleko Otai Bang, niewielkiej wioski przy Górach Wielkich, kilka mil od znanych z legend Smoczych Borów. Rzecz ta działa się całkiem niedawno, tak niedawno, że chyba jeszcze się dzieje, ale to inna bajka. Tak więc nasi bohaterowie wędrowali swymi ścieżkami niczego nieświadomi i czynili to, co było im zapisane. A było to tak:

Nirel

Od opuszczenia domu przez Nirela minęło już wiele dni. WÄ™drówki po lasach, obserwacja zachowaÅ„ zwierzÄ…t oraz poszukiwanie wÅ‚asnego ja wÅ›ród drzew bardzo dobrze wpÅ‚ywaÅ‚o na jego samopoczucie. ChÅ‚opak miewaÅ‚ jednak dni, podczas których brakowaÅ‚o mu rozmowy z ludźmi, nocy spÄ™dzonej w łóżku, jednym sÅ‚owem – jak każdy mÅ‚ody chÅ‚opak, czasem tÄ™skniÅ‚ za domem, za ludźmi. KochaÅ‚ lasy, kochaÅ‚ swojego sokoÅ‚a, lecz nie zawsze towarzystwo Ankh wystarczaÅ‚o. WÅ‚aÅ›nie zbliżaÅ‚y siÄ™ te dni. Coraz dotkliwiej odczuwaÅ‚ brak towarzystwa innych ludzi. Nie zawsze byÅ‚a okazja odpowiedzieć na ten „zew”, a tego dnia wcale nie miaÅ‚ ochoty z tym walczyć, zwÅ‚aszcza że dziÅ› nie byÅ‚o koniecznoÅ›ci by pozostaÅ‚ sam. Niedaleko od obozowiska Nirela, w dolinie, znajdowaÅ‚a siÄ™ karczma „Dziki Pies”. Z obserwacji, które prowadziÅ‚ przezorny mieszkaniec lasów wynikaÅ‚o, że karczmÄ… zajmujÄ… siÄ™ trzy osoby: karczmarz z małżonkÄ… i synem, ruch w karczmie byÅ‚ raczej umiarkowany. ~~Dlaczego by nie spróbować~~ – pomyÅ›laÅ‚ mÅ‚odzieniec.

Mi Raaz

Od wielu, zbyt wielu, dni byÅ‚ w drodze. Poszukiwania mistrza Oni nie przebiegaÅ‚y dokÅ‚adnie tak jak sobie to wyobrażaÅ‚ mÅ‚ody wojownik. ~~Nie tak to miaÅ‚o być~~ – myÅ›laÅ‚ nie raz podczas podróży. Nadzieja jednak umiera ostatnia – tak przynajmniej mawiajÄ…. IdÄ…c za jakimÅ› wewnÄ™trznym gÅ‚osem oraz za plotkami, bo za czym innym można by kroczyć bez celu, mistrz pięści i kopniÄ™cia dotarÅ‚ do niewielkiego miasta zwanego Otai Bang. W niewielkiej mieÅ›cinie byÅ‚ swego rodzaju atrakcjÄ…, dzieci za nim biegaÅ‚y, ludzie patrzyli spode Å‚ba, ale to inna historia. Nasz bohater zasiÄ™gnÄ…Å‚ jÄ™zyka i dowiedziaÅ‚ siÄ™, że ponoć ktoÅ› podobny jemu mieszka kilka dni drogi stÄ…d na północ. Ponoc jakiÅ› pustelnik w górach siÄ™ zaszyÅ‚. WyruszyÅ‚ wiÄ™c mistrz pięści na północ. Bez chwili wytchnienia maszerowaÅ‚ nie zważajÄ…c na głód i zmÄ™czenie, ale i na niego przyszÅ‚a pora, i on musiaÅ‚ odpocząć. Bogowie mieli jednak w opiece odważnych i zdeterminowanych. Tacy jak on zawsze mogli liczyć na odrobinÄ™ szczęścia. I tym razem nie byÅ‚o inaczej. Oto przed wojownikiem, w niewielkiej dolince ukazaÅ‚a siÄ™ karczma.

Gnargo

PogoÅ„ za nekromantÄ… trwaÅ‚a dÅ‚ugo, lecz jak każde tego typu zadanie Grango wykonaÅ‚ do koÅ„ca, bezbłędnie. SzczÄ…tki maga zostaÅ‚y spalone, tak jak pomniejsze plugastwa, które przyzywaÅ‚. To nie byÅ‚ ciężki bój, wÅ‚aÅ›ciwie to byÅ‚o zabicie dziecka, które dopiero zaczynaÅ‚o przygodÄ™ ze Å›mierciÄ…. Czerwonooki krasnolud nie wiedziaÅ‚ gdzie dokÅ‚adnie jest. WiedziaÅ‚, że powinien być niedaleko wioski Otai Bang, że idÄ…c na poÅ‚udnie dotrze do siedliska ludzi, a stamtÄ…d już bÄ™dzie wiedziaÅ‚ gdzie iść dalej. ~~Å»e te Å›mierdziele nigdy nie mogÄ… siedzieć gdzieÅ› bliżej miast~~ – przeklinaÅ‚ w duchu nekromantów. ~~Å»e zawsze Å‚ażą gdzieÅ› po lasach, chowajÄ… siÄ™ popieprzeÅ„cy~~.
Wyobrażając sobie kolejnego nekromantę, którego przyjdzie mu zabić, to, co mu zrobi zanim ten umrze, krasnolud szedł na południe. Właściwie to tak mu się zdawało, każdy z was powinien wiedzieć, że nie za dobrze u brodaczy z orientacją na powierzchni. Zapadał już zmrok, gdy spojrzenie demonicznych oczu przyciągnęło światełko gdzieś w dolinie. Kilka minut drogi w dół zbocza i krasnoludowi ukazała się karczma.

Alkus

Alkus byÅ‚ zÅ‚odziejem i to dobrym zÅ‚odziejem. MiaÅ‚ niestety odrobinÄ™ pecha w ostatnich dniach. Nie dość, że miaÅ‚ na pieÅ„ku z gildiÄ… w Rosogoln i musiaÅ‚ opuÅ›cić miasto, to jeszcze jego Å›rodek transportu wypiÄ…Å‚ siÄ™ na niego. Podczas podróży wozem, oczywiÅ›cie bez opÅ‚at, w czasie postoju w karczmie „Dziki Pies” wÅ‚aÅ›ciciel Å›rodka transportu, caÅ‚kiem gruby kupiec znalazÅ‚ mÅ‚odzika i straszliwie zbesztaÅ‚. Dobrze, że straży nie chciaÅ‚ wzywać. Ni mniej, ni wiÄ™cej - los znów siÄ™ wypiÄ…Å‚ na chÅ‚opaka.
~~ I co teraz? WylÄ…dowaÅ‚em na jakimÅ› zadupiu, z dala od ludzi, kilka dni drogi do najbliższego miasta~~ – zastanawiaÅ‚ siÄ™ nad swojÄ… sytuacjÄ… chÅ‚opak. Po kilku chwilach daÅ‚ sobie jednak spokój i zaczÄ…Å‚ myÅ›leć o organizacji noclegu. Przecież przyjemniej siÄ™ myÅ›li na sianie, albo w łóżku.
 
__________________
Szczęścia w mrokach...

Ostatnio edytowane przez rasgan : 08-19-2007 o 08:53.
rasgan jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama