Reputacja: 2  | Eliss przerwała na chwilę pracę i popatrzyła co też inni "majstrują" w stołówce. Patrzyła na pozór obojętnym wzrokiem i przyglądała się jak reagują na te wszystkie wydarzenia. Najpierw odezwała się ta biedna pierwszoklasistka i to na nią Eliss skierowała swoją uwagę. "Widać, że już z nią lepiej"- pomyślała i przystanęła opierając brodę na końcówce mopa.
"- Yy... Pani dyrektor mówiła coś jeszcze? To znaczy... Kiedy mamy się stawić...? ee... To znaczy... - mówiła pół-szeptem, bardzo słabym głosem. W końcu wzięła się w garść i zapytała trochę głośniej:
- Mamy się u niej stawić jak skończymy...?"
"Najwyraźniej nie myliłam się co do jej oceny... trzeba z niej wykrzesać więcej pewności siebie, bo chyba ze strachu zaraz schowa się pod stół"- skwitowała. Mimo to nabrała sympatii do tej niepewnej małolaty. Posłała jej wesoły uśmiech i zabrała się za dalszą robotę. Do szorowania podłóg była przyzwyczajona. W domu nieraz musiała wykonywać "brudną robotę" choć coraz częściej zaczęła wyręczać ją siostra. Za to "ukochany" braciszek włóczył się w najlepsze i korzystał z życia... "Eh.. ta sprawiedliwość"-rozmyślała wykonując posuwiste ruchy mopem. Na podłodze wrescie zaczynalo być widać efekt jej pracy. Za to woda w pojemniku była niestety niezbyt czysta i świeża. Eliss zostawiła mop i wzięła wiadro, aby wymienić wodę na czystą. Przechodząc zauważyła umizgi pewnej błękitnowłosej uczennicy. "Hmmm"- zastanawiała się. "Ja ją chyba skąś znam.. czy ona przypadkiem nie jest w moim wieku?"- zastanawiała się i z zamyśloną miną szła dalej. Nie przyglądała się dalej scenie. Zresztą mogła sobie ją doskonale wyobrazić. Jak zwykle jakaś obłędnie zakochana dziewczyna "przepadła" w obojętnym spojrzeniu wokalisty szkolnego zespołu.. tego.. jak mu tam? Ascharia.. nie.. Aschura chyba.. Twarz dziewczyny zdradzała koncentrację, a po chwili zajaśniała uśmiechem "No tak Aschura. Wiedziałam!"
Wolnym krokiem podeszła do zlewu niosąc ciężki pojemnik. Wylała wodę i nalała świeżej. Dodała też nieco płynu stojącego na wielkiej umywalce.
"Że też dziewczyny mają czas na takie rzeczy"- pomyślała, a po chwili jej uwaga przeniosła się ponownie na dziewczynę ze szkoły prywatnej. Eliss kiedyś chciała tam być, ale zdawała sobie sprawę, że może być to zbyt duże obciążenie dla rodziców. Wprawdzie nie żyli na niskim poziomie, ale nie mogli powidzieć o sobie jako o bogaczach, a troje dzieci wymagało niemałego kapitału więc nawet mama weterynarz i tata makler nie byli przychylni pomysłowi córki. Eliss miała nawet dostać stypendium, ale jako, że był to jej ostatni rok gimnazjum odpuściła to sobie. Teraz przyglądała się eleganckiemu mundurkowi dziewczyny, ale nie czuła zazdrości. Nie pozwalało jej na to miłe uosobienie. Wszystko tłumaczyła sobie w taki sposób, by zrozumieć stronę drugiej osoby i.. to pomagało. Zatrzymała się i postawiła ciężkie wiadro na podłodze.
"- To przedstawienie ma być wystawione na corocznym Tygodniu Charytatywnym, który nasze szkoły wspólnie organizują - znowu ściszyła głos mając nadzieję, że skoro już ją dostrzegli nie będzie musiała krzyczeć - Będą koncerty, zbiórki, konkursy... a finałem Tygodnia będzie w tym roku przedstawienie, które ma przygotować Wasza szkoła."- zaczęła. Eliss z uwagą przysłuchiwała się jej dalej.
"- Jeśli pani Dyrektor przyjmie moją propozycję, to będzie to przedstawienie o... miłości. "Opowieść o zbieraczu bambusów", jeśli oczywiście zechcecie... Mogłabym Wam pomóc, już wcześniej przygotowywałam różne przedstawienia..."
Eliss o mało nie prychnęła głośno, ale wstrzymując się zasłoniła dłonią usta i wykrzywiła twarz w "uśmiechopodobnym" grymasie. "O rany.. 'Opowieść o zbieraczu bambusów' sama bym lepszej nazwy nie wymyśliła, ma dziewczyna wyobraźnię"- pomyślała. Nie ma co.. zapowiada się żenujący występ, a ona w dodatku ma się tam pokazać publicznie. "Co to to nie.. ja się tam ośmieszać nie będę." Myśląc to chyba zrobiła nieprzychylną minę, bo Mori zmieszała się i dodała: "- Oczywiście jeśli tylko zechcecie, przepraszam..."
"Ooo ja chyba będę miała coś do dodania..."-pomyślała otwierając już usta by powiedzieć co sądzi o tym całym 'przedstawieniu', gdy nagle ktoś odezwał się wyprzedzając ją. "-Ehh... nie masz za co przepraszać, to raczej my powinniśmy Ci podziękować... przecież nam pomagasz, to bardzo miło z twojej strony..."
Z nadal otwartą buzią patrzyła na chłopaka, który to powiedział po czym odwróciła głowę w stronę w stronę Mori zaczynając wydawać z siebie słabe dźwięki protestu, gdy znowu usłyszała męski głos: "- Kamiiru ma rację. To my powinniśmy ci dziękować za pomoc Mori. Nie wiem jak reszta, lecz ja nigdy nie przygotowywałem przedstawienia, zatem myślę, że wszyscy będziemy ci wdzięczni za pomoc. "
Eliss zamknęła usta za to jej twarz wykrzywiła się w zdezorientowanym i zbulwersowanym grymasie. "Ej.. ludzie.. co wy mówicie?" Zdawała się mówić jej twarz. Rzuciła przelotne spojrzenie w stronę okna. "No to pięknie"- pomyślała. -"Wpadłam jak śliwka w kompot, a może nawet gorzej..."
Bezradnie wzruszyła ramionami i zaniosła wiadro w miejsce gdzie sprzątała. Wzięła z impetem mopa i odwróciła się w stronę drzwi gdzie ujrzała wysoką i zgrabną czarnowłosą dziewczynę podającą rękę Mori. "-Jestem Reika Soshimi i mam parę pytań względem przedstawienia, gdyż jak rozumiem, ty masz w jego sprawie sporo do powiedzenia.
Temat jest dowolny, czy będziemy zmuszeni grać w jednym z tak wielu, jakże popularnych od chyba zawsze i w sumie...oklepanych scenariuszy o miłości?
Czy może da sie zagrać w czymś o nieco bardziej...oryginalnej tematyce?"
"Przynajmniej jedna racjonalnie myśląca osoba w tym miejscu"- pomyślała. "Jeżeli już do tego czegoś będę zmuszona to lepiej, aby było to coś nietypowego i oryginalnego." Dziewczyna przez moment zanurzyła się w myślach. Tworzyła barwne scenariusze o nieprawdopodobnych efektach i wciągające widza fabule. "Może to nawet nie taki zły pomysł"- rozmyślała. -"Byle to nie było jakieś ścierwo o bambusach, bez urazy Minoru. Ludzie widząc taki tytuł wezmą to za jakiś dowcip i albo pójdą narobić szumu i obciachu, albo wogóle nie będą zainteresowani." Postanowiła, że potem podzieli się z dziewczyną swoimi uwagami, a tymczasem zauważyła w licealistce pewnego rodzaju sojusznika. Nagle barwne rozmyślania przerwał jej głos pierwszoklasistki. " Eeeee. Skoro... Mamy razem przedstawiać... to znaczy przygotowywać przedstawienie, to każdy by się przedstawił...? To znaczy... Ci, którzy się jeszcze nie przedstawiali..."
"No proszę, a jednak na coś się odważyła... Może nie jest z nią tak źle jak myślałam?" Zaraz potem odezwał się jeden z chłopaków z zespołu przedstawiając się. "Ja tam nigdy ich nie rozróżniałam"- pomyślała z uśmiechem Eliss. "Chyba muszę to nadrobić." W tej chwili zauważyła również iż ten "osobnik" przygląda się jej dziwnym wzrokiem. Uśmiechnęła się do niego ciepło, a on zaczął nagle machać ręką jakby odpychał od siebie niepoważane myśli. "Miły chłopak z niego"- podsumowała. Potem odezwał się nieśmiale drugi członek zespołu. Wydał się równie przejęty i stremowany jak pierwszoklasistka. "Chyba pasowaliby do siebie"- pomyślała nagle Eliss co ją nieco zaskoczyło. Ostatnimi czasy rzadko kiedy zawracała sobie głowę miłostkami, tym bardziej nie swoimi. Pomyślała też, że chyba nie można pozostać milczkiem, którym w rzeczywistości nie jest, a przedstawienie się będzie dobrą okazją do powiedzenia "tego i owego". Odłożyła więc mopa i zwróciła się do wszystkich. -Eliss Elric.. miło mi i uprzejmie- pochyliła głowę w geście powitania.-Widzę, że większość jest zainteresowana przedstawieniem, ja jednak miałabym parę uwag.- zwróciła się w stronę Mori. -A więc pierwsze pytanie.. czy wszyscy z nas będą ci potrzebni, bo jeżeli jest taka możliwość wolałabym się w to nie mieszać, mam masę nauki na głowie, a w dodatku przygotowuję ważny projekt-zaczęła. -Po drugie, jeżeli już koniecznie będę musiała wziąć w tym udział to raczej nie popierałabym tego czegoś o bambusach. Może by zrobić coś bardziej efektownego i przyciągającego uwagę, bo wybacz, ale tytuł wskazuje raczej na jakąś satyrę, a nie dramat miłosny, a chyba kabaret nie jest naszym celem- dodała bez zająknięcia. Mówiła jednak spokojnie, bez wyniosłości w formie rady. -Myślę więc, że łącząc siły storzylibyśmy całkiem ciekawą i przyciągającą widza historyjkę.. co wy na to?- kończąc zwróciła się do wszystkich, a jej twarz lśniła zapałem i werwą. |