Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 26-08-2007, 21:42   #4
Malati
 
Młoda hobbitka ubrana w błękitną sukienkę, na której wyraźne były żółte, kwiatowe hafty, przetykane kolorowymi koralikami, na których odbijały się wesoło promienie słońca, spoglądała na swych towarzyszy z ogromnym zaciekawieniem w dużych jasnozielonych oczach. Tylko na chwilę wzrok swój od nich oderwała przyglądając się jednej z nitek, czy na pewno nie odchodzi od jej najnowszego dzieła. Bo Truskaweczka, której imienia już teraz prawie nikt nie pamiętał, uwielbiała szyć, haftować a ta sukienka była jej najnowszą dumą wyraźnie wybijając się z całej rzeszy ubrań w wiosce, dlatego trochę zbyt mocno odstająca nitka przyprawiłą ją o lekki strach, zaraz jednak przygładziła ją pulchnym paluszkiem , a uśmiech powrócił na jej usteczka, kiedy na wszelki wypadek zakryło to materią fartuszka. Truskaweczka bowiem fartuszek uznawała za jedną z najładniejszych rzeczy w ubiorze każdej kobiety, fartuszek dzisiejszy był biały, a na nim zarysowane były delikatne skrzydełka aniołów, tak by jak najlepiej do sukienki pasował. Zaraz jednak spojrzała na Boela i lekko zmarszczyła zadarty nosek, który słońce przetkało kilkoma piegami. Chwilę po tym ściągnęła brwi, co przy wesołej fizjonomi hobbitki zbyt poważnie nie wyglądało. Spojrzała na kolejny kamyczek, który po wodzie skoczył, zaraz spoglądając na przyjaciółkę i chociaż głodna była, a zapachy unoszące się wokół coraz mocniej ją nęciły to swe zdanie na temat tygrysa musiała wyrazić
- Ale to na pewno prawdziwy tygrys - na słowo prawdziwy położyła szczególny nacisk. Najmłodszym dzieckiem w swej rodzinie była i przez to też jego największą pociechą. Dzięki ich miłości młoda istotka czasami z zagrożeń, czy realności świata sprawy sobie nie zdając. Tak jakby spoglądała na niego przez całkiem różowe okulary, które jeszcze sama zdobiła - bo przecież no musisz wierzyć, że prawdziwy bo dlaczego mieliby nas okłamywać - powiedziała i spojrzała na Klusie brawurą okrywając prawdziwy strach - ale nie musisz się bać, bo on będzie w klatce i on jest dobrze wychowany tak jak mój Guguś - Guguś to znane było w okolicy kocię kotki, które już kilka rąk czerwonymi śladami naznaczyło, bo Guguś był słodkim kociem tylko czasem na drapanki ochoty nie miał, jednak Truskaweczce nigdy to się nie przytrafiło więc i zrozumieć tego dlaczego Guguś lubiany nie jest nie mogła, Nagle jakby zapomniała o czym mówili podbiegła do Klementynki i zaczęła pomagać jej przy karpie, wyjmując z jasnej torby, pasującej do sukienki miski w których ukryte miała sałatki i talerzyki, żeby zjeść dobrze mogli. No cóż Truskaweczka miała wiele pasji, często wiele wielce słomianych, ale oprócz zdobienia ubrań najważniejszą było gotowanie, a jej sztandarowym wręcz dziełem były ciasteczka, wycięte w najprzeróżniejsze kształty, które z upodobaniem robiła, jej kolekcja foremek do ciast, szeroko znana była, a gdy tylko wędrowny kupiec przybył do nich z jakąś mógł być pewien, że w ręce Truskawki ona trafi. Teraz też położyła je niedaleko nich. Oblizała ustka czując jak ślinka na myśl o jedzeniu do jej ust napływa - mniam - powiedziała głośno z niezwykłym entuzjazmem - ale ona pachnie - nie mogąc się powstrzymać kawałeczek doerwała paluszkami i chuchnąwszy na niego w ustkach zanurzyła rozkoszując się jego smakiem.
 
__________________
"Dobrze się widzi tylko sercem, najważniejsze jest dla oczu niewidoczne"
Malati jest offline