Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 08-26-2007, 20:53   #5
Frag
 
Frag's Avatar
 
Reputacja: 2 Frag jest na bardzo dobrej drodze
$: 4 997
Kiedy rybka znalazła się już na talerzach, Klementyna ochoczo zabrała się do jedzenia. Nie tylko dlatego, że uwielbiała takie przysmaki prosto z ogniska. Ona po prostu nie mogła doczekać się kiedy będzie mogła spróbować kolejnego dzieła Truskawki. Ciasteczka pieczone przez przyjaciółkę były największym przysmakiem Klusi; nie było takiej siły, która zmusiła by ją do pozostawienia choć jednego, jeśli takowe jeszcze ostało się na talerzu.
Klementyna sama owszem, potrafiła gotować, nawet całkiem lubiła to zajęcie. Jej specjalnością były maślane bułeczki z owocami. Jednak jej wypieki nie dorównywały arcydziełom Truskawki.
Pulchne paluszki raz po raz odrywały kawałeczki ryby i wkładały je do małych ust. Te śliczne usteczka niezbyt często bywały zamknięte gdyż mała hobbitka była gadułą i zwykle miała całkiem sporo do powiedzenia. Jeśli jednak brakowało jej tematów (lub słuchaczy) śpiewała wesołe piosenki, które często układała na poczekaniu.
Jedząc cały czas zastanawiała się nad tym cyrkiem. I oczywiście nad tygrysem. – Na pewno będzie prawdziwy – poparła przyjaciółkę – inaczej po co mieliby go nam pokazywać? No i – rozważała dalej – musi być dobrze wychowany, bo inaczej przecież pozjadałby tych wszystkich treserów, magików i tych… no… żonglerów! – Mówiła coraz szybciej przejęta myślą, że już niedługo sama przekona się o tym jaki ten tygrys jest naprawdę. – no i na pewno będzie albo w klatce, albo na… smyczy – Klusia nie bardzo wiedziała, czy tygrysy można prowadzić na smyczy, ale pomyślała, że być może owszem – …No i na pewno będzie ktoś, kto cały czas takiego niebezpiecznego zwierzęcia pilnuje, prawda? – hobbitka spojrzała na przyjaciół ciekawa czy się z nią zgadzają. Najpierw na Boela, a potem na Truskawkę.
Na Truskawkę i jej cudną, przepiękną, ech – niesamowitą sukienkę! Bo to było coś, czego Klusia nie potrafiła… Zdecydowanie nie radziła sobie z wszelkiego rodzaju robótkami ręcznymi. Nie miała do tego talentu i już. I choć bardzo się starała, wszelkie próby haftowania, wyszywania czy szydełkowania kończyły się poplątaniem nitek i pokłuciem paluszków. Podziwiała więc przyjaciółkę i jej dzieła, marząc o tym, że i ona kiedyś nauczy się tworzyć takie cuda…
Ona sama też miała bardzo ładne stroje – o na przykład tę dzisiejszą zieloną sukienkę z falbankami przy rękawach i kwiatuszkami na dole – ale jej sukienki szyła mama. Klusia pomagała jej ile tylko potrafiła, ale żaden jej stój nie był całkowicie jej dziełem
Zamyślona hobbitka nie zauważyła nawet że jej porcja ryby znikła z talerza w imponującym tempie. Klusia oblizała pulchniutkie paluszki i z zadowoleniem spojrzała w kierunku ciasteczek.
 
Frag jest offline