Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 29-08-2007, 11:40   #8
Mayer
 
Mayer's Avatar
 
Reputacja: 16 Mayer nie jest za bardzo znanyMayer nie jest za bardzo znanyMayer nie jest za bardzo znanyMayer nie jest za bardzo znany
Humor Chloe zdecydowanie się podniósł, co było ostatnio rzadkim zjawiskiem w tych czasach i w tym mieście. Najedzona po sutym obiedzie w „Płonącym kominku”, co było kolejnym rarytasem po ciężkim oblężeniu, w towarzystwie Celahira, nie miała co narzekać na swój los. W końcu mogła chwilę odsapnąć, jedynie torba na jej ramieniu dosłownie przypominała jej o ciężarze swoich obowiązków. Medykamenty pobrzękiwały cicho w rytm jej kroków gdy szła uliczkami razem ze swoim kompanem. Była nader zadowolona z tego towarzystwa. Nie tyle co czuła się bezpiecznie, ale po prostu darzyła go ogromnym zaufaniem, a co za tym idzie sympatią. Wszak komu można teraz zaufać? A nuż okazuje się, że twój kompan przy piwie jest kultystą, że kolejny jest zwykłym draniem gotowym palnąć cię w łeb i ograbić, a następni… następni są gorsi jeden od drugiego. Ot tak mówiąc krócej, Chloe zyskała dobrego kompana, za co była błogosławionej Shallyi bardzo wdzięczna.

Równie wdzięczna była Celahirowi za propozycję wypadu na wino. W gardle ją suszyło, a miała dość picia sikaczy, jakimi musiała się zadowolić podczas oblężenia . Otworzyła usta by wyrazić swoją aprobatę gdy zduszony krzyk dał się usłyszeć zza rogu. Celahir zareagował natychmiast. Chloe przyjrzała się jego niespokojnej twarzy.

–" Poczekaj tu, zaraz wrócę…"

-O nie, co to, to nie….
– zaprotestowała idąc za nim. Chloe zaczęła instynktownie pakować się w kłopoty. Cóż, tłumacząc to pokrótce, instynkt dziewczyny działał opacznie… można było to uznać za pewien talent.

Celehir powoli skradał się w kierunku odgłosów, za nim zaś dreptała Chloe pobrzękując ta swoją torbą. Zasadniczo mogła by nawet maszerować w wojskowych butach. Dziewczynka wrzeszczała wyjątkowo głośno, a i oprawcy klęli głośno. Tym razem to Chloe spojrzała swymi czarnymi oczyma niepewnie na elfa. Nie wiedzieć kiedy zaczęło nerwowo bawić się swoimi rudymi kosmykami włosów. W końcu odchrząknęła.

-Khym, panowie, w czymś problem?

Tak, Chloe kochała pakować się w kłopoty. Bogowie, miejcie ją w opiece….
 
__________________
"Bretonnia to kraj spokojny i sprawiedliwy, w którym kazdy człowiek wie, gdzie jego miejsce. Twoje jest na stryczku"

Za Panią Jeziora!
Mayer jest offline