| Otto spojrzał w stronę skąd dochodził hałas. Ujrzał grupę sześciu młodzików, którzy założyli pętlę na szyję małej dziewczynki, niewiele różniącej się do tej, która ich prowadziła. Zobaczył też jakiegoś elfa i kobietę, coś mówili do tamtej grupy. Otto wiele się nie namyślał, nie oglądając się na kompanów ruszył w stronę grupki. Usłyszał tylko ostatnie słowa kobiety.
"-Bo panowie szlachetni, prawda? Nie uchodzi wam zajmować się takimi sprawami, prawda? Nie godzi się brudzić szlachetnych rąk, prawda? My... ją zaprowadzimy pod sąd, panowie. A szlachetni panowie będą mogli oglądać płonące stosy, prawda? Ale nie możemy pozwolić by się musieli parać zawodem kata, prawda? Panowie? Prawda?"
""Bogowie, ona naprawdę jest tak naiwna, żeby uwierzyć w to że ta banda odpuści? Nie raz i nie dwa spotykałem takich jak oni. Rozpuszczeni, bogaci, myślący, że wszystko im wolno. Co gorsza zazwyczaj wszystko uchodzi im płazem, bo wybierają ofiary takie jak ta dziewczynka, takie, które nie są zdolne się obronić. Taak wielu takich spotkałem na ulicach Hergigu i przed wieloma uciekałem dopóki nie nauczyłem się jak się obronić. Tu nie chodzi o czary ale o zabawę.""
Otto przerwał rozmyślania i powiedział.
-W czym problem panowie? Nie słyszeliście pani? Wiecie co wam grozi za samosąd? Zwłaszcza teraz kiedy obowiązuje sąd wojenny. Dobrze wam radzę panowie zostawcie dziewczynę w spokoju.-
Otto splunął na ścianę. Miał tylko nadzieję, że jego kompani weszli za nim do zaułka.
Ostatnio edytowane przez John5 : 08-29-2007 o 17:23.
|