Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 27-07-2021, 17:25   #4
Pinn
 
Pinn's Avatar
 
Red face Girl Named Irand!

Loranna wydawała się szczęśliwa, upojona radością, jak tylko to możliwe. Zaczęła mówić, jak często miała to w zwyczaju o swoich obawach i troskach związanych z Corylusem Thannem. Irand słuchał jej na tyle na ile miał sił. Miał wiele kobiet i wiedział, jak te lubią opowiadać, kiedy poczują objęcia namiętności. Nie przeszkadzało to pół-elfowi, choć przyznał, że zrobił się głodny. Założył swoje spodnie, przemył twarz wodą z misy i poszedł sprawdzić, dla idiotycznej pewności jak wygląda portret. Stwierdził, że przedstawił Lory tak jak na to zasługiwała, niczym prawdziwą Boginię. Malarz widząc jak młoda kobieta jest nieco pijana puścił jej łajdacki uśmiech i dopił resztki jej wina z kryształowej lampki. Lorianna w tym czasie zmyła nasienie z piersi, przemyła pobieżnie śniade ciało gąbką, przeczesała włosy i poczęła się ubierać, była zbyt zmęczona i podpita, by wziąć pełną kąpiel. Użyła głębokich, mocnych lawendowych perfum i zaczęła przeglądać się w lustrze z pozłacaną ramą.

- Wiesz, co Iruś? Talie i budowę ciała to odziedziczyłeś po długouchej części rodziny jakby tak dobrać ci odpowiednie ciuchy i makijaż to wyglądałbyś jak piękna kobieta! Co ty na to? Przebierzemy Cię i ruszymy w miasto ?

Irand na chwilę realnie się zawstydził. Poruszył nogami i przeczesał długie miedziane włosy. Potem podszedł, również nieco upojony i uniesiony pięknem szykującej się do wyjścia kobiety i objął szlachciankę całując długo w policzek.

-Zmyjesz mi puder, Kochanie!- zaśmiała się figlarnie.

-I tak wyglądasz ślicznie, zjawiskowo nawet bez tego makijażu.- powiedział szczerze i przeczesał jej długie włosy ręką.

-Nie musisz mi tego mówić… Ty też, ale jesteś za tym, aby nieco Cię upiększyć?

-Wiesz, jeśli Twój Papa zobaczyłby mnie takiego kazał, by mnie wychłostać pięćdziesięcioma ciągami. Ale… jestem za.- Irand wzruszył ramionami, wyprostował pierś i spojrzał na kosmetyki Loranny.

Po chwili wybrał purpurową, długą suknię w oszczędnym, ale stylowym kroju, z złotymi dodatkami i szyciami, również złoty inkrustowany naszyjnik i długie perłowe kolczyki w, a jakże złotym obramowaniu. Lory nałożyła mu brązowe i fioletowe cienie, a na rzęsy użyła długiej maskary, dodatkowo przeciągając nimi jego cienkie, zmysłowe brwi. Ciemna różana szminka dokończyła ostatni rys zmiany. Kiedy Kochanka skończyła jego metamorfozę, stanęli oboje przed lustrem, Irand zawiesił na niej swoje ramię i przyglądali się sobie, nieco w próżności, pełni zadowolenia oraz bliskości.

-Wyglądasz ślicznie, Kochanie.

-Wiem, Moja Droga, ale to Ty jesteś najpiękniejszą kobietą jaką znam.

Loranna zamrugała długimi rzęsami, przewróciła oczami i pocałowała artystę w nieco szpiczaste ucho.

-Dokąd się udamy? Na pewno znasz jakieś fajne lokale.

-... spod ciemnej gwiazdy.

-Takie są najlepsze. Mam dość tego, wyważonego, pełnego luksusów, ale nudnego jak flaki życia w tej rezydencji.

-Nigdy nie jadłaś flaków.- Irand rzucił cyniczny żart.

-A Ty, nigdy nie próbowałeś pieczonego Pawia, z orientalnymi przyprawami.- odgryzła się młoda kobieta.

-Cóż, masz mnie. Wiesz, że musimy się skradać?

-Cóż, chodźmy moją piękna przyjaciółko!- powiedziała łapiąc za butelkę z piętnastoletnim, pół wytrawnym czerwonym winem, pijąc porządny łyk. Pół-elf był w euforycznym nastroju, więc przejął trunek i również wlał go nieco sobie do żołądka.
 

Ostatnio edytowane przez Pinn : 27-07-2021 o 21:51.
Pinn jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem