| Garret szepnął do Sekstusa:
- Star... Eeee. Niech będzie już mistrzu. Tak więc mistrzu Sekstusie. Mam rozumieć, że twoim poleceniem jest ruszyć w kompanii składającej się z jakichś przypadkowych szumowin? Jestem bardzo niezaszczycony tym wątpliwym zaszczytem.
Podparł się na ścianie i czekał. Miał nadzieję, że wróci do domu wieczorem i dokończy lekturę. Poza tym liczył, że mistrz zaprosi go na kolację. NIestety, musiała się akurat mu przytrafić ta wyprawa. Po za tym jest przecież nowicjuszem. A skoro zbierają całą kompanię to znaczy, że wyprawa będzie znacznie większa i trudniejsza niż mógł nawet przepuszczać. Często wędrował poza maisto żeby spotykać sie z innymi ludźmi. Teraz odejdzie dalej niż zwykle razem z jakimiś przydupasami. |