| Vintilian wszedł do pomieszczenia i od razu rzucił mu się w oczy Bruno i Albreht. To właśnie przez Bruna spotkał się z pozostałymi. Podszedł do każdego z kolei, by uścisnąć im dłonie, lecz nie ściągał białych rękawic. Był jednak ktoś, kogo nie znał. Rudą Półelfkę widział pierwszy raz w życiu. Kate i Aranela widział tylko kilka razy, ale z tego co wiedział, wszyscy byli jednymi z najrówniejszych. Pozostało mniemać, że Vanessa też taka jest, gdyż Albrecht nie zaprasza byle kogo.
-Ponoć, są to nagrody cenniejsze od złota–rzekł spokojnie.
-W każdym razie w tej wiosce niczego więcej się nie dowiemy. To, jak? Kto się wybiera?–zapytał wszystkich Albreht-Konie mam na zewnątrz.
Najpierw zabrała głos Vanessa, a potem Bruno.
-Trochę mogę się wam nie spodobać-powiedział tym samym bezbarwnym, spokojnym tonem, po czym zdjął kaptur.
Przed przyjaciółmi rysował się niewesoły widok.
Wysoki, szczupły Półelf miał platynowobiałe włosy oraz skośne brwi w tym samym kolorze. Mały nos, wąskie usta i krótkie szpiczaste uszy podkreślały ostre rysy twarzy. Przez śnieżnobiałą skórę od czasu, do czasu przemykało się wyładowanie elektryczne, a wszystko to podkreślało blask bijący od postaci. Mimo całego widoku, najbardziej przerażały oczy. Lekko skośne, wąskie oczy nie miały ani źrenic, ani tęczówek, a białka były nienaturalnie białe. Miały nawet diamentowy odcień. Miał na sobie białą szatę z lecącym smokiem wyszytym złotą nicią na piersi, zaś u skórzanego, białego pasa wisiały białe sakiewki z wyszytymi złotymi nićmi, symbolami określającymi zawartość sakw. Spod szaty wystawały mu czubki białych, skórzanych, wysokich butów, zaś w ręku trzymał prostą, białą laskę z białym kryształem na wierzchołku. Dopiero na koniec rzucił się w oczy wzrost Maga. Miał od 180 do 185 cm wzrostu, ale wszystkim wydawało się, że na prawdę koło 183 cm. Prawdziwego wieku z twarzy nie dało się odczytać, gdyż wyglądał na najwyżej 28 lat.
-Nie radzę mnie dotykać bezpośrednio, jeżeli nie chcecie nabawić się chwilowego paraliżu dłoni... Chociaż chyba to już osłabło...-przez głos przebiła mu niepewność.
-Jakby co, to chętnie wybiorę się z wami-wrócił do swojego tonu. |