| W TES liczy się wolność. Ale jest to wolność, która tak naprawdę nie daje wiele emocji. Rozmów w tych grach praktycznie brak. BNi to tylko płaskie kołki z losowo wygenerowanymi imionami, którzy znają cztery na krzyż pojęcia. Morrowind miał przynajmniej niesamowity klimat. Oryginalna, ciekawa prowincja Morrowind, jej kultura i historia - to było coś. Oblivion wraca do "klasycznego" fantasy, które znamy na wylot. Ładna grafika? No, drzewka są śliczne. Co z tego, skoro postacie wyglądają jak kartofle? Brzydkie modele, paskudne tekstury... Chyba najładniej prezentują się szkielety.
Świetna fizyka, bardzo dobre walki... Ale nuda i brak ciekawych BNów odrzuciły mnie od monitora po zaledwie kilku dniach. Nie lubię RPGów, w których mam wrażenie, że jestem jedyną żywą istotą.
Po Oblivionie zaczynam się poważnie martwić o jakość Fallouta 3... Bo jak zrobią z tego grę akcji, w której nie będzie z kim pogadać... Le sigh.
Za przyszłość gier komputerowych uważam MMO, z MMORPG na czele. |