Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 09-09-2007, 02:15   #7
Milly
 
Milly's Avatar
 
Reputacja: 1041 Milly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumny
Nie czytałam nowego WoD'a, ale z tego, co piszesz, Skinie, to... zrobili z tego kolejne nabijanie levelów Walka o wpływy w stadzie, zbliżanie się mocą do Ojca Wilka - czyli po prostu próba dochrapania się jak największej rangi i władzy w szczepie (zalatuje mi wampirem). To, co mi się najbardziej podoba w Wilkołaku (wychodzi na to, że starym), to właśnie ta wisząca nad garou tragedia, wizja zagłady i próba przeciwstawienia się temu najgorszemu - może naiwna, ale szczera walka do samego końca - lub poddanie się Żmijowi. Patrzenie na to, jak macki Żmija oplatają coraz bardziej świat, niszczenie jego małych skupisk i rozpacz, kiedy po jednym zwycięstwie okazuje się, że dookoła wyrosły kolejne gniazda plugastw. Powolna świadomość tego, że ta walka nie ma sensu. Spoglądanie ze smutkiem na rozpad samych garou, na ich wewnętrzne walki, na podziały zamiast zjednoczenie. I wciąż, mimo wszystko, uparcie, do końca wiara w to, że przecież nie możemy przegrać. Że może gdzieś jeszcze jest nadzieja, a po odnalezieniu chociaż jednego jej promyczka, cienia szansy na zwycięstwo - trzymanie się go rozpaczliwie.
Ktoś chce walki o władzę w szczepie, pakowania w postać jak najwięcej punktów, rozgrywek między szczepami? A czy stary Wilkołak tego bronił? Ja nie zauważyłam, wręcz przeciwnie, polityki garou było na naszych sesjach sporo. Również nie widzę problemu w przygodach w Umbrze - moja Furia wybierała się nie raz i nie dwa nawet do Dalekich Królestw razem z całą watahą. Nie wiem dlaczego miałby to być jakiś atut na rzecz nowego Wilkołaka.
Natomiast stary Wilkołak ma w sobie jeszcze to coś, czego w nowym widzę zabrakło - Apokalipsę wiszącą nad głową. Coś mi się zdaje, że po prostu nowy Wilkołak to system kierowany do tych, którzy nie widzą przyjemności w graniu postacią z góry skazaną na zagładę, która malutkie zwycięstwa okupuje masą porażek na wielką skalę. Bo przecież świata nie da się zbawić, to nie ta bajka. W końcu ludzie wolą wygrywać, walczyć o władzę, rozwijać się, dopakowywać kropeczki (kropeczki chociaż zostały w tym nowym WoDzie, czy i to nam zabrano?), niż przeżywać rozpacz, być świadkami powolnego umierania Gai, toczonej od środka chorobą Żmija. To smutne...

Żmij i walka z nim to dla mnie kwintesencja Wilkołaka. Właśnie tak jak piszesz Skinie - właśnie walka na taką "przesadną" skalę. Wilkołak: Apokalipsa to pierwszy system w jaki zagrałam, grałam w niego przez bardzo, bardzo długo i nie wydaje mi się, żeby cokolwiek od podstaw przerobionego, noszącego tą samą nazwę mogło mi bardziej przypaść do gustu


P.S.: Tak naprawdę wszystko zależy od MG. Ja miałam to szczęście, że trafiłam na naprawdę świetnego Mistrza. I miałam na sesjach to wszystko, o czym pisze Skin odnośnie nowego WoD'a (w przybliżeniu), a ponad to wszystko to, co w Wilkołaczku najlepsze. I dziękuję za to niebiosom
 
Milly jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem