Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 09-10-2007, 18:09   #38
Gettor
 
Gettor's Avatar
 
Reputacja: 2 Gettor wkrótce będzie znany
$: 90 255
Krishnack

Całe zdarzenie lekko cię zdziwiło, lecz nigdy nie lubiłeś nieumarłych. Czułeś, że jeszcze będziecie dobrymi kolegami z tym Oshu'Ganem.
Z drugiej strony nie sądziłeś dotąd, że trolle tak łatwo urazić. Będzie trzeba zachować ostrożność.
Wzruszyłeś tylko ramionami i ruszyłeś ku wyjściu z wioski - nie chciałeś się do tego mieszać... narazie.
Niedaleko za wioską było dość sporo żółwi wzrostem sięgających ci do klatki piersiowej, z potężną skorupą i o niebieskiej skórze. Kiedy podszedłeś bliżej, wyjąłeś swoje bronie, a żółw którego upatrzyłeś leniwie na ciebie spojrzał, jakby sądząc że cała ta sprawa go nie dotyczy.
Jednak szybko przekonał się o swoim błędzie, kiedy zaatakowałeś go obiema brońmy. Wziąłeś potężny zamach i wymierzyłeś topór w łeb żółwia a młot w skorupę.
W ostatniej chwili zwierze schowało głowę do środka i twój topór trafił w ziemię poniżej, lecz młot trafił i dało się słyszeć lekkie chrupnięcie.
Zauważyłeś, że inne żółwie w okolicy patrzą na to z niepokojem...

Fenris, Nibungel

Weszliście do chaty, gdzie mogliście "odpocząć". Wyglądała od środka jak tawerna, tyle że była cała z egotycznego drewna, przy ścianach były hamaki, a ściana za ladą... no cóż nie było jej!
Ale nie to było najdziwniejsze, bowiem w tawernie nikogo nie było, nie licząc siedzącego przy jednym z krzeseł barmana.
- Ach witam, witam... - powiedział i zerwał się z krzesła. - Czego chcecie, bracia moi mili? - mówił jakby był naćpany.
Fenris podszedł do niego i powiedział:
- Macie tu zaklinacza i sprzedawce zaklinackiego asortymentu? Potrzeba mi Vision dust, 8 porcji.
- Hmm... - powiedział. - Hmm... hmm... - "hmm'ował" jeszcze przez kilka minut, kiedy wreszcie powiedział - Nie, chyba nie. To chyba wasza działka, moi niezbyt żyjący bracia? - Mówiąc to poklepał najpierw Fenrisa, potem Nibungela po ramieniu. - Chociaż nie, czekaj! Zdaje się, że przybył ostatnio do nas jeden taki. Tajemniczy gość, niewiele mówi. Leży tam - wskazał jeden z hamaków. Dopiero teraz się zorientowaliście że ktoś tam leży, chociaż to "ktoś" było jedynie nienaturalnie grubą płachtą czarnego płótna.

Darkstorn

Patrząc na ciebie, Oshu'gan powiedział, z wyraźną ulgą (także w języku trolli):
- Taak, to mogłoby być ciekawe. Ale pamiętaj, żeby zaczekać do końca misji, kiedy będzie już zbędny.
Uśmiechnął się szyderczo i odszedł, a ty skierowałeś się do sklepu mięsnego.
Wewnątrz pachniało wszelkimi rodzajami mięsa - drobiem, wędliną, wieprzowiną itp. lecz nigdzie nie widziałeś tych specjałów.
Właściwie to w pierwszym pomieszczeniu nic nie było oprócz drzwi do drugiego pokoju.
Uwiedziony wspaniałym zapachem już się tam skierowałeś, kiedy wyszedł zza nich troll w fartuchu. Zarówno na nim, jak i na rękach trolla była krew.
- Ach witaj... - powiedział niezręcznie patrząc kątem oka na ręce. Wytarł je szybko w fartuch (z marnym skutkiem), podszedł do ciebie i podał ci dłoń. - Zapewne chciałbyś coś zjeść?
 
__________________
- Kim jestem? Przyjacielem... tak, to dobre słowo. - powiedziała Śmierć do seryjnego mordercy.
GG: 13849694 ; przedstaw się i powiedz po co do mnie piszesz - mam tendencję do blokowania ludzi którzy nie wiedzą czego chcą.
Gettor jest offline