| Garval stał, rozglądając się dookoła, gdy zauważył lecącą w jego kierunku, sowę, która zmieniła się w mężczyznę. Natychmiast Krasnoludowi nasunął się obraz Astiraxów, które zmieniały się w postacie humanoidalne, które wysysały siły, lecz ta postać działała przeciwnie niż tamte. Dawał siły, które teraz były Danvenowi bardzo potrzebne.
-Noc jest długa, ale zawsze musi się skończyć i ustąpić dniu-powiedział, a Krasnolud rozpoznał Króla Sharuunu.
-Zostałem ze słany aby opędzić cień, nie czyste siły przywołane przez Rytisuna, Czarnego władcy. Jestem Astiraxem.. ale światła. Pamiętajcie nadzieja jest zawsze-to mówiąc wskazał cztery suche wgłębienia, w których można było się przespać, po czym zmienił się białą mgłę i wniknął w ich ciała, jak to uczynili jego poprzednicy, Astiraxy mroku.
Garval poczuł potworny ból, lecz nie upadł. Napiął mięśnie, stojąc w idealnym bezruchu. Zacisnął szczęki i wpatrzył się w dal. Wyglądało to tak, jakby patrzył na rozciągającą się przed nim, armię orków, a jedyną oznaką bólu, jaki w nim zapanował, były mocno zaciśnięte szczęki, które ukryte były pod gęstą brodą. Na jego twarzy malował się wyłącznie spokój. Nie pozwolił nawet na to, by pociemniało mu w oczach.
Nagle ból ustąpił, a rany zniknęły, zaś siły zostały przywrócone.
-Więc macie jeszcze jakieś pytania?-zapytał Król.
-Tak, mam. Co my do cholery mamy teraz zrobić? Jesteśmy bezsilni wobec Czarnego Pana. Jak możemy go pokonać jeżeli jego sługi obezwładniły nas bez żadnych problemów. Proszę cię chociaż o jakąś wskazówkę-zauważył Ravenhof.
-Nigdy na niego nie mów "Czarny pan", tak robią tylko jego sługusy. Lęk przed imieniem potęguję lęk przed osobą noszącą to imię. Rytis ma słaby punkt, Z początku nie wiedział że o nim wiem dlaczego jeszcze żyliście lecz potem studiowałem jego przeszłość, nie wiedziałem że tuż za mną jest jego szpieg, kiedy już miałem wam o tym powiedzieć wtedy w wierzy, kiedy to jego sługus zabił mnie, potem próbowałem to przekazać to Achernarowi, ale jakaś dziwna siła sprawiała że nie mogłem, przed śmiercią zapisałem to na kartce i zasłoniłem taką magią że nawet sam Rytis nie domyślił, brutalną magią całkiem nie podobną do mnie, wciąż nie mogę wam zdradzić jego słabego punkt pewnie za sprawą magi Rytisa, lecz wystarczy polać kartkę brutalnie odebrana krwią i by usłyszała ból i cierpienie danej osoby by dusza tamtej osoby cierpiała tak okropnie że śmierć by przynosiła wtedy to odsłoni swój sekret...to okropne wiem ale tylko tak moglem zabezpieczyć ja przed nim. Gdzie kartka? Achernar miał ją w kieszeni?-odpowiedział, a wtedy odezwał się Garval.
-Chyba tak, miał ją w kieszeni. A jak mamy pokonać sługi Rytisa?-zapytał. |