| Nico Castelano "Wiecie czym jest Bractwo..." Słowa brata Jeremy'ego dźwięczały cały czas w głowie mężczyzny. Doprawdy? Tak naprawdę to nie wiedzieli nic. Póki co wiedział tylko, że to jakaś banda oszołomów kierująca się kodeksem i kultywująca zasady rodem ze średniowiecza... Rzeczywiście... wiedzieli czym jest Bractwo...
Idąc szpalerem innych Braci patrzył tylko tępo przed siebie i rozmyślał, czy rzeczywiście przyjście tu było dobrym pomysłem. Czy historyjka Call'a była rzeczywiście na tyle dobra aby ich zachęcić do stawienia czoła temu, co może ich tu spotkać? Czy zaspokojenie ciekawości było warte zachodu?
Ale nie było już odwrotu. On, wraz z dwiema towarzyszącymi mu kobietami, zmierzał na ceremonię, która miała wprowadzić ich w szerego tego bractwa. "A może stary Gaspare też miał coś z nimi wspólnego...?" przemknęło mu przez myśl. Skoro członkiem tego bractwa mógłbyć praktycznie KAŻDY, to może i on. Tak czy inaczej, nie dowie się już tego. A może jednak...?
Dreszcz, elektryczny szok, czy czymkolwiek było doznanie towarzyszące chwili kiedy Mistrz Ceremonii dotknął ich laską zwieńczoną głową jastrzębia, nie podziałało na niego najlepiej. Niby nic takiego. Miewał podobne doznania, w zupełnie zwyczajnych sytuacjach. Może było to wywołane po prostu swego rodzaju ekscytacją, wrażeniami, które narastały w nim od początku, od chwili kiedy Call uraczył ich swoją opowieścią? Niby nic specjalnego... ale...? Sam nie wiedział...
Nie wypowiadając jednego słowa spojrzał na Mistrza, następnie na swoje towarzyszki. Zastanawiał się jak one to wszystko przeżywały. O ile po Jennifer spodziewał się, że może odczuła to wszystko w jakiś szczególny sposób, to po Izabell oczekiwał czegoś zupełnie odmiennego. Dała już kilka razy wyraz temu, jak podchodzi do takich spraw. Ciekaw był, jak było teraz?
__________________ Są dwa rodzaje ludzi: ci, co robią backupy i ci, co będą je robić... Chciałbyś przygarnąć szczeniaka? Kliknij na link w moim profilu. |