| Eltharion po długim, szyderczym wręcz groźnym wpatrywaniu się w towarzyszy stwierdził że nie pasuje do reszty, nie było mu się co dziwić - rzadko widywał Skrzydlatych o innych rasach. Wstał odgarnął spokojnym ruchem dłoni długie kruczo czarne włosy z twarzy. Ukazał się wtedy jego wizerunek który był dość nietypowy jak dla Kruczyna. Miał bardzo bladą cerę spowitą różnej wielkości szarymi plamami, długi nos, wysokie czoło, oczy o głębokiej bordowo-czerwonej barwie i dobrze wyrzeźbione kości policzkowe. Poczuł niepewność w związku z odmiennością między nim a pozostałymi. Spojrzał na wschodzące słońce myśląc o hańbie która go spotkała. Powtarzał bezustannie w myślach:
"Boże daj mi siłę, abym mógł walczyć o honor mego rodu, daj mi moc potrzebną mi w starciu, daj mi wiarę która pomoże mi w chwilach niepewności. Moja dusza splamiona jest hańbą. Wybacz mi."
Stojąc tak w promieniach rodzącego się na horyzoncie słońca, Kruczyn zdjął z siebie kurtę z jagnięcej skóry odsłaniając majestatyczny tatuaż na plecach przedstawiający kruczą głowę oraz charakterystycznie poszarpaną i długą bliznę na ramieniu. Upadł na kolana pochylił głowę a z jago polika kapnęła czarna łza. Była niczym spadająca gwiazda - połyskiwała pełnią blasku w promieniach wschodzącego słońca. Jego pióra na skrzydłach i nadgarstkach zjeżyły się, a jego czerwone oczy wyblakły i stały się matowe. Gdy powstał zobaczył, że jego ogromny towarzysz - Piekielny i majestatyczny Orlita schodzą już w dół zbocza na którym na którym stali wszyscy zebrani. Bez wahania ubrał skórzak, wziął tarczę, swój duży dwusieczny topór oraz resztę ekwipunku spojrzał jeszcze raz na słońce i ruszył za nimi.
__________________ "Jeśli nie nakłonię niebios, poruszę piekło"
gg: 7219074 :) |