| Newsman
Reputacja: 5   | Doti Stachowsky
Drogą wzbijając tumany kurzu mknął stary zdezelowany Doogge, na horyzoncie w promieniach zachodzącego słońca widoczna była niewielka osada, pozostałość jakiegoś przed apokaliptycznego miasta. Widać było wysokie poskręcane konstrukcje, resztki wspaniałych niegdyś drapaczy chmur. Samochód gwałtownie zakręcił i zatrzymał się przed dużym autokarem. Po chwili z samochodu zataczając się wysiadł młody latynos, ściskając kurczowo w zakrwawionej ręce dubeltówkę, drugą ręką w tym czasie próbował zatrzymać krwawienie z trzewi.
- Bambino dottore, presto te szczury... - szedł zataczając się w kierunku ośmioletniej dziewczynki.
Dziecko na widok obcego z krzykiem ukryło się za autobusem.
Drzwi otworzyły się z trzaskiem, stanęła w nich młoda kobieta, w rękach trzymając wymierzony w obcego kałasz.
- Ty szczylu, co mi dziecko straszysz, życie ci niemiłe, grzecznie odłóż dwururkę albo będę ostatnią osobą, którą ujrzałeś na ty zasranym świecie!
- Seniora, proszę doktora, bo wykrwawię się.
- Odłóż broń, bo zdechniesz.
- Już odkładam - powiedział mężczyzna, upuszczając dwururkę w pył stepu.
- Całą broń szczylu, pistolet i nóż też, zabieg będzie kosztował równowartość dwustu gambli, decyduj się masz dziesięć sekund, jeśli nie odrzucisz reszty broni nie będzie ci potrzebny. Zdechniesz jak pies, albo sama ciebie zastrzelę.
- Potrzebuję lekarza, nie mam tylu gambli - mówił mężczyzna w czasie, gdy na ziemię w ślad za dwururką leciały pistolet i nóż.
- Durniu! ja jestem lekarze, dwieście pięćdziesiąt, nie oszukuj mnie, widzę że masz znacznie więcej, znam ja takich jak ty banditos, dla mnie nie ma różnicy, możesz zdychać jak pies, potem wszystko co przy tobie i tak będzie moje.
- Merde, zgoda kobieto, jak najszybciej zabieraj się do roboty.
- Dobra, właź, ale nie próbuj żadnych sztuczek, Sylv ma cię cały czas na muszce, prawda - zwróciła się w przestrzeń z zapytaniem kobieta.
- Jasne Doti, zrobi jakieś głupstwo to już nie będzie miał żadnych problemów - wesoły głos odkrzykną z wnętrza pojazdu.
- Właź i bądź grzeczny, zaraz się za ciebie zabiorę. Historia:
Pytasz mnie o moją historię. Jest zwykła, jak wszystko to co zwykle można w tych popierdolonych czasach spotkać, urodziłam się już po wojnie w 2027r. Moi rodzice byli lekarzami, pochodzili z Polski, pewnie nie słyszałeś, niewielu słyszało, taki mały kraik w Europie. Pytasz czy byłam tam kiedyś, chybaś zwariował, nie przejeżdżałeś przypadkiem przez strefę radiacji, bo pierdolisz jak poparzony. Przecież cała komunikacja zamarła w czasie wojny, nie słyszałam o nikim, kto przybyłby po wojnie zza oceanu. Zresztą nie wiadomo czy jeszcze jakaś Europa istnieje.
Mieszkaliśmy w bunkrze na terenie Teksasu, w grupie takich samych straceńców, co moi rodzice. Byli lekarzami i całą wiedzę przekazali mnie, jak również skarb w postaci książek medycznych, prawie 300 pozycji i trochę programów. Wiem, co sobie myślisz wielu już próbowało zdobyć te książki. Co że nie jestem taka silna żeby każdego pokonać. Nie ma potrzeby misiu, są po polsku, podejrzewam, że nikomu się do niczego nie przydadzą. W całych stanach oprócz mnie no i mojej córki nikt nie zna tego języka. No jest jeszcze Sylv, ale dopiero uczy się go. Pytasz, kto to jest Sylv. Rzeczywiście to ciekawa osóbka. Było to coś trzy lata temu. Zobaczyłam szybko zbliżający się motor. Mknął jakby się paliło. Z fantazja zatrzymał się przed moim busem, a niewielka postać zręcznie zeskoczyła z niego. Dopiero, gdy zdjęła kaptur okazało się, że to na oko dwunastoletnia dziewczynka. Chciała pobierać u mnie nauki. Z początku nie chciałam małej przyjąć ze względu na córkę, której to całą wiedzę przekazuję. Zapytałam, co takiego potrafi wtedy mi pokazała. Z ponad kilometra ubiła jakieś bydlę. Pomyślała, co mi szkodzi, mała strzela dużo lepiej niż ja, przyda się, no i będę miała pomoc. Nie to żebym jej wiedzy broniła, uczę ją, co umiem. Pytasz o ojca Anny. Za miękki był na te czasy, zabiły go gangi. Więcej nie musisz wiedzieć, zresztą i tak powiedziałam ci za dużo. Miło było. Pytasz czy możesz mnie odprowadzić, nie mam ochoty misiu, na razie do rychłego. Imię, Nazwisko / Ksywa: Doti Stachowsky Pochodzenie: Teksas. Doktor Quinn +1 Bud Profesja: medyk Sanitariusz polowy Choroba: niewydolność krążenia aspiryna dostępność 80 % Sztuczka z wyboru: ruchomy cel Zręczność: 14 Percepcja: 12 Charakter: 11 Spryt: 16 Budowa: 8 (+1)= 9 Specjalizacja: technik Umiejętności:
Broń strzelecka : (5)
- Pistolet (2+3+4) [4]
- Karabin (2+3) [3]
- Broń maszynowa (2+3) [3]
24
pierwsza pomoc (5) [5]
leczenie ran (5) [5]
leczenie chorób (5) [5]
39
wiedza ogólna (5)
chirurgia (2) [2]
biologia [1]
chemia [1]
46
prowadzenie pojazdów (5)
samochód (2) [2]
motocykl [1]
ciężarówka (2) [2]
55
sprzedano 10 pkt za 100 gambli
Ekwipunek: zdezelowany autobus (stan standartowy) w nim urządzone mieszkanko i salka operacyjna
Narzędzia chirurgiczne, stetoskop, leki dla siebie i swoich podopiecznych, sztylet, maczeta, trochę sprzętów kuchennych, kilka kolb i zestaw destylacyjny, podstawowe ubrania, książki z różnych dziedzin po polsku stary komputer trochę programów medycznych i użytkowych po polsku. Kałasz i 25 pestek 7,62 ak do niego Glock 17 o przedłużonym magazynku 31 pestkowym dwa magazynki takie 33 pestek 9mm. Charakter: Twarda bab w interesach, ma dwie tylko słabości swoją córkę Annę (8lat) i podopieczną Sylv (15). Ludzi traktuje rzeczowo wie, że jej umiejętności przydają się wszystkim, ale też potrafi bronić swoich praw. Nie lubi typowych gangsterów. Gangsterów leczy za bardzo duża ilość galmbli albo daje im zdychać tak czy siak wychodzi na tym na swoje. Do mutantów ma ambiwalentny stosunek. Raczej strzela, ale wie, iż istnieją też mutancie przystosowani do życia z ludźmi ich nie rusza. Obrze sobie radzi ze stresem nauczyła się w czasie długi godzin przebywania w osamotnieniu w bunkrach. Do wojny ma taki sam stosunek jak do mutków nie lubi, ale przynosi jej zyski.
Ostatnio edytowane przez Cedryk : 09-27-2007 o 16:27.
|