Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 09-27-2007, 09:03   #29
Irrlicht
 
Irrlicht's Avatar
 
Reputacja: 3 Irrlicht ma w sobie cośIrrlicht ma w sobie coś
$: 81 563
John Tails #5

Zakończył rozmowę w panelu, sprawdził jeszcze rozkłady odjazdu pociągów z miasta. Świetnie się to zgrywało z terminem wyznaczonym przez Wilitsa.
Zaczął się pakować. Zapakował swojego Coverta do plastikowej walizki, pieczołowicie i z namaszczeniem. Wyjął jeszcze dwururkę L. C. Smith, niezawodną strzelbę, która nie robiła mimo wszystko zbyt dużo hałasu jak na ciężką broń. Wsadził ją do plecaka. Resztę miejsca w plecaku wyładował amunicją do niej i do reszty broni. Podniósł plecak. Nie taka ciężka. Wziął ze sobą jeszcze Magnum.357 od Smith&Wesson i wytłumiony Desert Eagle, którym omal nie zabił tamtego gliniarza. Zapakował jeszcze dwa małe karabinki Agram. Niespecjalnie był zainteresowany gnatem policjanta, wyciągnął z jego portfela tylko pieniądze. Cisnął portfel w kąt. Założył prochowiec, w którym też upakował nieco amunicji. Wstał i wyszedł. Niespecjalnie potrzebował, by zabierać coś więcej, zawsze opuszczał swoje miejsce zamieszkania w taki sposób. Dlatego miał jeszcze kryjówki w 3 innych miastach, z amunicją i bronią w razie potrzeby. Zresztą, pieniądze, które da mu Wilits ustawią go na długo, bardzo długo, a wynajęcie i wyposażenie kolejnego mieszkania nie będzie stanowiło nawet jednego procenta z tych wydatków. Nie potrzebował wiele. Znał gospodarza bloku, dawał mu dostatecznie tyle pieniędzy, by ten milczał.
Parsknął. Myślałby kto, że na wojnę idę! Niestety, muszę mieć nieco ekwipunku w następnym mieście. Nieco irytowało go to, że nie można było lecieć pełnym sprintem z plecakiem, jednak wątpił, by naprawdę ktoś miał go gonić.
Wychodząc, jego uwagę zwróciło echo wybuchu dobiegające ze starego magazynu poduszek. Postał na chwilę przy froncie budynku, zamyślony. Po chwili równym krokiem skierował się w stronę parku.
 

Ostatnio edytowane przez Irrlicht : 09-27-2007 o 09:09.
Irrlicht jest offline