| Zamknięta na arenie myśli
W okół setki milionów ludzi.
Ronię łzy i wołam o pomoc.
Nikt nie reaguje.
Potykam się i upadam.
Każdy bije brawa.
Gdy krzyczę i proszę o ciszę,
Śmieją się z mego bólu.
Cierpię na stosie własnych myśli
Płonę zamkniętym ogniem.
To nie jest śmieszne przedstawienie.
Patrząc w lustro widzę to dziecko
Zamknięte na arenie, bolesnej bezsilności.
Znów woła o pomoc i krzyczy z bólu!
Każdy rzuca w nie śmiechem ...
Pada na ziemie i już nie wstaje.
Pamiętam tych ludzi i dziecko
Zamknięte w odbiciu mojego lustra.
dn. 29.10.2006r., godz. 23:51.
__________________ WYJECHAŁAM!! NIE WIEM KIEDY WRÓCĘ xd ;< |