| Stanie i czekanie w prazacym sloncu nie nalezalo do najmilszych. Thom staral sie ulokowac tak aby znalesc chociaz odrobine cienia, co jakos mu sie niezbyt udawalo. Wreszcie gdy zaczynal sie zastnawiac nad wyzszoscia dzikiej Amazonki nad piaskami pustyni, Henry zjawil sie caly w skowronkach. Na tego czlowieka chyba zupelnie nie dzialaja czynniki atmosferyczne. Godna pozozdroszczenia cecha.
- No ekipo, widzę, że się ładnie zebraliście. Nie martwcie się, że nie ma tu tłumów. Pan Davis raczył być na tyle uprzejmym aby zająć dziennikarzy. Uwierzcie mi, że nie jest przyjemnym, badanie skarbów starożytnych w akompaniamencie tysiąca pytań. Gotowi? No to idziemy.
Brak tlumow byl mu nawet na reke. Jakos nie specjalnie tesknil za tymi idiotami przewalajacymi sie tlumami po terenie wykopalisk od ostatnich trzech dni. Gadali glupoty, chcieli wszystko wiedziec i odznaczali sie tragiczna niewiedza i ignorancja. Za Davisem nie tesknil wogole, a nawet usmiechnal sie pod nosem wyobrazajac go sobie jak dzielnie stawia czola pismakom. Czy byl gotowy? Do diabla od dobrych pieciu minut byl gotowy, a teraz nawet nieco przypieczony i idealnie pasujacy na stol jako danie glowne.
Ruszyli do wnetrza. Przyjemny chlod korytarz sprawial mu niezwykla przyjemnosc. Sciany mimo iz skrywal je mrok to i tak dosc wyraznie ukazywaly im przepiekne freski i malowidla. Thom staral sie dostrzec wsrod nich cos co moglo by ta swiatynie polaczyc z jakims konkretnym okresem w historii Egiptu. Cos co pozwolilo by mu na blizsze okreslenie daty jej powstania. W miedzyczasie Henry zapalil lampe dzieki czemu zarowno zdobienia jak i droga przed nimi stala sie lepiej widoczna. Rozgalezienie przed nimi nie zdziwilo mezczyzny zbytnio. Takie labirynty byly powszednoscia w swiatyniach wiec dlaczego i tu by nie mialo byc czegos takiego. - Chyba lepiej jak się rozdzielimy. Dwie grupy szybciej sobie poradzą. Myślę że jakieś cztery godziny powinny nam starczyć aby zwiedzić cały kompleks. Pan Bill, panna Nataile, Ahmed i Kogar, pójdziecie w lewo, natomiast ja, pan Peter, oraz Thomas, pójdziemy w prawo. Drogę przebytą zaznaczamy krzyżykami na każdym rozwidleniu. Jakby co, będziemy się mogli łatwo odnaleźć. Przypominam że Peter zajmuje sie ładunkami wybuchowymi więc, a zresztą pewnie i tak się to nie przyda. Bill, proszę abyś dopilnował porządku i zapewnił pani Nataile możliwości bezpiecznego eksplorowania tych podziemi.
Nie.. no henry tym razem chyba nie przemyslales swoich decyzji. Rozdzielanie sie w nieznanej swiatyni, a szczegolnie puszczanie Natali z mezczyzna pokroju Bill'a bylo wrecz nie do pomyslenia dla Thoma. Jego przemyslenia potwierdzil w calosci zapal Bill'a do colta i piersiowki, ktory okazal dosc widocznie. - Henry to chyba nie jest najlepszy z twoich pomyslow. Rozumiem, ze chcesz sprawdzic wszystkie zakatki tego miejsca ale rozdzielanie sie zaraz na poczatku? Nie.. Juz lepiej zwiedzac powoli niz pozniej szukac pozostalych kilka dni. Ta swiatynia wyglada na duza, a jak wczesniej wspomniales moze to byc i caly kompleks wypelniony pewnie pulapkami, labiryntami, mylacymi odnogami korytarzy... Krzyzyki nic tu nie pomoga. Ale to tylko moje zdanie, ktorego spokojnie mozesz nie brac pod uwage. Tak czy siak dostosuje sie do ostatecznej decyzji grupy.
Skonczywszy mowic przykucnal i zaczal grzebac w plecaku po chwili wyjmujac pochodnie. Na slowa Petera tylko lekko sie usmiechnal i skinal mezczyznie glowa.
__________________ Pragnienie mężczyzny zwraca się ku kobiecie, pragnienie zaś kobiety rzadko zwraca się ku czemuś innemu niż ku pragnieniu żywionemu przez mężczyznę. Spodziewany dzien 0 : 20 Styczen 2009 |