Kurcze, nie wiem czy dobrze kombinuję ale przez to pozdrowienie :"życzę Ci długich nocy i spokojnych dni wędrowcze", nieubłaganie każda moja myśl zmierza do siedmioksięgu Kinga "Mroczna wieża" choć tam pozdrowienie to brzmiało : "Długich dni i przyjemnych nocy". A i określenie trawożera, przynosi mi na myśl grupę ludzi opisaną w sadze: konkretnie tych, którzy zajmowali się przeżuwaniem diabelskiego ziela, byli to degeneraci, margines społeczny. Diabelskie ziele było toksyczne. No i oczywiście sławne Tull z pierwszego tomu sagi, gdzie Roland popełnia masowe morderstwo. (szczerze powiem, że tego motywu nie pamiętam, choć czytałam do 4 tomu po dwa razy każdą książkę)
Bądź co bądź, cała saga jest godna polecenia, dla mnie jest stałą pozycją w mojej bibliotece do której niejednokroć powracam. Tak w kilku słowach jest to opowieść o ostatnim rewolwerowcu -Rolandzie, który przemierza świat, a nawet światy by dojść do celu swej wędrówki Mrocznej Wieży, po drodze zbiera sobie drużynę, Eddiego-ćpuna, Odettę-czarnoskórą kalekę z rozdwojeniem jaźni i Jacka-chłopca, którego zabija bodajże dwukrotnie w czasie swojej podróży. W sumie tu nie ma co opowiadać, a należy wygonić was do biblioteki

Książka jest fenomenalna, ale nigdy nie czytajcie ostatniego tomu, już lepiej posłuchajcie co się tam wydarzyło, zamiast psuć sobie obraz tak świetnej opowieści, a kończy się niestety bardzo przewidywalnie.
Kolejne tytuły tomów to : "Roland","Powołanie trójki","Jałowe ziemie","Czarnoksiężnik i kryształ","Wilki z Calla", "Pień Susanah","Mroczna Wieża"...
P.S. Mam nadzieję, że sesja nie będzie mocno oparta na sadze, bo dzięki temu EE dziś jeszcze mam zamiar po raz trzecie rozpocząć czytanie Mrocznej Wieży.
Pozdr
Ruda