Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 02-10-2007, 08:12   #4
3killas
 
Reputacja: 16 3killas nie jest za bardzo znany3killas nie jest za bardzo znany3killas nie jest za bardzo znany3killas nie jest za bardzo znany
Phillipe szybko wszedł do gospody po czym dokładnie zamknął za sobą drzwi, by niepotrzebnie nie wpuszczać chłodu do środka. Przemarznięty do szpiku kości ciągle pocierał o siebie dłonie, starając się je choć trochę ocieplić. Pobieżnie rozejrzał się po niedużej karczmie i garstce zaledwie gości. W kominku wesoło tańczyły ogniste płomienie ogrzewając nieco wnętrze i rzucając światło na niedokończone płaskorzeźby. Surowy kraj, surowa sztuka… Nie pozbawiona jednak uroku, choć Pedro de la Sempre to nie jest… - pomyślał przyglądając się pracy. Ha, może już niedługo kupię sobie jedno płótno tego kastylijskiego mistrza, zapewne markiz de Rousille będzie bardzo wdzięczny za to co tu dla niego robię…

Przy kominku siedziała rudowłosa, młoda kobieta w towarzystwie dwóch mężczyzn. De la Baume zwrócił uwagę na ich oręż i zanotował w pamięci, by koniecznie ich zagadnąć o te ostrza jak tylko odetchnie, bowiem słyszał już o nich kiedyś, lecz nigdy nie widział. Młody oficer kawalerii kochał broń każdego rodzaju niemal tak jak dobrą zabawę. W rogu siedział samotnie młody człowiek, ciężko było jednoznacznie stwierdzić, czy ze szlachetnego rodu. Jedno oko zakryte miał przepaską i wyglądał na zmęczonego.

Zdjął i rzucił rękawice na wolny stół, niedaleko kominka, po czym to samo uczynił z pięknie uszytym niebieskim płaszczem i kapeluszem. Miał na sobie białą, dość luźną koszulę i ciemne spodnie z dobrego materiału oraz wysokie buty z czarnej skóry. Przy pasie miał przymocowany kawaleryjski rapier dobrej roboty, który otrzymał od swego prawdziwego ojca po ukończeniu akademii oficerskiej. Położył go z boku stołu, rozsiadł się wygodnie na ławie i czekał na gospodarza, który właśnie rozmawiał z jakimś nowo przybyłym mężczyzną ubranym w czerń. Ciekawym wzrokiem rozglądał się po izbie i zebranych w niej ludziach. Czekając na woźniców rozpuścił swoje ciemne, sięgające ramion włosy, które dotychczas spięte były w kucyk.

Kiedy gospodarz skończył rozmowę i podszedł do niego przyjąć zamówienie, w końcu weszli jego ludzie. Jeden był niskim i tęgawym blondynkiem, drugi natomiast wysokim i chudym jak szkapa rudzielcem z długim nosem. Całą podróż kłócili się dosłownie o wszystko i byli niezwykle zabawną parą jak na woźniców…

- Przynieś mi chleb, byle świeży, kiełbasę, chrzan i może coś ciepłego, jakie tam masz mięsa gospodarzu? – spytał z szerokim uśmiechem. I butelkę wina, tylko proszę znajdź coś godnego polecenia w tej swojej piwniczce – zaśmiał się wesoło i trzeba przyznać, że jego śmiech i dobry nastrój były cholernie zaraźliwe. A dla tych dwóch gagatków też nie żałuj strawy, tylko wina im, aby za dużo nie dolewaj, bo chce ruszać jutro jak najwcześniej – dodał rozbawiony i widocznie zadowolony. Na chwilę obecną nic więcej do szczęścia nie potrzebował, a przypominając sobie ostatnią noc spędzoną w karocy dziękował szczęściu, że znaleźli ten zajazd. Kiedy karczmarz odchodził już od stolika zawołał jeszcze za nim – Aaa! Dobry człowieku! Na sam początek przynieś mi mały kieliszek waszej wódki, tak dla rozgrzania się! Wdzięczny będę bezgranicznie, moje złoto również! – mrugnął wesoło okiem do gospodarza i zaczął dyskutować z rudym na temat dalszej trasy podróży, cały czas bawiąc się kawałkiem rzemyka, który znalazł koło drzwi.

Pijąc wódkę, którą prędko przyniósł właściciel karczmy, przypomniał sobie by spytać go o jakąś wolną izbę i gorącą kąpiel dla odświeżenia i rozrywki. Nie zwykł podróżować karotą i nudził się w niej niesamowicie, ciągle rozmyślając jak załatwić sprawy markiza de Rousille zyskując jego wdzięczność, a przy okazji zatrzymując część pieniędzy, jakie mu on przekazał dla rodziny młodej szlachcianki… Nie da się ukryć, że bardzo był ciekawy, czy była owa dziewka faktycznie warta tego zachodu, na jaki arystokrata się naraził…
 

Ostatnio edytowane przez 3killas : 02-10-2007 o 20:42.
3killas jest offline