Aktualna. Okej. Po kolei.
Gier hazardowych na Arche są setki. Karty, kości, patyki, proste zakłady, walki winksów i innych bestii... Najpopularniejszą i pewnie najbardziej pospolitą grą jest gra w kości sześcienne przypominająca naszego pokera zwana "3,6,9". Gracze rzucają trzema kośćmi, obstawiają, po czym dorzucają jeszcze trzy, obstawiając po każdym rzucie (są różne warianty, kości zakryte, odkryte, oraz ilość faz "obstawiania") w celu uzyskania układu liczb punktowanego wyżej niż inne. Przykładowe układy:
anir - 6, 6, 6, 6, 6, 6 - najwyższy układ, rzadki i zapewniający zwycięstwo
mniejszy anir - (dowolna ilość 6, ale mniej niż 6) - bije zawsze wszystkie układy o danej ilości kości
Wąż - trzy lub więcej kości których wyniki są kolejnymi liczbami
I tak dalej, i tak dalej.
Tych układów jest sporo, więc emocje i ryzyko są spore. Swoją drogą będzie to gra bardzo dokładnie opisana w podręczniku, bo i łatwo ją na sesji przeprowadzić.
Andryle są... Nostalgiczni. Wyżsi niż ludzie, często o dziwnym kolorze skóry, nie starzejący się... Czują się oddaleni od innych Archejczyków. Co więcej nikt nie wie ile trać będzie lifespan takiego Andryla. Może umrzeć nagle w wieku 18 lat, albo dożyć 120 w dobrym zdrowiu. Wyobraźcie ich sobie jako takich Emo.
Fusadan nie jest obsadzony - patrz pierwszy post - lista postaci. Te szare z nickami graczy obok imion to te obsadzone.
Nie będzie akcentu na walkę w czasie tej przygody. Walki będą raczej czysto narracyjne, bez możliwości większego wpływu na starcie, oprócz jednej czy dwóch deklaracji taktycznych. Bardziej liczyć się będzie to, o co, czym, gdzie i z kim się walczy, niż jak.
Askoci nie są dyskryminowani. Na Arche rasiści zdarzają się bardzo rzadko, a najczęściej to Tesgańczycy nie lubiący Gwaith. Askotów się ceni za zdolności kowalsko-hutnicze i odnosi się do nich z uprzejmym szacunkiem. Tylko najstarsi tesgańczycy związani z Imperium wciąż pamiętają Askotów jako zaciekłych wrogów.
A jeśli chodzi o handicapy - wspominałem już w tym temacie o Huas. Zapraszam na poprzednie strony.
Są, jak już wspominałem, bardzo podobni do ludzi. Różni ich porośnięta szarym meszkiem skóra, żywy pigment gamno tworzący na ich skórze poruszające się wzory oraz niesamowicie mocne kości i swego rodzaju "tchawki" pozwalające im "oddychać" klatką piersiową. Więcej o Askotach na pierwszej stronie tego tematu.
Nie mają infrawizji. Po prostu ich oczy wchłaniają powiedzmy 20x więcej światła niż ludzkie.
Askoci kochają broń. Każde ostrze jest misternie wykonane i dopieszczone, każde nosi imię, wiele egzemplarzy jest przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Broń jest częścią ich religii. Narzędzia i Broń w Askockim języku są oznaczane tymi samymi symbolami. Słowem - to chodzące zbrojownie. Ostrza ogromne (T'bnary, których rdzeniem są kości przodków) wielkie, jednosieczne, obusieczne, młoty, haki, kolce... Jako surowca używają najczęściej wielokrotnie przekuwanego brytanu (mocny, brązowawy metal), który po askockiej obróbce ma kolor wypolerowanej miedzi lub jasnego złota.
Ich style walki opierają się na sile ramion i stabilnej pozycji. Nie są to dynamiczne sztuki. Askota raczej stoi mocno na ziemi i stara się brutalną siłą przebić przez zasłonę wroga.
Co innego Askoccy religijni zabójcy. Ci noszą lekki sprzęt i długie noże, i są mistrzami wspinaczek. Lubią po prostu spadać na wroga z góry i podczas walki w zwarciu wrazić ostrze w ciało przeciwnika.
Jeśli Killian się podłączy to mamy umówioną trójkę graczy i jednego niezdecydowanego.