lastinn

lastinn (http://lastinn.info/)
-   Archiwum rekrutacji (http://lastinn.info/archiwum-rekrutacji/)
-   -   [Autorski] Miasto Burz (Gangsterski/SF) (http://lastinn.info/archiwum-rekrutacji/14754-autorski-miasto-burz-gangsterski-sf.html)

Arsene 27-10-2014 23:51

[Autorski] Miasto Burz (Gangsterski/SF)
 
- Nic nie przychodzi łatwo – rzucił beznamiętnie. Dopalał papierosa. Ubrany w drogi, dobrze wyglądający garnitur przyglądał się z pewnego dystansu pracy dwóch dzieciaków, kopiących dół w ziemi. Znajdowali się w lesie. Dookoła na ziemi leżał śnieg. Przyjechali na miejsce niewielką ciężarówką, która kiedyś rozwoziła mrożonki po sklepach. Inny chłopak, wyraźnie ucieszony ze swojej pracy, wynosił z niej nieduże wiaderka i skrzynki, układając na skraju kopanej dziury.
- Wystarczy – krzyknął do chłopaków i gestem nakazał im wyładować resztę ładunku.
Trzej pomagierzy szybko uporali się ze swoim zadaniem. Stali teraz koło samochodu i palili papierosy, w oczekiwaniu na rozwój sytuacji.
- Wywozi nas gdzieś za miasto, każe wszystko wyjmować, nic nie mówi... wkurwia mnie to. – Wysoki chłopak o pretensjonalnie wyglądającej twarzy, wyglądający na niewiele ponad dwadzieścia lat rzucił na ziemie peta i przydepnął go nogą.
- Płaci? Płaci. Nie narzekaj. Wiesz, że Kastner ma swoje odchyły. Pewnie zaraz każe wszystko spakować, zakopać dziurę i jechać do domu – odparł mu ten, który wcześniej rozładowywał ciężarówkę od początku.

Przestali spekulować, gdy usłyszeli, że drogą coś się do nich zbliża. Przynajmniej kilka samochodów. Wyjrzeli. Trzy czarne, osobowe i trzy ciężarówki dostawcze z hurtowni mebli. Zajechali na polankę przysypaną śniegiem nieopodal nich. Szef, nazwany wcześniej Kastnerem ruszył przez śnieg w ich stronę. Ku niemu kierował się niski, gruby i stary człowieczek, komicznie kuśtykający przez śnieg. Cały czas obracał w rękach skórzaną czapką z nausznikami. Mężczyźni uścisnęli się, wymienili kilka zdań i Kastner przywołał gestem pomocników.
- Wsiadajcie do ciężarówek i jedźcie do magazynu. Prosto do magazynu. W razie problemów pomoc znajdziecie w schowkach. Na co się tak gapicie? Ruchy.
Tak jak im kazano tak postąpili. W każdej z ciężarówek siedział na miejscu pasażera milczący mężczyzna w czarnej, skórzanej kurtce i ciemnych okularach. Samochody jeden po drugim nawróciły z polanki i znikneły między drzewami.
- Powiedz mi Greg, skąd ty ich bierzesz? – niski człowieczek spytał Kastnera.
- Kierowców? Sami przychodzą. Szybkie pieniądze, szybka jazda, szybkie życie. Wiesz, to kusi młodych. Najwazniejsze, że jak umierają to nie tracę wartościowych ludzi, a sam wiesz jak często zmienia się ich zmienia.
Jego rozmówca chrząknął potwierdzająco i gestem zaprosił go do samochodu.
- Mój kierowca pojedzie twoim, za nami oczywiście.
Tym razem to Kastner chrząknął jedynie potwierdzająco. Nie wypadało odmówić. Z tyłu było dość miejsca by można było komfortowo rozmawiać bez zbędnych słuchaczy. Wnętrze było wykończone prawdziwą skórą i drewnem, wyglądało imponująco.
- Greg, znamy się od lat. Będę mówił wprost. Różnie się między nami układało, ale ten interes to... gest dobrej woli. Wyciągam do was rękę. – Mówiąc to gospodarz spojrzał się pytająco na Kastnera. Oczekiwał odpowiedzi, wyrażenia jakiejś opinii, ten jednak milczał, czekając na dalsze wyjaśnienia. – Mamy... jakby to rzecz, wspólny problem.
- Nie sądzę, byśmy mieli jakieś problemy, które możemy wspólnie rozwiązać.
- Mylisz się. Na rynku pojawił się ktoś nowy. Od jakiegoś czasu przechwytuje moje transporty, wykańcza dostawców i dystrybutorów. Nie, nie zabija ich. Straszy, przekupuje, interes nie idzie. Do tego jego oferta jest lepsza. O wiele lepsza. Wiesz co proponuję, co?
Greg mierzył go długo zimnym spojrzeniem. Dokładnie wiedział o co chodzi staremu Dehmarowi po głowie. Chciał ich znaleźć i wykończyć, w starym stylu. I posłużyć się do tego nim.
- Nie możesz zrobić tego sam? Mój interes idzie dobrze.
- Mogę. Znaczy... Mógłbym, gdyby to było na moim terenie. Z tego co wiem już podkupują twoich ludzi. Nie patrz się tak, też masz szpiegów. Mają gniazdo w którymś z opuszczonych sektorów. Tyle tam bezdomnych, złodziei i ogólnego ścierwa, że będę ich szukał tygodniami. Druga sprawa to to, kto ich opłaca. Musimy to wiedzieć. To w interesie nas obu.
- Ile to już lat, co?
- Że co?

- Ile lat mamy monopol? Na wszystko. Na broń, na alkohol, na narkotyki, na przewóz ludzi, na ich likwidację. Każdy kto chciał coś z tym zrobić dawno gryzie ziemie. Jedną trzecią oficerów obsadziliśmy naszymi ludźmi. Jeśli myślisz, że pod takim błahym pozorem pozwolę twoim ludziom wejść do moich sektorów to grubo się mylisz. Nikt, powtarzam nikt...
- Greg, zrozum. To ktoś nowy. Ktoś z kapitałem i ludźmi z zewnątrz. Sprawdziłem to. Znam wszystkich, którzy mogliby to zaplanować. To żaden z nich. Używają własnej broni.
- To niemożliwe.
- A jednak, nie da się ich namierzyć. Moi ludzie załatwili niedawno kilku. To duchy. Ktoś nowy, kim powinniśmy się przejąć. Nowy gracz wszedł do gry o Miasto Burz, Greg.


Miasto Burz zyskało swoją nazwę dzięki barierze ochronnej jaka roztacza się wokół niego i ponad nim. Kopuła o średnicy trzydziestu kilometrów, które zachowało się przed zniszczeniem Dnia Ostatniego. Tak nazwano dzień, w którym ludzie użyli przeciw sobie wszelkiej znanej im broni. Miasta zmieniły się w pustynie, oceany wyparowały, pustynie zatonęły pod ziemią, a radioaktywne chmury pyłu nawiedzały losowe miejsca na ziemi. Anomalie grawitacyjne sprawiały, że czasem z nieznanych powodów z nieba spadały kamienie wielkości ludzkiej głowy. Przed tym wszystkim ochroniła Miasto Burz, którego pierwotną nazwę dawno wszyscy zapomnieli, energetyczna tarcza roztaczająca się wokół. Było to nowatorskie rozwiązanie tutejszych wojskowych naukowców i profesorów uniwersytetu. Oni też przejęli władzę w mieście gdy rozpętało się piekło. Część miasta została wysiedlona. Dzielące teren na dwie strefy administracyjne sektory niczyje zamieszkiwane były przez biedotę miejską. Budynki były zniszczone, gdzie nie gdzie nie było ich w ogóle. Tam własnie rozpoczęła się budowa imperium Grega Kastnera. Jego rozmówcą był jego dawny szef, obecnie prowadzący osobną działalność Wiktor Dehmar. Obaj są nie tylko liderami świata przestępczego. Każdy z nich pełni stanowisko nadzorcy nad swoją częścią miasta, sprawuje kontrolę nad jego finansami i zarządzaniem. Całością tworu zarządza Rada Oficerska, składająca się z najwyższych przedstawicieli środowiska wojskowego i naukowego. Trzymają oni pełnię władzy nad całym obszarem i kontrolują wojsko, utrzymujące porządek na ulicach. Od lat Kastner i Dehmar kontrolowali całkowicie szarą strefę w każdym aspekcie. Pieniądze z każdego nielegalnego interesu musiały zostawić swój ślad w ich kieszeniach. Ten fakt albo się akceptowało, albo umierało na peryferiach. Najważniejsza dla nich była kontrola wjazdu uchodźców z zewnątrz. Wokół Miasta Burz znajdowało się kilkanaście mniejszych miasteczek, gdzie ludzie w większości przymierali głodem i wiedli najnędzniejszy z żywotów. Każdy chciał spróbować swoich sił w grze o marzenia, z utęsknieniem patrząc w niebo na rozbłyski energii, gdy ktoś lub coś próbowało pokonać barierę.
Poszukuję śmiałków gotowych zawalczyć o swoje miejsce w tym świecie. O godny byt i stabilność. O sławę i szacunek. O krew i adrenalinżącego roku. Czekam na wasze pytania. Wybór należy do was. Na zgłoszenia oczekuję do 11 listopada, poniżej przedstawiam jakich elementów oczekuję w karcie postaci.

1. Dane peronalne
2. Wygląd i cechy fizyczne
3. Opis charakteru
4. Ambicje, aspiracje
5. Dlaczego akurat Ciebie mamy wysłać jako naszego człowieka do Miasta Burz
6. Notka biograficzna
7. Niezbędny ekwipunek, ubrania, drobiazgi
8. Umiejętności i mocne strony
9. Wady i słabe strony

wooku 28-10-2014 00:50

Już tytuł mnie zainteresował, a po przeczytaniu rekrutki piszę się na całego.

[MEDIA]http://www.youtube.com/watch?v=Yyfdcoocex8[/MEDIA]

Kilka standartowych pytań najpierw:
Ilu graczy przyjmiesz?
Długość postów?
Częstotliwość postów?
Gdoc? (osobiście nie przepadam, ale wiadomo jak jest)

Kilka pytań do fabuły:
Gracze przybywają z zewnątrz do Miasta Burz, czyli spoza bariery? Czyli ludzkość w jakimś stopniu przetrwała wojnę, ale przeżycie poza berierą jest niezwykle trudne. Czy Miasto Burz to jedyne takie miejsce na świecie? Jak dużo czasu minęło od konfliktu do momentu, w którym rozgrywa się akcja? (lata, wieki?)

Arsene 28-10-2014 14:48

1. Liczba graczy będzie zależna od zgłoszeń. Nie lubię tłoku, ale w tedy jest kogo zabijać, a mam dość... okrutny styl prowadzenia sesji podobno. Błędy nie wybaczają.

2. Posty powinny być dostatecznie długie, opisywać wszystko to co chcesz, żeby było opisane. Nie narzucam nic tutaj, jeżeli ktoś pisze po 2 linijki to wyjdzie już na etapie Karty Postaci.

3. Częstotliwość raz w tygodniu, ustalimy jak nam będzie pasowało dokładnie w kwestii dnia.

4. Gdoc pewnie tak, w razie potrzeby, ale bez nadużywania. Również nie przepadam.

Miasto Burz to jedyne takie miejsce, o którym słyszeliście. Prócz tego jak są jakieś miasteczka to nieduże, zbudowane już po zniszczeniu świata. Mutanty, anomalie, promieniowanie, głód, prawo dżungli takie tam. Minęło kilkadziesiąt lat. Ludzie żyją już tym co jest, nie tym co było. I tak, gracze przybywają spoza bariery :) Mam nadzieję, że udzieliłem odpowiedzi na nurtujące Cię pytania.

Mike 28-10-2014 16:08

W jakim stylu planujesz prowadzić? Takie GTA z filmowym realizmem, czy raczej cięższy klimat, gdzie postrzał stanowi naprawdę poważny problem?

Na co można liczyć? Pościgi, strzelaniny czy raczej czajenie się i planowanie do bólu?

Arsene 28-10-2014 16:25

To na co możecie liczyć to już wasza sprawa. Dam wam problem, nie rozwiązanie. Przyjęcie na klatę serii z karabinu maszynowego skończy się zapakowaniem we flaki od parówek. Postrzał to chyba zawsze poważny problem. Stawiam bardziej na realizm niż efekty, no ale wiadomo, to gra. W każdym razie nie będzie cukierkowo. Mam nadzieję, że rozwiałem Twoje wątpliwości :)

Mike 28-10-2014 16:41

Tak, dowiedziałem się co potrzeba :)

Co do rozwiązań oczywiście należą do graczy, ale można tak stawiać problemy, że preferowane będą pewne, określone rodzaje rozwiązań :)

Czyli podsumowując:
Odpada wpadanie do pokoju siejąc ołowiem z dwu pistoletów i mijając się o milimetry z wrogimi pociskami :)

Arsene 28-10-2014 22:55

Nie do końca. Możesz wpaść do pokoju, ba, może nawet uda Ci się siać ołowiem, ale prawdopodobnie jutro będziesz jak durszlak. Podziurawiony :D

Caleb 29-10-2014 09:17

Jestem zainteresowany.

Interesuje mnie jak wygląda kwestia jawności mafii w mieście. Czy działalność Kastnera i Dehmara jest wręcz oficjalna niczym Yakuza w Japonii? Rada stara się ich powstrzymać czy raczej współpracują?

kanna 29-10-2014 11:55

Brzmi fajnie.. ale dasz rade dociągnąć do jakiegoś końca, Arsene?
Masz rozpisaną przygodę , scenariusz, czy raczej pomysł?

Arsene 29-10-2014 15:44

Mam trochę notatek, trochę zależy od graczy. Dam radę dociągnąć do jakiegoś końca, jeśli tylko gracze się nie wykruszą.

Działalność jest nieoficjalna. Wszystko dobywa się na granicy prawa, to znaczy, że jak zastrzelą gangstera to nikt nie płacze z tego powodu. Część organów władzy jest przekupiona, część podstawiona, a część wręcz przeciwnie: wiele odda by zakopać wasze ciała. Zresztą nie tylko wasze. Więcej nie mogę napisać bez spoilerowania.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 11:28.

Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169