Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Rekrutacje do sesji RPG > Archiwum rekrutacji
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum rekrutacji Wszelkie rekrutacje, które zostały zakończone.


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 15-11-2006, 14:57   #1
 
sczmur's Avatar
 
Reputacja: 44 sczmur ma wyłączoną reputację
Berło władzy

Witam. Ta sesja ma być nowym początkiem mojego MISTRZOWANIA. Znajdujecie się w okopie w czasach średniowiecza(nie wynaleziono strzelb), gdy Taurus panuje światem dzięki podstępowi. Kolejne wyjście z okopu i kolejny bolesny skok z powrotem w obawie, że jedzie straż tyrana lub Taurus we własnej osobie. Macie już dość siedzenia na straży i właśnie przyleciał gołąb z listem. Kiedy przeczytaliście dobrą nowinę a mianowicie rozkaz odnalezienia i zniszczenia berła władzy ucieszyliście się. Na świecie panuje religia przeciwników tyrana a jest to chrześcijaństwo. Będziecie musieli zmierzy się z przerażającymi przeciwnikami.

Piszecie:
Imięchyba oczywiste)
Rasaelf, człowiek, krasnolud, niziołek, bestia, gnom)
Klasapaladyn, łucznik, mag, bard, kowal, skrytobójca)
Ekwipuneknie za mocny nie za słaby-taki standard z plusem)
Historiawiadomo)
Intelektmax25 pkt)
Siłamax20 pkt)
(macie 30 pkt do wykorzystania)
W razie pytań piszcie na GG(568999) lub na forum
 
__________________
nie działa mi "c z kreską"
HAMMERFALL!!!!!!!!!
sczmur jest offline  
Stary 15-11-2006, 16:43   #2
 
Khajit's Avatar
 
Reputacja: 16 Khajit nie jest za bardzo znanyKhajit nie jest za bardzo znanyKhajit nie jest za bardzo znanyKhajit nie jest za bardzo znany
Zapisałbym się
Postać:
-Imie:Quarion
-Rasa:elf
-Klasa:mag
-Ekwipunek:szata(szara,podróżna),sakiewka z 12 sztukami złota,księga czarów(jeśli taka potrzebna),jakiś zwój,bukłak,plecak,bukłak,wyżywienie na dwa dni,kosturjakieś komponęty(jeśli potrzebne),nóż
-Historia(zamieszcze póżniej)
-Intelekt:18
-Siła:12(jest jakaś zręczność?)
 
Khajit jest offline  
Stary 15-11-2006, 17:00   #3
 
sczmur's Avatar
 
Reputacja: 44 sczmur ma wyłączoną reputację
Musisz zamieścić historię. Jak narazie wszystko w porządku i myślę że będziesz dobry.
Zręczności nie będzie żeby mi się nie pomieszało :P
 
__________________
nie działa mi "c z kreską"
HAMMERFALL!!!!!!!!!
sczmur jest offline  
Stary 15-11-2006, 18:07   #4
 
wejcher's Avatar
 
Reputacja: 71 wejcher ma wyłączoną reputację
Re: Berło władzy

Cytat:
Napisał sczmur
Na świecie panuje religia przeciwników tyrana a jest to chrześcijaństwo.
Cytat:
Napisał sczmur
Rasaelf, człowiek, krasnolud, niziołek, bestia, gnom)
Czy w świecie jaki tutaj prezentujesz, Jezus był człowiekiem, czy może elfem lub krasnoludem?
 
wejcher jest offline  
Stary 15-11-2006, 21:01   #5
 
sczmur's Avatar
 
Reputacja: 44 sczmur ma wyłączoną reputację
Jezus był człowiekiem.
Ludzi bylo najwięcej. Inne rasy byly rzadkie.
 
__________________
nie działa mi "c z kreską"
HAMMERFALL!!!!!!!!!
sczmur jest offline  
Stary 22-11-2006, 16:06   #6
 
Khajit's Avatar
 
Reputacja: 16 Khajit nie jest za bardzo znanyKhajit nie jest za bardzo znanyKhajit nie jest za bardzo znanyKhajit nie jest za bardzo znany
Zmieniam postać-
wyśle Ci ją jak już ktoś się zgłosi ,ok???
 
Khajit jest offline  
Stary 22-11-2006, 16:49   #7
 
Lhianann's Avatar
 
Reputacja: 751 Lhianann jest godny podziwuLhianann jest godny podziwuLhianann jest godny podziwuLhianann jest godny podziwuLhianann jest godny podziwuLhianann jest godny podziwuLhianann jest godny podziwuLhianann jest godny podziwuLhianann jest godny podziwuLhianann jest godny podziwuLhianann jest godny podziwu
Może byś szanowny Mg coś wiecej napisał na temat swojej wizji świata, bo jakoś słowa
okop i średniowiecze, a potem wymienione ponizej rasy się mało trzymają kupy.
Co to właściwie te Bestie?


Chrześcijaństwo i elfy?
I czy w tym świecie funkcjonuje magia?
 
__________________
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I'm home again
Dear diary I'm here to stay
Lhianann jest offline  
Stary 22-11-2006, 20:26   #8
 
sczmur's Avatar
 
Reputacja: 44 sczmur ma wyłączoną reputację
Na tym właśnie polega ta sesja nic nie trzyma się kupy. Bestia to zwierzak człowiek (taka duża małpa z długą srebrną sierścią). Jakby nie funkcjonowała magia to nie pisał bym że jest taka klasa jak mag. Dobra jak komu nie pasuje to wymyślcie własną religie i zamieracie tutaj. Okop jest to taki klif podmyty przez rzekę wygląda tak jak w załączniku.
 
__________________
nie działa mi "c z kreską"
HAMMERFALL!!!!!!!!!
sczmur jest offline  
Stary 22-11-2006, 21:09   #9
 
Trey's Avatar
 
Reputacja: 13 Trey ma wyłączoną reputację

Imię:Seviolas
Rasa:Elf
Klasa:Łucznik
Ekwipunek:łuk, kołczan ze strzałami, sakiewka z 15 sztukami złota,płuciany kaftan a pod nim pancerz i sztylet, bukłak z woda, jedzenie na 3 dni i torba.
Wiek: 100 lat

Intelekt:17
Siła:13

Wygląd:

Twoim oczom ukazuje się średniej budowy elf o śniadej, gładkiej cerze i uważnie wpatru-jących się w ciebie niebieskich oczach. Na czole widnieje przepaska, która podtrzymuje bujną czuprynę brązowych włosów sięgających ledwo do ramion. Do włosów ma doczepione dwa białe pióra orła. W prawym uchu udaje ci się zauważyć wiszący sobie misternie wykonany kolczyk w kształcie strzały. Na sobie ma ubrany dobrze wykonany mocny płócienny kaftan, chociaż daje się zauważyć pod nim jakiś skórzany pancerz. Na piersi widnieje zwieszony na grubym i płaskim łańcuchu medalion z wygrawerowanym napisem w języku elfów.

Historia:

Od kilku długich godzin mrok spowijał szczelnie ów stary bór. Mimo, iż do świtu pozostała niespełna godzina, żaden człowiek nie mógł swobodnie poruszać się wśród drzew. Niebo gęsto zasnute ciężkimi chmurami nie dawało żadnego światła mogącego rozjaśnić te ciemności. Dookoła panowała niczym niezmącona cisza. Wszystko ucichło. Nocne zwierzęta zakończyły swoje żerowanie udając się do swych legowisk, a dzienne jeszcze nie zdążyły się obudzić. Była to ta pora kiedy wśród drzew panowała cisza. Jednak dzisiejszej nocy cisza ta została zakłócona. Między drzewami sprawnie biegła smukła postać. Umiejętnie przemykała w ciemnościach pomiędzy grubymi konarami, unikając raz po raz niebezpiecznie wystających gałęzi i korzeni. Był to elfi myśliwy uciekający przed nieznanym zagrożeniem.
- "Szybciej" - tylko to jedno słowo kołatało mu w pulsującej nieznośnym ogniem głowie. Coraz częściej łapał z wielkim trudem oddech, wypuszczając powietrze z wielkim sykiem aby ponownie łapczywie je zagarnąć do płuc. Za każdym nowym wdechem miał nadzieję, że choć na trochę pozwoli mu to szybciej biec.
Przedzierał się pomiędzy gęstym listowiem starając się zgubić prześladowcę. Starał się najbardziej jak umiał kluczyć pomiędzy drzewami, nurkując w gęste krzaki, przeskakując czasem wielkie zagłębienia byle by tylko uciec. W pewnym momencie zdawało mu się nie słyszeć nic oprócz własnego ciężkiego oddechu, czyżby udało mu się uciec?
Jak bardzo elf mylił się, jego koszmar był coraz bliżej. Ponownie poczuł na swoich spoconych plecach jego parzący oddech, słyszał jego upiornie chrapliwy oddech mieszający się z dudniącym odgłosem stawiania masywnych łap podczas biegu i odgłosem łamiących się gałęzi. Prześladowca nie miał zamiaru się poddać. Wiedział, że uciekający przed nim elf w końcu przegra i stanie się sam w sobie najgorszym koszmarem.
W końcu elf nie wytrzymał, jego nogi zaczęły żyć własnym życiem i odmówiły mu posłuszeństwa. Zaplątały się o wszędobylskie korzenie, jego twarz została wychłostana gałęziami a w ustach poczuł smak krwi. Las przeciwstawił się elfowi. Nie był już więcej jego sprzymierzeńcem. Myśliwy (a raczej zwierzyna) upadł, wyrzucając w powietrze swój złamany łuk oraz pusty kołczan. Czekał na koniec wtulony w leśną ściółkę. W przyciśniętej do piersi ręce kurczowo trzymał nieduży przedmiot zawinięty w skórę wilka.
Koniec jednak nie nadszedł. Nie tak szybko jakby chciał, ale czy na pewno go chciał?
Poczuł nagle, jak potężne ramię odwraca go powoli wręcz majestatycznie na plecy napawając się jego przerażeniem. Bał się podnieść wzrok na to przeklęte stworzenie, chciał aby bogowie odebrali mu wzrok i ulżyli jego męce.
- Spójrz na mnie! � odezwała się postać. Jego głos dobywał się z głębin najgorszych otchłani raniąc lodowatym zimnem serce żyjącego.
- Ty parszywa słaba istoto, kim jest twój bóg, że jesteś taki słaby? - zaśmiał się szyderczo ukazując ostre zęby - Zrobiłeś błąd nie chcąc mi dobrowolnie oddać tego co mi należne, ale teraz to i tak nie ma znaczenia!
Leżący na ziemi elf przyjrzał się uważnie nachylającej się nad nim istocie. Była to zakapturzona postać z której ciała wystawało kilka strzał. Dwie z nich powinny być śmiertelne, jednak jego przeciwnikowi nic nie zrobiły. Przynajmniej nie było tego widać po nim. Postać uniosła gwałtownie dłoń w której trzymała poszarpane ostrze miecza, wzięła potężny zamach i ze świstem opuściła ostrze w dół. Myśliwy poczuł nagle dziwny przypływ sił, dobył miecza i z wielkim trudem sparował uderzenie. Nie chciał tak ginąć. Podkurczył nogi i silnym kopniakiem odrzucił od siebie postać. Podpierając się mieczem stanął niepewnie na nogach. Postać odrzuciła gniewnie kaptur z głowy i wysunęła do przodu swój miecz.
- Chcesz jeszcze walczyć? - zapytał mroczny elf - Dobrze, mój bóg lubi takie dusze, dusze które stawiają opór. Giń! - z krzykiem rzucił się na elfa.
W lesie rozległy się odgłosy walki. Słychać było wściekle ścierające się ze sobą dwa miecze. Po kilku chwilach rozległ się charczący krzyk wydawany w momencie agonii.
Gęste chmury na kilka chwil odsłoniły księżyc oświetlając zakapturzoną postać, trzymającą w ręku zakrwawiony miecz. Do kieszeni schowała niewielki pakunek w wilczej skórze i ruszyła w sobie tylko znanym kierunku.

- Wstań Seviolasie - rozległ się dźwięczny i ciepły głos.
Elf powoli otworzył oczy pozwalając na to aby przyzwyczaiły się do jaskrawych promieni słońca, które przebijały się pomiędzy koronami masywnych drzew. Odwrócił ostrożnie głowę w kierunku miłego głosu i ujrzał nad sobą pochyloną twarz druida.
- Gdzie jaj jestem? - zapytał Seviolas. W jego głosie można było wyczuć przerażenie wymieszane z nadzieją.
Druid nic nie mówiąc sięgnął ręką za siebie i podał mu znoszone ubranie nowicjusza druidów.
- Wpierw to załóż a potem porozmawiamy - mówiąc to położył na głowie elfa dłoń i zaczął odmawiać modlitwę.
Seviolas znieruchomiał i poczuł jak powoli jego serce zaczyna się napełniać przyjemnym ciepłem wypędzając tym samym lodowate zimno. Sukcesywnie ciepło zaczęło przepływać żyłami do dalszych części ciała aby w końcu dotrzeć do miejsca w którym druid trzymał przytkniętą do jego głowy dłoń. Całe zmęczenie i oziębienie znikło w jednej nagłej chwili.
Elf ubrał koszulę i podążył wzrokiem wokół siebie. Wokół niego rozpościerał się ciemny, gęsty las rozświetlany gdzie niegdzie gorącymi promieniami słońca. Powietrze było parne lecz nie powodowało zmęczenia organizmu jak by to miało miejsce do otwartym terenie. Zewsząd słychać było wesoły śpiew ptaków, które celebrowały kolejny dzień swego życia. Nie miał pojęcia gdzie się znajduje, lecz czuł się bezpiecznie.
Ubrał w końcu szaty i spojrzał pytająco na druida.
Druid skinął dłonią i skierował się ku gęstym zaroślom. Seviolas podążył za nim. Szli tak z godzinę przedzierając się przez leśną gęstwinę. Powietrze powoli stawało się coraz bardziej rześkie w miarę jak nasilał się odgłos spadającej gdzieś przed nimi wody.
Wyszli z gęstwiny lasu na niewielką polanę przeciętą kilkumetrowej szerokości rzeką, kończącą się na lewo od nich urwiskiem z którego rzeka spadała z głośnym hukiem, wyrzucając w powietrze miliony drobin wodnych. Seviolas zatrzymał się przez chwilę i poił swą duszę pięknym widokiem rozpostartej nad wodospadem tęczy. Z zachwytu wyrwało go ponaglenie druida aby iść dalej.
Przeszli przez most przełożony w najwęższym miejscu rzeki i na drugim brzegu druid zatrzymał się, zwracając się ku elfowi.
- Musisz tutaj poczekać, bowiem nie wolno ci przekroczyć tej granicy - mówiąc to wskazał wydrążony w ziemi rów na kilkanaście stóp o szerokości i głębokości na pół stopy - Cierpliwie na mnie tutaj poczekaj - skończywszy odwrócił się i skierował się do lasu przekraczając "granicę".
Seviolas siadł nad rzeczką zanurzając w jej zimnym nurcie nogi. Kazano mu czekać więc będzie czekał. Zastanawiał się nad tym co się wydarzyło zeszłej nocy. Nie potrafił sobie niczego przypomnieć. Miał przed oczami niewyraźne obrazy, jednak nie tworzyły one spójnej i co ważniejsze zrozumiałej całości. Wreszcie dał sobie z tym spokój. By ć może druidzi mu pomogą.
Po dłuższym czasie oczekiwania z lasu wyłoniła się postać sędziwego druida. Powolnym, lecz stabilnym krokiem podszedł do stojącego już elfa i uważnie mu się zaczął przyglądać. Seviolas poczuł się nieswojo czując na sobie przewiercający na wylot wzrok ale nie miał innego wyjścia jak tylko poczekać na zakończenie oględzin.
- A więc jesteś tym, który szczęśliwym trafem odnalazł artefakt naszej pani Oren. - skwitował zakończenie oględzin druid.
Seviolas patrzył na stojącego przed nim kapłana i gorączkowo starał sobie przypomnieć minione wydarzenia.
- Artefakt? Nie wiem o czym mówisz szanowny Panie - odparł niepewnie elf.
- Więcej pewności młody wojowniku - uśmiechnął się kapłan - Nazywam się Drakhen i jestem arcykapłanem Oren. Mojej Pani, mojego życiowego światła, które prowadzi mnie poprzez mroczne ścieżki tego życia. Usiądź - wskazał na leżący nieopodal konar.
- Seviolas, do usług - elf skłonił się i usiał na konarze. - Dobrze więc, widzę, że muszę ci przypomnieć kilka rzeczy, a raczej pomóc przypomnieć, bowiem sam musisz tego dokonać.- zaczął druid, gdy oboje usiedli na konarze - Ten z którym walczyłeś zwany jest Azghar i jest wiernym sługą Emeratha. Kiedyś udało mu się zabić jednego z naszych arcykapłanów i skradł nam nasz artefakt. Zrobił to bo widocznie jego bóg sam mu w tym pomagał. Na nasze szczęście nasza Pani też wzięła w tym udział i za sprawą swoich sług udało jej się odzyskać to co było jej własnością. Jednak Azghar nie dawał za wygraną i ponownie zaatakował wracający do nas konwój niosący artefakt i prawie mu się to udało lecz... - przerwał na chwilę uważnie wpatrując się w elfa swymi czarnymi oczami.
- Lecz? - zapytał elf, próbując uniknąć przenikliwego spojrzenia druida.
- Tutaj chciałbym usłyszeć twoją historię na temat odzyskania artefaktu przez ciebie - odpowiedział arcykapłan, i rozsiadł się wygodnie na konarze. Założył ręce wkładając dłonie w rękawy habitu i gestem głowy dał znać, że czeka na odpowiedź.
Seviolas siedział przez chwilę starając sobie przypomnieć wszystkie wydarzenia. Powoli mgła zamętu w dziwny sposób rozwiewała się ukazując coraz wyraźniej minione godziny? dni? Widział mroczny las schowany całkowicie w ramionach nocy, na niebie jaśniał księżyc oświetlając drogę którą podążało czterech ludzi odzianych w habity z naciągniętymi głęboko na twarze kapturami. Szli spokojnie podążając ku swemu przeznaczeniu.
Nagle słychać było świst jaki wydaje rzucany nóż, jeden z wędrowców złapał się za rozerwaną krtań usiłując wydobyć z szyi śmiertelne ostrze. Padł w kałużę krwi a jego ciałem wstrząsnęły śmiertelne drgawki. Trzech pozostałych zaczęło nerwowo rozglądać się za zabójcą powoli wycofując się i dobywając sztylety, a przerażenie zaczynało władać ich umysłami. Zatrzymali się patrząc na wysoką, barczystą postać odzianą w czarne szaty z założonym płaszczem, którego kaptur głęboko osadzony zakrywał całą twarz. Jedyne co było widać to czerwone ślepia ziejące nienawiścią. Postać rzuciła się do walki dobywając zza pasa długi miecz z poszarpanym ostrzem. Trzy, cztery kroki, jedno cięcie i kolejny człowiek drgał na ziemi starając się zatrzymać wypływające mu trzewia. Drugi z wędrowców uderzył postać w głowę zrzucając jej kaptur. Upiorny blask księżyca rozświetlił twarz mrocznego elfa, który drgnął ocierając ręką stróżkę krwi wypływającą z prawej skroni. Zlizał krew i roześmiał się. Trzeci z wędrowców za poleceniem walczącego zaczął uciekać trzymając kurczowo jakiś pakunek na piersi.
Obserwując to wszystko zza gęstych zarośli Seviolas napiął łuk, przymierzył i puścił cięciwę. Trafił, jednak nie tak jak chciał. Strzała utkwiła w lewym boku mrocznego elfa, który gwałtownie uskoczył w tył nie dając szans na kolejne trafienie. Nie czekając na nic pchnął wędrowca mieczem i ruszył w stronę elfa. Seviolas schylony pobiegł za ostatnim z żyjących wędrowców. Biegł kilka chwil, kiedy zauważył siedzącego pod drzewem zdyszanego człowieka. Jego kaptur niedbale opadł na ramiona, ukazując jego zmęczoną, elfią twarz, uniósł powoli głowę patrząc na nadbiegającego myśliwego, wyciągnął dłoń i gdy ten się zbliżył podał mu zawinięty pakunek. W oddali słychać było ciężkie kroki mrocznego elfa. Seviolas zatknął pakunek za pas i naciągnął kolejną strzałę na cięciwę. Wyrównał oddech i poczekał aż przeciwnik pojawi się w polu widzenia. Pierwsza strzała ugodziła mrocznego w brzuch, kolejna, mimo jego uników wbiła się w prawe udo. Ostatnia trafiła w okolice serca. Mroczny elf padł na ziemię kurczowo trzymając swój zakrwawiony miecz.
Elf nie czekając na nic, po usilnych prośbach wycieńczonego wędrowca pobiegł tam gdzie go poprosił. Miał dotrzeć z pakunkiem do świętego kręgu druidów, bowiem to co otrzymał jest świętą relikwią ich bogini. Biegł coraz szybciej tracąc powoli oddech.
- "Szybciej" - tylko to jedno słowo kołatało mu w pulsującej nieznośnym ogniem głowie...
Seviolas zerwał się na równe nogi otrząsając się z koszmarnego wspomnienia. Dysząc ciężko, złapał się bezwiednie za ramię które czuło na sobie uścisk mrocznego elfa. Spojrzał na swój brzuch szukając śmiertelnych cięć zadanych przez mrocznego. Pamiętał że walka była zacięta. Poczuł w sobie nagły przypływ sił i stawił czoła swojemu prześladowcy. Zadał mu kilka poważnych ran, lecz z tego co pamięta, to on padł na ziemię z rozprutym gardłem. Pamiętał wyraźnie smak krwi w swych ustach. Widział jak z każdą upływającą chwila ucieka z niego życie, aż w końcu padł bezwiednie na zakrwawioną ściółkę. Zginął. Tego był pewien. Dlaczego więc ciągle żyje. Pytająco spojrzał na siedzącego przed nim kapłana.
- Przykro mi przyjacielu lecz muszę cię o coś poprosić - powiedział druid. Na jego twarzy malowało się strapienie. Widać było że walczył z jakąś wewnętrzną siłą.
- Musisz wiedzieć, że tamtego wieczoru zginąłeś, jednak wróciłeś do tego świata bo tak chciała moja Pani - rozpoczął arcykapłan, przemawiając dostojnym tonem - Chciała, ponieważ sobie ciebie wybrała jako wojownika którymi my nie jesteśmy.
- Musisz wiedzieć że przekazała ona tobie takie oto słowa - arcykapłan przerwał i opuścił gwałtownie głowę w dół, trzymał ją w takiej pozycji przez krótki czas. Nagłym ruchem uniósł głowę i na Seviolasa zaczęły patrzeć całkowicie zielone oczy.
- Wiedz Seviolasie - powiedział arcykapłan piękny kobiecym głosem, którego melodia stanowiła rozkosz dla uszu - że tamtej po raz kolejny zostało zhańbione moje imię. Po raz kolejny została przelana krew moich wiernych. Ty również przelałeś swą krew w mojej sprawie. Wróciłeś do świata żywych bo ja tak chciałam, jednak nic za darmo. W zamian za twe życie oddałam życie jednego z moich wiernych. Tamtej nocy został skradziony mój artefakt i twoim celem jest jego odzyskanie za wszelką cenę. Nie jesteś moim kapłanem lecz masz moją łaskę, więc idź i przynieś to co jest mi należne. Jeżeli Emerath chce wojny to ją dostanie! - kobiecy głos zaczął przepełniać gniew.
Arcykapłan ponownie bezładnie opuścił głowę, a kiedy ją uniósł był ponownie sobą.
Seviolas siedział wstrząśnięty tym co przed chwilą usłyszał, patrzył pytająco na arcykapłana nie wiedząc co uczynić, przecież miał w głowie tysiące pytań na które oczekuje odpowiedzi.
- Nie pomogę ci w tych wszystkich pytaniach - ubiegł go arcykapłan - Imię mrocznego elfa znasz ale ci je przypomnę - Azghar. Mamy przypuszczenia że nie działa sam. Prawdopodobnie działa z nim mroczny elf mag, który szuka jakiegoś potężnego artefaktu więc możliwe, że można tutaj dopasować jakieś elementy tej układanki. To wszystko co ci mogę powiedzieć.
- Musisz pamiętać - dodał druid - że Azghar służy bogu śmierci więc ma jego łaskę. Nie lekceważ jej. Nie wiemy jak ten drugi lecz miejmy nadzieję że nie. Jeżeli odnajdziesz artefakt naszej Pani to za nic w świecie go nie dotykaj bo zginiesz straszną męką.
- To jak go mam oddać? - zapytał elf.
- Jak zabijesz Azghara nasza Pani sama ciebie znajdzie i odbierze co jej należne, więc nie zaprzątaj sobie tym głowy. Teraz damy ci ubranie i broń, które przygotowano dla ciebie. Poczekaj tu a zaraz ci je przyniosą. Powodzenia bracie - arcykapłan wstał, uścisnął elfią dłoń i odszedł.
- Azghar udał się w stronę najbliższego miasta na północ! - dodał znikając prawie w gęstwinie lasu.
- Ale jak go mam ... - nie dokończył pytania widząc, że arcykapłan zniknął w zaroślach. Usiadł ciężko na trawie opierając się o konar i zaczął myśleć nad tym co go czeka.
Z zarośli wyłonił się inny druid, który podszedł do elfa i złożył na ziemi ubranie, buty, płaszcz, łuk oraz kołczan pełen strzał. Czekał aż elf się ubierze i na koniec podał plecak z prowiantem i wodą oraz wyciągnął prawą dłoń w której trzymał medalion zawieszony na gruby płaskim łańcuchu. W centrum medalionu widoczny był symbol dębu otoczony runicznymi napisami.
- Ten medalion będzie ciebie ostrzegał przed wszelkimi sługami Emeratha. Mianowicie, gdy znajdą się oni w pobliżu napisy wyryte na nim zapłoną zielonym światłem. Weź go i niech cię strzeże moc Oren bracie - podał naszyjnik elfowi, popatrzył przez chwilę wzrokiem pełnym szacunku i odszedł w las.
- Tak. - sapnął Seviolas - moje przeznaczenie zaczyna być powoli jasne a myślałem, że dane mi będzie żyć i umrzeć jako zwykły myśliwy. Choć z drugiej strony ciągle nim jestem, tyle, że moja zwierzyna potrafi się teraz nieźle bronić.
Uśmiechnął się do siebie samego, zabrał plecak, kołczan oraz łuk i podążył na północ w poszukiwaniu Azghara
 
__________________
"(...)Anduril Płomień zachodu wykuty ze zwonków Narsila(...)"
Trey jest offline  
Stary 23-11-2006, 16:00   #10
 
sczmur's Avatar
 
Reputacja: 44 sczmur ma wyłączoną reputację
Świetnie piszesz. Będzie mi trudno dopasować twoją historię do gry ale postaram się i będzie git. Przyjęty
 
__________________
nie działa mi "c z kreską"
HAMMERFALL!!!!!!!!!
sczmur jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 01:12.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166