Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Rekrutacje do sesji RPG > Archiwum rekrutacji
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum rekrutacji Wszelkie rekrutacje, które zostały zakończone.


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 11-03-2010, 18:27   #1
 
Mira's Avatar
 
Reputacja: 25189 Mira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputację
[storyteling/Wampir] Bezkrwawy świt



To nie tak miał zacząć się dzień
Obiecał trwać lecz zawiódł i wiem
Wiem czym są łzy i wiem czym jest lęk
Że to koniec i szans coraz mniej

To nie tak miał skończyć się czas
Obiecał trwać lecz zadrwił i zgasł
Wiem czym są łzy i wiem czym jest lęk
Bo to koniec i mniej coraz mniej



BEZKRWAWY ŚWIT


To nie tak… to nie tak miało być! To nie tak miał skończyć się świat!
Owszem, znałem przepowiednie. 1999 rok mógł przynieść wszystko: powrót Kaina, ogólny kataklizm, brak możliwości tworzenia nowego pokolenia, otwartą wojnę Camarilli z Sabatem, ale - do cholery – nie to, co się stało! Nie tak banalnie…

Bez wybuchów, bez jakiegokolwiek ataku, bez możliwości walki… koniec świata przyszedł tam, gdzie ciężko było się go dopatrzyć. A gdy już otulił wszystko swą delikatną, zabójczą mgiełką, było już za późno. Ludzie chorowali od zawsze przecież. Od zawsze też co jakiś czas dopadały ich tak zwane pandemie: czy to gruźlica, czy to malaria, czy AIDS – zawsze coś ich gniotło, by nie rozmnażali się jak króliki. I tak było dobrze. Tak miało być. Kto więc by pomyślał, że wirus A1H0 okaże się tym, który zgładzi 97% ludzkości i jakieś 90% zwierzyny na naszej planecie?


Oczywiście, gdy w końcu Kainici rozpoznali zagrożenie – zagrożenie dla swoich spragnionych osocza żołądków, zaczęli się bronić. Nawet Camarilla zaniechała maskarady, przejmując stery władzy na terenie Unii Europejskiej, po to tylko by odłączyć kontynent od reszty świata i zerwać jakiekolwiek kontakty z Ameryką, gdzie już wtedy doszło do całkowitej dezorganizacji zarówno zwolenników maskarady, jak i jej oponentów.
Z chwilą bowiem, kiedy zaczyna burczeć Ci w brzuchu, gdy czujesz i widzisz, jak Twoje ciało więdnie, poglądy na temat Twej rasy i polityki, zatrzymują Ci się na poziomie lędźwi, w dolnym odcinku pasa miednicowego – mówiąc kolokwialnie: masz w dupie politykę. Masz w dupie fakt, kto rządzi i dlaczego, masz w dupie to, do jakiego klanu należy – jedyne co się dla Ciebie liczy, to czy ów książę bądź biskup jest w stanie zgromadzić wystarczające dla rodziny zapasy krwi.

Europa broniła się chyba najdłużej, lecz i tu w końcu doszło do tego, że władza Camarilli została złamana. Zapanowała anarchia głodu. Cały dorobek kultury/techniki... wszystko było niszczone w imię głodu - w imię frustracji z niemocy zaspokojenia podstawowego pragnienia. I tak zostało tylko jedno prawo: Co upolujesz – to Twoje, nie musisz się z nikim dzielić, nie musisz siedzieć w jednym mieście, by polować. Jedyne co musisz, to wziąć pod uwagę fakt, że i Ty staniesz się wreszcie dla kogoś zwierzyną. Oto nowy świat – świat bez przelewu krwi – bo krwi już w nim prawie nie ma.


Nazywam się Emanuel Aliente z klanu Nosferatu (jeśli klan kogoś jeszcze obchodzi). Przeżyłem. Choć nigdy nie byłem łowcą, lubując się raczej w kurzu naszej skromnej biblioteki miejskiej, przetrwałem, albowiem nasze miasto miało naprawdę mądrego księcia. Nataniel Svaiksson z klanu Toreadorów, z woli Rady Camarilli książę miasta Thorsavn – nieformalnej stolicy Wysp Owczych, oficjalnie przynależących do Danii – łagodny romantyk w czasach pokoju, silny wizjoner w okresie kryzysu. Kto by pomyślał, że Toreador znajdzie piękno nie w sztuce czy mordzie, lecz w życiu swoich poddanych? Jak dziwnie to brzmi, taki był Nataniel – idący w pierwszym szeregu do boju z Lupinami, mordujący ich gołymi rękami, zaś gdy część młodych Brujahów postanowiła się zbuntować przeciwko Maskaradzie i uciec do Ameryki, by tam zasilić szeregi sabaciego pomiotu – potrafiący wybaczyć i przymknąć nań oko - postawić niepisany warunek, że jeśli odejdą bez rozlewu krwi tutaj – na Wyspach – pogoń, którą musiał zań posłać, nigdy nie natrafi na ślad zbuntowanych. Nataniel wszak zbyt kochał swoich poddanych, aby ich mordować nawet w imię zasad, w które wierzył. To była prawdziwa siła naszego księcia, lecz również słabość, która doprowadziła do jego końca.

To Nataniel zasiał w naszych sercach nadzieję na odrodzenie rasy. Od dawien dawna lubował się w proroctwach i to pewnie dlatego wysłał naszą małą armię na Morze Północne, by tam za wszelką cenę pochwyciła pewnego posłańca Tremere. Ja też tam byłem, jako ten, który potrafił rozpoznać rytuały.

Już wtedy Camarilla była w rozsypce, a większość koterii – nawet takich jak londyńska czy paryska, zostało rozbitych, nie mieliśmy więc specjalnych oporów przed zaatakowaniem obcych wampirów. Zawsze funkcjonowaliśmy na uboczu „cywilizowanego świata” z racji położenia geograficznego, wobec czego rozróżnienie oni – my zdawało się być czymś naturalnym. Oni – wszyscy spoza Wysp – byli zwierzyną. My – wyspiarze, podwładni Nataniela – stadem drapieżców.

Spore było nasze rozczarowanie, kiedy okazało się, że ów Tremere jedyne co miał przy sobie, to wykutą w krysztale górskim buteleczkę, a w niej nie więcej niż 50ml krwi. Toż nawet ghul by się tym nie napoił! Nauczeni jednak doświadczeniem oraz wciąż ufający księciu, zanieśliśmy tę fiolkę do niego. Pamiętam, sam trzymałem ją w rękach, dziwiąc się czemu posoka wewnątrz nie krzepnie. Pomyślałem wówczas, że być może to samo naczynie jest tego przyczyną i pewnie na nim zależało Natanielowi. Byłem w wielki błędzie…


Uzmysłowiłem sobie swą pomyłkę w chwili, gdy książę karmił każdego z nas – swych poddanych – kroplą vitae z buteleczki. Dopiero, gdy to małe ziarnko życia spoczęło na moim języku, zrozumiałem, dlaczego ręce Nataniela drżały, kiedy trzymał pipetkę nad moją twarzą… zrozumiałem dlaczego wszyscy ci, którzy spróbowali krwi nagle nabrali kolorytu skóry, a ich temperatura ciała zrównała się z tą – właściwą żywym ludziom. To był jakiś koncentrat! Cudowna kwintesencja posoki o takim zagęszczeniu osocza, jakiej nie miała pewnie krew żadnego z Przedpotopowców, wszak jedna tylko kropla syciła całkowicie nawet wygłodniałego Kainitę, lecząc wszelkie jego dolegliwości (w tym nawet poważne oparzenia). I było w niej jeszcze coś… jakaś nieopisana czystość, szlachetność, dzięki której przestałem na chwilę czuć się potępieńcem Pana. Przez ten ułamek sekundy byłem naprawdę wolny od grzechu, od jakiegokolwiek ciężaru egzystencji! To było tak piękne, że musiałem zdusić w sobie chęć wyrwania z rąk Nataniela całej fiolki. I widziałem, że inni też przeżywali tą walkę, kilku nawet musiało zostać przytrzymanych przez przybocznych księcia. Najgorzej było z Aikiem, synem klanu Ventrue. Zawładnęła nim taka żądza, że strażnicy wywlekli go aż przed pałac, zakazując doń wstępu tamtej nocy. Wszyscy przecież mieli być obdzieleni po równo – wszyscy poza księciem. Nataniel, tocząc chyba największy bój z samym sobą (w końcu on jedyny od początku wiedział co znajduje się w buteleczce i mógł to zachować tylko dla siebie), zrezygnował ze swojej kropli. Zamiast tego zajął się posłańcem, zamierzając wycisnąć zeń wszelkie informacje na temat pochodzenia vitae. Ta przecież musiała skądś się wziąć, co prowadziło do rozumowania, że gdzieś musi być jej więcej…

Znałem Nataniela przeszło cztery setki lat – zanim jeszcze został obrany księciem. Znałem jego łagodność i rozsądek, lecz znałem też upór i siłę. Mimo to… nigdy nie zapomnę widoku posłańca po torturach, które książę mu zadał. Pamiętam jak przeszył mnie dreszcz strachu, chociaż wiele okrucieństwa w swym nie-życiu widziałem. Myślę, że podobne odczucia mieli strażnicy, którzy wraz ze mną weszli do sali przesłuchań. Takiej „roboty” nie powstydziłby się najbardziej perwersyjny Tzimisce. Oto bowiem przed nami w więzach, które już dawno przestały być potrzebne, tkwił strzęp mięsa, w którym ciężko było dopatrzeć się już humanoidalnych kształtów. Wszystko zostało albo połamane, zmiażdżone, pocięte, wyrwane albo wypalone… Wszystko poza ustami i narządami mowy, by więzień w każdej chwili mógł wyznać skąd pochodziła buteleczka.

Niestety, mimo całej sadystycznej finezji Nataniela, Tremere nie wiedział skąd pochodzi krew. Był tylko posłańcem na usługach Czarnej Ręki, który miał przemycić buteleczkę na Grenlandię, gdzie mieściła się baza najsilniejszych spośród Sabatu (mój Boże, kiedyś za tą wiedzę, zostalibyśmy wyniesieni do samej Rady Camarilli, teraz była nam zupełnie bezużyteczna). Skąd pochodziła vitae? Tremere nie wiedział. Wedle wskazówek swych mocodawców zdobył ją od niejakiego Anatola - Malkaviana, który znalazł butelkę – jak sam mówił - w zamku smoka. Anatolowi udało się zbiec, dlatego Tremere nie uzyskał więcej informacji, choć też należało to do jego zadania. Niemniej przypuszczał, że szalony wampir mógł mieć na myśli miasto na terenie dawnej Polski – Kraków, znane z legendy o smoku, który ponoć mieszkał pod zamczyskiem średniowiecznych królów.

Jeszcze tamtej nocy książę postanowił zorganizować wyprawę w celu odnalezienia źródła niezwykłej posoki. Wraz z Natanielem, który uparł się, by osobiście uczestniczyć w przedsięwzięciu, miało nas być dziewięcioro – zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Reszta miała pozostać i bronić miasta oraz jego skąpych zapasów ludzkich.

I wtedy właśnie wydarzyło się nieszczęście.


Pod osłoną dnia, Aik, któremu książę zabronił udziału w wyprawie, przekradł się do sypialni naszego przywódcy, chcąc wykraść bezcenną buteleczkę. Na szczęście system zabezpieczeń wyłapał intruza, uruchamiając alarm. Oczywiście jako pierwszy zareagował Nataniel, rzucając się na złodzieja.

Nasz dzielny, głupi książę… przypuszczam, że gdyby pozwolił sobie na wypicie choć jednej kropli cudownej vitae, pokonałby Aika bez większego trudu, jednak osłabienie jego organizmu w starciu z pełnym wigoru Aikiem, sprawiło, że walka toczyła się na zasadach Ventrue. Cóż to był za splot nieszczęsnych okoliczności! Nawet wtedy bowiem, gdyby piersi strażnicy pojawili się parę sekund wcześniej, Nataniel mógłby przetrwać, a tak pierwszym co zobaczyli wchodzący do komnaty, była spadająca na ziemię w strugach krwi głowa ich ukochanego księcia.

Mimo plugawego uczynku, plan Aika nie powiódł się – nie zdołał ukraść drogocennej buteleczki. Przyparty do ściany przez grupę silniejszych, a przede wszystkim wściekłych braci zdecydował się wyskoczyć przez okno, rozbiwszy szybę oraz okiennice naporem własnego ciała. Wypadł na zewnątrz, otulony jedynie w firanę wersalską. Materiał, choć gruby, nie mógł ochronić go przed działaniem promieni słonecznych, przypuszczam więc, że zmarł w katuszach – nie dość jednak strasznych, zważywszy na to, co uczynił. Niestety, kupki prochu po nim nigdy nie odnaleźliśmy – na Wyspach prawie zawsze jest wietrznie.

I tak oto, otrząsnąwszy się z szoku, pogrążeni w żałobie, ja i pozostali wyznaczeni Kainici, postanowiliśmy spełnić ostatnią wolę naszego księcia i za wszelką cenę odnaleźć źródło, skąd pochodziła cudowna vitae.


Dziś upływa czwarty dzień podróży, a my pokonaliśmy dopiero 1/4 naszej drogi, zmuszeni walczyć nie tylko z własnymi, ogłupiałymi z pragnienia braćmi, ale i wilkołakami, które – równie wygłodniałe co my – polują na nas już nie tylko z rasowej nienawiści, ale przede wszystkim dla mięsa, które niszczy ich własne ciała zmieniając w coś… coś strasznego – ukochane dzieci Żmija.
Uzbrojeni po zęby, wyszkoleni w swoich dziedzinach, posiadający jakieś 12-14ml cudownej vitae. I tyleż samo nadziei, my – wampiry z Wysp Owczych – pokonujemy każdą przeciwność, by powoli, acz uparcie napierać naprzód. A może dotychczas to były tylko igraszki? Wszak już jutro przyjdzie nam się zmierzyć z mieszkańcami Kanału La Manche, o których okrucieństwie usłyszeliśmy już kolo Londynu.

Boże, jeśli nie odwróciłeś się od nas jeszcze, miej nas w opiece…



***


Witam serdecznie po dość długiej przerwie!


Planuję przyjąć 4-6 Graczy (o końcowej liczbie zadecyduje jakość zgłoszeń, nie ilość).
Sesja jest wedle założenia apokaliptycznym storytellingiem osadzonym w świecie Wampira: Maskarady(a właściwie po nim) z mechaniką ograniczoną do minimum (rzuty kostkami będziemy wykonywać sporadycznie, a i pewnie tylko k10). Dobra znajomość WoD-a nie jest zatem konieczna.



Czego oczekuję?
- Nie wymagam znajomości podręczników WoD-a. Starczy, jeśli ktoś miał raz w życiu podstawkę do Maskarady w rękach (by wiedzieć z czym to się je) i czuje klimat Świata Mroku, czyli obejrzał kilka filmów o pijawkach i rozumie różnice pomiędzy poszczególnymi klanami oraz zależności między rasami np. wampirów i wilkołaków.
- Posty powinny być rozbudowane oraz klimatyczne - tak aby razem z pozostałymi tworzyć spójne opowiadanie.
- Jeśli chodzi o odpisywanie, to 1-2 posty w tygodniu zupełnie mnie satysfakcjonują. Zależy mi na jakości, a nie ilości.
- Oczekuję systematyczności. Post raz na tydzień czy nawet dłużej (bo ja również zastrzegam sobie czas do tygodnia na napisanie odpowiedzi) to nie jest szalone tempo, w związku z czym mam nadzieję, że jeśli ktoś nie będzie w stanie odpisać – powiadomi mnie o tym. Kiedy natomiast nie będę mieć żadnej informacji ani posta od danego gracza, ucierpi jego bohater - czy to w postaci jakichś nagłych komplikacji/niepowodzenia deklarowanej akcji, czy (gdy sytuacja powtarza się po raz wtóry) zagrożeniu bytu danego bohatera, a w efekcie nawet jego śmierci ostatecznej.


Jakim jestem Mistrzem Gry?
Wszechmogącym.

W tej kwestii nic się nie zmienia, sąd MG stoi ponad podręcznikami, układami i „widzimisiami”. Można mnie jednak za każdym razem przekonywać, byleby nie na zasadzie „no nie bądź taaaaka”, lecz z użyciem jakiejś sensownej argumentacji.

Nie ukrywam, że ważna jest dla mnie poprawność stylistyczna oraz umiejętność pisania. Cenię Graczy kreatywnych, którzy chętnie współtworzą świat, uzupełniając swoje posty elementami tła. Tym zwykle przychylam nieco „nieba”.
Nie lubię natomiast Graczy, którzy sesję postrzegają jako rozgrywkę, którą za wszelką cenę trzeba wygrać. U mnie sesje są do przeżywania, a nie zwyciężania – to na emocje kładę największy nacisk.

Lubię nawiązywać do różnych motywów religijnych oraz starych legend i mitów. Ma to na celu dodać nieco magii/smaczku zdarzeniom, jak i zakotwiczyć je bardziej w naszym świecie (jeśli ktoś śledził sesję DELIRIUM, będzie wiedział o czym mówię). Moim zamiarem nigdy nie jest natomiast wyszydzanie czy obraza uczuć religijnych, niemniej osoby bardzo wrażliwe na tym punkcie powinny poważnie przemyśleć zgłoszenie do sesji.


Jakie są ogólne założenia Świtu?
- Przede wszystkim będzie to sesja drogi, grupka wampirów podróżuje przez opustoszałą Europę, szukając wskazówek, co do pochodzenia butelki z kryształu – jedynej nadziei na przetrwanie gatunku.
- Świat: Jest to Wampir w wersji postapokaliptycznej – po walkach, po buntach, po wszystkich ustrojach. Świat znów stał się dziki. I choć oczywiście wszędzie napotykacie pozostałości naszej cywilizacji, większość sprzętów jest zniszczona. Stąd zapomnijcie o przemieszczaniu się samolotem (chyba, że coś znajdziecie po drodze, ale to nie będzie łatwe). Ciężko jest znaleźć samochód i benzynę do niego, o innych środkach lokomocji nie mówiąc. Elektryczność napotykacie sporadycznie i są to zwykle jakieś małe elektrownie wodne, wiatrowe czy słoneczne. Nie ma Internetu, nie ma sieci komórkowych itp. Jesteście zdani na siebie.
- Bohaterzy: Większość z Was była podwładnymi księcia Nataniela, rządzącego największym miastem Wysp Owczych – Thorsavn. Pozostali mogli być przyjezdnymi w mieście lub dołączyć się w trakcie podróży (tu jednak musicie mieć dobre wytłumaczenie dlaczego grupa dopuściła Was do swojego sekretu).
- Nie przyjmuję przedstawicieli innych ras.
- Z uwagi na fabułę preferuję klany Camarilli, jednak przy dobrym wytłumaczeniu jestem w stanie zaakceptować również przedstawiciela innego klanu (choć osoba, która decyduje się na taką postać musi brać pod uwagę, że sama sobie utrudnia życie).
- Określając na karcie POZYCJĘ nie można wybrać Trzody (w ogóle), zaś jeśli chodzi o Świtę pozwalam maksymalnie na jednego towarzysza, który będzie prowadzony zarówno przez Gracza, jak i MG.
- Wszystkie postacie mniej lub bardziej się znają, dopuszczam więc sytuacje, gdzie dogadujecie się między sobą jeszcze przed wysłaniem zgłoszenia i tworzycie na przykład grupę przyjaciół trzymających się razem od dłuższego czasu. Jeśli zdecydujecie się jednak na wspólne pisanie opowiadania, proszę, by każdy zaznaczył, której części jest autorem (np. poprzez kolor tekstu).
- Zadaniem osób, które dostaną się do sesji będzie przedstawienie skrótowych opisów swoich postaci innym w komentarzach. Wybierzemy też przewodnika, który będzie niósł buteleczkę, ale o tym już po zakończeniu rekrutacji, gdy znany będzie skład drużyny.


Co ma zawierać Wasze zgłoszenie do Świtu?
- Fotografia/rysunek postaci.
- Kilka słów na temat wyglądu/stylu ubioru/zachowania/cech charakterystycznych.
- Najważniejsze momenty w życiorysie (może być to nawet wypunktowane)
- „Jedna noc z życia wampira” – czyli taka kartka z pamiętnika, opisująca co robiła Wasza postać i jak żyła przed śmiercią księcia Nataniela. Może być to napisane w formie narracyjnego opowiadanka.
- Karta Postaci – tworzycie standardowo młokosa wedle zasad podręcznika i macie… dodatkowo 60 punktów wolnych do rozdania! Przy czym nie możecie przydzielić sobie nigdzie więcej niż 5 kropek.


Gdzie i do kiedy wysyłać PEŁNE zgłoszenia?
(niepełnych czy wysyłanych w kawałkach nie biorę pod uwagę )

Wysyłacie je na maila: lorinale@poczta.fm
Gdy tylko odbiorę maila i stwierdzę, że wszystkie załączniki się otwierają, wysyłam odpowiedź z potwierdzeniem, że wszystko jest ok.
Na zgłoszenia czekam do 5 kwietnia.


Wszelkie pytania zamieszczajcie proszę w tym temacie lub piszcie na PW.
Sio od mojego gg!


Zapraszam!
 
__________________
Nie ma szczęśliwych zakończeń, bo nic się nie kończy...

Ostatnio edytowane przez Mira : 29-03-2010 o 12:07. Powód: Termin do 5 kwietnia
Mira jest offline  
Stary 11-03-2010, 19:24   #2
 
Baczy's Avatar
 
Reputacja: 1474 Baczy ma z czego być dumnyBaczy ma z czego być dumnyBaczy ma z czego być dumnyBaczy ma z czego być dumnyBaczy ma z czego być dumnyBaczy ma z czego być dumnyBaczy ma z czego być dumnyBaczy ma z czego być dumnyBaczy ma z czego być dumnyBaczy ma z czego być dumnyBaczy ma z czego być dumny
Jestem świeżo po lekturze części podręcznika i mam kilka noobskich pytań

1. Skoro świat jest tak zdegenerowany i na każdym kroku trzeba walczyć o przeżycie (w sensie, przedłużenie nieżycia), to pewnie sumienie postaci jest bardziej tolerancyjne na zabijanie itp, a więc i motyw człowieczeństwa i "wewnętrznej bestii" nie jest tak ważny?
2. Czy ludzie jeszcze istnieją? Kryją się po kątach, czy próbują się zorganizować? Pisałaś o tym, że Camarilla olała Maskaradę, czy to znaczy, że ludzie dowiedzieli się o wampirach?
3. Co z tym wirusikiem? Opracowano szczepionkę? Jak działa na wampiry zakażona krew? Jakie są objawy, jak szybko wykańcza ludzi i w jaki sposób? (To tak z ciekawości )
4. Napisałaś, że tworzymy "młokosa", a czy można wykorzystać darowane punkty i zrobić wampira np: siódmego pokolenia i podbić sobie coś do 6 kropek? Czy w ogóle można zwiększyć pokolenie, i czy są jakieś granice?
5. Są ograniczenia co do ekwipunku czy mogę zabrać taczkę z niezbędnym sprzętem, krótkofalówki, baterie, iPody, zestaw noży kuchennych, skrzynka z nabojami do Colta itp?
6. Nie szybciej by było, jakby każdy miał rower?
 
__________________
– ...jestem prawie całkowicie przekonany, że Bóg umarł.
– Nie wiedziałem, że chorował.
Baczy jest offline  
Stary 11-03-2010, 20:30   #3
 
Mira's Avatar
 
Reputacja: 25189 Mira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputację
Cytat:
Napisał Baczy Zobacz post
Jestem świeżo po lekturze części podręcznika i mam kilka noobskich pytań

1. Skoro świat jest tak zdegenerowany i na każdym kroku trzeba walczyć o przeżycie (w sensie, przedłużenie nieżycia), to pewnie sumienie postaci jest bardziej tolerancyjne na zabijanie itp, a więc i motyw człowieczeństwa i "wewnętrznej bestii" nie jest tak ważny?
2. Czy ludzie jeszcze istnieją? Kryją się po kątach, czy próbują się zorganizować? Pisałaś o tym, że Camarilla olała Maskaradę, czy to znaczy, że ludzie dowiedzieli się o wampirach?
3. Co z tym wirusikiem? Opracowano szczepionkę? Jak działa na wampiry zakażona krew? Jakie są objawy, jak szybko wykańcza ludzi i w jaki sposób? (To tak z ciekawości )
4. Napisałaś, że tworzymy "młokosa", a czy można wykorzystać darowane punkty i zrobić wampira np: siódmego pokolenia i podbić sobie coś do 6 kropek? Czy w ogóle można zwiększyć pokolenie, i czy są jakieś granice?
5. Są ograniczenia co do ekwipunku czy mogę zabrać taczkę z niezbędnym sprzętem, krótkofalówki, baterie, iPody, zestaw noży kuchennych, skrzynka z nabojami do Colta itp?
6. Nie szybciej by było, jakby każdy miał rower?
Gdyby wszystkie pytania noobów tak wyglądały, świat byłby lepszy...

A zatem po kolei:

1.
Masz rację, ale tylko w części. Owszem, sumienie tych, którzy kierują się drogą człowieczeństwa, może być nieco bardziej liberalne i często przysypiać, co do wewnętrznej bestii nie zgodzę się jednak zupełnie. Pamiętać wszak należy, że bestia budzi się w stanie zagrożenia/frustracji i... głodu, a ten towarzyszy większości wampirów niemal cały czas. Od poczucia "ssania w żołądku" do zapadnięcia w letarg jest długa droga i w przypadku większości wampirów prowadzi poprzez szaleństwo, a zatem wypuszczenie dzikiej, nieokiełznanej bestii. Dodajmy, że bestia wyzwala się również w momencie, gdy głodny Kainita zobaczy np. rozbryzganą krew.
Jak to najczęściej wygląda w moich sesjach: zwykle sugeruję graczom w postach, kiedy odzywa się ich bestia/czasem każę rzucać na okiełznanie jej. W momencie gdy dochodzi do wyzwolenia - przeważnie przejmuję na tę chwilę kontrolę nad ową postacią i opisuję co się z nią dzieje.

2. i 3. zarazem
Wirus, którego nazwa ma wskazywać na podobieństwo z naszymi grypami - ptasią i świńską, długo był niewykrywalny z uwagi na to właśnie, że objawiał się jak normalna grypa. Zgon następował dopiero po kilku tygodniach - nagle i w sposób gwałtowny, poprzez zablokowanie dróg oddechowych.
Tak wymarło 97% ludzkości - reszta okazała się odporna, lecz przeżycie w czasach chaosu wcale nie jest łatwe. Ludzie - jak zwykle - zaczęli walczyć między sobą, obrzucając się winą np. za rozprowadzenie broni biologicznej, a kiedy dowiedzieli się o istnieniu wampirów - ich obrali sobie za wrogów, nie rozumiejąc, że również w interesie krwiopijców jest ich egzystencja. To zmniejszyło populacje do nieszczęsnych 1-2%.
Niemniej gatunek wciąż istnieje, ale głównie w "hodowlach" Kainitów, które są zazwyczaj ukryte i pilnie strzeżone. O wolnych ludziach czasem słyszy się jakieś plotki, ale to samo jest ze szczepionką na A1H0 czy z tym, że gdzieś klonuje się krew. Są to współczesne mity, powstałe w wyniku ograniczenia dostępu do informacji - dla Was nie mają póki co żadnego potwierdzenia.
Wirus wciąż jest w powietrzu, a potwierdzeniem tego jest fakt, że urodzone w "hodowlach" dzieci przeważnie nie dożywają 1 roku życia.
Co do wampirów, to wszystkie są odporne na wirus i nijak na niego nie reagują (nawet jeśli wypiją krew z zarażonego człowieka).

4.
Napisałam, że maksymalnie można w daną cechę wpakować 5 kropek i oczywiście - można to zrobić również wybierając pokolenie, a zatem w najlepszym razie będziecie grać VIII-pokoleniowcami.

5.
Póki co w Wasz ekwipunek nie ingeruję, nie ma sensu też go wypisywać. Starczy zaznaczyć jak się bohater zazwyczaj ubiera i czym walczy. Samym ekwipunkiem zajmiemy się później już w ramach sesji. Podpowiem tylko, że im większy ktoś sobie wpisze majątek (też poprzez kropki w pozycji), tym więcej gadżetów pozwolę mu posiadać.

6. J.W.
Zauważ, że ja nie narzuciłam Wam żadnego środka transportu, napisałam jedynie co jest możliwe, a co nie. Czym będziecie podróżować przez Kanał La Munche - sami zdecydujecie drużynowo, ja najwyżej podam kilka opcji.


Jakby coś jeszcze było niejasne lub Cię ciekawiło, pisz.
Pozdrawiam
 
__________________
Nie ma szczęśliwych zakończeń, bo nic się nie kończy...
Mira jest offline  
Stary 12-03-2010, 07:42   #4
 
Felidae's Avatar
 
Reputacja: 5477 Felidae ma wspaniałą reputacjęFelidae ma wspaniałą reputacjęFelidae ma wspaniałą reputacjęFelidae ma wspaniałą reputacjęFelidae ma wspaniałą reputacjęFelidae ma wspaniałą reputacjęFelidae ma wspaniałą reputacjęFelidae ma wspaniałą reputacjęFelidae ma wspaniałą reputacjęFelidae ma wspaniałą reputacjęFelidae ma wspaniałą reputację
Czytałam "Delirium" i wiem, że umiesz stworzyć niesamowity klimat.
Bardzo chętnie zagrałabym w tej sesji i dlatego spróbuję swoich sił w rekrutacji
Mam już w głowie koncept Toreadorki...



Chciałabym jeszcze zapytać Mira ile czasu upłynęło od momentu tej apokalipsy, czyli roku 1999. Czy jesteśmy w czasach obecnych - 2010?
 
__________________
Podpis zwiał z miejsca zdarzenia - poszukiwania trwają!

Ostatnio edytowane przez Felidae : 12-03-2010 o 09:07.
Felidae jest offline  
Stary 12-03-2010, 12:02   #5
 
Mira's Avatar
 
Reputacja: 25189 Mira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputację
O, super.

W czasach obecnych może nie.
Jak na mój gust sytuacja będzie wyglądać racjonalnie jeśli przyjmiemy następujące założenia:
Rok 1999 - to powstanie i rozprzestrzenianie się wirusa.
Lata 2000-2001 - to jego największe żniwo oraz walki międzyludzkie spowodowane ogólną paniką.
Koniec roku 2001 - ujawnia się Camarilla, padają ustroje, ludzie emigrują na wielką skalę, lecz wciąż są wśród nich zarażeni.
2002-zaczynają powstawać "hodowle", Unia Europejska upada, tak jak i wszelkie organizacje typu ONZ.
2003 - miasta zamieniają się w obozy dla wygłodniałych wampirów z przydziałami krwi, coraz częściej Kainici opuszczają koterie, by samodzielnie polować na ludzkie niedobitki.
2004 - Camarilla praktycznie przestaje istnieć, podobnie koterie. Tworzą się jedynie małe grupki sprzymierzeńców wokół "hodowli". Człowiek staje się najbardziej luksusowym "towarem" na świecie.
2005 - w tym roku jesteśmy.
 
__________________
Nie ma szczęśliwych zakończeń, bo nic się nie kończy...
Mira jest offline  
Stary 12-03-2010, 15:27   #6
 
madman's Avatar
 
Reputacja: 658 madman to imię znane każdemumadman to imię znane każdemumadman to imię znane każdemumadman to imię znane każdemumadman to imię znane każdemumadman to imię znane każdemumadman to imię znane każdemumadman to imię znane każdemumadman to imię znane każdemumadman to imię znane każdemumadman to imię znane każdemu
Wstępnie zgłaszam się z koncepcją Malkava. Jeśli mogę o coś prosić to fajnie by było bardziej rozpisać kryzys gospodarczy i jego ujemne skutki w zdobyczach cywilizacji. Bo jak dobrze rozumiem to zaistniało średniowiecze, tj. ciemno, głucho itd. Zastanawiam się tylko jak szybko wyczerpały się zapasy takie jak np. amunicja, paliwo i baterie (do np. latarki ). No i oczywiście jaka jest dostępność takich (teraz zapewne również drogich) towarów w ogóle i dla naszych postaci.
Pozdrawiam.
 
__________________
D&D is a Heroic Fantasy.
Not a Peasant-oic Fantasy.
Know the difference.
Feel the difference.
madman jest offline  
Stary 12-03-2010, 16:22   #7
 
Mira's Avatar
 
Reputacja: 25189 Mira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputację
Cytat:
Napisał madman Zobacz post
Wstępnie zgłaszam się z koncepcją Malkava. Jeśli mogę o coś prosić to fajnie by było bardziej rozpisać kryzys gospodarczy i jego ujemne skutki w zdobyczach cywilizacji. Bo jak dobrze rozumiem to zaistniało średniowiecze, tj. ciemno, głucho itd. Zastanawiam się tylko jak szybko wyczerpały się zapasy takie jak np. amunicja, paliwo i baterie (do np. latarki ). No i oczywiście jaka jest dostępność takich (teraz zapewne również drogich) towarów w ogóle i dla naszych postaci.
Pozdrawiam.
Przypominam, że to jest storytelling. Świat tak naprawdę będzie tworzony na bieżąco, względem koncepcji, którą Wam przedstawiłam w rekrutacji. To samo z dostępnością przedmiotów - w trakcie gry już: będzie nowe miejsce, będzie jego opis i wtedy będzie czas na pytania do danej lokacji.
Im więcej szczegółów teraz, tym bardziej można ugrząźć w nich, a mi zależy na kreatywnych graczach, jak już pisałam.

Oczywiście, jeśli jakaś kwestia nie została wyjaśniona dotychczas, a jest Ci niezbędną, by napisać kartę i sam boisz się tutaj zmyślać, chętnie Ci pomogę. Sprawą ekwipunku jednak - jak odpowiadałam Baczemu - na razie się nie przejmujecie, to nie jest potrzebne do zgłoszenia.
 
__________________
Nie ma szczęśliwych zakończeń, bo nic się nie kończy...
Mira jest offline  
Stary 12-03-2010, 17:51   #8
 
Baczy's Avatar
 
Reputacja: 1474 Baczy ma z czego być dumnyBaczy ma z czego być dumnyBaczy ma z czego być dumnyBaczy ma z czego być dumnyBaczy ma z czego być dumnyBaczy ma z czego być dumnyBaczy ma z czego być dumnyBaczy ma z czego być dumnyBaczy ma z czego być dumnyBaczy ma z czego być dumnyBaczy ma z czego być dumny
Kilka kolejnych pytań (trzeba było tak ładnie nie odpowiadać!).
1. Jeśli chodzi o dyscypliny, mamy się ograniczyć do tych klanowych, czy "hulaj duszo, jak Ci zagrają"?
2. Interesuje Cię bardziej życie postaci, czy jej nieżycie? A może liczysz na obszerną historię dotyczącą obu tych okresów?
3. Ostatnie pytanie z tej serii (tak, wiem, mało tego, nie postarałem się ) dotyczy ghula, a dokładniej zwierzaka (jeszcze się nie zdecydowałem, jakiego). Jak dużo swojej krwi i jak często musiałbym mu dawać, żeby nie zdechł? Załóżmy, że ma około 50 lat i jest rozmiarów szczura. Czy posiadając wysokie "oswajanie" będę mógł się ze zwierzątkiem dogadać w podstawowych kwestiach jak np: "wdrap się na drzewo i zobacz, czy ktoś idzie" a zwierz wchodzi, rozgląda się i schodzi, a ja jestem w stanie wyczuć, czy kogoś widział?
 
__________________
– ...jestem prawie całkowicie przekonany, że Bóg umarł.
– Nie wiedziałem, że chorował.

Ostatnio edytowane przez Baczy : 12-03-2010 o 18:00.
Baczy jest offline  
Stary 12-03-2010, 18:14   #9
 
Mira's Avatar
 
Reputacja: 25189 Mira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputację
Cytat:
Napisał Baczy Zobacz post
Kilka kolejnych pytań (trzeba było tak ładnie nie odpowiadać!).
1. Jeśli chodzi o dyscypliny, mamy się ograniczyć do tych klasowych, czy "hulaj duszo, jak Ci zagrają"?
2. Interesuje Cię bardziej życie postaci, czy jej nieżycie? A może liczysz na obszerną historię dotyczącą obu tych okresów?
3. Ostatnie pytanie z tej serii (tak, wiem, mało tego, nie postarałem się ) dotyczy ghula, a dokładniej zwierzaka (jeszcze się nie zdecydowałem, jakiego). Jak dużo swojej krwi i jak często musiałbym mu dawać, żeby nie zdechł? Załóżmy, że ma około 50 lat i jest rozmiarów szczura. Czy posiadając wysokie "oswajanie" będę mógł się ze zwierzątkiem dogadać w podstawowych kwestiach jak np: "wdrap się na drzewo i zobacz, czy ktoś idzie" a zwierz wchodzi, rozgląda się i schodzi, a ja jestem w stanie wyczuć, czy kogoś widział?
Jeszcze dam radę.

Ad.1
Uważam, że wybór klanu jest dyktowany częściowo tym właśnie, jakie dziedziny ktoś chce posiadać. Tak więc dyscypliny powinno się wybierać wyłącznie z klanowych. Jednak przyjmuję coś takiego, jak czynniki zewnętrzne (fabularne), które mogą uwarunkować sytuację, gdzie postać uczy się dziedziny spoza domeny swoje klanu, czyli np. młody Brujah został uratowany i zaakceptowany przez grupę Gangreli i razem z nimi przebywa od wielu, wielu lat lub np. postać wyssała całkowicie wampira innego klanu, przejmując tym samym część jego mocy itp. W takich przypadkach dopuszczam władanie inną dziedzina, aczkolwiek uważam, że powinny to być przypadki rzadkie i związane z losami postaci.

Ad.2.
Interesuje mnie to, co interesuje postać.
A mówiąc przystępniej: jeśli postać w dalszym ciągu nie może poradzić sobie z nieżyciem i wciąż wraca do egzystencji człowieczej - chciałabym czegoś się o niej dowiedzieć. To samo w przypadku odwrotnym. Interesują mnie po prostu momenty/osoby, które są ważne dla samej postaci i miały na nią największy wpływ.

Ad.3.
Ghul=istota gorsza od wampira=żelazne racje żywnościowe
Posiadanie ghula w czasach, kiedy każda kropla krwi jest na wagę złota, będzie trudne. Każdy bowiem może chcieć Ci go zjeść. Jednak możesz zaryzykować. W takiej sytuacji jak najbardziej szkolenie, o którym pisałeś jest możliwe, przy czym powinno mieć to odzwierciedlenie na karcie, czyli punkty w oswajaniu i chociaż jeden w empatii.
 
__________________
Nie ma szczęśliwych zakończeń, bo nic się nie kończy...
Mira jest offline  
Stary 13-03-2010, 09:04   #10
 
mataichi's Avatar
 
Reputacja: 252 mataichi ma w sobie cośmataichi ma w sobie cośmataichi ma w sobie cośmataichi ma w sobie cośmataichi ma w sobie cośmataichi ma w sobie cośmataichi ma w sobie cośmataichi ma w sobie cośmataichi ma w sobie cośmataichi ma w sobie cośmataichi ma w sobie coś
Nie mógłbym przepuścić takiej okazji i również się zgłaszam. Wszystkie moje pytania wyczerpali moi poprzednicy i na razie nic mi do głowy nie przychodzi. W każdym razie mam nadzieję, że ktoś z ekipy Delirium również spróbuje swoich sił w rekrutacji.

Pozdrawiam
 
mataichi jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 13:47.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169