Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Rekrutacje do sesji RPG > Archiwum rekrutacji
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum rekrutacji Wszelkie rekrutacje, które zostały zakończone.


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 26-11-2010, 03:23   #1
 
traveller's Avatar
 
[Storytelling]I choćbym szedł ciemną doliną...

1 grudnia 2011 roku. Pustynia Nevada. 50 km na wschód od Carson City. Droga międzystanowa numer 50.

Drogą świeciła pustką, nie taką zwyczajną pustką jaką się widziało tutaj nad ranem w lepszych i dziwnie odległych czasach. Ta pustka raziła swoją głębią. Porzucone samochody na poboczach, wiatr rozwiewający strony różnorakiej a teraz jednakowo bezwartościowej makulatury, puszki po napojach Mountain Dew, potłuczone szkło gdzieniegdzie mniejsze lub większe czerwone smugi krwi. Wszystko to było dość niepokojące.
Nigdzie, ale to nigdzie śladu ludzkiego ducha i to było chyba najgorsze. Steven Darsh miał 37 lat kiedy w końcu postanowił wyjechać z tej "dupy diabła" jak sam nazywał Carson City, uważając to za znakomity dowcip. Jak wielu innych samotników on także zaczął rozmawiać sam ze sobą ostatnimi czasy. Odkrył przy tym, że sam dla siebie jest najlepszym rozmówcą. Choć bywały dni kiedy nawet on nie zgadzał się ze sobą samym. Pan Darsh nigdy się nie ożenił, choć dziesięć lat temu spłodził dziecko podczas pobytu w na konferencji pogodowej w Reno. Był lokalną gwiazdą, strasznym nudziarzem jak powiedzieliby ci którzy znali go dłużej niż z czasu antenowego przeznaczonego na prognozę pogody.
Mimo to nie narzekał, więcej naprawdę nie było mu potrzebne do życia. Żył swoim tempem a jedynym szaleństwem na jakie sobie pozwolił by flirt ze zdesperowaną młodą dziennikarką, który skończył się prawie tak samo nagle jak się zaczął.
Potem nadszedł komunikat o tym, żeby siedzieć w domu, zabarykadować się i nie podróżować na daleki dystanse. Media przedstawiały to jako szczególnie złośliwą odmianę ptasiej grypy. CNN, Fox News, NBC wszystkie informowały o wielu jej przypadkach na terenie całego kraju, zamieszkach powtarzając do oporu stanowisko Białego Domu. Po czym wszystko to, całe to szaleństwo, cały ten medialny szum... Wszystko to po prostu ucichło. Telewizje przestały nadawać jakby ktoś wyjął im po prostu wtyczkę z kontaktu. Nazajutrz przestały działać także telefony, jedynie informacje czerpał z radia. To jednak coraz częściej wprawiało go to w gniew to w depresję. Te wszystkie opowieści żywcem wyjęte z horroru... Nie chciał w to wszystko wierzyć. W końcu pewnego dnia rozwalił radio młotkiem. Wierzył że wkrótce wszystko samo się wyjaśni, musiał w to wierzyć żeby pozostać przy zdrowych zmysłach.
Został w domu kiedy większość z jego sąsiadów wyjechało, po prostu nie widział swojego miejsca gdzieś indziej. Mieszkał w spokojnej, bogatej dzielnicy pełnych lokalnych gwiazd i grubych ryb. Miał dość pieniędzy żeby pozwolić sobie na taki luksus, odgrodzić się od pospólstwa i poczuć się przez to kimś. Niewiele rzeczy w życiu dawało mu takie złudne uczucie. Kiedy jednak stał tam na swoim podjeździe przyglądając się jak jedni z jego nielicznych znajomych pakują manatki na odchodnym dziękując mu za to, że był dobrym sąsiadem pomyślał o tym jak trudne to czasy skoro elity mieszają się z pospólstwem. Miał nadzieje, że wszystko ułoży się zarówno im jak i jemu. Może faktycznie był dobrym sąsiadem. Zresztą to także przestało mieć już jakiekolwiek znaczenie.
Posłuchał ludzi u władzy w których wierzył podobnie jak mniej lub bardziej wierzyła większość Ameryki. Niestety rząd najwyraźniej nie zdołał opanować sytuacji mimo, że sytuacja przeciągała się już kilka miesięcy. Przestał mierzyć upływ czasu, więc nie był do końca pewny.
Nie raz słyszał krzyki zarówno w dzień jak i w nocy. Widział przygarbione sylwetki sunące w nocy zerkając przez kawałek firanki, ale bał im się dokładniej przyjrzeć.
Raz nawet ktoś walił jak oszalały w jego drzwi przez dobre dwie minuty, ale czemu to miało go dotyczyć? Ufał przeczuciom, nie był z siebie dumny, ale powtarzał sobie, że robi tylko to co musi . Nie musiał nawet walczyć o chociażby jedną puszkę z żywnością w okolicznym walmarcie tak jak inni. Miał spore zapasy w piwnicy. W każdym razie wystarczające by jedna osoba wytrzymała kilka miesięcy nawet szczególnie ich nie racjonując.
Czemu więc wyjechał? Czemu pewnego dnia po prostu spakował wszystko to co mógł zabrać w drogę i odjechał swoim samochodem nie oglądając się za siebie? Nie mógł do końca tego wyjaśnić. Coś po prostu kazało mu jak najszybciej się z stamtąd zabierać a on nauczył się wierzyć instynktom.
Wyminął swoją Hondą wywróconego w poprzek drogi vana i przetarł szmatką mokre od potu twarz i czoło. Nagle samochód zaczął wyraźnie zwalniać. Na konsolce z poziomem paliwa zapaliło się ostrzegawcze światełko sygnalizujące, że jego szczęście właśnie się wyczerpało. Cholera, powinien zajechać wcześniej na stacje Murphego, wątpił by ktoś tam jeszcze był ale przecież dystrybutory wciąż musiał tam stać.

-No dawaj dawaj.. No nie.. Nie.. Nie.. Nie rób mi tego..

Honda przejechała jeszcze około dwudziestu metrów by zatrzymać się całkowicie. Ze złości uderzył obiema dłońmi w kierownicę i wyszedł nie trudząc się nawet zamykaniem za sobą drzwi. Otworzył bagażnik wyjmując niewielki pomarańczowy kanister. Wyjął z kieszeni spodni mapę samochodową Stanów rozwijając tylko potrzebny sobie kawałek. Według mapy następna stacja było około kilometra przed nim. Mógł co prawda wrócić i sprawdzić czy któryś z mijanych wcześniej samochodów był na chodzie z kluczykami w środku i rozważał to przez krótką chwilę. Ciężko mu było jednak rozstać się z jedną z nielicznych pamiątek po dostatnim życiu. Na spuszczaniu benzyny się nie znał i ostatecznie stwierdził, że przyda mu się trochę ruchu chwycił więc kanister i pomaszerował równym krokiem przed siebie.

---

15 minut później


Pusto? Jak to? Spoglądał pełnym niedowierzania spojrzenia na niewielki strumień benzyny, który ledwo zapełnił dno kanistra. Wydawało się, że ktoś opróżnił całe paliwo z dystrybutorów. Odłożył wąż na miejsce i podrapał się po głowie. Jego ubranie zaczynało powoli przesiąkać potem. Pomyślał o tym, że ten spacer to jednak nie był dobry pomysł.
Sama stacja była jednak otwarta, wydawało się, że ktoś opuścił to miejsce w pośpiechu a przejezdni nie zrabowali jeszcze wszystkiego. Otworzył ciepłe piwo z niedziałającej lodówki i dopił je bez pośpiechu po czym napchał kieszenie różnego rodzaju batonikami. Stwierdził, że zabierze więcej jak będzie wracał. Nie ma wyjścia będzie musiał też zostawić swój samochód, ale to oznacza, że musi przeładować z niego swoje rzeczy. Chyba widział po drodze na stacji pickupa w dobrym stanie i mógł przysiąść, że w stacyjce błysnęły mu kluczyki. Kolka złapała go już po chwili.

-Skutek życia w zamknięciu...

Powiedział z wyrzutem na głos do samego siebie. Dociskał ją jedną ręką i próbował - póki co bezskutecznie - zignorować wlokąc się w stronę pickupa, który już pojawił się już na horyzoncie. Wraz z nim pojawił się także drugi samochód z dość dużą prędkością zbliżającą się do niego. Steven stanął na środku drogi krzycząc i wymachując rękoma próbując zwrócić na siebie uwagę kierowcy.

---

-Hej Sammy, zobacz no tylko na to.

-Emm co? Nie widzisz, że próbuje spać jełopie?

-Ale Sammy...

-Co do jasnej...

-Truposz na środku jezdni, chyba... Chyba nas zauważył Sammy bo wyciąga łapy.

-Dlatego mnie budzisz? Rany po prostu przyspiesz i go przejdź ośle. Własna krew.. Carl czy ty nie umiesz sam podejmować tak prostych decyzji bracie? Może jednak tata miał rację i jesteś bękartem.

-Nie mów tak do mnie bo...

-Nie becz mi tutaj. Po prostu dodaj gazu cioto.


---

-Dzięki Bogu, ej ludzie zatrzymajcie się! Potrzebuję pomocy! Halo!

Co ten pajac robi, czemu nie zwalnia? Nie widzi go? Pomyślał o tym, że teraz tak naprawdę nie trzeba mieć prawa jazdy by prowadzić auto. Wyglądało prawie jakby specjalnie przyspieszył. Palant. Zresztą nie potrzebuje jego pomocy, nie potrzebuje nikogo. Zszedł na lewą stronę jezdni, już wyciągając środkowy palec do kierowcy kiedy samochód także zszedł na lewo. Zdążył tylko przywołać pełen niedowierzania wyraz twarzy gdy samochód przebił się przez niego ledwo zwalniając mknąc dalej na wschód.
Upadł na piaszczysty żwir kilka metrów od drogi. Kolory ciemniały mu przed oczami i pomyślał, że zamiast walczyć po prostu pozwoli tym ciężkim powiekom opaść, odpocząć chwilę. Do końca nawet nie zauważył, że pół jego ciała wciąż znajdowało się na drodze.

---

20 minut później


-Sammy...

-Co tam Carl? Truposz na drodze?

-Mhm...

-Więc? Przejedź go jak poprzedniego.

-Ale...

-Jezu po prostu dodaj gazu.
.

-Okej...



---

6 godzin później

Słońce chyliło się ku zachodowi kiedy to co kiedyś było Stevenem Darshem podniosło powoli głowę i wspierając się rękoma zaczęło wolno sunąć na wschód zostawiając za sobą długi czerwony pas jezdni.

---

Witam wszystkich w mojej sesji w klimatach postapokaliptycznych gdzie owa apokalipsa tym razem oznacza świat pełen żywych trupów czyli zombich. Planowałem krótki wstęp a wyszło małe opowiadanie, ale daje małe pojęcie o tym co chciałbym osiągnąć w sesji. Świat w którym być może przyjdzie wam grać różni się trochę od tego znanego z większości filmów tego gatunku, ale póki co nie chcę zdradzać zbyt wielu szczegółów. Sesja powstała głównie pod wpływem inspiracji serialem telewizyjnym Walking Dead. Po obejrzeniu kilku z jego odcinków stwierdziłem, że po prostu muszę spróbować swoich sił w podobnej tematyce. Akcja dzieje się prawie równo za rok w dobrze znanych nam czasach. Wszyscy zaczynacie w Carson City w niewielkiej stolicy amerykańskiego stanu Nevada lub najdalej w odległości 10 km od niego. Jesteście zwykłymi ludźmi, którzy mają/mieli swoją pracę, rodzinę, przyjaciół, dom, marzenia, cele w życiu. Możecie się znać, dobrze bądź z widzenia, możecie być tam tylko przejazdem ale musicie mieć do załatwienia tam jakieś swoje sprawy. . Nie jesteście zbyt dobrze poinformowani o sytuacji na świecie i w kraju. Te informacje dopiero będziecie zbierać choć możecie znać krążące plotki. Nie ukrywam, że sesja stworzyłem głównie z myślą o graczach, którzy nie mają zbyt wiele czasu na granie i "hibernują" szukając czegoś odpowiedniego dla siebie. Nie oznacza to że będzie prowadzona w ślimaczym tempie. Wręcz przeciwnie, liczę na sporo dobrej akcji jednak na pewno nie pominę aspektów psychologicznych postaci, które postawione w takim świecie nie raz przeżyją traumę czego skutkiem może być to, że zamkną się w sobie, zmienią o 180 stopni, dojrzeją lub będą żyć w strachu i paranoi. Posty przewiduję średnio raz w tygodniu, nie muszą być długie, ale kilku linijkowych także nie toleruję. Współpracę między graczami preferuje na gg, może też być skype. Takie rzeczy ustalimy potem w komentarzach. To od graczy oczekuję też w dużej mierzenie kreowanie świata, który będą zwiedzać, daję przy tym dużą swobodę jednak wszystkie poważniejsze akcje będziecie konsultowali ze mną, nie chciałbym bowiem żebyście z miejsca zamienili się w maszyny zabijające zombie bez mrugnięcia okiem. To sesja trochę innego typu, choć mam nadzieję na sporą filmowej akcji. Prowadzenia za rączkę zbyt wiele zatem nie będzie, choć jako mg będę oczywiście ingerował w wasze poczynania to jednak wy będziecie grali pierwszoplanowe skrzypce w tej historii. Jeżeli, więc myślisz, że nie dasz rady to nie zgłaszaj się na siłę. Póki co nie ma limitu graczy, wszystko zależy od jakości nadesłanych KP. Termin zakończenia rekrutacji to wstępnie 7 grudnia. KP na pw a pytania proszę zadawać tutaj choć, nie wiem czy zawsze odpiszę dość szybko z racji kilku spraw na głowie.

---

KP powinno zawierać:

Imię / Nazwisko /Pseudonim:
Historia: Krótka w której chciałbym się dowiedzieć o ważnych osobach w życiu waszych postaci, o ich celach w życiu, o podejmowanych zawodach, o nałogach, o traumatycznych przeżyciach(jeśli takie były), o poważniejszych chorobach(rodziny też).
Wygląd: Budowa ciała, rodzaj i kolor włosów, znaki szczególne
Charakter: Jak zawsze do tego punktu przywiązuje największą wagę, prosiłbym o opisanie jak wasze postaci znoszą sytuacje stresowe, co wzbudza w nich lęk, jakie mają tiki, przyzwyczajenia, czy dobrze czują się w grupie, czy są rasistami lub mają uprzedzenia do jakiś grup społecznych.
Umiejętności: mogą być umiejętności związane z waszymi zawodami we wcześniejszym życiu, może być posługiwanie się bronią, umiejętności sztuk walki, blefowanie, pilotowanie śmigłowca, obsługa sprzętów wojskowych, naprawianie urządzeń, używanie komputerów, gotowanie czy wytwarzanie/pozyskiwanie jedzenia, tropienie, dogadywanie się z ludźmi. Oczywiście mogą być także inne te niewymienione przeze mnie umiejętności. Mogą być max dwie i raczej nie preferuję postaci typu rambo tylko raczej po prostu normalnych ludzi. Przy tworzeniu postaci pamiętajcie, że niekoniecznie zombie mogą być waszymi największym zmartwieniem w niegościnnym świecie.

Na koniec życzę wszystkim powodzenia w dostaniu się do sesji i liczę na dobrą zabawę.
 
__________________
"Tak, zabiłem Rzepę." - Col Frost 26.11.2021
Even a stoped clock is right twice a day

Ostatnio edytowane przez traveller : 26-11-2010 o 09:20.
traveller jest offline  
Stary 26-11-2010, 12:41   #2
 
Arvelus's Avatar
 
Dobra, to ja się piszę
Brałem udział w jednej sesji z zombiakami, która niestety padła po awarii serwera. Odtworzę postać i Ci wyślę
 
Arvelus jest offline  
Stary 26-11-2010, 12:46   #3
 
Farałon's Avatar
 
I ja!
Arvelus ... może sobie jeszcze razem pogramy
 
Farałon jest offline  
Stary 26-11-2010, 19:51   #4
 
Ajas's Avatar
 
Ja może też coś stworzę.

Michael Dock tu nie przejdzie
 
Ajas jest offline  
Stary 26-11-2010, 20:42   #5
 
Bebop's Avatar
 
Również wstępnie się zgłaszam, sam oglądam The Walking Dead i chętnie zagram w sesję w podobnym klimacie
 
__________________
See You Space Cowboy...
Bebop jest offline  
Stary 28-11-2010, 14:47   #6
 
Yanki's Avatar
 
I ja

Celem oczywiście nie jest wyrzynanie zombiaków, a... przeżyć?

EDIT: Karta poszła. Oto GG - 5762841

Moja postać nie pozbyła się małego NPCa
Jest dobra karta, btw?
 

Ostatnio edytowane przez Kerm : 29-11-2010 o 21:15.
Yanki jest offline  
Stary 29-11-2010, 00:02   #7
 
Vivianne's Avatar
 
Wyrżnijmy zombiaków, a co!

Zgłaszam się bo wciąż wierzę, że się ze wszystkim wyrobię...
 
__________________
"You may say that I'm a dreamer
But I'm not the only one"
Vivianne jest offline  
Stary 29-11-2010, 13:02   #8
 
traveller's Avatar
 
Yanki - tak głównym celem będzie przeżycie. Są już pierwsze KP i chciałbym zwrócić uwagę na dwie rzeczy.. do czasu rozpoczęcia sesji mieliście osobiście mały kontakt z zombie. Tak jak pisałem, mogły to być plotki z mediów bądź osób trzecich, mogliście spotkać się z nimi, ale wciąż jesteście żółtodziobami jeśli oto chodzi. Pamiętajcie, że macie jakiś cel, który przywiódł/trzyma was w Carson City. Poza tym nie pozbywajcie się od razu wszystkich potencjalnych NPC jakich można by potem wykorzystać w sesji.
 
__________________
"Tak, zabiłem Rzepę." - Col Frost 26.11.2021
Even a stoped clock is right twice a day

Ostatnio edytowane przez traveller : 29-11-2010 o 13:04.
traveller jest offline  
Stary 07-12-2010, 11:53   #9
 
traveller's Avatar
 
Przedłużam rekrutację do 10 grudnia czyli tego piątku w związku z kilkoma prośbami graczy. To jednak już ostateczny termin tak żeby jeszcze w tym tygodniu udało nam się wystartować.
 
__________________
"Tak, zabiłem Rzepę." - Col Frost 26.11.2021
Even a stoped clock is right twice a day
traveller jest offline  
Stary 10-12-2010, 21:05   #10
 
traveller's Avatar
 
Rekrutacja zakończona. Dostali się:

Bebop
Libertine
Vermaisen Hasgefun
Vivianne


Innym dziękuję, ale niestety ich kp nie spełniały wymogów w rekrutacji, jeszcze inni zrezygnowali w ostatnim momencie. Tych którzy się dostali zapraszam do sesji a obsługę proszę o zamknięcie wątku.
 
__________________
"Tak, zabiłem Rzepę." - Col Frost 26.11.2021
Even a stoped clock is right twice a day
traveller jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 10:08.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2022, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172