lastinn

lastinn (http://lastinn.info/)
-   Archiwum sesji RPG z działu Horror i Świat Mroku (http://lastinn.info/archiwum-sesji-rpg-z-dzialu-horror-i-swiat-mroku/)
-   -   [Old WOD] Welcome to Miami (http://lastinn.info/archiwum-sesji-rpg-z-dzialu-horror-i-swiat-mroku/15100-old-wod-welcome-to-miami.html)

Ehran 16-04-2015 02:46

w samochodzie.

- Zgadzam się z tobą, też nie bardzo wieżę by to furie albo elfy zgarnęli małolatów. Lecz puki nie dowiemy się czegoś więcej, możemy jedynie zgadywać....
- A ciał można pozbyć się na bardzo różne sposoby. Tyle tylko... że potem można też je na różne sposoby znaleźć. A ktoś lub coś chroni bachory. Ani Piotr ani ja, nie jesteśmy w stanie odnaleźć dzieciaków typowymi metodami. Jakaś moc osłania dzieciaki przed widzeniem i wyszukiwaniem. Dlatego nie sądzę, by to było takie proste. Albo ktoś ich przechowuje w jakimś celu, no dajmy na to, by skłócić elfy i furie i podkopać autorytet Adriana, albo dzieciaki rzeczywiście uciekły a ktoś dość potężny ich kryje. Tylko po co miałby ktoś im pomagać? Z dobrego serca raczej nie.
- Do tego powiem, iż nie tak łatwo osłonić kogoś przed widzeniem. Wątpię by furie to potrafiły. Choć nie jest to wykluczone, ale i nie jest to coś z czego by łaki słynęły.
- Dziewczyna podzieliła się swymi luźnymi przemyśleniami.

- Grill? Świetny pomysł! Trochę pojemy, trochę się poopalamy, a potem się poskłada ten twój samochodzik. - rozmarzyła się dziewczyna. - Muszę sobie tylko jakiś nowy bikini sprawić.- zamartwiła się nagle.

w komnatach królowej

Angie skrycie przesunęła wzrokiem po ciele królowej, natychmiast jednak spuszczając wzrok, by uczynić protokołowi zadość.
Demo nica była rad, iż Kingston przyjęła ich nieformalnie, to zmniejszało odrobinkę nacisk.
Gdy Piotr ich przedstawiał, Angie dygnęła dwornie, nieśmiało spuszczając głowę.
Królowa zwróciła się imiennie do Chrisa. Angie zawahała się. Nie chciała uczynić nietaktu, zatem odczekała, czy Chris przerzuci na nią wyłuszczenie ich sprawy, czy podejmie się samemu. Rzuciła jedynie spojrzenie Chrisowi, iż jeśli tylko zechce, ona może podjąć wątek.

pppp 16-04-2015 21:22

Kurdupel wpatrywał się uważnie w ścianę, która znajdowała się naprzeciw drzwi wejściowych. Drobne aberracje światła zdawały się nie być związane z nadnaturalną aurą pokoju królowej. Stevie dokonał szybkich obliczeń. Ktoś tam stał, sądząc z sylwetki człowiek.

Wypłosz cofnął się pół kroku w kierunku drzwi. Miał nadzieję, że Angie trafnie zinterpretuje ten gest i domyśli się, że naprzeciw obserwuje ich ktoś jeszcze.

Brilchan 17-04-2015 04:35

- Jak ktoś cię nazwa pedałem a ty nie jesteś pedałem albo nie chcesz być tak nazywany to po prostu skuj mu mordę i nie przestawaj dopóki nie przestanie albo nie zdechnie. Wtedy już nikt głośno nie powie że jesteś pedałem wiem z własnego doświadczenia - Poradził koledze który najwyraźniej żył w strachu przed pedalstwem.

- Jak chcesz to mogę zagadać go po swojemu tak jak tamtego przed klubem- Zaproponował warkliwie słysząc chamską reakcje ojca szczeniaka.

Leoncoeur 17-04-2015 17:53

Kotołak wstał nieśpiesznie, przez chwilę jakby ważył słowa.
Uchwycił dyskretne spojrzenie Angie.
- Szukamy kogoś Pani - zaczął ostrożnie. - Zresztą Angie wyjaśni to chyba najlepiej.

Raist2 19-04-2015 13:01

- Ja nie…. - zaczął odpowiadać Billowi na temat pedalstwa, ale się rozmyślił, machnął tylko ręką - Ta, ta. Po prostu chodźmy. - pokręcił głową.

- My do Szczeniaka, znaczy się do Jimmiego, nasz wspólny znajomy nas przysyła, Adrian, martwi się o niego. Chcielibyśmy pogadać. W środku. - Marcus nie odpowiedział na razie na słowa Billa. Gdyby dziadyga próbował zamknąć im drzwi przed nosem, wtedy Wyjący zastawi je nogą.

Halfdan 19-04-2015 23:51

Gillian coś nie pasowało z tą torebką, zupełnie jakby to było coś innego i była na to rzucona iluzja. Coś tu śmierdziało i nie chciała popełnić pomyłki. Przyszła jej do głowy myśl, że to może być pułapka, że ta cała kobieta to tak naprawdę Graba z rzuconą na niego iluzją. Z Johnem zleją Grabę, a prawdziwy wróg ucieknie. Postanowiła to sprawdzić.
Wyostrzyła swoje zmysły i spojrzała głęboko w duszę dziewczyny. Spodziewała się zobaczyć tajemniczą tożsamość oszusta, jego złożoną osobowość i ukryte motywacje, ułożone warstwa po warstwie niczym cebula. To co zobaczyła ją rozczarowało - wyczytała tylko imię Carmen oraz silne emocje dotyczące szybkiej jazdy samochodem i jeszcze szybszej jazdy na mężczyźnie. Sex'n'cars. Nie było w co się zagłębić. Nuda.
Co zaimponowało Gillian to szybkość dziewczyny. Błyskawicznie wsiadła, uruchomiła samochód i odjechała, zanim z Johnem zorientowali się o co chodzi. Musiała mieć jakieś nadnaturalne przyspieszenie, to pewne. Tak czy inaczej niewiele mogli z Johnem zrobić. Byli 100m od niej jak odpaliła samochód i nie mieli jak go zatrzymać. Dobrze chociaż że ją na czas przepłoszyli. Lepiej jak uciekła, niż żeby miała dobić Grabę.
Podeszli do siepacza
- Nie mieliśmy jak jej złapać. Była zbyt daleko jak cię załatwiła, masz szczęście że ją chociaż spłoszyliśmy. Mogła pożreć twoją duszę wraz z krwią albo coś... - powiedziała spokojnie - Wybacz ale wybraliście ze Slade'm złe osoby do pościgu. Ja nigdy nie siedziałam za kółkiem, a John... sam wiesz. Które z nas miałoby ją ścigać?

Lhianann 20-04-2015 01:18

Lull starannie zamknęła samochód. Niby zaparkowała pod samym komisariatem, ale jak wiadomo, pod latarnią najciemniej. W rękach niosła papierową torbę ze Starbuck’sa
Z uśmiechem podeszła do znajomego mężczyzny.
-Kogoż ja widzę, Gonzales, ulubieniec starego. Nadal dostajesz wszystkie pączki z posypką?
Rzuciła wydziałowym żartem.

-Poza tym mój drogi, nie byłych, a emerytowanych. To pewna delikatna różnica, wiesz?
Przerwała na chwilę by się przyjrzeć bandzie wielbicieli flanelowych koszul.
-Ja tu bardziej w sprawach prywatnych. Słyszałam że Dyson dziś dostał psią wachtę, postanowiłam mu nieco po uprzykrzać życie. Ponoć same nudy u was ostatnio…
Jej słowa na tle bandy gangerów wprowadzanych do budynku brzmiały tym bardziej iracjonalnie.

Po chwilce gładkiej gadki oboje weszli do środka.
Po krótkiej chwili kluczenia wśród biurek, powitań znajomych dotarła do klitki z której rezydował Dyson wraz z swoim partnerem Glenem Priersem.
Jej kochanek siedział z zbolałą miną nad zegnaniami jakie musiał wydusić niedawno z jakiegoś podejrzanego, a które wypadałoby sklecić w rozsądny raport. Jego szczęściem było to, że szefem jego wydziału była Martha Saxon a nie jej zwierzchnik, on nie dopuszczał średnio dopracowanych raportów, nic nie było usprawiedliwieniem.



Po obu policjantach było widać, że ostaniami czasy raczej nie mają czasu na opieprzanie się.
Obaj niedogoleni, wyraźnie przepracowani. Glenn właśnie kończył zamawiać pizzę, najwyraźniej on tez nie zamierzał zbyt szybko iść do domu.

Na dźwięk jej powitania Dyson uniósł wzrok jaki jednak szybko został przykuty przez widok torby z kawą.
-Kobieto, ciebie z tą kawą chyba Bóg zesłał. Już nie mogę patrzeć na tę z maszyny a ekspres nam zdechł dwa dni temu.
Lullz uśmiechem podała mu kubek podwójnej arabiki, przed Priersem postawiła bezkofeinową mokkę z sojowym mlekiem.
-Wiedziałam że się ucieszysz. To w ramach rewanżu za to co mam nadzieję od ciebie otrzymać. Uniosła wyżej jedną brew.
- I chodzi mi o informacje. Uśmiechnęła się słodko na widok min obu policjantów.

TomBurgle 20-04-2015 23:42

Piotr nie był jakoś specjalnie zdziwiony zignorowaniem jego osoby; bywał w Instytucie dość często. To nowi byli atrakcją. Ciekawostką. Potencjalnym atutem. Było mu niemalże żal mielonki którą za chwilę Królowa będzie próbowała im zrobić z głowy. Gorzej niż niektóre cuda youtube potrafiły zrobić normalnym ludziom. Tja, normalnym.
Nie wypadało się odzywać, ale i siedzenie bezczynnie na czterech literach nie leżało w jego naturze. Krążąc chaotycznym torem po sali pisał. I pisał. I calutki strumień świadomości słał do Stevea,
Jimmi jest Changelingiem-jej poddanym, aie i pod jej opieką- są miejsca gdzie tylko ktoś z ich krwi potrafi wejść - drogi które oni znają - światy w Głębokiej Umbrze do których mag musi się solidnie napocić żeby dotrzeć - (ale warto!) - oni wchodzą bez problemu i mogą pozwolić innym - ona może wpuścić kogo zechce albo skierować do kogoś kto potrafi - Jimmi mógł tam się ukryć ...albo po prostu zabrać swoją na wesołą wycieczkę - ryzyko - rozrywka - mogli utknąć - ciężka i trudna wyprawa ale jeżeli ktoś ich wpuści to mogę poprowadzić dalej - wejście jest przez krew faerie - to wiąże się ze miejscem na ich dworze, malutkim, ale zawsze - strumień świadomości przelewał się przez triniarny procesor niepozornego urządzenia.
Coraz więcej danych...overflow....i może znowu Steve wyrwie się z mocy swojej klątwy?
Jak nie, to może po prostu kopnie go w dupę. Tez powinno działać.
Szturch. Szturch.
Znowu ktoś do niego mówił?

Ehran 21-04-2015 11:59

Dziewczynie nie umknęło zachowanie Wypłosza. Chłopak coś zauważył. Niewidzialni strażnicy? tego można było się spodziewać. Angie zdziwiła by się, gdyby ich tu nie było. Skupiła się również, omiatając swymi zmysłami pomieszczenie. nie sądziła, by groziło im bezpośrednie niebezpieczeństwo, jednak dobrze było wiedzieć, skąd mogło ono by nadejść.

Na słowa Chrisa, dziewczyna ponownie zrobiła dworskie dygnięcie, a potem drobny krok do przodu. jej obcasy zastukały o podłogę.
- Za pozwoleniem waszej miłości. - demo nica odczekała na przyzwalające skinienie królowej, dopiero wtedy przemówiła.

- W swej trosce o pokój w mieście i zadowolenie tych, których zalicza lub pragnie zaliczać do grona swych przyjaciół potężny i szlachetny wódz Adrian Thomson, w swej mądrości, wysłał nasze skromne osoby, by wyjaśniły zaginięcie podopiecznego waszej miłości Jimmiego Hermana oraz podopieczną Ady z Czarnych Furii, Laurę, bardzo bliską przyjaciółkę Jimmiego. Jako niezawistna strona, znamy już... - Tu Angie zrobiła małą pauzę, by podkreślić kolejne słowo. - powiedzmy, opinię Ady z Czarnych Fuurii.
Za przyzwoleniem waszej miłości, pragniemy poznać opinie waszej królewskiej osoby. A także dowiedzieć się wszystkiego, co może pomóc nam w odnalezieniu dwójki zagubionych nastolatków, i odsunąć od naszego miasta czarną chmurę waśni, przemocy i być może nawet wojny. Jestem pewna, że królowa wie sporo o swych poddanych i ufam, iż raczy się swą oświeconą wiedzą podzielić z nami, byśmy mogli odsunąć i ponad wszelką wątpliwość udowodnić, iż oskarżenia Czarnych Furii są bezpodstawne.

Randal 21-04-2015 23:40

John wraz z Gillian dotarł do Graby, rozmyślając nad tym, co właśnie zaszło. Kobieta, torebka, Graba na ziemi. Zero sensu. Przynajmniej, jeśli brać pod uwagę przeciwników. Kimkolwiek była ta paniusia, należało na nią uważać oraz się dowiedzieć, kim była. Przecież nie rozłożyłaby tego Brujaha bez żadnego powodu, chyba że była Malkavianinem.
- Słuchaj Graba - zaczął Sinclair - Masz dziwne sposoby podrywania kobiet. Jeśli już na dzień dobry walą Cię po pysku torebką nim cokolwiek powiesz, to chyba faktycznie dobrze, że nie mogę Cię oglądać. Albo też ją czymś wkurzyłeś i teraz się odegrała. Znasz ją? Wiesz, czemu Cię rozłożyła? I czemu zamiast rozerwać jej gardło spędziłeś ostatnie chwile na betonie? Dobrze, że inni Brujahowie tego nie widzieli... ja w sumie też. Ciężko nam ją było dorwać, kiedy odjeżdżała w chwili, gdy byliśmy kawałek od Ciebie. A i póki nie zapomniałem... co z tym Cyganem, któremu spuściłeś łomot?


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 03:58.

Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2022, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170