Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Horror i Świat Mroku > Archiwum sesji RPG z działu Horror i Świat Mroku
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 09-12-2015, 23:38   #501
 
Mike's Avatar
 
O dziwo na recepcji siedział rosły facet, który najpierw dokładnie wypytał o cel wizyty, a dopiero potem zadzwonił do doktor Kingstone. Audiencję uzyskali już po 15 minutach, doprowadził ich kolejny pielęgniarz, któremu bluza na biodrze podejrzanie się wybrzuszała. Ale w przeciwieństwie do tego z recepcji ten miał poczucie humoru. Uspokoił Cassey, która wyglądała na lekko zestresowaną, że nie powinna się martwić, bo dziś nie mają jednej fazy i nie będzie elektrowstrząsów.

Kongstone spojrzał na wchodzących znad papierów i kiwała ręka w kierunku kanapy. Dokończyła coś wpisywać i rzekła.
- O co chodzi? Młoda spaliła szkołę i chcesz ją na terapie zapisać, żeby nie poszła siedzieć?
 
Mike jest offline  
Stary 11-12-2015, 12:31   #502
Krucza
 
corax's Avatar
 
post by C&C

Cass drepatała trzymając się blisko basteta.
Słysząc humorystyczny komentarz pielęgniarza, dostała nagłego wytrzeszczu i się zapowietrzyła. Jakoś dziwnym trafem nałożyły jej się wspomnienia śladów po pazurach i dzikiego wizgu z instytutu zza Zasłony.

Pokazała mu język gdy już mogła złapać oddech.

W gabinecie klapnęła na kanapie wbijając się w jej kąt. Rozejrzała się ciekawie po miejscu elfki. Słowa lekarki ją nieco zaciekawiły:
- Kto spalił jaką szkołę? - spojrzała z ciekawością na Chrisa. Uznała, że mowa o jakiejś jego znajomej. W końcu znał się lepiej z elficą niż kruczyca.

Zeskrobała zębami kawałek lakieru z paznokcia, obserwując czujnie Kingstone spod grzywki. Westchnęła głęboko, czekając na odpowiedź Chrisa. Ciekawa była lekarki szczególnie po tych wszystkich strasznych opowieściach wujka. W zasadzie po wizycie w Umbrze nabrała dziwnego przeświadczenia, że wujek może mieć w jakimś tam sensie rację.

- Zapisać na terapię…
- Chris udał, że powaznie się zastanawia nad propozycją Kingstone, patrzył przy tym na kruczycę. - Pomysł interesujący…
- Że niby mnie? - Cass zapowietrzyła się po raz kolejny w ciągu kilku minut przenosząc oburzone spojrzenie to na elfkę to na basteta. Zamachała rączkami - Co…?
- Żartowałem
- mrugnął do przestraszonej Cass i zblizył się lekko do królowej.
- Pani… - skłonił się bardzo nisko, co zupełnie nie pasowało do kotołaka zachowującego się zwykle z dużą dozą olewczości. - Mamy kilka ważnych wieści.
Kingston popatrzyła na Chrisa i zebrała papiery na bok.
- O co chodzi?
- Jimmie. Ustaliliśmy mniej więcej co się stało. Wszystko wskazuje na to, że w mieście jest Pentex, czy też Technokraci i to oni porwali oboje.
- wyjaśnił siadając na kanapie obok kruczycy - Electronic Inc. - dodał jakby to wszystko wyjaśniało.
Cass pokiwała łepetyną potakująco i otworzyła szeroko oczy:
- W dodatku robią syf wokół Instytutu też… - urwała na chwilę - ...obserwują i nasłuchują. - nastroszyła włosy - zakładamy, że bez Twej wiedzy...
- Mamy… mam pewną teorię, lecz nie wiem czy chcesz pani słuchać co o tym sądzę. Wszak koty słyną z “nadinterpretacji” - powiedział Chris zerkając urażonym wzrokiem na Cassey, na co kruczyca uniosła oczy ku niebu z miną wyrażającą ubolewanie - Ale obok Instytutu jako rzekła Cass, obserwacja, nasłuch, umbrowy pająk.
- Konkrety - odparła - na razie powiedzieliście niewiele. Gdzie jest Jimmi? Kto podsłuchuje? I co planujecie z tym zrobić?
-Część naszej ekipy została oddelegowana do sprawdzenia siedziby Pentexu. Zebrane informacje wskazują na to, że tam młodzi są przetrzymywani. Masz w Umbrze mega pająka, podtuczonego i pilnującego całe otoczenie, do tego stopnia, że Umbra wokół jest opustoszała. Zamierzamy pozbyć się pająka, idealnie z Twoją pomocą. Pająk wyłapuje wszystkie połączenia telefoniczne i tak dalej.
- Cass świadomie lub nie, nie robiła sobie wiele z etykiety - więc jesteś tak jakby na świeczniku.

Kruczyca spojrzała na kotołaka nagle niepewna czy ma dalej mówić czy nie.
Chris pokiwał lekko głową.
- Jeżeli to, że Jimmiego porwało Electronic Inc, to że to najpewniej Pentex, oraz to że pod Instytutem ktoś podłożył bardzo silne bydle do szpiegowania… to nie są konkrety Pani, to nie wiem co rzec - bezradnie rozłozył ręce. Nie błaznował jak to się często zdarzało. - Mówiłaś królowo, że Jimmiego nie ma na tym świecie, toteż najpewniej jest w Umbrze w Electronic. Ale jest i inny problem - mruknął.
Cass oparła się o basteta i usiadła wygodniej:
-Wiesz, że w mieście zadomowiła się banda przyjezdnych wró…..eeee….. znaczy fae? Są podobno przejazdem, są super pewni siebie. Zachęceni do kontaktu z Tobą jakoś nie przejawili ani chęci ani nawet przejęcia. Robią burdel na mieście. - Cass wyliczała na chudych paluszkach. - Noo i…. ostatnia kwestia to pewna propozycja…
Chris uszczypnął lekko Cass w lewy bok, korzystając, że oparła się o niego i jego lewa reka była poza zasięgiem wzroku Dr. Kingstone.
- ...byś może wsparła nas przy tym pająku. Adrian nas rzucił na głęboką wodę, wariat pewnie wie, że ja w Umbrze nigdy nie byłem, dwa młode wilki w tym jeden jako szczenię i Cass - skinął głową na kruczycę nie prezentującą się zbyt bojowo - Mamy się nim zająć co zakończy inwigilację szpitala prowadzoną zapewne przez tych co porwali Szczeniaka.
Kruczyca zakręciła się lekko na miejscu i wbiła spojrzenie w lekarkę.
- Konkrety czyli coś pewnego - odparła - moge polecić ci dobrą encyklopedię. Druga grupa zajmuje się tym… kiedy bedę znala ich wyniki?
- Być może nigdy.
- Kotołak podrapał się po bródce, zaczynał wykazywac zniecierpliwienie. - To zależy od tego czy zechą się podzielić. Z tobą, z nami? Rozbiliśmy się na dwie niezalezne ekipy, to znaczy Adrian nas rozbił. Dwa niezalezne od siebie zadania. Ja po konkrety do electronic nie wejdę. A pająk jest tu i ma się dobrze, to nasze zadanie, a Ciebie Pani szpieguje, więc może zajmijmy się tym.
Cass poklepała basteta uspokająco po kolanie:
- Na temat Pentexu zachęcamy do kontaktu z Adrianem. - wzruszyła ramionami - Ale skoro nie przejęłaś się pająkiem szpiegującym Cię, to znaczy, że o nim wiesz. A skoro tak, to szkoda naszego czasu. Skoro również nie zainteresowałaś się kwestią wjazdu obych fae na Twoje podwórko, to też albo Cię to nie interesuje, albo też wiesz. Tym bardziej szkoda czasu. Z woli Adriana, zajmiemy się i jednym i drugim. Dziwne, że po Tobie obie informacje jednak spływają jak po kaczce. - Cass podniosła się.
- Odejdź dziecko i już tu nie wracaj - powedziała spokojnie Kingstone - przestałaś być tu mile widziana. Gratuluje prędkości w zniechęcaniu do siebie. A ciebie Chris nie posądzałam o takie ciagoty, ale coż. Kot zawsze planuje spać na cztery łapy…
- Z wzajemnością - wzruszyła ramionkami kruczyca - z takim podejściem sojuszników i potencjalnych sprzymierzeńców szybko się traci...pani. - Cass ruszyła do drzwi, ale zatrzymała się w pół kroku. Pokręciła głową myśląc o Adrianie i jego bezpieczeństwie. Odwróciła się na pięcie ze zmartwionym wyrazem na buzi i podeszła do elfki. Wyrecytowała na prawie jednym dechu zawartość raportu przedstawionego Adrianowi. - To tak na odchodne, konkrety jak pytałaś. A teraz skoro wiesz o naszych podejrzeniach o potencjalnym skłóceniu Wilkołaków i Elfów, to mam pytanie...- Cass zawiesiła głos, czekając na reakcję lekarki.
- Cass! - warknął Chris nie ruszając się z miejsca. - Trochę szacunku.
Pozę miał drapieżną, minę złą, tylko w oczach, w spojrzeniu przeznaczonym dla kruczycy czaiła się prośba, a nie groźba.

Wstał zbliżając się do biurka, położył dziewczynie rękę na ramieniu.
- Ciągoty, nie ciągoty… - mruknął po chwili - to zostawmy. Nie wypędzaj jej Pani jeszcze przez chwilę, proszę. Mamy… Cass ma pewne dodatkowe informacje. Powiem co mam powiedzieć, zdecydujesz czy ona zostanie i dopowie resztę, dobrze?
- Juz zdecydowałam, nie będę jej zatrzymywać. Najwyraźniej gdzieś się spieszy. Może do wujka?
- To może mieć związek z zyciem Adriana.
- Może ale nie musi
- odparła - mów, byle szybko.
- Zaawansowanych konkretów dotyczących Jimmiego nie będzie. Ustaliliśmy, że zostali porwani przez Electronic, który wysłał na nas fomora, to Pentex, albo Technoparty.
- Chris zgodnie z poleceniem królowej nie zwlekał z przemową, mówił szybko choć wyważonym tonem - To raz. Na tą chwilę więcej nie potwierdzimy, mozliwe że dopiero Alfa wbije się im w pupska na tyle głęboko by zweryfikować na 100% informacje przy okazji problem eliminując. Dwa: pająk to nie mrzonka, podobno jest nad wyraz spasiony, śledził i Ciebie Pani i nas, obie strony jakie chciały wybadać co z zaginionymi. Czy to Electronic go umieścił? Też nie wiadomo, to zweryfikujemy pewnie w umbrze pozbywając się gnoja. - urwał siadając na kanapie na powrót.
- Po trzecie te europejskie changelingi, nie wnikam w twe interesy królowo, nie pytam czy coś… no jednak wedle słów naszych co z nimi gadali to nie sprawiali wrażenia jakby było im z toba po drodze.
Cass klapła z powrotem na sofie, obok Chrisa ocierając trampka o trampek i to naciągając to ściągając kaptur na głowę.
- Pani… Rozmawiałem o pewnych sprawach z tobą przedwczoraj. Już nie chodzi o to, że ja jestem zmęczony wiadomą sytuacją - powiedział dość niejasno zerkając wymownie na Cass słuchającą tego co mówi kotołak, elfka z pewnością wiedziała o co chodzi i czemu bastet nie mówi wprost. - Ale miasto jest ogólnie jak dom wariatów. Adrian Ci pomógł ze Szramą, wyciąga rękę. Ty odrzucasz Pax Garou by uniknąć podległości pchlarzom. Można to zmienić. Zamiast podległość wilczemu księciu - sojusz. Cass śledziła Mastersa, wedle tych obserwacji są na niego pewne haki. Pojeb kombinuje w Europie, przygotowuje się chyba do wysadzenia szefa z siodła. Cass wie więcej. Można sobie popatrzeć i siedzieć z boku ale jak to się sprawdzi i Masters zajmie miejsce Adiego, rozpęta się tu piekło. A jak wmieszałabyś się w wilczy spisek pomagając Adrianowi… Nie mi sugerować ni mierzyć się do twej mądrości. Ale to Electronic Inc. fingował poszlaki kierujące podejrzenie o porwanie na ciebie, a Masters i Ada aż piane toczyli by udowodnić twoją winę. Wszystko popieprzone jak w ruskim cyrku, gdy jeszcze Masters knuje z Furiami w Grecji.

Kotołak spojrzał na elfkę.
- Jesteśmy grupą Adriana do spraw nadnaturali. Gdy Adrian dowiedział się, że pająk Cię śledzi kazał ten problem rozwiązać. Pomóż nam, przecież nawet we własnym interesie. Wskazując chęć współpracy przez to z nim. To on wysłał Alfę na Szramę. Z resztą, z Mastersem i hakami na niego, z wiedzą Cass - wskazał kiwnięciem głowy na kruczycę - zrobisz co zechcesz.

- Chętnie poznam te haki na Mastersa - odparła z drwiącym uśmiechem - bo wiecie, słyszałam że równie o nie łatwo jak o spotkanie z potworem z Loch Ness. Masters rozmawiał z Furiami z Grecji, tylko nie mów dziewczyno, że słyszałaś na własne uszy. A jak powiesz, że mówił po grecku i stąd ta dedukcja to się posikam ze śmiechu. No śmiało.

Cass popatrzyła na Chrisa na zasadzie “serio?!” - jej minka pod nastroszoną czupryną zmieniała się wykazując całą gamę uczuć, które kruczyca niespecjalnie starała się chować. Począwszy od zmartwienia, przez noszalancję, niedowierzanie a na końcu lekki odcień wkurwu.
Chris mógł sobie tylko wyobrazić co za chwilę wyleci z uroczego dzioba ptaszycy.
Cassey nabrała w płucka powietrza i założyła łapki na piersi:
- Ssss - zasyczała Cass mając ochotę palnąć “Sookie” ale ugryzła się w język, kotołak ścisnął rękę na jej ramieniu. - sssłuchajcie - wybrnęła, krzywiąc się lekko. - Słyszałam na własne uszy, i widziałam we wspomnieniach i widziałam podczas obserwacji. Zanim zaczniesz sikać ze śmiechu…
- Cass, no do kurw… - bastet zmarszczył brwi.
- No co?! Ona może po mnie jechać jak po burej suce? - oburzyła się kruczyca.
- Do pointy - warknął.
Cass westchnęła:
- Ok… martwię się o Adriana, ok? - popatrzyła na lekarkę - Z ciekawości podglądałam Mastersa, jeszcze jako część szkolenia u Guerrero, gdy tego…. no…. - rzuciła Chrisowi spłoszone spojrzenie - poznawałam innych zmiennokształtnych. Któregoś dnia, Masters ubił jakiegoś ziomka i zostawił truchło za sobą. Pogadałam sobie z trupem, który pozwolił mi poznać swoje wspomnienia. - Chris zbaraniał do tego stopnia, że mało kto by się zdziwił jakby zasunął stopą dwa razy po podłodze i becząc sieknął łbem w ścianę. Powoli obrócił głowę na Cass, ale zatkało go na tyle, że tylko słuchał. - No w każdym bądź razie, piłam jego lewe oko - Cass wykrzywiła się paskudnie, a oczy basteta powiększyły się mocno - mało przyjemne wspomnienia - dodała z litością - biedny Joe. Joe pracował dla Mastersa. Pomagał mu nagrywać kontakty z Furiami z Grecji. Masters sprzątnął go jako niepotrzebnego mu już wtedy łącznika. Zaczęłam na włąsną rękę obserwować Mastersa. Sukinkoooooo - urwała zezując na kotołaka - eeeee, znaczy, sukinsyn jest ostrożny. Ale w tej chwili jest po … - Cass policzyła w duchu - czterech…. nie... pięciu spotkaniach z grecką szefową. Uzgodnił, że pomogą mu one ograniczyć władzę Adriana. Dowiedzenie się tego zabrało mi sporo czasu, i jak na mój gust Masters będzie chciał wykorzystać obecny burdel do uderzenia. Dlatego zakładam, może błędnie, że najazd wróóó….fae ze starego kontynentu jakoś się w to wszystko wpasowuje.
- Mam Ci zacytować rozmowy? - spytała lekarkę grubym głosem Mastersa. Cass w końcu zauważyła zbaranienie Chrisa i rozeźlona, sądząc, że teraz bastet sobie z niej polewa, spytała:
- No co znowu nie tak? - powiedziała już swoim, dziewczęcym glosikiem.
- Nic Cass - kotołak wydukał w chwilę po tym gdy zamknął półotwarte usta. - No więc tak to mniej więcej wygląda. - Dodał zwracając się do Eve.
- Europejskie fae srają na podwórko Adriana. W teorii a może i praktyce bez Twojej wiedzy. - punktowała nastolatka - Wilki ogarnia wkurw, mają pretensje do Ciebie. Ty jesteś niewinna, chociaż niewiedza nie usprawiedliwia, zaczynasz się odgryzać. Burdel na wrotkach w całym mieście. Na to wszystko obserwujący Ciebie i wilki Pentex, który będzie dwa kroki przed wszystkimi zamieszanymi. Na to jeszcze najazd cyganów i obce wampiry ostro interesujace się status quo w mieście. Woda na ich młyn. Jak dla mnie pachnie dywersją przed atakiem. Nawet nie wiem czy Ada w to nie jest w mieszana. - Cass zaczęła obgryzać lakier z paznokcia. - Więc jak? Nadal chcesz…
Chris znów zacisnął rękę na ramieniu Cass, tym razem mocniej, prychnął przy tym lekko ze złością. Cass posłusznie ucichła, chociaż na pysiu nadal rysował się ośli upór zmieszany ze zmartwieniem.
- Pani? - spytał uniżenie królową czekając na jej reakcje względem rewelacji kruczycy.
- Drogi kurczaczku, cóż moge powiedzieć… dowiedziałaś sie to co wiedział trup. Brawo, pytanie czy wiedział to co chciał Masters żeby wiedział truposz. To raz. Przyjezdni czy będą coś robić czy nie i tak to nie zmieni nastawienia wilków do nas. Zwłaszcza Mastersa i jego kumpli. To dwa. Wampiry chcą odebrać to miasto, słyszałam, nawet że wam wtykę podstawili. To trzy. Atak nastapi na pewno, tylko nie wiadomo z której strony. - zastanowiła sie chwilę - Ah, wasz wkład w ten bajzel to spieprzenie sprawy z cyganami. Tak więc jestesmy gotowi na wszystko. Dzieki atakowi Szramy, mamy przećwiczone wszystko. Słabe punkty usuniete. Wbrew pozorom to najbezpieczniejsze miejsce w Miami. No przynajmniej dla nas.
- Przewiń do początku… bo nie wiem czy wysłuchałaś tego co mówiłam ze zozumieniem.

Kotołak znów prychnął gniewnie na kruczycę.
Odwracając się do królowej jednak tym razem nie uspokoił się.
- Pozwól, że zatem pożegnam cię królowo - wycedził. - Zaczynam się przyzwyczajać, że cokolwiek zrobimy czy odkryjemy wszyscy mają to w dupie. Adrian nie miał nawet czasu by wysłuchać o tym, że ktoś może chcieć go zabić. Tutaj zaś, pająk pentexu pod instytutem, w mieście burdel, ale dobrze słyszeć, żeś bezpieczna. Me serce jest spokojne. Bądź pozdrowiona Pani. - zaczął rozglądać się za swą kurtką zapomniawszy z emocji, że nie miał jej ze sobą.
- Pozwalam - odparła królowa usmiechając sie pod nosem.
Cass nagle zachichotała:
- Niezła jesteś. Lubisz wkurwiać innych, co?
- Zamknij się - Chris pociągnął Cass do wyjścia w chwili, gdy kruczyca właśnie szykowała się do zadania paru pytań na temat zielonego pokoju i Jane.
- Lubię wiele, rzeczy módl się byś się nie dowiedziała jakich. Może Chris cie oświeci. Odejdźcie teraz.
-O modlitwę poproszę wujka - palnęła Cass na odchodne gubiąc nogi, pociągnięta przez kotołaka.- Aua, czekaj! - mruknęła do Chrisa.
- Dobrze, że go szanujesz, bo tylko on ci został…
Cass miała mord w oczach, gdy odwracała się by się odszczeknąć.
Chris wypchnął czupurną nastolatkę za drzwi. Spokojny ton Kingstone i lekki uśmiech jego akurat nie zmylały. Nie lubił spektakularnych samobójstw.
- Adrian ratujący Fae przed szczurami choć politycznie lepiej byłoby mu pozwolić pozamiatać niepokornych. - Odwrócił głowę w drzwiach. - Co lub kogo chciał ocalić? Ada wpatrzona w niego jak w obrazek, a może zamoczona w spisek, tylko zazdrosna kobieta potrafi tak się zmienić. Pozostawaj w zdrowiu, Pani.
Zamknął drzwi nie zwracając uwagi czy królowa zamierza odpowiedzieć.

Na korytarzu czekał ochroniarz, powitał ich szerokim uśmiecham i oznajmił:
- Mamy juz wszystkie fazy, macie receptę?
- Spierdalaj! - Cass wypadła z instytutu jak burza.
- W podskokach - zgodził się z towarzyszką Chris wychodzący tuż za nią, widać było po nim, że jest wściekły.

- Nooooo to poszło znakomicie…. - Cass wyciągnęła zwiniętą w piąstkę dłoń do przybicia “żółwika”.
- Zycie Ci się znudziło? - Chris zapaliwszy papierosa wymierzył kilka kopniaków Kaszlakowi. - kilkanaście lat to za dużo? - wycedził.
- Daj fajka zamiast pastwić się nad Kaszlakiem - Cass smętnie
opuściła pięść. Widząc wzbudzenie Chrisa podeszła, złapała jego ramię i przytuliła się robiąc “hmmmmmmmmmmmmmmmrrrrr”.
- Podobno pomaga na stres. - zażartowała.
Chris pieprznął z kopa w choppera jeszcze raz, aż wysłużony motor przewrócił się na ziemię. Spojrzał na obejmującą go dziewczynę i zaciągnął się długim machem.
- Oni wszyscy sa jacyś pojebani!
Cass odsunęła się widząc, że mruczenie nie działa.
- Mam pomysł! Wyjedźmy stąd. Zabiorę wujka na misję na rok czy dwa, oni wszyscy się pozabijają w miedzy czasie a potem wrócimy. - wcale jej do śmiechu nie było. Elfica dowaliłała jej równo, szczególnie z tym ostatnim docinkiem - Ona ma tak zawsze czy to tylko ja tak na nią działam?
Gdy mówiła o wyjeździe z Matiasem Chris usiadł na krawężniku, pochylił głowę i ścisnął ją rękami.
- Sprowokowałaś ją - odpowiedział.
- Ja? - zdziwiła się kruczyca - Hmm no ook może troszkę. Ale przyznasz sam, że ona od początku traktowała tą rozmowę jak dolne niewymowne i nr 2. Mówisz “masz mega pająka umbralnego co Cię szpieguje zza Zasłony”, ona na to: “Konkrety”. Podać jej mamy liczbę odnóży czy może podrodzinę pajęczaków czy jak? - spytała krucza - Mówię jej, że śledze Mastersa a ta mi wciska głodne kawałki, że Masters zaplanował moją wizytę akurat w czasie, gdy zabijał Joe, i cały czas go wkręcał w oczekiwaniu na ten akurat moment? Pomijam już, że zlała całą kwestię kilkunastu tygodni śledzenia Mastersa. - Cass machnęła ręką.
Chriss w czasie przemowy dziewczyny kiwał się tylko w przód i wtył wciąż obejmując dłońmi pochyloną głowę.
- Nic nie kumasz, mała - rzekł tylko, cicho.
-No to mnie kurwa oświeć - fuknęła Cass - bo zaczynasz gadać jak cała reszta.
Kotołak spojrzał na towarzyszkę i zaczął się śmiać.
Złość i zacięcie na twarzy tak go rozbawiło.
- Dostała info o pająku, wie, że mamy go zdjąć ona nic nie musi robić. dostała info o knuciu Mastersa, cała reszta - wyciągnął pięść, rozprostował ja w otwartą dłoń i dmuchnął. - Pfff, o tyle warte. Konkrety, trupowi myśli Masters smontował? Ot, słowa wiatr. Ona po prostu nie zamierza nic robić, może ma swój plan i tyle. Zachce się królowej - informacje wykorzysta, nie to będzie patrzec jak Miami się wyrzyna. Z tym samym uśmieszkiem jak patrzyła na nas wkurwionych. Jej nie chodziło o konkrety Cass.
- Chuj z nią i całym tym burdelem. Idę do domu. Jak ktoś ma mnie obwiniać o wszystkie kurwa wtopy, to niech to będzie ktoś kto może mieć chociaż ociupinę racji.

Cass ruszyła. Zrobiła parę kroków i odwróciła się do kotołaka:
- A co by się stało, gdyby podrzucić info o Mastersie Pentexowi? Przez pająka? Może by się z nim udało dogadać? Mówię o pająku. - spojrzała na Chrisa.
- A myślisz że nie wie? - zapalił drugiego papierosa uśmiechając się, wyciągnął paczkę w kierunku dziewczyny.*
-No wiesz, Masters raczej się z tym nie obnosił. Mogę też mu opowiedzieć co jest za murkiem instytutu - Cass wróciła i wzięła fajka od Chrisa
Wskazał jej miejsce koło siebie. Cassey klapnęła obok. Po chwili dała mu lekkiego kuksańca:
-Dzięki - mruknęła zaciągając się papierosem, chociaż od fajek zaczęło się jej robić lekko niedobrze.
- Sookie zapewne nie wiedziała o pająku, a ten ją podsłuchiwał. W sensie Instytut. Przyjęła nas w roboczym gabinecie, nie w prywatnych apartamentach. Jak myślisz, czy pająk wie już o tym, że idzie po niego ekipa mająca go zniszczyć i to co mówiłas o Mastersie? - Mrugnął i zmrużył oczy zaciągając się.
-No co Ty, przecież to uber, hiper, mega wypasiona królowa mrówek… ona jest przygotowana na wszystko… - Cass narysowała otwartą dłonią zdecydowaną krechę w powietrzu. - Ale pająk nadal nie wie co jest w środku instytutu w Umbrze. A myślę, że to z jakichś względów jest ważne.
Słuchaj a może by pogadać z Marvem? Zgłosić mu, że Masters zabił Joe. Mógłby wtedy Mastersa przymknąć.
- Cass zaczęła wydłubywac mini kamyczki z podeszwy tenisówek.
- Nie ma dowodów. A Masters to nie pierwszy lepszy, którym Marv mógłby powycierać przecznicę. - Chris był sceptyczny, lecz wciąż się lekko usmiechał.
- Nie ma dowodów? Świadek naoczny jest. - no co się chichrasz?
Kotołak nachylił się do ucha Cass obejmując ją lekko. Drugą ręką zasłonił sobie usta.
- Bo teraz - wyszeptał jej do ucha - pająk najpewniej wie, że królowa jest o nim poinformowana i że idzie po niego w Umbrę jakaś ekipa. Tak tedy jak tam wejdziemy to może go już nie będzie. - w głosie miał wesołe nuty.
- Ale by się upewnić… - Nie odsunął się od kruczycy tylko wyjął telefon komórkowy i tuż przy twarzach obojga zaczął szybko pisać sms.

“Dr Kingstone o pająku poinformowana.
Czekamy na was, bierzemy wszelkie wsparcie i rozpierdolmy sukinsyna.”

SEND: Bill, Markus.


- Trzeba kombinować, a co Pentex zrobi z info o Mastersie, cóż, gorzej nie będzie - znów wyszeptał jej do ucha po czym odsunął się nieco i mrugnął znów zaciągając się fajkiem.
Cass pokiwała główką chociaż na pysiu miała wymalowane rozczarowanie i nieco ulgi, gdy kotołak się odsunął.
Nastukała smsa do wujka:
“Będę późno w domu. Przepraszam. Cass.”
- Spałeś z nią? - spytała cicho z nienacka.
Kotołak spojrzał zdziwiony zupełnie nie rozumiejąc o co chodzi.
- Dobra, nieważne - zreflektowała się kruczyca i odsunęła od basteta.
Chris nie drążył.
- Czekamy na nich?
Cass pokiwała jedynie łebkiem całkowicie pogrążona we własnych myślach.
Kotołak podniósł niewielki kamyk i rzucił pod koła przejeżdżającego samochodu. Zaczął rozglądać się za czymś większym.
- O czym tak rozmyślasz? - spytał widząc nieobecny wyraz twarzy Cass.
Cass spojrzała na Chrisa z dziwnym wyrazem na buzi:
- Że faktycznie lekarka miała rację, mimo, że próbowała mi dowalić. Udało się jej z resztą - wymamrotała i odwróciła szybko głowę, nasuwając kaptur.
- Rację? - zdziwił się - Z czym? Że jesteś dobra w zniechęcaniu do siebie?
Cass na chwilę wysztywniło, potem wydała dziwny odgłos ni to parsknięcia ni to zachłyśnięcia się. Skuliła się, podciągnęła kolana pod brodę i schowała buzię. Ramionka zaczęły się trząść.
- Ej! - zdziwił się. - Przecież nie powiedziałem, że tak jest, po prostu nie wiem o co ci chodzi że niby ona ma rację - objął ją lekko - Wszystko ok?
- Nie ważne - burknęła ostro Cass.
- Da się jakoś pomóc?
- Nie …
- kruczyca się powoli uspokajała. - Mam pomysł - mruknęła nagle.
- Hm?
- Jak dziabnąć to gówno, żeby się nie upaćkać i samemu nie śmierdzieć.

- Wysłużyć się kims innym. Tak jak Adrian nami.
- Powiem Ci później. Muszę obgadać jedną rzecz z wujkiem.
- Tak, zaciekaw kota, a potem “powiem ci później”.
- Zrobił urażoną minę.
- Hmmm - rzuciła mu zaintrygowane spojrzenie - ile jesteś w stanie wytrzymać wiedząc o tajemnicy ale nie wiedząc o czym ona jest? - zachichotała teraz dla odmiany.
- Zadręczanie mnie sprawia ci przyjemność - zrobił smutny wyraz twarzy.
- Nieee, nie tylko Ciebie… Ile można kupować auto?
- Nie wiem, są żarty “ile potrwają zakupy zanim kobiecie w centrum handlowym skończy się debet na karcie”. - na te słowa Cass zrobiła oburzoną minkę - Oni to nie kobiety, kasy chyba dużo nie mają, ale dają widać radę. - Zerknął na dziewczynę rzucając na jezdnię kolejny kamyk. - Serio nie powiesz? - spytał trochę bez przekonania.
- Powiem pierwszemu, jak ogarnę szczegóły. Pasuje? - Cass popchnęła basteta ramieniem.
- Ok - Chris zmierzwił jej lekko włosy.
Po czym wziął kolejny kamyk, obejrzał go krytycznie, kolejny, aż tafił na właściwy w jego mniemaniu. Nakreślił nim na asfalcie cztery linie, dwie poziomo, dwie pionowo. Nabazgrał niezgrabne kółko w prawym górnym rogu i oddał wapieniopodobny ułamek kruczycy. Jakoś musieli zająć sobie czas oczekując na wilki.
 
corax jest offline  
Stary 11-12-2015, 17:18   #503
 
Raist2's Avatar
 
Trochę im zajęło na kupnie samochodu. Najpierw musieli znaleźć jakiś salon z używanymi autami, do tego użyli książki telefonicznej w najbliższej budce telefonicznej, potem dotarcie na miejsce, znalezienie jakiejś fury, użeranie się ze sprzedawcą który chciał (jak to mają w zwyczaju) naciągnąć klienta, co na pewno w jakimś stopniu mu się udało, no i papierkowa robota przy kupnie. Po kilkunastu minutach Marcus z Billem wyjechali (prawie)nowym samochodem.
W końcu przed instytut nadjechał samochód i zaparkował na parkingu. Z czerwonego Forda F-150 Ranger z 1979 roku, w całkiem dobrym wizualnie stanie, wysiedli młode wilki. Z samochodu dość głośno dobiegała piosenka Riders on the Storm The Doors.
- I co? Fajne autko? Posłuchajcie co znalazłem w schowku. Kasetę, uwierzycie? Taki przed potop. - mówił uśmiechnięty Marcus, ostatnio coś często się uśmiechał, jakby nie był sobą. - Nazwę ją chyba Wendy. Jak myślicie? To była miłość od pierwszego wejścia. - puścił oko w stronę C&C.
Oparł się o drzwi swojej fury.
- I jak? Sprawy pozałatwiane?
 

Ostatnio edytowane przez Raist2 : 11-12-2015 o 17:21.
Raist2 jest offline  
Stary 11-12-2015, 19:31   #504
 
Brilchan's Avatar
 
Bill próbował pomóc jak mógł użył swego daru widzenia złości na sprzedawcy, ale dowiedział się tylko, że nienawidzi swojego szefa, co nijak im się nie przydało. Spróbował też nieco nastraszyć sprzedawcę żeby nie naciągał za bardzo, Marcusa ale trzeba było uważać żeby nie przedobrzyć, bo jeszcze by wezwał Marva, który posadziłby ich za groźby karalne.

Koniec, końców udało się dokonać pozytywnej transakcji podczas jazdy pod instytut Marcus miał (nie) przyjemność słuchać jak przygłuchy Bill wtóruje Doorsom, na Karaoke lepiej go nie zabierać.

- No, właśnie! Udało się wam zapulsować u Sookie? Możemy się zabierać do walki - Młody Ahrun był jeszcze bardziej nakręcony niż przedtem.
 

Ostatnio edytowane przez Brilchan : 12-12-2015 o 21:15.
Brilchan jest offline  
Stary 12-12-2015, 20:26   #505
Krucza
 
corax's Avatar
 
- Poszło zaaaaaaaaaaaaaaaajebiście - Cass uniosła dwa kciuki w powietrze i wyszczerzyła się. Chwilkę potem potem przekręciła kciuki w dół, wystawiła czubek języka i wydmuchała powietrze wydając charakterystyczny dźwięk.

- Chodźcie poszukamy miejscówki, opowiem Wam po drodze. Chris pojedziesz za nami? - władowała się na siedzenie i poczekała aż ruszą po czym zdała relację z przebiegu uroczego spotkania z Sookie. - No więc, raczej na jej pomoc liczyć nie ma co. A do Umbry wleźć możemy tam gdzie poprzednio. No chyba, że macie lepsze sugestie. - dodała patrząc po wilkach.
 
corax jest offline  
Stary 12-12-2015, 21:13   #506
 
Brilchan's Avatar
 
- No, to dupnie Sookie to sucz straszna jeszcze mniej mam ochotę ją kiedykolwiek widzieć, bo przy takim podejściu na pewno dostałbym szału i pewnie by mnie zabili, więc tym bardziej nie chcę jej nigdy na oczy widzieć. Trzeba ufać instynktom a moje mówią mi, że to groźna wiedźma, od której trzeba trzymać się z daleka - Skomentował relacje kruczycy.

- Chris masz jakieś inny motor i sądząc po tym, że jak podjechaliśmy leżał na ziemi to nie za bardzo go lubisz... sprzedałbyś mi go ? Bo mam trochę części z miejscówki Jaya a ten graciak wygląda jak coś w sam raz żebym mógł poćwiczyć remontowanie - Spytał.

- A co do planu to nic skomplikowanego wchodzimy tam rozwalamy pajęczaka potem przeskakujemy za murek rozrywamy zmorę wywąchuje ciało Jacoba dostarczamy go Panu Pricowi i gra gitara! - Stwierdził lekkim tonem jakby mówił o wyprawie do KFC.
 
Brilchan jest offline  
Stary 12-12-2015, 22:25   #507
 
Raist2's Avatar
 
- A gdzie skakaliście ostatni? - zapytał się siadając za kierownicą. Gdy odpalił silnik spod maski dobiegł ich ryk potężnego silnika V8.

- No. To rzeczywiście sucz, ale na stołku. Tym na górze zawsze wydaje się że są lepsi a my to pachołki do podpierania. Ale chuj, nie potrzeba nam wsparcia, sami damy radę. - skomentował opowieść Cas.

- Bill, ale po chuj Ci zabijać zmorę z instytutu? Nie nasza brocha, nie nasze zadanie. Pamiętaj że to pająk dorwał Jacoba, więc wystarczy się robalem zająć, ciało na pewno będzie w jego leżu. Pamiętaj że tam to Umbra, tam nie strzelają ołowiem który cię połaskoczę, tam byle zadrapanie nie chce się goić tak szybko. Pamiętasz co miałeś kilka godzin temu na plecach? Po pajęczaku możemy nie mieć siły na kolejną rundę. I Ja bym jednak oponował przy próbie zagadania, a dopiero potem utłuczenia, z martwego….. czy duchy da się zabić w ogóle? W każdym razie z “martwego” - zrobił cudzysłów w powietrzu na chwilę puszczając kierownicę - pająka info żadnych nie wyciągniemy.
Krążył na razie po okolicy szukając odpowiedniego miejsca na przebicie Zasłony.
- To gdzie skaczemy? Przydało by się miejsce zasłonięte przed oczami i z cienką Zasłoną.
 
Raist2 jest offline  
Stary 12-12-2015, 22:35   #508
 
Brilchan's Avatar
 
-No jak to, po co?! Właśnie, dlatego że mnie Zmorowata potwornica upokorzyła to nie mogę jej darować! Tu idzie o honor wojownika! A wtedy przegrałem tylko, dlatego że zamiast walczyć chroniłem naszą Munninkę! Jak nie chcecie pomóc to nie, ale Piguła jest moja! Szczególnie, jeżeli zamierzasz kurwa iść na ploty z żmijowym bydlakiem, co zajebał nam towarzysz - Ryknął oburzony Bill.
 

Ostatnio edytowane przez Brilchan : 13-12-2015 o 00:23.
Brilchan jest offline  
Stary 12-12-2015, 23:42   #509
 
Raist2's Avatar
 
- Spokojnie stary. - starał się uspokoić Billa - Nie masz pewności czy Żmijowy, raczej Tkaczki, z tego co pamiętam wszystkie, albo większość pająkowatych duchów służyło Tkaczce. Może ten został przymuszony do służby Pentexowi, o ile w ogóle jemu. A po drugie łatwiej wyciągnąć coś z żywego niż z martwego. Po dowiedzeniu się utłuczemy dziada bo tak powiedział Adrian. Siostrzyczka jest nieobowiązkowa, i jak nam starczy sił i czasu to możemy się i nią zająć, ale tylko wtedy jak będzie blisko i będziemy mieć siły na to, w razie zażaleń proszę kierować je do Adiego. Ja rozumiem honor, ale jeszcze większym honorem jest wykonać rozkaz o ile ten nie jest samobójczy lub nie honorowy. - Marcus postanowił zagrać “żołnierskimi” kartami.
W radiu z kasety zaczęła lecieć następna piosenka, Stairway to Heaven Led Zeppelin - O, posłuchajcie tego., dobry kawałek. - zręcznie zmienił temat, dodatkowo pogłośnił jeszcze bardziej radio.
 

Ostatnio edytowane przez Raist2 : 12-12-2015 o 23:46.
Raist2 jest offline  
Stary 13-12-2015, 00:22   #510
 
Brilchan's Avatar
 
Bill podrapał się po głowie, po czym skruszony powiedział - No, dooobra wybacz.... Po prostu mnie wnerwił pomysł gadania z tym czymś, ale rzeczywiście Pan Price kazał mi odzyskać zwłoki i pomścić Jacob, więc krew się polać musi, ale Szef powiedział, że mamy zbadać sprawę pająka, więc chyba rzeczywiście trzeba najpierw poczwarę przepytać. - Przyznał niechętnie. - A może, chociaż nogę mu urwę albo dwie ? - Spytał z nadzieją w głosie.
 
Brilchan jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 12:39.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168