Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Horror i Świat Mroku > Archiwum sesji RPG z działu Horror i Świat Mroku
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 03-06-2016, 18:32   #101
 
Brilchan's Avatar
 
Po tym jak Bimbromanta został Panem na dzielnicy Nowak czuł, że jakoś tak nie wypada po staremu per Rysiu, ale Panować też mu nie chciał, bo choć wybaczył mu, że przez przekazanie procentów, które pomogły w wyścigu wyborczym trafił w ręce konowałów to wciąż miał jakiś tam żal. Wybrał, więc wyjście pośrednie.
- O Szefie jak miło cię widzieć! Twoja teściówka się zamelinowała na działkach jest na serio popierdolona ja jej życie uratowałem przed ćpunem wynajętym przez Lamy, który miał jej wepchnąć truciznę do dupy podczas srania żeby zdechła a ta chciała mnie zabić - Złomokleta obecnie w wersji Rolnik szuka rozumu o zapachu gównianych fiołków z tej trzeźwości zaczął wierzyć we własne banialuki nie był to pierwszy i nie ostatni raz.

- Na szczęście udało mi się uciec a przedtem jeszcze uciekłem byłym łowcom skór teraz się zrobiło o nich zbyt głośno to zaczęli wyłapywać ludzi na eksperymenta. Na szczęście udało miu się zwiać i spalić im elektrykę w furgonie więc mają o jednego mniej alee potem musiałem się potem kilka godzin w kanałach kryć szukałem skarbu Koliby Profesorka ale skubaniec dobrze schował - Andrew zawszę miał tendencje do gadania głupot a że był trzeźwy jak świnia to już mu się w ogóle mózg lasował.

- Ale Szef mówił, że jest do mnie jakaś sprawa? Coś tam podobno wybuchło? - Wyjął papierosa odpalił i w przypływie dobrego humoru poczęstował resztę zgromadzonych. - Mam jeszcze 16 pigułek UFO, ale nie będę częstował, bo zdechnąć można straszny chłam, ale da się sprzedać! Może uda mi się wycyganić dostęp do jakiegoś prysznica szare mydło + jakąś elektronikę? Bo nie wiem na ile mogę powrócić na mój stryszek - Złomokleta uronił łzę za masą pozostawionej elektroniki podłączonej nie tylko na lewo do prądu, ale ciągnącej też dodatkową moc z baterii słonecznej, którą ukradł z rozwalonego w zeszłym roku przystanku Viturillo i masy miniaturowych wiatraczków porozstawianych na dachu.
 

Ostatnio edytowane przez Brilchan : 04-06-2016 o 14:21.
Brilchan jest offline  
Stary 05-06-2016, 02:30   #102
Dział Fantasy
 
Avitto's Avatar
 
Znajomi podwieźli Ajeja pod same wrota. To byli jego dobrzy koledzy.

Celnik od zawsze dzielił swoich kolegów na dobrych i złych. Dobrych definiował obecnie jako tych, którzy z Bimbromantą mieli poukładane kwestie finansowe. W czasie podróży Rysio wręczył Andrzejowi paczuszkę z dolą dla Pana na dzielni, a ten podziękował spojrzeniem prosto w oczy, jednocześnie sprawdzając zawartość pakunku. To byli jego dobrzy koledzy.

- To tam, tego, dzienksy za podwózkę, do zobaczyska. Telefonik mam to się zdzwonimy, Panu Ryszardowi przekażę, pewka, bedzie. Spierdalam obejrzeć sytuację. No, no się rozumie, że jak będę wolny. Mam tu co do ogarnięcia.

Młot pełen był dziwnego spokoju. Wewnętrznie przeświadczony, że na wybuchu w kamieniczce Bimbromanty cała przygoda dopiero sie zaczyna powziął kroki do rozwiązania zawiłej zagadki. Bo czy były jakieś poszlaki, wskazujace aby Pan Ryszard przebywał w swoim mieszkaniu w chwili wybuchu? Czy był sam? Jakie były szanse, że Obszczyfurtek obrócił z lasu do swojego lokum szybciej niż on sam? Szczeniaczek wiele nie wiedział albo nie chciał ujawnić. Najważniejsze było, że Mroczny Pan zdawał się w dalszym ciągu być cieniem Berła i jego obecnego właściciela - skoro był tu teraz to znak pewny, że Bimbromanta był na miejscu zdarzenia jeszcze kilka międzywymiarowych kroków temu. Kiedy dodać do tego informację o śmierci trzech funkcjonariuszy oraz skalę zniszczeń to można być pewnym, któż to akurat bawił w budynku.

Andrzej starał się wpaść na trop. Aby nie zagalopować się w dedukcji, poszedł tam gdzie go nogi poniosły i dotrał, zanim zdążył się zastanowić co dalej. Jego organizm samorzutnie zdecydował gdzie iść. Jakiś czas później, gdy Ajej spał, przyznał Ewie Drzyzdze, że schnął jak mokry chomik na patelni w skutek braku alkoholu.

Gdy dotarł, wpadł na Anię. Gracka zamknięta. Jak miał nie wpaść - wszak wiadomość nabazgrana na kartce przyklejonej do stalowej ramy pustego okna była napisana krwią. Ania była smutna. Tym bardziej chętnie przystało sie na propozycję wypicia za zdrowie fundatora, choć gnębiła smutku zmora. Burknął na sępa przelotem, co uznawał za zakres swoich kompetencji.

Na Belkową nie zaglądał prawie wcale, bo to rejon Grabka. Bacznie się Młot rozglądał za drugim celnikiem, lecz go nie wypatrzył na horyzoncie. Między kolejnymi rzutami oka poszedł po bandzie jak radziecki hokeista, 22-latka mogła się tylko krzywo patrzeć. Nie dziwne, że szukała ustronnego miejsca. Nie każdy ma wątrobę do dużej miarki. Z całego krajobrazu jedynie widok Maroko zjeżył Ajeja wewnętrznie, czego celnik ukrywać długo nie potrafił. Nie chcąc się wpierdalać Tomaszkowi w paradę lecz aby - niczym karp podczas tarła - pokazać kto w tej okolicy dyktuje tematy do dyskusji na forum publica uraczył Kartoflaków Porażeniem.
Cytat:
Tak silny strach powoduje iż wracają niemiłe wspomnienia z małżeństw. Ofiara nie może wyrzucić z siebie najmniejszego słowa, zwieracze puszczają w przerażeniu i wszystko staje się trudniejsze.
- Także morda jebane transiki, żebym was nie widział w niewłaściwym towarzystwie tu i uwdzie. Spróbujta coś kurwiszony ukręcić z gówna na boku i nie zameldować działki dla Pana Ryszarda to poczujecie na karku oddech stada spoconych murzynów. Usłyszeli już, co było co usłuchania, wypad z elewacji!

Przytargawszy sześć ruskich szampanów na Świetlaną 8 zdał sobie sprawę, że zdrzemnąłby się. Orzeźwienie spłynęło na celnika, gdy wydreptawszy z zarośli zobaczył Złomokletę, Jaśka i dwa poruszające się worki, chyba z afrykańskim węglem. Na baczność stanął, gdy jeden z worków przeobraził się w Bimbromantę. W doskonałej prezencji nie mógł mu przeszkodzić nawet odór nawozu do pokrzyw fiołkowego pochodzenia. Już po pierwszym usłyszanym słowotoku wręczył Złomoklecie dżuliana bez zbędnych komentarzy. Gdy tamten skończył, celnik zaraportował.

- A widział kto Mirka Karabana, Czarnego Henryka, Banzaja może? Tak jakoś dziś? Słabo. W lesie, przy dziupli Dzięcioła Leona, miała miejsce wielka bitwa. Wszyscy oni byli nieprzytomni, kiedy breja zalała mi oczy i przestałem widzieć. Kiedy już miałem zadać ostateczny cios, to cwel postanowił zbiec i się wykrwawić na własną rękę. Wtedy właśnie przysnąłem na chwilkę. Taka tam regenerencja. Potem usłyszałem, że wybuch, że coś. Moszny Pan chadzał se po zgliszczach wte i nazad, jakby miał chuja w dupie. Gnój jebany. Ale efekt taki, że Ford i chopakowie w tym lesie zostali. No i Wacek Szmalcownik, bo na bank wyciągnął tam kopyta.

- No i ten, na bank namierzanie było, zdalnie, po tych telefonach i plastykach. - Ajej szukał dobrych słów po ścianach. Z wrażenia na widok dokonanego znaleziska jak stał tak usiadł na dupie. - Nie wiem jak, nie znam się, no ale każdy, kto miał przy sobie te gadżety to zaraz miał przypinkę i wpierdol po bandycku. Ale nie dziwne, kurwa, też bym szukał wozu wypełnionego wódą i dragami. Tylko, kurwa, na wszystkim były lamy narysowane. Małe, większe, wszędzie kurwa. - Wyoratorowawszy się na ten tydzień już doszczętnie Andrzej przybrał minę upierdolonego mopsa. - A to od Rysia. - Wypluł z siebie na zakończenie razem z gęstą flegmą.
 
Avitto jest offline  
Stary 05-06-2016, 12:21   #103
 
JaTuTylkoNaChwilę's Avatar
 
Will obudził się.

I to w sumie jedyne stwierdzenie o sobie samym, którego był stuprocentowo pewny. Czuł, że tuż za zasłoną ze zdrowego rozsądku czai się cała masa totalnie pokręconych myśli, które czekają tylko na moment, w którym się lekko rozkojarzy. A potem może być nieprzyjemnie. Ale że Will od urodzenia był wojownikiem, postanowił zmierzyć się z nimi, póki jeszcze szambo totalnie nie wyjebało.

Czyli usiadł i zaczął przeglądać sprzęt. Czuł się dobrze. Dawno nie wyspał się tak dobrze, nawet po tornadzie w tym budynku, który okazał się być zbudowany z mięsa i kości i który wymagał ofiar. W sumie ciekawe, co się z nim stało. Będzie musiał wrócić do Zasranych Stanów i wysadzić go w powietrze. To tak z poczucia obowiązku społecznego. No i dlatego, że lubił wysadzać rzeczy. Swoją drogą ciekawe co z resztą - z Connorem, Billem. Przecież Connor został, a Bill... on chyba przeleciał na tę stronę. Jak tak, trzeba będzie go koniecznie odnaleźć.

W międzyczasie dobrał się do całej broni palnej, którą zaczął rozkładać i czyścić.
- Ma ktoś smar? - mruknął w powietrze.
Dopiero wtedy zorientował się, że mówi w tym dziwnym, szeleszczącym języku używanych przez miejscowych. To pewnie efekt przelecenia przez Bimbromantę podczas astralnej podróży. Prócz tej zdolności zostało mu w głowie zaszczepiona nienawiść do rządu oraz dziwny tekst "dej no kierowniku złocisza". Kilka innych, obcych mu rzeczy kołatało się po głowie, ale na razie postanowił je olać.

Wtedy ilość osób powiększyła się o kolejne jednostki. Musiał przyznać, że jak na jego standardy pachnieli i wyglądali całkiem schludnie. Nie doczekawszy się smaru, złożył pistolet z powrotem do kupy i wsadził go sobie za pasek.
Wtedy wstał z ziemi. Prezentował się... cóż... miał na bank mniej niż trzydziestkę, ale widać, że życie doświadczyło go i to dość mocno. Blizny, brud na twarzy, nieco porwane ubrania odsłaniające chude, żylaste ciało. Każdy mógł stwierdzić, że człowiek przed nim z niejednej butelki chleb jadł. A potem się uśmiechnął lekko i całe wrażenie zaprawionego w boju mężczyzny zostało zastąpione przez niewinny, choć nieco cwaniacki urok.
- Dziękuję panie Ryszardzie za gościnę - powiedział patrząc na odmłodzonego żula. - I za uratowanie życia. Słyszałem coś o porwanej córce. Oczywiście służę pomocą w jej odzyskaniu. Musimy też znaleźć Billa. To dobry chłop, ale nieco porywczy. Może komuś niechcący zrobić krzywdę. Trochę mi w głowie wiedzy o tym świecie się pojawiło, ale nie wiem, czy i Bill to dostał. Jeśli nie... - wzdrygnął się lekko dla wzmocnienia przekazu. - Ktoś na pewno ucierpi.
 
JaTuTylkoNaChwilę jest offline  
Stary 05-06-2016, 14:39   #104
 
Gargamel's Avatar
 
Jadwiga słuchała raportu w milczeniu kiwając głową. Tylko powiększająca się zmarszczka na czole świadczyła o tym, że te wieści martwiły ją i to bardzo.
- A więc ta menda śmiała sięgnąć po wyższą magię - mruczała do siebie w zamyśleniu. Trzeba było podjąć przeciwdziałania zwiększenia jego mocy i autorytetu na dzielni. Jadzia mogła co prawda sięgnąć po moce najmroczniejsze i przyzwać armię demonów z odchłani piekieł. Takie działanie mogło jednak zachwiać i tak rozedrganą jak pijak na delirce równowagą we wszechświecie. Ona co prawda w dupie miała równowagę, jednak była świadomą kobietą i znała konsekwencje swoich działań. Wysłała chłopca na dalsze przeszpiegi a w tym czasie dziewczynce zrobiła wykłady, takie same jak niedawno chłopcu. Poszerzyła je jednak o mroczne sztuki znane tylko kobietom przekazywane z pokolenia, na pokolenie z teściowej na córkę.
 
Gargamel jest offline  
Stary 06-06-2016, 22:31   #105
 
Stalowy's Avatar
 
W pustostanie przy Świetlanej 8 rozgrywała się scena niczym ze średniowiecznych królestw. Pan Ryszard zasiadł w fotelu niczym cesarz na tronie (po tym jak wpółprzytomny gnany obowiązkiem władczym zwlekł dupę z legowiska) i udzielał audiencji swoim podwładnym, słuchając ich raportów z tego co się wydarzyło. Witał się i kiwał głową nie wiadomo czy to z niewyspania czy z aprobaty, że cośtam się układa (chujowo bo chujowo, ale jednak). W końcu kiedy towarzystwo się wygadało z tego co leżało wszystkim na wątrobie Bimbromanta otworzył jedną z musujących flaszek. Dał tym znak wszystkim, że zezwala na użycie napojów do podreperowania zdrowia. Jako że William był niezorientowany, to sam Pan Ryszard otworzył wprawnym ruchem butelkę i wcisnął ją do rąk Jankesowi.

- Dużo jest do powiedzenia, więc na to spotkanie ustalam miarę picia małymi łykami. - zaczął pociągając z dżulnalia, sięgnął pod płaszcz (kombinezon który oberwał większością smrodów i mokrego suszył się w sąsiednim pomieszczeniu) i wyciągnął zza pasa BERŁO WŁADZY, tym oficjalnie już otwierając posiedzenie i nadając mu rangę wyjątkowo ważnego.

Berło Władzy było potężnym artefaktem związanym bezpośrednio z domeną. Było też jedynym regalium tą władzę legitymującą i ogólnie kto miał Berło ten miał Władzę. Ten potężnym magiczny przedmiot posiadał straszliwe moce, których nie można było lekceważyć. Tym bardziej sprawa była przerażająca bo Pan Ryszard jako alkoholowy czarownik potrafił wycisnąć z tego artefaktu osiągi ponad 100%, choć wolał tego nie robić, bo to chwiało cholernie równowagą. Na szczęści zwykle w jedną stronę, więc jak chwiał w drugą to się wszystko normowało i było zajebiście.

- Złomokleto. Wzywałem Ciebie w sprawie mojego dziecięcia. Ma żona nie upilnowała córki i źle się nią zajmowała, przez co ta wpadła w łapska zwyrola zwanego Tymoteuszem Krakowskim. To znany zboczeniec uchodzący za artystę i organizujący w swojej willi na pograniczu domen Pana Aleksandra i Pana Bolesława imprezy dla siebie i swoich przyjaciół. - Bimbromanta rozłożył na podłodze swoją mapę miasta na której zaznaczony był podział administracyjny miasta, wskazał zaraz po tym Berłem miejsce gdzie mieszka Krakowski - Zbiera się na nich wielu wpływowych ludzi ze świata mediów, kultury i polityki. Posłałem na zwiad Mariana i znalazł mą córę, ale został wykryty w trakcie tejże misji i pochwycony. Prawdopodobnie nie żyje. Wypijmy jego zdrowie i uczcijmy pamięć minutą ciszy. Przy odrobinie szczęścia może okaże się że żyje i dalej napierdala po ryjach śmierdzących demokratów. (Wojny Żywych Trupów 4)

Kolejny łyk i Pan Ryszard złożył ręce odliczając w ciszy wspomniane 60 sekund. Odliczył na wszelki wypadek do 70, bo lepiej za dłużej niż za krócej.

- Moja żona Helena wymogła na mnie wszczęcie misji ratunkowej, aby przyprowadzić do niej z powrotem Marysię. Biorąc jednak pod uwagę brak zaangażowania mojej żony w przedsięwzięcie ratowania córki, podejrzewam, że sytuacja może się później powtórzyć, więc trzeba małą przesłuchać, jak wygląda naprawdę sytuacja w domu. Ale to później... najpierw plan.

- Krakowski organizuje w Wigilię u siebie gigantyczną orgię. Plan jest taki aby wykorzystać ten moment do zinfiltrowania posiadłości i odbicia Marysi. Na pewno będzie tam o wiele więcej ofiar tych potworów, je też można uwolnić. W moim mniemaniu, należy uczestników sex-bankietu wybić, a posiadłość rozszabrować, spalić i zasypać solą.

- Z tego co odkrył Ajej i reszta wynika, że w wozie musiało być uposażenie na tą imprezę. Prawdopodobnie śledzili wóz. Wielka szkoda że nie udało się Lam, które de facto współpracują z Krakowskim, pozbawić tych zapasów. Reszty nie widziałem. Wygląda na to Andrzeju, że powróciłeś sam z misji. Roześlemy wici. Może ktoś widział pozostałych.

- Co do kamienicy... łebek który w piwnicy miał laboratorium uwarzył zajzer, który spowodował zaburzenia w czasoprzestrzeni. W dużym skrócie powiem tyle, że w wyniku tego wyrwałem z innego czasu i miejsca paru ludzi, ale tylko ten tutaj obecny zdołał ze mną zbiec zanim kamienica się rozjebała. - tutaj Bimbromanta skinął Williamowi - Spróbujemy odnaleźć twojego kompana. Niestety wraz z nimi przedostał się do nas również demon. Łatwo go rozpoznać... wabi się Miguel i wygląda jak Latynos. Pożera dusze i pije drogie likiery - dlatego stanowi zagrożenie dla naszej Domeny. Posiada wielką siłę, dlatego należy ostrzec wszystkich przed nim, nasłać na niego pały i dresiarzy, a i nie szczędzić Mocy Win na walkę z tym pomiotem diabła.

- Wspomniano moją teściową. Ona wie, że Marysię porwano oraz, heh, ponoć ma zamiar coś z tym zrobić. Póki co wygląda na to że nie zrobiła w tej sprawie nic. Pewnie tak pozostanie. Biorąc też pod uwagę jej charakter, zamiast pomóc nam odbić młodą będzie nam rzucać pod nogi kłody. - Bimbromanta splunął pod nogi - To jest... nie do pomyślenia! To jej wnuczka do kurwy nędzy! Zaczynam się zastanawiać, czy to Helena nie posłała małej do tego pedofila, aby teściowa mogła na mnie naskoczyć. Pamiętajcie, towarzyszko i towarzysze! Teściowe to stare, ohydne i paskudne raszple, które jedyne co potrafią robić to dręczyć innych. Własną rodzinę rozpieprzą, byle dokurwić zięciowi czy synowej.

Bimbromanta uspokoił się po chwili i podrapał za uchem. Wziął kolejnego łyka z butelki. Sięgnął do kieszeni i wyjął portfel z którego wyjął karty kredytowe. Podał je Złomoklecie.

- Zajmiesz się wyjęciem z nich piniędzy. Zajmij się też przerobieniem naszych telefonów... aby nas nie namierzyli i co uważasz za potrzebne. - polecił Złomoklecie.

- Podsumowując... Przejdziemy się po dzielnicy i trzeba zorganizować przejście przez domenę pozostałych panów. Zrobić zwiad i przygotować się do szturmu na posiadłość pederasty. Trzeba też ubić bestię z innego czasu i przestrzeni. - Pan Ryszard skinął na Williama - Podejdź tu młodzieńcze.

- Przybywasz z przesranych czasów w przesranym kraju. Ufam, że posiadasz więc umiejętności radzenia sobie w warunkach ekstremalnych, a tego potrzeba, aby przeżyć w kraju w którym się znalazłeś. Jako że oferujesz swoją pomoc w rozwiązaniu problemów mej domeny to przyjmuję Ciebie do swojej domeny i mianuję jej mieszkańcem Willhelmie Praudmorze. Wszystkich tu biorę na świadki, że ten oto człowiek od dzisiaj staje się naszym bratem. - Bimbromanta położył Berło Władzy na jednym i na drugim ramieniu przybysza z ZSA - Musisz jednak posiadać imię ulicy, którym będziesz się przedstawiał w tym kraju. Nadaję ci pseudonim "HOLLYWOOD"*!

Dla zakończenia ceremonii Bimbromanta sięgnął w poły płaszcza i wyciągnął butelkę . Przytrzymał ją w dłoni ładując napój mistyczną mocą i poprawił stukając Berłem Władzy w szkło. Podał naczynie Praudmoorowi i rzekł.

- Wedle tradycji musisz wypić całą. To rozbudzi w tobie Zew Ulicy i napełni cię mądrością Księgi Win! Chociaż w sumie... jest okazja co będziemy się pierdaczyć. - Bimbromanta sięgnął ku legowisku i wyciągnął stamtąd kolejną butelczynę, tym razem -prawdziwy klasyk - Jest okazja to się napijmy w ramach przygotowań do wymarszu w obce krainy.
 

Ostatnio edytowane przez Stalowy : 08-06-2016 o 00:10.
Stalowy jest offline  
Stary 08-06-2016, 20:27   #106
 
Brilchan's Avatar
 
-Kurdę! Jakie straty! Szkoda, że mnie z wami nie było za ten samochód razem z zawartością to dałbym radę wyhandlować dla nas pomoc od innych Panów - Jęknął Andrew, gdy pierwszy łyk zbawczych procentów ożywił mu mózg.

Wziął karty od Kocięby i pokiwał głową - Zrobi się Szefie tylko, że jeno golarką to nawet ja nie zmajstruje. Trzeba zdecydować czy ryzykujemy pójście na mój strych, który wciąż może być pod obserwacją? Czy lepiej żebym poszedł na bazar i pozaciągał długi? Bebę powinien jeszcze mieć mój Lamowy hełm co go skonstruowałem przed Wyścigiem w zeszłym roku specjalnie u niego zadekowałem na taką sytuacje awaryjną ale mógł równie dobrze zgubić sprzedać albo wyrzucić - Wyjaśnił Złomokleta.

- A właśnie ma Szef jeszcze tego gwizdka z wirusem, co wam go dałem? Jak nie to też stykanie, bo kopie zapasowe zrobiłem, ale tak jak wam wyjaśniałem to zabezpieczenie jakby mnie znów złapali a może mnie się tylko zdawało? - Spytał niepewnie.

Pamięć poległych uczcił godnie -Biedny Oskar, a przecież mu mówiłem nie ruszaj magii to dla speców jest! Zamij się chemią! Ale on swoje... Sądzę, że to Lamy mu to podsunęły tak samo jak mnie zaatakowały to wam blok zniszczyły żeby zadać cios wyprzedzający - Objaśnił swoje rozumowanie.

- Hiphiphuura! Witaj wśród żulowej braci Hollywood! - Zawołał radośnie.

Długi czas milczał wyraźnie nad czymś dumając w końcu z siebie wyrzucił - Co do tej imprezy to mam plan, ale jest ryzykowny jak cholera... Od dawna przewidywałem, że Lamy zaplanują coś żeby mnie wpakować w pedofilie, bo tamta laska, co mi odstrzeliła ucho mówiła, że z tego nie da się wyleczyć. Od dawna myślałem żeby pójść na szpiega, jako że potrzebowałem informacji zacząłem śledzić ich środowisko w
Głębokiej Siecijakbym się umył i poszedł do golarza Filipa to sądzę, że dałbym im radę wmówić żem jakiś Steveo Jabso podobny hipster chuj z hemerki, co ma uwiąd starczy i lubi popatrzeć... Może uda mnie się znaleźć waszą córę, bo ćpać mogę to może uwierzom, ale siem bojom, co będzie jaktoto zobaczę albo jak mnie jakimś Viagrom czy inną muchą hiszpanką naćpiął i karżą zasuwać
- Zakończył niepewnie.
 
Brilchan jest offline  
Stary 08-06-2016, 21:16   #107
 
Stalowy's Avatar
 
Przywódca dzielnicy pogrzebał po kieszeniach swojego płaszcza i wyjął wihajster skonstruowany przez Złomokletę.

- Warto sprawdzić bazar. I obczaić jakiś całodobowy. Godzina jeszcze wczesna - wszak zima jest, choć niedziela. Po tym co stało się z Marianem, nie chcę tracić więcej ludzi. Już i tak jest kiepsko że na akcji z Fordem Sierrą ludzie się pogubili, a z pomiędzy wymiarów zamiast czterech ludzi ściągnąłem jednego plus jakieś ciapate bydle.
- Bimbromanta pociągnął solidny łyk wprost z gwinta wodząc wzrokiem po zebranych - Ten twój hełm Złomokleto to był kawał ustrojstwa. Warto sprawdzić czy Bebe nadal go ma. Na strych też zajdziemy. Mam zamiar wypowiedzieć im wojnę totalną. W ciągu tych paru pozostałych dni dozbroić się, uwarzyć kilka kociołków Panoramixa, a potem wziąć ich z zaskoczenia, przeprowadzając z twoją pomocą równocześnie cybernetyczny blitzkrieg. Ajej jako mój wierny celnik będzie moim osobistym ochroniarzem, a ty Hollywood... masz niczego sobie gębusię. Myślę, że spokojnie zagadasz kogo trzeba, abyśmy się weszli na posiadłość... a jak już tam wjedziemy... - Bimbromanta nachylił głowę przybierając złowieszczy wyraz twarzy - Nie pozostanie kamień na kamieniu. Ani żadna pedofilska głowa na szyi. Odebrali mojej rodzinie dziecko... ja odbiorę im ich czarne dusze... i cisnę w piekielną Otchłań.
 
Stalowy jest offline  
Stary 08-06-2016, 21:50   #108
 
Brilchan's Avatar
 
- Anotototto! Wasz plan lepszy Bimbromanto od moich rojeń! I to dlatego was wsparłem w tym Wyścigu bo taktycznie myślicie! I dlatego nazywam was szefem pijmy na pohybel skurwysynom- Nowakowi wyraźnie poprawił się humor schował odzyskany pendrive do kieszeni i oznajmił - Żebyś wiedział tak ich załatwię że im żadne szyfrarki Thor nie pomogą! Urządzę im Ragnarok kompletny - Ucieszony wstał gotów ruszać do boju.
 
Brilchan jest offline  
Stary 09-06-2016, 09:31   #109
 
JaTuTylkoNaChwilę's Avatar
 
Will pociągnął solidnie z butelczyny podsuniętej przez Ryszarda. Raz, drugi, trzeci. Bał się trochę podobnych specjałów, bo nigdy nie wiadomo, jak podziałają na człowieka. Kilka podobnych imprez z przedwojennym alkoholem skończył zarzygany i nieprzytomny, a życie zawdzięczał tylko temu, że jak już dał sobie wypić porządnie, to tylko z ludźmi, którym był coś winny, a oni mieli jeszcze nadzieję na odzyskanie długu.
- No panowie, ja to się nie znam na polityce, ale jak dla mnie, to słusznie będzie zrobić wjazd i nie zostawić kamienia na kamieniu. No i wiadomka, bez przypału, zrobię, co będzie trzeba. Tylko umyłbym się i nieco przebrał, bo tak to mnie nigdzie nie wpuszczą.
Co tu dużo gadać - towarzystwo było dziwne i dziwnie gadało. Miał niejasne wrażenie, że trafił do jakiejś sekty, ale to jeszcze musiałby zweryfikować. Pozostawała jedna kwestia - jeśli kiedykolwiek chciałby wrócić do ZSA, potrzebowałby pomocy Ryszarda. Czyli tak, czy siak, musi się ich trzymać.

//Anonimie, mógłbyś napisać, co ze szpeju mi konkretnie zostało?\\
 
JaTuTylkoNaChwilę jest offline  
Stary 09-06-2016, 18:51   #110
 
Anonim's Avatar
 
DZIAŁKA DZIAŁEK DZIAŁKĄ


Po tym jak chłopiec poszedł to Jadwiga Bass zaczęła snuć jesienną gawędę do dziewczynki. Trzeba było rzeczywiście wyjąkowej dyscypliny - szacunku wynikającego po części ze strachu, a po części z fanatyzmu, aby wytrzymać wszystkie tajne nauki i powtórzenia jakie występowały w ogromnym monologu rodem z czeluści chorego umysłu. Zima była tuż tuż, a mrok zapadał szybko. Właśnie już po zmroku Jadwiga zwęszyła, że powietrze uzyskało w sobie dziwny smrodek - nie potrafiła go dokładnie zindentyfikować, ale wiedziała z jakiego kierunku dochodził - sąsiedniej działki. Ciekawa co tam się dzieje wyszła cichaczem na zewnątrz i podeszła do żywopłotu. Tam usłyszała dialog trzech młodych mężczyzn (takie mieli głosy, no, młodszych niż Bimbromanta) i zupełnie jej nie znanych. Żywopłot zasłaniał widok, ale wszystko było słychać. Z początkowego dialogu wynikało cośtam o jakichś imprezach z niedawna, a i w dalszym ciągu palili polską heroinę (kompot) - to był ten zapaszek - i zaczęli mówić interesujące rzeczy związane z Bimbromantą i misją, o której Jadwiga ostatnio nie zajmowała się zbytnio:
- No i słyszałeś, że Tyku powinęli razem z garem?
- Gdzie?
- No w tym budynku co się rozpierdolił.
- Ale to przez to gotowanie?
- Nie wiem, ale chyba nie, bo wczoraj ją odwieźli chyba...
- A już ktoś gotuje?
- No jak ktoś jak to ty masz słomę i baniak acetonu...
- Nie mam.
- Jak kurwa nie masz, jak widziałem, że masz.
- Gdzie?!
- Kurwa, w dupie. No przecież w twojej kuchni.
- O ja pierdolę... a teściowa miała przyjechać...
- Ty, kurwa, idioto... przecież miałeś zagotować na tą wielką imprezę u Krakowskiego...
- Ja?! Przecież...
- Tak, kurwa, ty baranie jebany!
- ten głos był tego trzeciego mężczyzny, który do tej pory nie odzywał się - Jak nie będziemy mieli odpowiedniej ilości to nie wpuszczą nas na imprezę, a słyszałeś co tam będzie...
- No rżnięcie tej małolaty co do tej pory Krakowski nikomu nie dawał...
- No wszystkim ma dać i my tam, kurwa, musimy być.
- To chuj, musimy iść do mnie po słomę, no ale u mnie teraz gotować nie można...
- Miejscówkę się znajdzie. Chodźmy.
-
 
Anonim jest teraz online  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 21:42.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168