Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Horror i Świat Mroku > Archiwum sesji RPG z działu Horror i Świat Mroku
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 27-03-2021, 18:50   #11
 
Lynx Lynx's Avatar
 
Omniom mniom słychać było od Pana Bimbrowskiego jednak i on na powrót się do dyskusji włączył.
- Pan Lewko ma rację. Trza się zbierać i się do Duniewiczów na nockę pokrętnie wkręcić, by nas tam zgodnie z obyczajem gościny udzielili. Jakby nie patrzeć mogę uchodzić za ambasadora, a wy za mój orszak co z poselstwem przybył.
 
Lynx Lynx jest offline  
Stary 27-03-2021, 19:44   #12
 
Arthur Fleck's Avatar
 
Azrael spojrzał na szlachcia rozbawiony, a jednocześnie zacmokał ustami z niezadowoleniem.
- Urok wąpierzy rzucić? Oj panie Lewko, to było by za łatwe, za proste i zbyt nudne. Panienka Urszula, skoro sam książę piekielny na wybrankę swego serca ją wskazał wymaga specjalnego traktowania. Gdzie tu splendor, gdzie zabawa? Słyszeliście jeno co szanowny pan starosta prawił. Mamy przekonać dziewicę by sama ochoczo swój wian rogatemu oddała, by zapałała do niego gorejącą miłością i namiętnym pożądaniem. A co jak uroki, chociaż silne, w końcu działać przestaną a pani Asmodeuszowa nagle rozkoszy zacznie mężowi odmawiać? Do ciotki zapragnie wracać? Fochy stroić, na migreny chorować, garnkami rzucać? Na kogo spadnie odpowiedzialność i gniew niezadowolonego małżonka? Na wąpierza, co w dobrej wierze działał a kozłem ofiarnym został. A może wy panie szlachcicu, Boruty wierny kamracie w roli swata sprawdzić się chcecie? Ja nie mam nic przeciwko, cenię sobie dobre komedyje i choć może ponury wygląd sprawiam też od czasu do czasu pośmiać się lubię. Proszę urazy nie żywić i szabli nie dobywać, ja tylko przytykiem na przytyk odpowiadam. Najpierw pan Kusy a teraz wy łapczywość na zaszczyty mi wmawiacie, oj nieładnie. A przecież tylko o satysfakcję się rozchodzi, by naszemu Księciu radość sprawić i dogodzić. Wspólny cel nas łączy waćpanowie i nikt statystować nie będzie, chyba, że na własne życzenie.
 

Ostatnio edytowane przez Arthur Fleck : 27-03-2021 o 19:46.
Arthur Fleck jest offline  
Stary 27-03-2021, 20:49   #13
 
Deszatie's Avatar
 
- Swacić to rzecz niewieścia, a nie domena mężów, co ze starej rzymskiej szlachty ród wywiedli... - odrzekł pewnie Mazur, a miód pitny chyba lekkości jego słowom dodał, boć przecie Lewko nie słynął nigdy z daru wymowy, a i z czytaniem zawżdy radził sobie niezbyt wprawnie.

- Jam drogę do ołtarza łacno wyrąbać mogę, ot tak z lewa do prawa...- tutaj ręką z kielichem wodzić w powietrzu począł, jakby już niewidzialną zygmuntówką do cięć się składał, by narzeczeni przeszkód do szczęścia nie zaznali. Płomyki świec zatańczyły niespokojnie, nagłym ruchem poruszone. Oblicze wyraz diablego uniesienia przybrało, a młody czart zdawało się zapomniał o wcześniejszych swych obiekcjach, racząc kompanię niemym pokazem i do czynu raptownego zachęcając...
 
Deszatie jest offline  
Stary 29-03-2021, 08:48   #14
 
Lynx Lynx's Avatar
 
- Pax mości Lewko, bo trunku ubędzie jak tak machać będziesz. Jak żem mówił wrąbać to można sobie drogę powrotną co najwyżej. Wpierw z pokojem i poselstwem przybędziemy tam, by diablą robotę czynić.- wymlaskał Pan Arkadiusz z buzią pełną bigosu zaprawdę dobrego.
- Za to Pan mości Gabrielu jak to z Pana taki wielki uwodziciel i entuzjasta komedii to Świętą Ciotkę niech skokietuje, by nam nie przeszkadzała i w dowód w swych zdolności świadectwo dać. Zapewne też Asmodeuszowi taka zdobycz będzie nie lada upominkiem weselnym i swych łask Ci nie poskąpi, a z tego co tu słychać było. To i spore szanse masz mocium Panie, że ta Ciotuchna nadal wianek zachowała. Znałem ja raz wąpierza co mówił, że krew dziewic jest jak wino. Im starsza tym lepsza.- zaśmiał się koniec Wielki Obżartuch oblewając winem siebie, stół i kto się akurat nawinął.
- A swatem mogę być Ja!- zakrzyknął jeszcze pełnią swego głosu.
 
Lynx Lynx jest offline  
Stary 29-03-2021, 10:11   #15
 
Deszatie's Avatar
 
Lewko przysiadł ciężko na ławie, aż ta zatrzęsła się z hukiem, niczym pień uderzeniem pioruna rażony. Skończywszy szermiercze z kielichem arkana, dopił tę marniznę, co na dnie szkła się ostała. Rozochocony wyraźnie tym upustem fantazji, pojął jednak, że na rąbaninę nie ma póki co widoków i zgody towarzystwa. Sięgnął po kindżał i w zastępstwie nadział nim mięsistego kapłona z misy, przy okazji chlapiąc obficie wokół tłuszczem, który trysnął strumieniem, niemal jak jucha z ludzkich trzewi upuszczona.

- Najlepiej, to każdy biesiadnik przyzna, przychodzi ci Ariuszu swatanie bigosu z piwskiem, do tego zaś znacznej biegłości lada nie potrzeba. – rzekł z lekka kąśliwie - Aleć zdam się chwilowo na twoje koncepty, ufając w pomyślunek, boś czart z eksperiencją znaczną i chlubnym dorobkiem piekielnym. – komplimenta zdać się mogły nieco podejrzane, lecz Chorąży Czarnej Nowiny słynął z prostodusznej szczerości i o niecne intencje posądzać go wielce krzywdzącym by było.
 

Ostatnio edytowane przez Deszatie : 29-03-2021 o 15:06.
Deszatie jest offline  
Stary 29-03-2021, 14:13   #16
 
Arthur Fleck's Avatar
 
Wąpierz nie przestawał uśmiechać do towarzyszy, choć trudno stwierdzić czy z sympatią czy politowaniem. Jeśli czuł się obrzydzony widokiem kapusty i mięsiwa znikającego w jamie gębowej szlachcica, jeśli głośne i natarczywe siorbanie, mlaskanie, cmokanie go mierziło, ukrywał to skutecznie za maską serdeczności. A może po prostu czuł zazdrosny, bo towarzysze, choć diabły i charakternicy, to jak zwykli ludzie zażywali doczesnych, prostych i przyziemnych uciech. Czarniawia też w dawnych czasach wina nie odmawiał, za kołnierz nie wylewał a miskę z gęstym, mokrym bigosikiem potrafił wylizać do czysta. Poczuł się nagle spragniony, więc kątem oka zerknął na salę sprawdzając czy przypadkiem jednak stary mycek córki na występy nie przyprowadził.
- Pan Lewko, nie tylko w szabli wprawion. Tytuły nasze pamięta, dokonania podziwia, hierarchię zna. Dobrze rokuje nam młodzieniec, choć może rzeczywiście z lekka porywczy. Ja ze zdaniem Wielkiego Obżartucha, co podobno z samym Nazarejczykiem w pijackie szranki stawał, spierać się nie zamierzam. Nasz młody czort zresztą słusznie wskazał jak wstydliwą i haniebną sprawą dla zdrowego męża bez odchyleń jest rola swata. Nie wiem czy Azrael von Czirn jest gotowy na takie poświęcenie choć miłuje swego Księcia szczerze i oddanie. A skoro pan Bimbrowski, nawet bękarta Dziewicy się nie uląkł, co to dla takiego bohatyra poddać w wątpliwość towarzyszy swe męstwo? Takiej grubej skóry nie przebije żadna relikwiew, chociażby to były gwoździe z chrystusowego drzewa a nawet włóczna Longinusa. Cioteczkę na pewno napocznę, o to się nie martwicie waćpanowie, ciekawość mnie zżera jak smakują ci Dunielowiczowie, skoro sam Asmodeusz chce się w tą rodzinę wżenić.
 

Ostatnio edytowane przez Arthur Fleck : 29-03-2021 o 14:17.
Arthur Fleck jest offline  
Stary 29-03-2021, 19:52   #17
 
Ribaldo's Avatar
 

“W noc jedną pełną ciemności,
Udręczeniem miłości rozpalona,
O wzniosła szczęśliwości!
Wyszłam nie spostrzeżona,
Gdy chata moja była uciszona”
“Noc ciemna” św. Jan od Krzyża


Ani jednej gwiazdy na niebie dostrzec nie można było, tej nocy przeklętej. Jeno czerń nieprzenikniona, niczym wnętrze trumny nad światem górowała. Jakby to zapowiadany przez proroków okres trzech dni ciemności się rozpoczął.

W karczmie na rozstaju dróg z okien blade światło świec migotał. Chybotliwe płomyki więcej niepokoju budziły niż przyjemnych skojarzeń, które zazwyczaj w sercach podróżnych na widok zajazdu się budzą.

Nic w tem dziwnego, wszak najprawdziwsze zło wcielone przybytek ów opanowało.
Biesy i swawolniki z piekła rodem pospołu przy długim stole biesiadowały i w głowę chytry plan omawiali.

Więcej w tym jednak przekomarzania było i toastów wznoszenia niż prawdziwego knucia i strategii omawiania. Czy to winne temu były miody i tokaje najzacniejsze, które Żyd Ezechiel z piwnicy wytoczył, czy też potrawy tłuste i aromatyczne, nie wiadomo.
Pewne jeno było to, że biesy i charakterniki do rana mogliby tak dysputy ciągnąć i niechybnie tak też by się stało, gdyby nie licho przeklęte nagłego objawienia swej mocy nie dokonało.

A imię jego Osmółka.

Wiatr nagle niemożebny się zerwał i wyć począł w kominie, niczym jakowaś dusza potępiona. Cyg też zaraz wzmógł się i płomienie spod paleniska ku górze się wzniosły i swymi długimi jęzorami muskać jęły osmolone ściany komina.
Nagle snop iskier z jego wnętrza buchnął, biednego Ezechiela o palpitację serca przyprawiając.
W tej ognistej kurzawie jakieś piski, zawodzenia i lamentacje towarzyszyły.
- Łoj, oj, łoj, jo biedny… Joł, oj, joł jo nieszczęsny… Wzrok mnie odjęło, oooo kurza morda….

Żarzący się karmazynem i złotem, ognistych iskier pióropusz opadł, ukazując tym samym kudłatą postać w kłębek zwiniętą, co na środku izby wylądowała. Ogon szkaradny kreaturze spod rzyci wystawał, a racice czarne niczym smoła ku powale miała wzniesione.
Kudłaty czort ognistymi ślepiami po zebranych powiódł i potężne zdziwienie na jego pysku się odmalowało.
Podniósł się poczochrany diabeł wnet na równe nogi i zaraz pokłony przed czcigodnym towarzystwem bić począł.
- Czołem czcigodni waćpanowie. Do ziemi się kłaniam i o wybaczenie błagam. Żadną miarą w uczcie przeszkadzać nie zamierzałem. Traf jeno mnie nieszczęśliwy spotkał. Ba, więcej niż traf nieszczęśliwy… Tragedyia przeokrutna. Nie uwierzycie waćpanowie, ale anioła, żem najprawdziwszego spotkał. Blask i moc takie od niego biły, że mi się i ta jego jasność na oczu rzuciła i umysł potężnie zmąciła. Takżem skołatan był, że mi się czarcie szlaki pomerdały i w wasze palenisko, że się wpakował niechcący. Wybaczcie zatem waćpanowie, ale kto to widział, coby słudzy Boga w niebiosach po ziemi chadzali. Toż to się nie godzi, wszak ten złe padół w nasze władanie przekazany został.

Istna rzeka słów z warg czarta popłynęła. Widząc, że zebrane towarzystwo mocno zaskoczone i oniemiałe na niego spogląda, kudłaty diabeł otrzepywać się z sadzy zaczął i wolniej już rzekł, słowa cedząc i na wymowę zważając.
- Gdzież moje maniery. Wybaczcie jeszcze raz waćpanowie. Osmółka jestem, bies pańszczyźniany, co okolicznemu bydłu i trzodzie krzywdę i boleści ma sprawiać. Do usług ichmościów - zakończył czort ponownie nisko się kłaniając.

 
__________________
I never sleep, cause sleep is the cousin of death
Ribaldo jest offline  
Stary 29-03-2021, 22:44   #18
 
Deszatie's Avatar
 
Lewko pierwej pomyślał, że to jakowyś zbłąkany piorun w komin trzasnął, ognie wzniecając, alboż kolejny czarci posłaniec nowe wieści od Asmodeusza miał za zadanie rozgłosić. Wielce zaskoczon był widokiem przybysza, co kosmatego chłopa przypominał z postury i woni paskudnej, którą w izbie roztoczył. Wygadany był ten czort niemożebnie, niczym baba przekupna na zamojskim targu. Jęzorem memlał jak łżycą, za nic mając dostojeństwo sakramenckiego sabatu, jakby gadaniną chciał złość tuszować u piekielnej czeredy. I po prawdzie cel swój osiągnął, gdyż towarzystwo chwilowo bardziej rozbawione, niźli rozsierdzone było. Miał szczęście czort, że karczmę nawiedził, kiedy już humory szlachcie dopisywały. - pomyślał Mazur. Inaczej chybko przepędzony by ten Makuleusz został, przedtem solidnie obity i spłazowany, za to że godniejszym nastrój biesiadny śmiał zmącić.

Dopieroż kiedy diablik miano swe wyjawił, Lewko pamięć wytężył, by wspomnieć czym ten smoluch był tak niebywale przejęty. I olśniło go nagle słowo jasne, które tylko samym brzmieniem raziło jego czarną duszę, iskrą poczyniwszy zamęt, ale też niepomiernie przynęciło ciekawość diabelską.

- O czymże pleciesz kmiotku? Gadajże składniej! - rzekł swarliwie w stronę przybysza. - Angioła.. tfu!.. żeś rzekomo widział? Może w stodole, gdzie pośród bydła się panoszysz? Abo w chlewie, pośród zadków trzody, na które pomór zsyłasz?

Chorążemu spod znaku Czarnej Nowiny ta historia mało prawdopodobna się zdawała, lecz nim okrutnemu karbowemu nieszczęśnika wydadzą, raczyłby wysłuchać relacji tego ględy, co na los swój tak się uskarżał...
 
Deszatie jest offline  
Stary 29-03-2021, 23:16   #19
 
Ribaldo's Avatar
 

Głos Lewka brzmiał niczym grom i takoż też siłę miał. Osmólka ledwo pierwsze słowa posłyszał wnet uszy po sobie położył, niczym pies pokorny. Dłonie splótł na piersi i cały jakby się skurczyły, abo i pomniejszył. Oczy przerażone w znamienitego i charakternego diabła wbił i z uwagą słuchał słów jego.
- Panie miejże litość, nade mną marnym biesem pospolitym. - biadolił Osmółka, jakby zawczasu wybuch gniewu, diabła sławnego uprzedzając - Prawdę tu wam gadam. Anioł, najprawdziwszy, świetlisty i potężny, prosto z nieba spłynął na tenże łez padół. I gdzieżby taki wielgi sługa Boga Najwyższego, by się w stodole, albo innyszym chlewiku objawił. Toż to i majestat mu nie pozwala i godność anielska. Ów skrzydlaty posłaniec boży, dwór szlachecki nawiedził. Panienka cnotliwa tam mieszka i lud cały i sługi jej wszytki, wielce bogobojne i grzech omijające. Nawet krówki i świnki tam takie jakieś inne… rzec, by można bożym światłem wypełnione. Dlatego tyż jo tam chadzał, coby im ten świętość trocha popsuć i do złego nakłonić. Właśnie żem mliko w wymionach zakwaszał i siarką nasączały, gdy się ten świetlisty pierun zjawił. Blask całe podwórze wypełnił i wszystkie sługi na kolana padły, od razu modły wznosząc. Zgroza mnie wielka przeszyła i ogromna chęć do ucieczki wzięła. Stłumił żem ja jednak trwogę i jednym okiem na anioła zerkam i jak mnie że nie rąbnie.Jak mnie nie trzaśnie. Łoj, panieee… słów brak, by ta moc opisać, braknie. Światłość mnie przeszyła i całym mój marny żywot przed oczyma mi stanął. I już żem prawie klękoł i Boga Najwyższego o miłosierdzie prosił… już żem prawie samego Lycepra się zaparł… dosłownie tela brakowało - Osmółka dwa palce do siebie zbliżył i towarzystwu pokazuje - abym o miłosierdzie samego Nazarejczyka błagał. Coś mnie jednak tchnęło, panie. Powieki żem zawarł i o ciepłym ogniu piekielnym myśli żem wzbudził i tak też u waćpanów, żem w kominku wylądował. Cudem trzeba by to nazwać, gdyby to bluźnierstwem przeciw naszemu Panu piekielnemu nie było. Do końca żywota mego jednak ten dzień popamiętam. Do teraz serce mi kołacze, jako jakowaś ptaszyna w dłonie. Dobrze waćpanie, że siem z tego strachu nie posrał, by i wstyd by był i kłopot nie lada.Taka to mnie historyia spotkała, panie. Najgorszemu wrogu nie życzę. - zakończył czort i z trwogą na towarzystwo spojrzał.
 
__________________
I never sleep, cause sleep is the cousin of death

Ostatnio edytowane przez Ribaldo : 29-03-2021 o 23:21.
Ribaldo jest offline  
Stary 30-03-2021, 03:25   #20
 
Arthur Fleck's Avatar
 
Von Czirn nie słuchał chaotycznych wywodów śmierdzącej pokraki, a przynajmniej nie skupił na tym tak jak reszta kompanów. By oszczędzić sobie biadoleń osmoleńca, zajrzał mu prosto do głowy. Nie musiał długo szukać, babrać w obrzydliwych i godnych pożałowania reminiscencjach, obraz przerażających wydarzeń jakie rozegrały się w szlacheckim dworku, wciąż był jaskrawy, wyraźny i pełen detali. Azrael wyczuł zwierzęcy strach i panikę Osmółki gdy świetlista postać zmaterializowała się w izbie. Wąpierz na widok niebiańskiej istoty wyszczerzył kły jak wściekły kundel, włoski na karku mu się zjeżyły. Wciąż znajdował się we wspomnieniach czarta i nie mógł zrobić nic, co najwyżej podziękować mu za mocne zwieracze i oszczędzenie upokarzających, anatomicznych doświadczeń, współodczuwanych wraz z Osmółką. Anioł szybko jednak przestał go interesować gdy dojrzał klękającą przed nim, rozmodloną niewiastę z krzyżem na piersi. Choć Gabryjel od trzydziestu trzech lat był martwy, dopiero teraz wydawało mu się, że serce przestało bić i stracił oddech w piersiach. Pamięcią próbował sięgnąć do erotyków i poematów, które mogłyby opisać powabność i urodę dziewczyny, ale zdał sobie sprawę, że taki jeszcze nie powstał i samemu go trzeba pewno napisać. Jeśli wcześniej dziwił się dlaczego książę piekielny chce wciąć śmiertelniczkę za żonę teraz wszystkie wątpliwości minęły. Chłonąłby tak dalej ten oszałamiający widok, gdyby kudłaty tchórz, niedoszły innowierca nie czmychnął nagle do komina. Azrael popatrzył na niego rozgniewany, pewnie dwa uderzenia serca brakowało, by nie złapał go i na kopach z powrotem nie odesłał w palenisko.
- Prawdę gada, widział żem to samo – potwierdził w końcu wąpierz – O czym dyskutowali to nie dosłyszałem, ale to nie przypadek, że my tu prawimy jak panienkę za mąż wydać, a u Danielowiczów do religijnych objawień dochodzi. Założyć trzeba, że ubiegł nas zasraniec i z ostrzeżeniem przybył do ciotuchny, albo co gorsza wskazał jak się bronić przed czeredą, może nawet jakie relikwie zostawił, albo natchnął mocą bożą. Niedobrze, niedobrze, pomysł pana Bimbrowskiego by się wprosić w gości nie zadziała, jeśli się nas spodziewają. W pułapkę niechybnie wpadniemy, już pewno kołki ciosają a klecha wodę święci. Myślcie panowie czy je jakiś inny sposób. Choć nie wiem czy dobrze na głos dysputy prawić– von Czirn niczym rozmodlony krześcyianin spojrzał ku niebu - nie tylko ściany chyba mają uszy.
 

Ostatnio edytowane przez Arthur Fleck : 30-03-2021 o 03:27.
Arthur Fleck jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 23:53.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168