Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Horror i Świat Mroku > Archiwum sesji RPG z działu Horror i Świat Mroku
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 05-04-2007, 15:30   #1
 
Solfelin's Avatar
 
[Spotkanie, część 2] Dzieci Inkwizycji

Punkt, w którym dowiadujemy się motywu i celu naszego życia, najczęściej występuje na jego początku. Istoty mroku, istoty światła są jakby tylko tymczasowe. Bardzo chimeryczne, a jednak tak bliskie, lecz zarazem same w sobie - bardzo młode.

Bo jeśli świat ma wiele milionów lat, to co to jest dla niego kilkudziesięciotysięczne istoty zwane ludźmi, albo przynajmniej takimi, jakimi my ich znamy lub może - może - nimi się uważają, a co dopiero mówić o istotach mroku lub światła, które mają zaledwie kilka tysięcy lub mniej lat, niż ci „ludzie”.

Wiedza przychodzi.
Jedyne, co w przyjściach jest bez zobowiązań, to wiara.
A tylko wiara może sprawić, że wiedza jest cokolwiek warta lub cenna.


Potrzeba czasami wstrząsu, wydarzenia, które zmieni bieg życia.

Bo tak naprawdę, to każde doświadczenie to przygotowanie do następnego doświadczenia. I jak mówimy, pytamy, dlaczegoż to mogliśmy lub byliśmy bez mocy przygotowania do doświadczenia, to jesteśmy w błędzie gdy uwagę poświęcamy pytaniom, bez szukania odpowiedzi lub odkrycia tego.

Doświadczenie jest przygotowaniem. A to oznacza, że każde poprzednie doświadczenie było przygotowaniem do tego następnego doświadczenia, tego, w którym jesteśmy, które również jest przygotowaniem.

Nieznana data
Nieznany czas



Poznając każdą odpowiedź trzeba przygotować się na to, że na kolejne pytanie wynikłe z poprzedniej odpowiedzi można dostać jedynie ciszę.

Wernachien, Tammo, Szusaku

- Witajcie - zbudził ich głos kobiecy. - Jesteście w naszej siedzibie, a dokładnie w sali rozpraw. Mało tutaj rozprawiamy - zażartowała, dla rozluźnienia atmosfery.

Znajdowali się w dość przestronnej, ale jednak i małej sali pomalowanej na wytarty, ciemny czerwony. Wokół nich znajdowały się białe krzesła, jakby w kręgu. Oni siedzieli w trzech krzesłach w środku krzesłowego okręgu, a naprzeciwko ich był - zamiast zwykłego krzesła - żelazny tron, z wyrytymi orłami bo bokach i na podnóżku, na którym siedziała ona - „Kruczowłosa”, „Szachistka”.

Obok niej siedziało 6 osób. Trzy kobiety oraz trzech mężczyzn. Drużyna była tak samo, jak poprzednio, przed walką, tyle, że po bokach, na samych końcach, były dwie inne kobiety - jedna wysoka, ładna, dojrzała, ruda - a druga była blondynką, siedziała obok blondynki z pola walki, oboje wyglądały jak bliźniaczki. Obok rudej wydawało się, że było puste miejsce, ale po chwili przyglądania można było dostrzec postać oraz jej kontury, męską, która przybrała kolory otoczenia oraz siedzenia.

- Teraz - powiedziała łagodnym głosem „Kruczowłosa”, „Szachistka” - odpowiemy na Wasze pytania. - powiedziała to, uśmiechając się, jakby czytając w ich myślach. - Tak, kluczyk jest w tym, że - każdy z Was może zadać tylko jedno pytanie oraz wstrzymać się co do pytań na odpowiedź, którą dostał. - objaśniła, lekko prostując się w swoim „fotelu”.

- Możecie swobodnie pytać, odpowiadać, nawet konsultować się ze sobą - dodała, a po chwili jeszcze, jakby ostrzegła - tu dyskutujemy. Ale otwartych pytań łącznie możecie zadać tylko trzy.

Rozejrzeli się i zobaczyli, że obok nich, w większej odległości, pod ścianami niemal, również kolistego pomieszczenia, w którym się znajdowali, było dwóch wampirów z poprzedniego starcia. Oboje siedzieli ze spuszczonymi głowami - ta kobieta, która wcześniej była z siekierą oraz „elegancik”, bo ich bokach w odległości od nich - oraz w odległości od „białych” - bo wszyscy, włącznie z „Kruczowłosą”, promieniowali niewyraźnym, białym światłem.

Dało się też dostrzec, że po ich lewej „elegancik” oraz po prawej ta kobieta promieniowali niklejszym, ale również białawym światełkiem, podczas gdy wcześniej na bitwie byli „normalni”.
 

Ostatnio edytowane przez Solfelin : 05-04-2007 o 16:16.
Solfelin jest offline  
Stary 06-04-2007, 08:33   #2
 
Wernachien's Avatar
 
Joanna

Rozejrzała się uważnie po sali jeszcze raz, nigdzie nie dostrzegała 'swojego' wampira. Chciała już zapytać, ale głos w głowie przypomniał "Tylko trzy pytania".

Rzuciła okiem na kruczowłosą siedzącą na tronie i uśmiechnęła się do własnych myśli "Cholera nie ma jaj, które można byłoby jej urwać za ten cały burdel".
Już pałała do niej szczera niechęcią - za wyniosłość, za ustalanie absurdalnych reguł i ograniczeń "Trzy pytania - tez mi coś. Co to ma być jakaś pieprzona bajeczka? I trzy życzenia do wszechwiedzącej czarnowłosej rybki?" Uśmiech zniknął z jej twarzy równie szybko jak się pojawił. Potrzebowała snu, więcej snu, była po prostu niezwykle zmęczona i fizycznie i psychicznie, marudna.

Joanna usidła wygodniej na kanciastym krześle i przyjrzała się ludziom obok niej. Chłopak i mężczyzna. Facet nawet wydawał jej się znajomy, ale nie mogła skojarzyć, gdzie go poznała. Wyjdzie w praniu.
 

Ostatnio edytowane przez Wernachien : 06-04-2007 o 08:40.
Wernachien jest offline  
Stary 06-04-2007, 16:36   #3
 
Tammo's Avatar
 
Janusz, sala rozpraw

Siedział najbardziej po prawej. To dobrze. To nawet bardzo dobrze. Miał też swoje ubranie. Niewiele myśląc, nasunął czapkę głębiej na oczy, przekrzywił trochę, siadł tak, by wyraźnie przyglądnąć się pozostałej dwójce. Przy okazji oni mogli się też dobrze przyjrzeć jemu.

Bluza z kapturem, czapka z daszkiem, kaptur, obecnie zrzucony - luźny, choć wygodny ubiór skate'a. Żółte okularki przeciwsłoneczne, patrzy trochę spode łba ale wyraźnie zaciekawiony. Włosy, ostrzyżone na jeża, ciemne, rysy regularne, dość gładka cera. nawet przystojny nastolatek. Jedynie przy prawym oku da się dostrzec zarys blizny przechodzącej przez czoło.

Lewy profil chłopaka przedstawiał się zupełnie dobrze. Starannie ukrywany prawy był drugą stroną medalu.

Kurde. Oby nie dało się dojrzeć blizn...

Głupie zmartwienie w obecnej sytuacji, ale taka właśnie była jedna z pierwszych myśli, które skłoniły chłopaka do działania.

Uniósł nieco dłoń, by zaznaczyć, że chce mówić:

- Ekhem - odchrząknął - Janusz.

Po czym speszony spojrzeniem kobiety, umilkł.

Rany, ale się gapią. I co ja tu w ogóle robię! Może rzucić tekstem o obiedzie w domu... Ale jeśli potraktują to jako jedno z tych trzech pytań?

Niespokojnie zawiercił się na krześle, dyskretnie omiatając pomieszczenie wzrokiem.

Są tu jakieś drzwi?
 
__________________
Zamiast PW poślij proszę maila. Stare sesje:
Dwanaście Masek - kampania w świecie Legendy Pięciu Kręgów, realia 1 edycji
Shiro Tengu
Kosaten Shiro
Tammo jest offline  
Stary 06-04-2007, 22:59   #4
 
Wernachien's Avatar
 
Joanna

Napięcie stawało się nie do zniesienia. Chłopak obok kręcił się nerwowo, pewnie coś brał, brakowało mu tylko skręta w zębach i wymarzony narkoman, tylko jakoś za czysto ubrany, za bardzo zadbany. Facet z drugiej strony milczał, tak jakby jeszcze nie docierała do niego niezwykłość tej sytuacji.

Odezwała się pół szeptem do swoich towarzyszy:
-Janusz, tak? Ja jestem Joanna. Nie Asia, nie Aśka, nie Joasia. - uśmiechnęła się ciepło jakby z dystansem do własnych przewrażliwień - Proponuję, uzgodnić listę pytań. Są trzy i nie warto ich zmarnować. Ciśnie mi się na usta "co my tu do cholery robimy?!" ale to chyba niewskazane po tak miłym i oficjalnym powitaniu, prawda? No więc moje propozycje: Kim jesteście? Czego od nas chcecie? i teraz coś osobistego: co z wampirem którego zakołkowałam? Sorry, ale to akurat dla mnie ważne. Obiekcje?
 
Wernachien jest offline  
Stary 06-04-2007, 23:14   #5
 
Tammo's Avatar
 
Janusz, sala rozpraw

Dojrzał drzwi. Nie dość na tym. Dojrzał też dwójkę antagonistów niedawnego starcia.

Tylko dwójkę. Co z resztą?

Turczynka odezwała się pół szeptem:
- Janusz, tak? Ja jestem Joanna. Nie Asia, nie Aśka, nie Joasia. - miły, ciepły uśmiech nauczycielki - Proponuję, uzgodnić listę pytań. Są trzy i nie warto ich zmarnować. Ciśnie mi się na usta "co my tu do cholery robimy?!"- z pewnym poczuciem humoru, lub maskującej swoje zdenerwowanie - ale to chyba niewskazane po tak miłym i oficjalnym powitaniu, prawda? No więc moje propozycje: Kim jesteście? Czego od nas chcecie? i teraz coś osobistego: co z wampirem którego zakołkowałam? Sorry, ale to akurat dla mnie ważne. Obiekcje?

- Tak - zorientowawszy się, jak śmiało zaczął, chłopak szybko spojrzał przed siebie, na podnóżek tronu. Speszony był tak liczną audiencją, wymamrotał więc pospiesznie - psze pani.

Chwilę milczał, by w końcu rzec:

- Nie lepiej tak... bardziej generalnie? I sprytniej? Niech np. każde z nich odpowie na pytanie. Zamiast jednej odpowiedzi mamy sześć.. eee... siedem, nie policzyłem Bliźniaczek osobno. Albo, zamiast, kim jesteście, co każde z Was - duże W dało się słyszeć - powie nam w skrócie o konflikcie, jaki zaobserwowaliśmy.

Rany... czego ja się tak denerwuję. Czemu mi serce tak wali. Jak ona to powiedziała? Wampir, którego zakołkowałam? Jezu, jaki spokój. Tak ot. Padało w sobotę. Wampir, którego zakołkowałam. I jeszcze to: "to dla mnie ważne"... normalnie ja tak mówię o zeszycie od kumpla z zadaniem z matmy. Zupełnie inna skala...

Myśl zabarwiona była podziwem dla kobiety... i goryczą wobec siebie samego. Janusz zobaczył nagle inne miejsca na skali bycia łowcą. I samego siebie na niej musiał umieścić dość nisko.
 
__________________
Zamiast PW poślij proszę maila. Stare sesje:
Dwanaście Masek - kampania w świecie Legendy Pięciu Kręgów, realia 1 edycji
Shiro Tengu
Kosaten Shiro
Tammo jest offline  
Stary 07-04-2007, 09:41   #6
 
Wernachien's Avatar
 
Joanna

Mimowolnie zwróciła się w stronę chłopaka, zupełnie ignorując faceta z tyłu. Janusz mówił do rzeczy. Bystry chłopak. Skrzywiła się lekko na wspomnienie 'psze pani'.

-Czy ja wyglądam staro, Janusz? Prosiłam J o a n n a. Tego mi brakuje byś ty mówił d mnie per pani a ja do ciebie 'dobry chłopcze'. - wydał jej się lekko speszony tak nagłym odstępstwem od priorytetu pytań i odpowiedzi, ale ona nie miała zamiaru się tym przejmować. Rozsiadła się wygodniej na krześle. - Ja myślę prosto, kombinowanie często daje niezamierzony efekt. Niejednokrotnie gorszy.

Siedziała przez chwilę w skupieniu. nagle obróciła się lekko i szturchnęła łokciem mężczyznę obok.
-Halo? Żyjesz?

Mężczyzna poruszył się, ale nic nie odpowiedział. Przekręciła się więc twarzą z powrotem w stronę Janusza:
-No normalnie jakby w letarg zapadł, tylko kołka w sercu mu brakuje. - zachichotała cichutko i bez wdzięku. W jednej chwili wyraz jej twarzy zmienił się i dodała - Dobrze, zrobimy jak mówisz. Jak nie wyjdzie będziemy obwiniać ciebie. A teraz poczekajmy co tan obok ma do powiedzenia, bo widocznie jest w ciężkim szoku.

Na jej twarzy widniał dziwny uśmiech. Poklepała chłopaka po kolanie i usiadła prosto na krześle.
 
Wernachien jest offline  
Stary 07-04-2007, 20:21   #7
 
Szusaku's Avatar
 
Adam, sala rozpraw.

Nie mogl dojsc do siebie, jeszcze przed chwila byl na ulicy i swiat zdawal sie zamykac wokol niego. Teraz byl w sali rozpraw. Po kolei docieraly do niego slowa, twarze, osoby. Jego mysli powracaly do normalnosci. Jednak wszystko wciaz bylo rozmyte. Poznawal szachistke, blondynke. Poznal wiekszosc ludzi na sali jako uczestnikow walki ulicznej. Kobieta siedzaca obok niego byla, ta ktora wbila kolek w "szalona istote". Kiedy go szturnchnela wreszcie odzyskal swiadmosc. Dotraly do niego slowa szachistki, ktora zdawala sie byc tutaj szefem.
- Trzy pytania? Ale ja ich mam tysciac? - pomyslal. Zrozumial szybko ze osoby obok niego sa w podobnej sytuacji jak on. Ich historie, rowniez sa jakos powiazane z szachistka. Tez zostali "wybrani".

Docenil inicjatywe kobiety, ktora zaproponowala pytania, co prawda bliskosc jej osoby lekko go krepowala. Jednak w pomieszczeniu, gdzie jest tak wiele kobiet, poczul sie jak na sali wykladowej, to lekko go uspokoilo. Docenil tez chlopaka, ktory pomimo mlodego wieku zdawal sie miec troche oleju w glowie. Zdecydownie byla teraz pora na to aby i on zabral glos.

- Mam na imie Adam. - powiedzial na tyle glosno, aby slyszeli go wszyscy i sklonil lekko glowe. Chcial sie przywitac z Szachistka i Blondynka ale bal sie tego.
- Wasze pomysly co do pytan sa dobre, jednak nie przesadalbym z naduzywaniem ich cierpliwosci, Januszu. - powiedzial popatrzac na chlopaka, domyslajac sie ze ten rowniez byl gdzies na ulicy, choc go nie dostrzegl.
- To jest gra, ale nie staralbym sie naciagac za bardzo jej regul. Bo przeciez na pytanie: Co kazde z Was powie nam w skrocie o sytuacji moga odpowiedziec to co widzielismy. I bedzie to wlasciwa odpowiedz na pytanie. A my bedziemy wiedziec tyle ile wiemy. Uwazam ze najlepiej bedzie jezeli zaczniemy od opowiedzenia o sobie. To moze dac nam duzo odpowiedzi, bez straty pytania. - powiedzial powolnym monotonnym glosem. Staral sie mowic jak na wykladzie. Dzieki temu nie musial patrzyc na Joanne, bo jej bliskosc zaczynala go stresowac.
- Dla mnie najwazniejsze pytanie, nie ukrywam, brzmi: dlaczego akurat ja, dlaczego akurat wybraliscie nasza trojke. Ale byc moze poznajac swoje historie, przynajmniej czesc tej odpowiedzi poznamy. - poruszl sie, dziwiac sie bialej aurze jaka bila od wszytkich siedzacych w kregu, zwlaszcza od niedawnych przeciwnikow...
 
Szusaku jest offline  
Stary 07-04-2007, 21:47   #8
 
Tammo's Avatar
 
Question Janusz, sala rozpraw

Zwróciła się w jego stronę. Janusz niemal spojrzał na nią wprost. Niemal. Wspomnienie blizn wstrzymało ruch chłopaka.

- Czy ja wyglądam staro, Janusz? Prosiłam J o a n n a. Tego mi brakuje byś ty mówił d mnie per pani a ja do ciebie 'dobry chłopcze'.

Mimowolnie uśmiechnął się na tego 'dobrego chłopca'. Wcześniejsze myśli o nauczycielce pierzchły całkowicie. Odwzajemnił uśmiech, choć nadal nieśmiale.

- Nie! Nie, nie wygląda paaasz staro, zupełnie przeciwnie! - zaplątał się w zaprzeczeniu.

Wyglądasz... niesamowicie, dodał jeszcze w myślach. Bo i tak ją postrzegał. Była kobietą, nie dziewczyną, zakołkowała wampira na jego oczach, wybrała się sama na pięć wampirów i ani razu nie pokazała strachu, dodatkowo była ładna... Nawet z jej słów wynikało, że dla niej zakołkować wampira było jak splunąć. Po raz pierwszy od czasów podstawówki w chłopaku ożył kult bohatera. Lub raczej, bohaterki.

Co nie oznacza, że były to jedyne myśli w jego głowie. Zarejestrowawszy bowiem reakcję, lub raczej jej brak, od trzeciej osoby w pomieszczeniu, nieustannie przemyśliwał swoje dotychczasowe spostrzeżenia.

Do diaska, no i jest łowcą. Przestań rumienić się jak pensjonarka i wślepiać się w kobietę, bo skończy się tak, jak zawsze się kończy! Może jej drugi profil pokażesz, co, rycerzu w lśniącej zbroi in spe?

- No normalnie jakby w letarg zapadł, tylko kołka w sercu mu brakuje. - stwierdziła z lekkim chichotem by spoważniawszy rzucić - Dobrze, zrobimy jak mówisz. Jak nie wyjdzie będziemy obwiniać ciebie. A teraz poczekajmy co tan obok ma do powiedzenia, bo widocznie jest w ciężkim szoku.

Świeżo zbudowaną pewność siebie zburzyło to proste oświadczenie, po którym Janusz niemal zgiął się wpół, czując ciężar odpowiedzialności, oraz poklepanie po kolanie. Mało kto go dotykał dotychczas.

Na jej twarzy widniał dziwny uśmiech. Nie wiedział, czy ma to brać za dobrą, czy złą monetę. Niepewność zabarwiła więc jego głos, gdy przedstawiał swe pomysły:

- Eee... - zacząwszy niezwykle inteligentnie, chłopak dukając trochę kontynuował, by w trakcie mówienia się rozkręcać, co dało się poznać nie tylko po coraz płynniejszej i śmielszej mowie, ale też po narastającej gestykulacji:

- Znaczy... no, onegdaj grałem w taką grę fabularną... się komputerową znaczy... to znaczy... ADOM, no, i.... tam się można było nieźle na życzeniach wychy.... wycwanić no. - odetchnięcie - bo jak się dobrze sformułowało żży.. żżyczzczenie to no tego... yyy... się miało bonusa właśnie, bo się życzenie spełniało. No a... życzeń zawsze była ograniczona ilość, no tośmy je z kumplami przemyśliwali, stąd tak kombinuję. Ja bym zapytał.. znaczy, mi się wydaje, yyy, dobrym pomysłem no, po pierwsze, o proces znalezienia nas. Które z nich nas znalazło, czemu nas, w jaki sposób, dzięki jakim umiejętnościom. Całą tą pulę pytań spróbowałbym umieścić w pytaniu pierwszym. To, albo generalne pytanie o konflikt, w którym uczestniczą, bo ja na przykład nie mam pojęcia skąd oni się wzięli, dotąd myślałem, że są po prostu diabły i że diabły polują na ludzi. - zawzięta gestykulacja przywiodła wzrok patrzących na dwójkę 'więźniów' - Tu by można zawrzeć, znaczy... yyy... zawrzeć w pytaniu pierwszym, tym o konflikt, pytanie co robią z więźniami jak ta dwójka tam z boku. Co do pana słów, panie Adamie, to generalnie prawda jest, co pan wyłożył, bo przecież my tak naprawdę nawet nie wiemy czy mamy czas na taką naradę limitowany czy nie, i czy możemy zadać pytanie dotyczące reguł czy też zostanie ono uznane za jedno z tych trzech. Nie wiemy, czy możemy kierować pytania do jednego z nich, czy też to jest jak w zagadce, odpowiada każde z nich po kolei. Znaczy, mi się widzi, że skoro tu Państwo siedzą, to pewnie odpowiedzą - głos chłopaka stracił na pewności - ale prawda jest, że pewności nie mam, prosze pana.

Zdenerwowanie chłopaka objawiło się niewielkimi kropelkami potu na czole.

- Tak czy inaczej, faktycznie to uzgodnienie wiedzy to łebska opcja jest... eee... znaczy, przedni pomysł no. Bo na ten przykład mnie bardzo ciekawi, skąd się tu znaleźliśmy, kim są nasi... eee... gospodarze? I czemu my, ale tego pytania mogę nie zadać, bo w żadnej książce fantasy jak było zadawane to nie było odpowiedzi i jakoś nie wierzę, by tu miała ona paść. Co do przewidywania ich odpowiedzi, ciężko będzie, bo oni zawsze mogą wyjść z taką, która będzie bardzo tajemnicza i niewiele nam powie. - ściszywszy głos chłopak rzucił nieco naburmuszony - Przecie jak mnie śledzili to widać było, że kochają te filmy, gdzie tajemniczy nieznajomy powiewa czarnym płaszczem i znika w oddali zanim zaintrygowany bohater zada mu pytanie - grymas chłopaka nie pozostawiał wątpliwości jak on sam takie filmy i zachowanie ocenia - To ja proponuję, by paniii... ekhem, pan Adam zaczął, tak z opowieścią i z listą pytań jakie ma. Albo pan Adam, no bo najstarszy, albo p... Joanna, bo przecież ladies first.

Janusz wiedział, że mówi za dużo, ale zawsze tak miał, ze ekscytację i zdenerwowanie kiedy mu zależało, pokrywał gadulstwem. Teraz zmusił się do milczenia i wyłamując palce obserwował zebranych.

Przydałaby się kartka papieru, ale się przecież nie wypuszczę jak Filip z konopii!

Oczyma duszy Janusz wyobraził sobie sytuację, w której wyskakuje z pytaniem:

- Można prosić o kartkę i długopis?
- Można - odpowiada kobieta na tronie - zostały Wam jeszcze dwa pytania.
Z boku zaś spoglądają nań Adam i Joanna płonąc chęcią mordu.
 
__________________
Zamiast PW poślij proszę maila. Stare sesje:
Dwanaście Masek - kampania w świecie Legendy Pięciu Kręgów, realia 1 edycji
Shiro Tengu
Kosaten Shiro
Tammo jest offline  
Stary 07-04-2007, 23:22   #9
 
Wernachien's Avatar
 
Cholera jasna, tego mi tylko brakowało - wynurzeń osobistych przed drżącym nastolatkiem i facetem - mumią. Zaczęła szybko, starając się nie myśleć zbyt wiele:

- Nie odzywali się do mnie wcześniej. Pewnego dnia poproszono mnie bym przyjechała na komisariat, tam czekał na mnie o tamten goguś - ruchem głowy wskazała na Federalnego, któremu puściła bezczelny uśmiech, tak by nie miał wątpliwości, że mówią teraz właśnie o nim - Chciał bym robiła dla nich za przynętę. Siedział w fotelu z miną taką jaka ma teraz ta czarnula i palił papierosy...

BUM!
Świadomość jak topór uderzyła Joannę. Biały orzeł na jego zapalniczce. Nie myślała o tym wcześniej, nie zwróciła na to uwagi, aż do teraz.

- Cholera kim oni są? Białe orły... Mówił, że kiedyś był wampirem. Gdy odmówiłam współpracy otrzymałam tylko kartkę ze wskazaniem miejsca i czasu. Przyjechałam i natknęłam się na piątkę wampirów. Jednego udało mi się unieruchomić, ale nie widzę go na tej sali.

Starała się podawać suche fakty, wyłącznie te istotne dla sprawy. Zgrabnie ominęła własną frustrację, seksowne ekscesy na fotelu, morze własnych pragnień i niezaspokojenia.

Poczuła dreszcz przebiegający po jej ciele. Zmysłowe wspomnienie pocałunków. Dlaczego mnie nie pociągają normalni faceci? Spojrzała na Adama - niby normalny, dojrzały facet, niby nie brzydal, niby miał bystre spojrzenie i całkiem ładny głos a jednak zupełnie nie iskrzyło.
 
Wernachien jest offline  
Stary 08-04-2007, 00:56   #10
 
Szusaku's Avatar
 
Adam, sala rozpraw

Rozgladnal sie po sali. Monolog Janusza dal mu czas na zebranie mysli. Wiedzial co chlopak chce przekazac. Nawet najlepiej przygotowane pytanie, zostawialo furtke na odpowiedz nic nie wnoszaca. Jednak nadal sadzil, ze jezeli oni nie beda naciagac regul gry, to i Szachistka z ekipa beda dzialac fair, choc mogl sie mylic, ale w takim przypadku i tak nic im nie pomoze. Chcial to wlasnie powiedziec gdy Joanna strescila swoja historie.

Jej slowa: - Mówił, że kiedyś był wampirem ... - uderzyly go niemal fizycznie. Co!!! To NIE ... mozliwe. Z wielu zrodel jakie czytal, zadne nie wymienialo takiej mozliwosci. Odkrycie przeszylo go dreszczem.
- Trzecie dno!!! - Wykrzyknal na glos ignorujac wszystko do okola. Jego mysli pedzily. Wyjasnialy sie niektore przynajmniej moce Szachistki, moze i blondynki. Czy oni nadal pili krew? Nie wazne po kolei, po kolei Adam.

Poczul na sobie krepujacy wzrok Joanny, ale sila woli odsunal to od siebie. Najwazniejsza jest wiedza. Skup sie, skup sie krzyczal w swoich myslach.
- Zostalem zaproszony na spotkanie w parku z nasza pania gospodarz - wskazal na szachistke, musial mowic, wyrzucic z siebie swoja historie, zanim pograzy sie w myslach - Zagralismy w specjalna wersje szachow, gdzie jej krol i krolowa zostaly zamienienione przez orly. Oczywiscie przegralem po piatym ruchu, kiedy to ona uruchomila te specalne figury. Jako konsekwencja przegranej mialem pojawic sie na spotkaniu. W miedzy czasie laskawa pani gospodyni, byla tak mila ze przemawiala w moich myslach. Na spotkaniu spotkalem z kolei druga mila osobe. - wskazal blondynke - Ona to pozbawiajac mnie swiadomosci czasu na jaies poltorej godziny, wprowadzila mnie na ulice. Reszte mieliscie okazje podziwiac. - zamilkl rownie szybko jak zaczal mowic.

Pograzyl sie w myslach, zamknal oczy. Musial sie skupic. Przemyslec.
 
Szusaku jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 04:15.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168