Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Horror > Archiwum sesji RPG z działu Horror
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 16-03-2013, 15:14   #1
 
S.W.A.T's Avatar
 
Reputacja: 2993 S.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputację
[horror] Wakacje na Mazurach

Była ciemna, naprawdę ciemna noc. Jedna z tych, gdzie chmury zasłaniają wszystkie gwiazdy i księżyc. A do tego z lasu, jakby problemów było mało, napływała mgła. Gęsta, wypływająca spomiędzy drzew i powoli sunąca tuż nad powierzchnią ziemi w kierunku drogi. Chcąc nie chcąc, musiała również objąć samochód i pięciu mężczyzn stojących na jakiejś łące z rozbitym autem.

Reflektory świeciły w tą zbliżającą się ścianę mgły, gęstą jak mleko. A ona powoli się zbliżała, rzecz najnormalniejsza w świecie. Gęsta mgła na mazurach, była tak oczywista jak piasek na pustyni. Z samochodowych głośników sączył się przytłumiony głos spikera.

To że autem stąd nie odjedziecie, było pewne. Zbyt wielkie uszkodzenia. A gdzie byliście? GPS twierdził że pięć kilometrów od jakiejś wsi. Stara Sójka. Jeden z was zaczął dzwonić po pomoc drogą i do rodziny, że mieliście drobny incydent, ale o dziwo nic nikomu się nie stało.

I wtedy zalała was ów mgła. Światła w rozbitym samochodzie zgasły, tak samo wyłączyły się wszystkie włączone w tym momencie elektroniczne rzeczy. Komórka padła akurat w momencie, kiedy próbowaliście wytłumaczyć pani po drugiej stronie gdzie jesteście, zresztą padły wszystkie telefony. GPS również się wyłączył.

Działało jeszcze chwilkę radio samochodowe, nim zagrało ostatnie jeżące włosy na plecach melodie. Coś tu było nie w porządku. Nie tak, jak być powinno.

[media]http://www.youtube.com/watch?v=4EqrU68mxoU[/media]

Mgła… Była tak gęsta że nawet nie widzieliście siebie nawzajem, nie wspominając o najbliższej okolicy. Do tego ta cholerna, ciemna noc. Pamiętaliście że przecież niedaleko jest szosa, z której wypadliście, lecz kiedy jeden z was poszedł w tamtym kierunku, znalazł tylko polną drogę. Może się pomylił? Ale jak, przecież ta szosa nie mogła być dalej jak z dziesięć kroków od auta. Może nawet bliżej? Skąd wzięła się tu ta polna droga i dokąd prowadzi, to zaczęło was zastanawiać.
 
__________________
Po prostu być, iść tam gdzie masz iść.
Po prostu być, urzeczywistniać sny.
Po prostu być, żyć tak jak chcesz żyć.
Po prostu być, po prostu być.

Ostatnio edytowane przez S.W.A.T : 16-03-2013 o 15:42.
S.W.A.T jest offline  
Stary 24-03-2013, 19:08   #2
 
Ziutek's Avatar
 
Reputacja: 200 Ziutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie coś
Wspólny post

Co chwile migające pomarańczowe światło z latarni oświetlało wnętrze auta. Jasny ekran telefonu Eryka walił po oczach strasznie,a odgłos przywodzący na myśl klasyczną bijatykę na konsole świadczyły o tym że koleś zajęty jest strasznie ważną czynnością. Lecz nawet to nie powstrzymywało zmęczonego młodzieńca przed coraz częstszym zamykaniem powiek. Przetarł twarz dłonią i sięgnął po butelkę Pepsi która oparta była o siedzenie pomiędzy jego nogami po czym pociągnął z niej zdrowego łyka i wrócił do gry...

Poczuł silny ból w czubku głowy, tak jakby ktoś jakimś cudem ściskał to miejsce imadłem bardzo mocno. Za chwilę ból zalał miejsce niedaleko skroni. Gdyby nie pasy bezpieczeństwa na pewno zacząłby latać wesoło po samochodzie albo co najlepsze uderzyłby ryjem w przednią szybę. Kiedy jego oczy pozbyły się charakterystycznej mgiełki po przebudzeniu i zaczęły pracować w ciemnościach ich auto leżało już poza ulicą. No a w ręku nie miał już telefonu lecz nie myślał o nim teraz, teraz próbował poukładać sobie w głowie co auto robi w krzakach skoro powinni jechać ulicą, poznać wnętrze pojazdu bo w jego głowie rzeczywistość strasznie mieszała się ze snami które przeżywał w czasie drzemki.
- Kurw... - czuł silne mdłości przez ten ból głowy. Zaczął ją energicznie rozmasowywać dłonią przy okazji odwracając się na boki by spojrzeć na kolegów.
- Żyjecie? - zapytał przez zaciśnięte zęby, do tego zacisnął też odruchowo jedną powiekę jako grymas wywołany bólem. Odpiął się trzęsącymi rękoma i wygramolił się z auta na równie telepiących się nogach, oparł się o błotniki oddychał głęboko by nie puścić pawia i zaczerpnąć świeżego, chłodnego powietrza. Jak widać żyli wszyscy i obyło się bez większych zranień.

- Tooo... To co robimy? - zapytał nieco zaszokowany zachowaniem reflektorów auta i to że jego telefon momentalnie się wyłączył choć miał jeszcze sporo paska baterii. Wygrzebał plecak i kucnął przy nim. Zaczął w nim grzebać by znaleźć zapasową baterię do telefonu i wymienił ją. Telefon działał lecz nie było ani internetu, ani zasięgu sieci... - Do cholery... Przecież chwilę temu były full kreski. Widzieliście jak gadam ze starymi, nie? - zaczął myśleć że może jednak coś mu się pomyliło i jednak nie rozmawiał przez ten telefon. Już nic nie ogarniał tylko patrzył się na kumpli opierając się tyłkiem o przedni błotnik kombi.
- Może nadajnik w okolicy szlag trafił - powiedział Piotrek, odpalając papierosa -Nie ma co panikować, na zadupiach to się zdarza. Bardziej mnie martwi samochód... Przecież starzy mnie zabiją jak się dowiedzą, że go skasowałem -dodał z kwaśną miną
- Powiesz im że wyskoczył Ci spasiony jeleń albo co. Cholera, zdycham już przez tą cała podróż... - dawał mu się we znaki brak przyzwyczajenia do ruszania dupska gdzieś dalej niż do osiedlowego sklepu. Przetarł obiema dłońmi twarz i ziewnął potężnie.
- Proponuję wyjść na drogę i złapać jakiegoś stopa, czy cuś - powiedział lekko zirytowany Mateusz.
-Dobra chłopaki, poszukajmy jakiegoś warsztatu -powiedział Piotrek - Przecież nie będziemy tu zapuszczać korzeni licząc, że ktoś w tej mgle nas zauważy. -dodał
- Może idźmy wzdłuż tej drogi. To zadupie jakieś, co najwyżej jakiegoś traktora złapiemy. Ja mogę zostać przy aucie i pilnować żebyście mieli do czego wrócić i co na lawetę załadować - rzekł i sięgnął po wybełtoloną po wypadku butelkę pepsi która syknęła głośno kiedy próbował ją otworzyć. Upił łyka i mlasnął.
- Taaa i nam tu ze strachu na zawał zejdziesz -zaśmiał się Piotrek - idziemy wszyscy, kto ukradnie skasowaną furę
-Też jestem za tym, żeby się ruszyć. Ścieżka będzie lepsza, niż nic - Michał spojrzał w niebo, usiłując się zorientować w kierunku. Szukał Wielkiego Wozu i Gwiazdy Polarnej, chociaż w lecie Pas Oriona powinien też mocno świecić na południowym zachodzie...czy wschodzie?
Niebo niestety nie przypominało tego znanego Michałowi. Było wyprane z gwiazd, chociaż nie było chmur. I ta kompletna cisza, nie słychać było nawet świerszczy, dopiero po krótkiej przerwie w rozmowach udało się to usłyszeć. A raczej nie usłyszeć niczego.
- Skasowanej fury nie, ale zawsze coś wydłubie. Radio, koła, lusterka... - wymieniał na palcach jednej ręki w drugiej zaś trzymając otwartą butelkę Pepsi.
- Panowie - w głosie Michała słychać było lęk - Nie widać gwiazd, a nie ma chmur
- To chodźmy tą drogą. Ja zawsze tak w grach robiłem. Nieważne w którym kierunku, w końcu gdzieś dojdziemy nawet jak mielibyśmy się cofać... Ale cholera, to pewnie daleko a mi się nie chce lecieć kawał drogi nie wiadomo gdzie. - jęknął
- Swoją drogą czuję się, jakbyśmy byli w jakimś filmie. - Mati odruchowo poprawił swoją grzywkę. - Ciemny las, żadnej żywej duszy i do tego jakaś polna droga, he he.
-Misiu, nie marudź, weźmiemy sobie piwko na drogę i szybko zleci. - powiedział Piotrek -Ma ktoś mapę? orientacyjnie zobaczymy gdzie jest jakaś wiocha -dodał
- Mam tylko mapę w trybie offline. Lokalizowanie urządzenia nie działa więc radź sobie sam - podał Piotrkowi swój telefon na którego ekranie wyświetlona była mapa.
Michał zebrał bagaże do plecaka. Po chwili namysłu włożył tam też samochodową apteczkę. Musiało być jakieś racjonalne wyjaśnienie tego wszystkiego. Kwestia cierpliwości i wszystko się wyjaśni. A propos jasności...sprawdził latarkę. Co prawda kupił świeże baterie, ale rożnie może z tym być.
- Idziemy? - zapytał, uspokojony reakcją kumpli.
-Idziemy -powiedział Piotrek biorąc swój plecak
Zakręcił pepsi którą włożył do plecaka wyciągniętego wcześniej z bagażnika auta. Szybko go nieco przepakował zostawiając w środku kurtkę przeciwdeszczową, jakieś batoniki czekoladowe o dziwo jeszcze nie rozpuszczone za bardzo, swój śmieszny nóż oraz wszystkie akcesoria do swojego telefonu. Plecaczyszko narzucił na oba ramiona
- To idziemy...
 
__________________
"W moim pokoju nie ma bałaganu. Po prostu urządziłem go w wystroju post-nuklearnym."

Ostatnio edytowane przez Ziutek : 24-03-2013 o 19:11.
Ziutek jest offline  
Stary 25-03-2013, 19:54   #3
 
S.W.A.T's Avatar
 
Reputacja: 2993 S.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputację
Noc w połączeniu z mgłą, dawała taką kompozycję, że nawet idąc jeden za drugim z trudem dostrzegało się sylwetkę pleców tego, kto szedł z przodu. Ale mimo tego, dosyć wyraźnie widać było snop światła latarki Michała. Jak już Eryk zdążył zorientować się w sytuacji, nie działały elektroniczne przedmioty które były włączone w chwili kiedy zalała ich mgła, ale kto by się tym przejmował.

W czasie marszu, nie było słychać nic innego prócz miarowych, równych kroków przyjaciół. Polna droga prowadziła przez standardowy, wiejski krajobraz. Po lewej sosnowy las, po prawej ściernisko. Jakiś rolnik musiał wcześniej ściąć zboże niż inni. Nikt nie wiedział ile miała trwać wędrówka, mapa w telefonie Eryka nawet nie pokazywała takich polnych dróg, jedynie miejscowość i główne trasy. Zresztą ów wieś, Stara Sójka wygląda na tyle dużą, że już dawno powinni do niej wchodzić. A tu nic… Pusto, ciemno, cicho…

Dopiero po czasie wyszli z mgły, a na niebie pojawiły się gwiazdy, których wcześniej nie mogli się dopatrzeć. Słychać też było jakieś okropne pomrukiwanie niedaleko, jakby silnika. Na horyzoncie, majaczyła kulka światła, samotnie zawieszonego w widnokręgu. Dopiero po wpatrywaniu się przez dłużysz czas w punkt, dało się zauważyć jakby wierzę kościelną.


Było trzeba zdecydować dokąd iść. Czy w kierunku pomrukiwania, czy tego kościoła który był naprzeciwko was. Było was czterech, dobrym pomysłem wydawało by się rozdzielenie. W kościele moglibyście uzyskać schronienie, może ksiądz wezwał by miejscowego stróża prawa, a ów silnik mógł być odgłosem pracującego ciągnika, który mógłby wyciągnąć z rowu wasz samochód i zaciągnął go do warsztatu. No bo w końcu coś z nim było by trzeba zrobić.
 
__________________
Po prostu być, iść tam gdzie masz iść.
Po prostu być, urzeczywistniać sny.
Po prostu być, żyć tak jak chcesz żyć.
Po prostu być, po prostu być.
S.W.A.T jest offline  
Stary 27-03-2013, 12:38   #4
 
Ziutek's Avatar
 
Reputacja: 200 Ziutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie coś
Pod koniec spaceru złapała go kolka. Nie był jakoś specjalnie wysportowany, a kondycję wyrobił tylko w palcach u rąk więc nawet zwykły chód po nierównym, zarośniętym terenie męczył go niemiłosiernie. No i jeszcze wypił sobie przed tym wysiłkiem sporą ilość płynów... Każdy wdech powodował ból podobny do kłucia okolic pod sercem. Odruchowo przyłożył sobie w to miejsce przedramię by nieco go uśmierzyć. Gdy przystanęli musiał sobie przykucnąć.
Pamiętał z horrorów, że zwykle odgłos silnika oznaczał prądnicę zasilającą jakiś stary dom, piłę spalinową w rękach psychopaty, ciężarówkę która rozjeżdża każdego kto pojawi się w zasięgu jej reflektorów albo ratunek lecz wtedy gra skończyłaby się szybko ku rozpaczy gracza, który zażądałby zwrotu pieniędzy i narobiłby szumu na kilku popularnych forach o rozrywce komputerowej co działałoby na niekorzyść producenta... Stop. Teraz nie czas na to.
- Proponuję iść w kierunku tego światła. Ten odgłos zawsze może zniknąć a światło będzie widać nawet jak zboczymy z drogi.
 
__________________
"W moim pokoju nie ma bałaganu. Po prostu urządziłem go w wystroju post-nuklearnym."
Ziutek jest offline  
Stary 27-03-2013, 17:02   #5
 
Reinhard's Avatar
 
Reputacja: 1500 Reinhard ma z czego być dumnyReinhard ma z czego być dumnyReinhard ma z czego być dumnyReinhard ma z czego być dumnyReinhard ma z czego być dumnyReinhard ma z czego być dumnyReinhard ma z czego być dumnyReinhard ma z czego być dumnyReinhard ma z czego być dumnyReinhard ma z czego być dumnyReinhard ma z czego być dumny
Podjęli decyzję i ruszyli. Nocny marsz nie był prosty - nie dawał czasu na martwienie się. Michał musiał się skupić na tym, co miał pod nogami. Pomimo to, gdzieś tam w środku, czuł wspomnienie ściśniętego żołądka. Miał niemiłą świadomość, że ten dyskomfort może powrócić w ułamku sekundy. Marzył o ciepłej herbacie w przytulnej, dobrze oświetlonej kuchni. Może dlatego światło wydało mu się bardziej atrakcyjne niż jakiś warkot.
-Masz rację, chodźmy w stronę światła - odrzekł na propozycję Eryka.
 
Reinhard jest offline  
Stary 31-03-2013, 16:34   #6
 
S.W.A.T's Avatar
 
Reputacja: 2993 S.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputację
A więc, decyzja została podjęta. Co prawda tylko przez Eryka i Michała, ale zawsze była to jakaś decyzja, niż stanie w miejscu i wypatrywanie pomocy z… Skąd? Wszystko, ale to zupełnie wszystko na razie nie wskazywało na nic niezwykłego. Nie zdziwiła ich mgła, nagłe zniknięcie drogi, chwilowy brak ciał niebieskich na niebie. Wszyscy starali się zachować trzeźwy umysł i trzeźwy osąd.

Piotrek, Mateusz i Tomasz bez większych sprzeciwów, poszli za Erykiem i Michałem w kierunku wieży kościelnej.

Kiedy się do niej zbliżyli na mniejszą odległość, zauważyli że kościół jest stary i zniszczony. Wielkie, drewniane drzwi główne zostały przez kogoś z wielką siłą wyrwane wraz z futryną. Jedno skrzydło porośnięte mchem leżało nieco na prawo, reszta tuż przed wejściem. Na wierzy paliła się lampa naftowa, osamotniona i zardzewiała. Nie było wiadomo kto ją tam postawił, mogła się palić już jakiś czas.


Piotrek, chyba jako pierwszy przekroczył próg kościoła i krzyknął głośne:
- Jest tu ktoś?!
Na początku, odezwało się tylko echo. Kościół przypominał kościoły na starych zdjęciach, na których były przedstawione budynki sakralne które złupili Niemcy w czasie wojny, a potem jeszcze Armia Czerwona. Ławki były w takim nieładzie, głównie rzucone pod ściany. Malunki na ścienne w większości odpadły ze ścian wraz z tynkiem. Lecz znaczna ich część, nadal była na swoich miejscach.
Jedynie ołtarz choć zakurzony, wyglądał na nietknięty. Dumnie, przykryta materiałem stała monstrancja, a tuż obok kustodia.


Dopiero kiedy wszyscy się zbliżyli do ołtarza, stało się coś niezwykłego. Wszyscy święci przedstawieni na obrazach, zaczęli płakać. Z naściennych malunków, z oczu postaci zaczęła ciec powoli krew. Nawet te które przez czas stały się niekompletne, albo oko wraz z tynkiem spadło na posadzkę. Szybko ściany stały się syto zroszone czerwoną posoką.

Gdzieś daleko, dało się słyszeć starą, wysłużoną syrenę strażacką. Pożar?
 
__________________
Po prostu być, iść tam gdzie masz iść.
Po prostu być, urzeczywistniać sny.
Po prostu być, żyć tak jak chcesz żyć.
Po prostu być, po prostu być.
S.W.A.T jest offline  
Stary 01-04-2013, 15:55   #7
 
piotrek.ghost's Avatar
 
Reputacja: 240 piotrek.ghost ma w sobie cośpiotrek.ghost ma w sobie cośpiotrek.ghost ma w sobie cośpiotrek.ghost ma w sobie cośpiotrek.ghost ma w sobie cośpiotrek.ghost ma w sobie cośpiotrek.ghost ma w sobie cośpiotrek.ghost ma w sobie cośpiotrek.ghost ma w sobie cośpiotrek.ghost ma w sobie cośpiotrek.ghost ma w sobie coś
Piotrek już wcześniej słyszał o "płaczących obrazach", z reguły było to jakieś fizyczne zjawisko, wilgoć wychodząca ze ściany przy okazji wypłukująca barwnik czy coś, ale żeby wszystko naraz?
-Panowie, kuźwa wychodzimy -powiedział -cholera wie czy zaraz nam sufit na głowy nie zleci, pozatym jeśli ta straż przyjedzie tutaj to jeszcze nas zwiną za włamanie. Nie ma co ryzykować idziemy dalej tu raczej nikogo nie ma
 
piotrek.ghost jest offline  
Stary 01-04-2013, 22:07   #8
 
Ziutek's Avatar
 
Reputacja: 200 Ziutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie coś
Eryk chciał za wszelką cenę chciał wziąć tą lampę ze sobą. Skoro raz cała energia w ciągu sekundy potrafiła zniknąć to lepiej postawić na prostsze rozwiązania. Nie lubił w grach momentów kiedy elementy otoczenia takie jak właśnie obrazy na swój sposób ożywały. Wiedział, że znając skrypty zaraz coś nagle wyleci mu w twarz. Przed wyruszeniem po źródło światła rzekł do kolegów:
- Który z was, ciołki jarał w aucie trawkę? Mówiłem kurwa żebyście nie brali tego syfu na wakacje to teraz macie... - Skoro mieli wypadek to na pewno coś zadziałało na kierowcę negatywnie, mogła być to senność ale też te cholerne używki.
 
__________________
"W moim pokoju nie ma bałaganu. Po prostu urządziłem go w wystroju post-nuklearnym."
Ziutek jest offline  
Stary 02-04-2013, 18:37   #9
 
Reinhard's Avatar
 
Reputacja: 1500 Reinhard ma z czego być dumnyReinhard ma z czego być dumnyReinhard ma z czego być dumnyReinhard ma z czego być dumnyReinhard ma z czego być dumnyReinhard ma z czego być dumnyReinhard ma z czego być dumnyReinhard ma z czego być dumnyReinhard ma z czego być dumnyReinhard ma z czego być dumnyReinhard ma z czego być dumny
Tremendum et fascinosum. Lęk i fascynacja: uczucia, których doświadcza człowiek w kontakcie z Bogiem. Michał nie był zbytnio wierzący i chociaż przykładał się na zajęciach z antropologii filozoficznej, wszystko to traktował z naukowym dystansem. A teraz przyszły do niego.
Lęk i fascynacja.
Przeważyła fascynacja. Zbliżył się do jednego z obrazów, zupełnie nie zważając na wyjącą w nim, prymitywną istotkę, która kazała mu uciekać i zaszyć się w ciemnym zakątku. Zwyciężył myśliwy, który wbija dłonie w ranę zwierzęcia, by wydobyć z niego należny mu, pierwszy, najlepszy kęs. Z ciekawością, która po równo prowadziła człowieka do nowych odkryć i do zguby w jednym, dotknął substancji spływającej z oczu świętego i powąchał ją, podświadomie oczekując żelazistego aromatu krwi.
 
Reinhard jest offline  
Stary 06-04-2013, 13:48   #10
 
Endymek's Avatar
 
Reputacja: 27 Endymek jest na bardzo dobrej drodzeEndymek jest na bardzo dobrej drodzeEndymek jest na bardzo dobrej drodzeEndymek jest na bardzo dobrej drodzeEndymek jest na bardzo dobrej drodzeEndymek jest na bardzo dobrej drodzeEndymek jest na bardzo dobrej drodzeEndymek jest na bardzo dobrej drodzeEndymek jest na bardzo dobrej drodzeEndymek jest na bardzo dobrej drodzeEndymek jest na bardzo dobrej drodze
O Kurwa. Pomyślał Mateusz, kiedy zobaczył, że ze wszystkich obrazów wycieka jakaś dziwna substancja. Był środek nocy, a on zamiast imprezować ma Mazurach stał w środku opuszczonego kościoła, w którym działo się coś dziwnego. Nagle zobaczył, że Eryk wyciąga rękę po dziwną lampę.
-Grabski, idioto, zostaw to! –Maniak gier jednak go zignorował.
Mati bał się. Choć nigdy nie był przesądny, to teraz odczuwał lęk.
-Panowie, Piotrek ma rację, wychodzimy! - jego słowa rozniosły się echem po całej świątyni.
-Wyluzujcie, zaraz pójdziemy – odpowiedział spokojnie Michał, zafascynowany czerwoną cieczą, którą ściągnął z malowidła.
-Dobra, jak chcecie. Ja spadam . Będę czekał przed wejściem.
-Czekaj, idę z tobą – powiedział Pawlik
Odwrócili się i ruszyli w kierunku drzwi. Po chwili Mateusz poczuł lekkie mrowienie w prawej ręce i usłyszał za sobą kroki…
 
Endymek jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 23:34.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166