Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Horror > Archiwum sesji RPG z działu Horror
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 28-10-2014, 17:48   #1
 
Ereb's Avatar
 
Reputacja: 33 Ereb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodze
Nekronauci - Okeanos

Nekronauci - Okeanos




Piątkowe wieczory większość ludzi spędza relaksując się po całym tygodniu ciężkiej pracy. Jedni wybierają piwo w pubie z kumplami, inni wyjście do teatru, czy kina z ukochaną osobą, a jeszcze inni spokojny wieczór przed telewizorem lub z książką w ręku.
Grupa znajomych profesora Weemana miała jednak spędzić tę porę w zupełnie innych okolicznościach. To, co miało się wydarzyć w trakcie ich spotkania nie tylko zapadnie im na długo w pamięci, ale także diametralnie odmieni ich dotychczasowe życie.

Profesor Weeman był znanym w całym Massachusetts wybitnym specjalistą w dziedzinie biologii. Był on nie tylko szanowany i bardzo lubianym wykładowcą na uniwersytecie Miskatonic, ale także uznanym autorytetem w sprawach okultyzmu.
Powszechnie znane była wręcz obsesyjne zainteresowanie profesora sprawami śmierci i tym, co jej dotyczy. Prowadził on prywatne badania nad jej fenomenem.
Prywatne, gdyż nawet na bardzo liberalnym uniwersytecie Miskatonic, jego teorie wzbudzały powszechny sprzeciw i oburzenie.


Od czasu śmierci jego ukochanej Beth, profesor mocno zintensyfikował swoje badania. Od czasu tego tragicznego wydarzenia zmieniło się także całkowicie jego życie, jak i życie jego najbliższych przyjaciół.
Kiedyś piątkowe wieczory były wyczekiwane wręcz z wytęsknieniem. W czasie ich trwania grupa bliskich przyjaciół profesora i jego ukochanej Beth dyskutowała o sprawa metafizyki, religii i okultyzmu. Raczyli się przy tym wybornymi winami z piwniczki profesora oraz domowej roboty pasztecikami, które były specjalnością Beth.
Od momentu jej śmierci profesor odizolował się od ludzi i nawet z najbliższymi przyjaciółmi spotykał się nader rzadko.
Lecz właśnie dzisiaj, pierwszy raz od wielu miesięcy, cała grupa spotkała się ponownie w mieszkaniu profesora Weemana.

Stawili się wszyscy. Był Gustaw von Gersdorff, znany anestezjolog, doktor medycyny. Jego kolega po fachu, neurolog Gabriel De Bruyne. A także studentka ostatniego roku informatyki i archeologii, bliska przyjaciółka Beth, Sara Alaknandy. Stawili się również James O’Railly, historyk, pisarz i członek loży masońskiej oraz Monica Banks, właścicielka dwóch galerii sztuki w Nowym Jorku, malarka i wielka wielbicielka ezoteryki i badań profesora Weemana.

Od samego początku dało się wyczuć, że nie jest to li tylko kurtuazyjne spotkanie towarzyskie, mające stanowić sentymentalną podróż do czasów dawno minionych. Nikt nie miał wątpliwości, że profesorowi Weemanowi nie chodziło o wypicie lampki wina w towarzystwie grupy przyjaciół.

Profesor krzątał się między kuchnią, a salonem i starał się udawać, że przez te lata od śmierci Beth i miesiące które minęły od ostatniego podobnego spotkania, nic się nie stało.
Gdy wszystko było juz przygotowane i wzniesiono pierwszy toast za spotkanie w tak miłym gronie, Gary stanął przy kominku i z lampką wina próbował rozpocząć niezobowiązująca rozmowę.

- A słyszeliście już nową płytę Marsalisa? - zapytał - Naprawdę cudowne kompozycje…
- Gary, daj spokój - przerwał mu James - Wszyscy wiemy, że nie zaprosiłeś nas tutaj na pogaduszki o jazzie i pogodzie. Od śmierci Bethy nasze piątkowe wieczory wyglądają zupełnie inaczej. Powiedz co się stało i dlaczego nas wszystkich zaprosiłeś.
Gary odstawił kieliszek z czerwonym winem na półkę na kominkiem i usiadł. Jego twarz przybrała poważny wyraz, a oczy nabrały dziwnego blasku.
- Masz rację, James. Nie umiem udawać. Nie chciałem się jednak rzucać na was z nowinami, jak jakiś wściekły pies. Myślałem, że taki wstęp będzie odpowiedni…
- Gary, znamy się tyle lat, więc możesz z nami rozmawiać szczerze - wtrąciła Monica.
- Tak. Oczywiście, że tak. Tylko zrozumcie… to, co mam wam do powiedzenia jest dość niezwykłe. Mam nadzieję, że nie uznacie mnie za wariata. Wiele się zmieniło od czasów śmierci Bethy. Ja także się zmieniłem. Nigdy nie przypuszczałem, że coś takiego mnie spotka. Mniejsza jednak z tym. To nie czas na użalanie się nad sobą. Od śmierci Bethy moje badania przybrały na sile. Wiem, że nie wszyscy jej popieracie. Wiem, że część z was myśli, podobnie jak moi koledzy z pracy, że to próba poradzenia sobie z jej śmiercią. To jednak nie prawda. Śmierć od zawsze była w kręgu moich zainteresowań. Od zawsze pragnąłem zgłębić jej tajemnicę. Nie raz dyskutowaliśmy o jej fenomenie. Teraz nasze dyskusje i moje badania mogą przejść na zupełnie inny poziom.
Gary zrobił długą pauzę, aby wszyscy mogli spokojnie przetrawić jego słowa.
- Zupełnie przypadkowo natrafiłem na coś, co stało się milowym krokiem w moich badaniach. Pamiętacie, jak nie raz rozmawialiśmy o Harrym Houdinim. Mówi się, że on także mierzył się ze śmiercią. Zbliżał się do jej granicy w swoich numerach i w zaufanym gronie mówił o tym, co myśli o jej fenomenie. Ponoć w czasie wielu występów przekraczał granicę i właśnie dlatego był tak perfekcyjny i niesamowity. To właśnie dlatego bez trudu potrafił demaskować fałszywy proroków i media. Ponoć jego ostatni numer miał pokazać wszystkim, że śmierć nie jest ostatecznym końcem wszystkiego. Coś poszło jednak nie tak i Houdini już nie powrócił ze swojej wyprawy. Udało mi się jednak natrafić na jego własnoręczne zapiski. Dzięki nim udało mi się odtworzyć aparaturę, którą używał do swoich eksperymentów.
Przy tych słowach Gary otworzył niewielką szafkę, stojącą obok sofy i oczom zebranych ukazał się zbiór dziwnych przedmiotów przypominających swoim wyglądem nieudane wynalazki z początku XX wieku. Wśród nich było coś co przypominało krzyżówkę gramofonu i futurystycznego budzika z wieloma zegarami i potencjometrami, żelazna kopułka wyglądająca jak hełm z czasów pierwszej wojny światowej. Kopułka miała przyczepione na górze cztery lampy elektronowe oraz doczepiony zwój, grubych kabli. Tuż obok leżała skórzana obroża z wystającymi niewielkimi kolcami, która wyglądała niczym profesjonalna garota.
- To właśnie dzięki niej udało mi się przejść na drugą stronę i powrócić. Dzisiaj zamierzam to powtórzyć i chcę, abyście byli tego świadkami.

Zapadła długa i jakże wymowna cisza. Wszyscy siedzący w saloniku ludzie znani byli ze swoich zainteresowań metafizyką i otwartych umysłów. Byli także obeznani z badaniami swojego przyjaciela. A mimo to, gdy usłyszeli jego słowa i zobaczyli aparaturę, wręcz zamarli.
Wszyscy wiedzieli, że profesor nie żartuje. To, co mówił było śmiertelnie poważne. A konsekwencje tych słów były niewyobrażalne.
Rozmowy o tajemniczym Tanatosie, przeglądanie starych ksiąg, czy też dyskusje o jego wyobrażeniach w kulturze i sztuce różnych narodów i kultur, to jedno. Jednak eksperymenty z przekraczaniem tej jakże przerażającej granicy, to coś zupełnie innego.
Tutaj kończą się żarty i teoretyczne dyskursy.
Trzeba być niezwykle zdesperowanym, aby podejmować się czegoś takiego.

- Widzę, że miny macie nietęgie - powiedział w końcu profesor - Pewnie myślicie, że już kompletnie zwariowałem i chce popełnić samobójstwo na waszych oczach.
- Gary… - zaczęła niepewnie Monica - zrozum…
- Ależ ja doskonale rozumiem. To właśnie myślicie.Nie bójcie się jednak. Kocham życie, tak samo jak wy. I nie mam zamiaru umierać. Chcę tylko przeprowadzić eksperyment, który zmieni oblicze nauki i będzie rewolucją większą niż twierdzenia Kopernika. Już raz przekroczyłem bramy śmierci i mógłbym wam opowiedzieć, co tam widziałem. Przy tamtej próbie byłem jednak sam. A wiecie, że eksperymenty bez świadków mają nikłą wartość naukową. A zwłaszcza jeżeli chodzi o tak nietypową i drażliwą kwestię. Z pomocą tej książeczki - profesor Weeman podniósł w górę niewielką, oprawioną w czarną skórę książkę - na waszych oczach opuszczę ten świat i przejdę na “drugą stronę” Gdy wrócę opowiem wam wszystko dokładnie. A następnym razem przejdziemy tam razem. To jak? Mogę liczyć na waszą pomoc? - zapytał na koniec profesor, jednocześnie zakładając skórzaną obroże na szyję.
 
Ereb jest offline  
Stary 29-10-2014, 17:57   #2
 
archiwumX's Avatar
 
Reputacja: 2914 archiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputację
Sara już od samego początku tego spotkania czuła, że coś wisi w powietrzu. Jednak niecodzienne podniecenie nie przygotowało jej na to co kombinuje Profesor. Otóż okazało się, że stary profesor chce chce przekroczyć granice światów i spotkać z duszą najbliższej osoby.

Zszokowana hinduska czuła, że zanim się odezwie musi się dobrze się zastanowić. Zamknęła się w sobie i naszły ją myśli o swojej przeszłości. Profesorowi Garemu Weemanowi, jej i zapewne całej reszcie obecnych na spotkania można przyczepić łatkę "z szaleństwem mu do twarzy", nawet trochę może być prawda. Weźmy na przykład taką Sarę Alaknandę, która urodziła się w rodzinie posługaczy świątynnych. Nie podobała im się pozycja życiowa jaka z tego wypływała i wyemigrowali do Ameryki. A tam założyli sklep New Age i zaczęli za pomocą tej Nowej Ery szukać nowej drogi życiowej! Zaś młoda Sara oglądając to szybko stała się ateistką, a jej udział w tym wszystkim został sprowadzony do pomocy szukania interesu i marzenia zostania łowcą skarbów. W tym celu dostała się na studia informatyki i archeologii na Uniwersytecie w Miskatonic. Wykładał tam już wtedy kontrowersyjny profesor biologii Gary Weeman. Gdy jako nowa studentka się dowiedziała o "szalonym okultyście" i jego "sekcie" postanowiła się zapoznać z jego przyjaciółką Beth, aby za jej pośrednictwem dostać się do tego towarzystwa. Te plany się udały wyśmienicie, a i w Beth i w tym gronie nawiedzonych wyrzutków szybko znalazła na swój sposób bratnie dusze. To było wspaniałe towarzystwo do czasu, aż Beth umarła. Od tego czasu nie było to samo towarzystwo mimo, że nadal Sara dobrze w nim się czuła. Profesora stracie najukońszej osoby na świecie ogarnęła obsesja badań nad śmiercią i życiem poza grobowym, potrafił tym tematem zamęczać ludzi zwłaszcza Sarę jako, że jest powierniczką przeróżnych historii opowiadanych przez matkę historii. Do tego momentu zaskoczona studentka brała za sposób radzenia sobie ze śmiercią przyjaciółki. Przemyślawszy to i przypominając sobie, niektóre mity o takich co oszukują przeznaczenie... Bała się też jak ich mentor zniesie ewentualną, jak się spodziewała bardziej prawpodobną niż powodzenie szalonego marzenia, porażką "eksperymentu".

Biorąc to wszystko pod uwagę postanowiła zaapelować do jego rozsądku i następnie wspierać go niezależnie od tego jaką podejmie decyzję. Pochyliła się na fotelu na, którym od lat siedziała, znacząco patrząc odezwała się poważnym tonem:
Gary co to zamierzasz jest bardzo niebezpieczne i nie wiadomo na jakie DEMONY możesz spotkać tam, gdzie się wybierasz. Mi też bardzo brakuje Beth, ale... apeluję, o to żebyś się dobrze zastanowił, czy jesteś naprawdę gotowy podjąć to ryzyko i czy Beth chce, żebyś się na to narażał.
 
__________________
Szukam tajemnic i sekretów.

Ostatnio edytowane przez archiwumX : 29-10-2014 o 18:48.
archiwumX jest offline  
Stary 29-10-2014, 18:17   #3
 
Ereb's Avatar
 
Reputacja: 33 Ereb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodze
Głos Sary zabrzmiał nader doniośle, po ciszy jaka nastała po przemowie Weemana.
- Droga Saro - zaczął spokojnie profesor dopinając skórzaną obrożę - Doskonale wiesz, że nie wierzę w żadne demony, ani duchy. Cokolwiek jest niewyjaśnione ludzie nazywają właśnie w ten sposób. Wszystko, co obce, niezbadane i tajemnicze budzi lęk. I jest to jak najbardziej uzasadnione, ale wśród prostych ludzi. My jako naukowcy mamy obowiązek burzyć i obalać te mity. Pokazywać ludziom prawdę i opisywać zjawiska, których nie rozumieją. To samo dotyczy śmierci. Jest to najmniej zbadane zjawisko dotyczące naszego życia. Dzięki tej aparaturze i wskazówką, jakie pozostawił po sobie sławny Houdini możemy być pionierami w tej jakże tajemniczej i fascynującej dziedzinie badań nad śmiercią.
Profesor zrobił pauzę, gdyż miał wyraźne problemy z dopięciem skórzanej obroży. Ostre, metalowe kolec wyraźnie wbijały mu się w szyję. Uczestnicy spotkania dostrzegli wtedy, że na szyi profesora widać już ślady po podobnych nakłuciach. Był to niezbity dowód, że Weeman już korzystał z tej wyglądającej na dzieło szalonego naukowca, aparatury.
- Śmierć Sary ma naprawdę niewiele wspólnego z moim badaniami i chęcią dostania się w zaświaty. Być może jej odejście stało się impulsem do zintensyfikowania moich badań. Zapewniam cię jednak, że nie jest to chorobliwa próba radzenia sobie z bólem po jej stracie.
 
Ereb jest offline  
Stary 29-10-2014, 19:23   #4
 
lapis's Avatar
 
Reputacja: 0 lapis nie jest za bardzo znanylapis nie jest za bardzo znanylapis nie jest za bardzo znanylapis nie jest za bardzo znany
Jak bardzo zdesperowany stał się Gary od czasu śmierci Beth? Czego nie dostrzegliśmy?

Gabriel, od momentu przedstawienia swoich "kwiatków" przez Weemana zaczął rozważać w równym stopniu chorobę psychiczną swojego przyjaciela, początek przełomowego odkrycia lub totalną katastrofę. W zasadzie, to pierwsze dwie możliwości oznaczają trzecią, więc odpowiedź jest jedna - tak czy siak, szykuje się coś fatalnego. Nikt z przyjaciół nie cofnie się przed udziałem w eksperymencie. Można powiedzieć, że każdy z nich był równo postrzelony, a przecież taka okazja jak podróż w zaświaty nie trafia się zbyt często. W tej kwestii Gabriel zdecydował się niemal od razu - pomoże Gary'emu. De Bruyne wierzył w przeróżne rzeczy. Wychodził z założenia, że skoro uznaje istnienie wszechobecnej, inteligentnej ponad miarę ludzkiego rozumu istoty, bądź czegokolwiek, co napędza wszechświat, to może uwierzyć w diabełka z rogami lub podróże w niebyt. Tym bardziej, że sam przeżył eksterioryzację w dzieciństwie, co stało się początkiem jego nietypowych zainteresowań.

Gdy w pomieszczeniu nastała cisza, Gabriel zadumał się jednak nad inną sprawą. Czy aby na pewno profesorek nie postradał zmysłów? Być może rzeczywiście maszyneria będzie działać. Ale Gary, w jakim ON jest stanie? Czy rzeczywiście śmierć ukochanej Bethy nie miała na to wpływu? Nonsens. Blefował, by przekonać nas do pomocy. Sara dobrze znała Beth i podobnie jak on wiedziała, że ukochana Weemana chciałaby tego. Ale nie z JEJ powodu.

Długo milczał, nim postanowił cokolwiek zrobić. Był introwertykiem i zniszczonym przez życie człowiekiem, który nie lubi innych ludzi. Stał się taki przez ciągłe zmiany szkół i nadużywanie wszystkiego czego się dało na studiach, na Londyńskim uniwerku. Ale w tym towarzystwie, wśród jedynych przyjaciół nie miał problemów z wyrażaniem tego, co czuł. Zaciągnął się papierosem, i powoli podszedł do swojego mentora i przyjaciela.

- Gary, nie przekonasz mnie, że śmierć Beth nie miała na to wszystko wpływu. Wiem, że nigdy bym na pewno nie wiedział, czy Ci nie odbiło. Wiem też, że Bethy chciałaby udać się w podróż razem z Tobą, gdyby tu z nami była. Ostatecznie, co innego możemy z tym zrobić?

Gabriel zamyślił się przez chwilę, po czym dodał:

- Jeśli reszta nie ma nic przeciwko, pomogę Ci z tym czymś na szyi. Miejmy to już za sobą, bo to naprawdę stresujący dzień.
 
lapis jest offline  
Stary 29-10-2014, 19:59   #5
 
archiwumX's Avatar
 
Reputacja: 2914 archiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputację
Gdy Sara zobaczyła, że nie długo zaczną się przygotowania do szalonego doświadczenia, na chwilę spuściła głowę i starała się oswoić obawę o to co ma nastąpić tego wieczora. A była pewna, że to będzie katastrofa...
 
__________________
Szukam tajemnic i sekretów.
archiwumX jest offline  
Stary 29-10-2014, 20:56   #6
 
Cao Cao's Avatar
 
Reputacja: 184 Cao Cao ma w sobie cośCao Cao ma w sobie cośCao Cao ma w sobie cośCao Cao ma w sobie cośCao Cao ma w sobie cośCao Cao ma w sobie cośCao Cao ma w sobie cośCao Cao ma w sobie cośCao Cao ma w sobie cośCao Cao ma w sobie cośCao Cao ma w sobie coś
Ten dzień zapowiadał się niezwykle ciekawie, od pewnego czasu nie widział się z profesorem, toteż na jego zaproszenie zareagował niemal natychmiast. Musiał to wytłumaczyć żonie, która nie ustępowała łatwo, jako prawniczka wyjaśniła mu, dlaczego nie ma racji. Dopiero jego, niemalże błagalny ton, był w stanie ją przekonać. Nie mógł nie udać się w odwiedziny, nie ten jeden raz. Miał szczęście, gdyż tego dnia, Jessica udała się z ich córką na przedstawienie, a syn był na wycieczce, z której miał wrócić dopiero jutro. Podwieźli go, więc pod dom profesora.
- Kochanie… Pamiętaj by nie wypić za dużo… Poza tym, odbierzemy cię koło jedenastej!
- Tak, tak… Naprawdę, możesz mi uwierzyć wiem, co jest dla mnie dobre… - odparł niepewnie, w tej chwili poczuł się jak Dawid, który staję naprzeciw Goliata. Szybko wysiadł z samochodu, nie wiedział nawet, że tak potrafi, w tej chwili nawet pasy nie były w stanie go powstrzymać.
- Moje Panny, uważajcie na siebie, widzimy się dziś w nocy. – Pokiwał im, po czym ruszył wolnym krokiem w stronę domu profesora. Odwrócił się, oczekując aż jego rodzina wreszcie ruszy, po czym odjedzie. Mężczyzna wziął głęboki oddech, po czym przeszukał swój płaszcz, z jednej z ukrytych kieszeni, wyciągnął nieco już pogniecioną oraz wyblakłą paczkę papierosów, z drugiej, ukrytej pod portfelem wydobył małą posrebrzaną zapaliczkę.
- Ahh… ile ja mam lat, że muszę ukrywać się jak gówniarz, by zapalić jedną fajkę…? – Po chwili delektował się już rakotwórczym dymem z tytoniu. Nie dopalił jednak fajki, kiedy spojrzał na zegarek wiedział, że już pora wejść do środka. Przydepnął papierosa, po czym ruszył przed siebie.

**************************
Profesor opowiadał o swoich najnowszych odkryciach, z całą pewnością wiele osób mogłoby uznać go za szaleńca, a być może nawet za geniusza… Nie mniej, Gustaw przyglądał się winu w swoim kieliszku. Po chwili przyłożył go do swojego oka, tak by móc spojrzeć przezeń na profesora. Potrafił zrozumieć jego ból, nie wyobrażał sobie, jak On by się czuł w jego sytuacji. Darzył tego człowieka wielkim szacunkiem za to, jakim człowiekiem był, a nie za to, – co dokonał. Jego słowa, wręcz przeraziły go…
- Panie Profesorze… - zaczął, nigdy nie zdobył się na to, by mówić mu po imieniu – mówisz jedno, jednak twój wyraz przedstawia coś innego… Nie mnie oceniać, jednak ostrzec mogę, jak osoba, której dobro innych leży mi na sercu. – Odstawił jeszcze pełen kieliszek
- Skoro zaprosiłeś nas, profesorze na te spotkanie wierzę, że nasze słowa oraz istnienie jest dla Pana w jakiś sposób ważne. Nie, nie myślę tutaj o sytuacji, w której potrzebuje nas Pan, do potwierdzenia swojego odkrycia. Więc Ja, jako człowiek, człowiek, który darzy Pana prawdziwą oraz szczerą sympatią, proszę by Pan przestał. Myśli Pan, że jest tutaj samotny? Nie… Jeśli coś się wydarzy, coś nieoczekiwanego – każdy z nas, będzie tutaj cierpiał. Nie może być Pan, aż tak samolubny.
Jego wzrok przeszedł na studentkę
- Nie wydaję mi się, by Panienka miała na myśli demony, jako stwory, które pochodzą z piekła. Każdy z nas ma własne demony, Pan także, profesorze. I to z nimi, być może powinien Pan walczyć.
 
Cao Cao jest offline  
Stary 30-10-2014, 18:34   #7
 
Ereb's Avatar
 
Reputacja: 33 Ereb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodze
- Moi drodzy - zaczął po chwili przerwy Weeman - Doskonalę rozumiem waszą troskę i nie mam wam jej oczywiście za złe. Znamy się do kilku lat i wiem, że mogę na was polegać. Gdyby tak nie było, nigdy bym się nie odważył powiedzieć wam o moim odkryciu i całej tej historii z aparaturą Houdiniego. Możecie sobie wyobrazić, co na ten temat powiedzieliby wszyscy moi uczeni koledzy z uniwersytetu? Myślę, że nie zdążyłbym dokończyć mojego referatu, a już w drzwiach staliby pielęgniarze z kaftanem dla mnie, a w szpitalu psychiatrycznym mięciutka i przytulna izolatka.
Profesor z pomocą Gabriela zapiął w końcu skórzaną obrożę. Widać było, że sprawia mu ona wyraźny ból. Mimo to Weeman zacisnął zęby i kontynuował swoją przemowę. W momencie, gdy zaczął mówić cieniutkie strużki krwi pojawiły się na jego szyi.
- Zapewniam was moi drodzy, że eksperyment jest w pełni bezpieczny. Zapewnią mi to nie tylko zapiski Houdiniego, poprzednie doświadczenie z aparaturą, ale przede wszystkim wasza pomoc. Wyjaśnię wam pokrótce działanie całej aparatury.
Profesor przykucnął przy szafce i zaczął objaśniać.
- Aparatura wprowadzi mnie w stan, nazwijmy to pozornej, czy też kontrolowanej śmierci. Houdini nazywa to głębokim senem i mogę zgodzić się z jego określeniem, choć na pewno trzeba będzie pomyśleć nad bardziej profesjonalną nazwą. Z pomocą tego hełmu moje fale mózgowe są kontrolowane i część mego jestestwa nadal pozostaje w naszym świecie. Dzięki temu mogę wrócić z zaświatów. Tak opisuje to Houdini. Cała procedura musi zostać oczywiście dokładnie opisana i zbadana, ale w tym momencie jesteśmy w początkowej fazie eksperymentów. Na tym wykresie możecie obserwować aktywność mojego mózgu po tamtej stronie i kontrolować, aby zbyt wiele mojego jestestwa, czy też duszy nie przeszło na tamtą stronę. Gdyby tak się stało możecie mnie w każdej chwili wybudzić. Tutaj - profesor wskazał na mały głośniczek w panelu urządzenia - wbudowany jest wynalazek Tesli, który pozwoli mi komunikować się z wami na bieżąco. Gabriel i Gustaw są lekarzami, więc będą kontrolować mój stan i gdyby działo się coś niedobrego będą mnie wybudzać. To ma być krótki eksperyment, aby pokazać wam, że podróż w zaświaty jest możliwa. Jeżeli jego rezultaty się wam spodobają, to przy następnym spotkaniu udamy się tam cała grupą.
Milczący do tej pory James O’Railly wstał i przyjrzał się dokładnie aparaturze, po czym zapytał:
- Mówisz drogi Gary, że już byłeś po drugiej stronie. Powiedz zatem, kto cię wtedy wybudził i pozwolił wrócić do naszego świata.
- Houdini doskonale to wymyślił - odparł podekscytowany Weeman - w urządzenie wmontowany jest stoper, który oblicza bezpieczny czas na przebywanie po tamtej stronie. Houdini pisał, że z każdą kolejną wizytą można spokojnie i zupełnie bezpiecznie zwiększać interwał czasowy. Gdy minie bezpieczny czas, stoper zatrzymuje maszynę i przystępuje do wybudzenia nekronauty.
- Myślę, że szkoda czasu na dalsze teoretyczne dysputy - wtrąciła Monica - Chciałabym już to zobaczyć i usłyszeć głos Gary'ego z zaświatów - zakończyła podnieconym głosem.
- To jak moi mili - zapytał profesor spoglądając po wszystkich - Możemy zaczynać?
 
Ereb jest offline  
Stary 30-10-2014, 21:02   #8
 
archiwumX's Avatar
 
Reputacja: 2914 archiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputację
Gdy Sara się przekonała, że decyzja została dokonana się przeraziła, ale szybko się opanowała. Smutno się uśmiechnęła i powiedziała:
Widzę, że jesteś zdeterminowany. Mi tego, że pochwalam tego to nie opuszczę cię cokolwiek by się stało.
 
__________________
Szukam tajemnic i sekretów.
archiwumX jest offline  
Stary 03-11-2014, 11:09   #9
 
Ereb's Avatar
 
Reputacja: 33 Ereb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodzeEreb jest na bardzo dobrej drodze
Jednogłośnej decyzji nie było. Wszyscy obecni mieli jednak świadomość, że i tak nie powstrzymają profesora Weeman. Jedyne, co mogli zrobić w tej sytuacji to zadbać o bezpieczeństwo swojego przyjaciela i dopilnować, aby wszystko obyło się bez problemów.

Weeman w tym czasie założył hełm naszpikowany elektronowymi i przekręcił kilka pokręteł na panelu sterującym urządzenia. W krótkich słowach poinstruował James, co do czego służy i jak się powinny zachowywać wszystkie potencjometry i co robić w razie problemów. Gustaw w tym momencie zbadał szybko puls i tętno profesora i usiadł koło niego, aby mieć cały czas kontrolę nad jego stanem.

Gdy Gary włączył urządzenie powietrze wypełnił zapach, który przypominał aromat ozonu jaki wydobywa się ze współczesnych kserokopiarek w czasie pracy. Dało się też słyszeć cichy szum, tuż na granicy słyszalności.
Wszyscy obserwowali profesora Weemana, który usiadł spokojnie na kanapie odchylając głowę do tyłu.

Nagle rozległ się głośny trzask, jakby strzał z bata. Igły na obroży wbiły się w szyję profesora. Wskazówki na potencjometrach skoczyły do góry i zaczęły rytmicznie drgać. Mięśnie Gary'ego zwiotczały, a jego klatka piersiowa przestał się poruszać. Powieki profesora opadły, a Gustaw siedzący obok niego i trzymający stetoskop przy piersi naukowca, aż drgnął.
- Jego serce - wyszeptał - przestało bić.
Szum, który jeszcze chwilę temu był ledwo słyszalny przybrał na sile i stawał się bardzo irytujący.
Z obecnych w saloniku nikt już nie odważył się odezwać ani słowem. Wszyscy w napięciu obserwowali na zmianę ciało profesora i tajemniczą aparaturę.

Nagle w pokoju rozległ się kolejny głośny trzask i zapanowała ciemność.


Gustaw von Gersdorff
Chłód bijący od ciała profesora niemal przerażał Gustava. W swojej praktyce nie raz spotykał się ze śmiercią, ale teraz... Teraz to wszystko było dziwne.
Gdy rozległ się trzask i zgasło światło, Gustav poczuł, że ktoś szarpnął ciało Weemana. Anestezjolog poczuł dziwne drętwienie ciała i przeszywający chłód.
Poczuł, że brakuje mu powietrza. Spróbował zaczerpnąć jego haust, ale ciało odmówiło mu posłuszeństwa.
Czuł, że się dusi i nie może nic zrobić. Wokół panowała całkowita i nieprzenikniona ciemność i przeraźliwy chłód.

Nagle Gustav poczuł, jak odzyskuje władzę nad swoim ciałem oraz czucie w członkach. Pod sobą nie miał już miękkiej skórzanej kanapy z saloniku swego przyjaciela, tylko zbiorowisko drobnych kamyczków.
Mężczyzna wolno otworzył oczy i ujrzał przed sobą widok, który zaparł mu dech w piersiach. Znajdował się w jaskini, na kamienistym plaży nad brzegiem rozległej rzeki.


Sara Alaknandy
Gdy w saloniku zgasło światło, Sara poczuła jak coś chwyta ją za ramiona i unosi w górę. Wystraszona kobieta chciała krzyczeć. Z przerażeniem stwierdziła jednak, że nie tylko nie jest w stanie wydobyć z siebie głosu, poruszyć rękę czy nogą, ale nawet nie może oddychać.
Na twarzy czuła pęd zimnego powietrza i ohydny zapach zgnilizny, który przyprawiał o zawroty głowy.

Nagle trzymające Sarę szpony rozluźniły się i kobieta zaczęła spadać. Jej mózg szalał z przerażenia. Nie wiedziała, co się z nią dzieje i gdzie się znajduje. Czuła, że lada chwila uderzy z wielkim impetem o ziemię i zabije się.

Nic takiego się jednak nie stało. Sara przebudziła się, leżąc na zimnych drobnych kamyczkach. Czuła zapach wilgoci i przeszywający chłód. Otworzyła oczy i spostrzegła, że znajduje się na brzegu podziemnej rzeki. Kilka metrów przed nią stał tyłem jakiś mężczyzna. Po charakterystycznej sylwetce poznała, że to Gustav.

Gabriel De Bruyne
Gabriel wpatrywał się w drgające wskazówki tajemniczych potencjometrów i co kilka chwil zerkał na bezwładne ciało profesora. Miał dziwne przeczucie, że dzieje się coś niedobrego, a może to był tylko zwykły strach. Strach i świadomość tego, że właśnie praktycznie bez słowa sprzeciwu pozwolili umrzeć swojemu bliskiemu przyjacielowi.

Gdy nagle zgasło światło przeczucie Gabriela zmieniło się w pewność. Eksperyment, który miał być bezpieczny, stał się właśnie śmiertelnie groźny dla wszystkich obecnych.

Gabriel poczuł, jak całe jego ciało ogarnia przejmujące zimno. Drętwiały mu wszystkie członki i w ciągu kilku sekund stracił władzę nad własnym ciałem. Nadal był jednak świadomy i gdy ujrzał błyszczące w ciemności ślepia, które pojawiły się u jego stóp chciał wrzeszczeć ze strachu. Nie mógł jednak wydobyć z siebie żadnego słowa.
Poczuł, jak ktoś ciągnie go z wielką siłą w dół. Spadał przez bardzo długi czas, a pęd powietrze rozwiewał jego włosy. Czuł tez mdlący zapach zgnilizny, który przybierał na sile z każdą chwilą.

Gabriel leżał kilkanaście metrów od Sary. Gdy otworzył oczy ujrzał, jak ta wstaje i idzie wolno w kierunku stojącego nad brzegiem podziemnej rzeki Gustava.

Wszyscy
Cała trójka stała nad brzegiem rozległej, podziemnej rzeki. Jaskinia wypełniona była blado zielonym światłem, którego źródła w żaden sposób nie dało się określić.
Cała trójka wpatrywała się w oddaloną o kilkadziesiąt metrów niewielką łódź, a w zasadzie wąskie czółno. Płynęło nim dwóch ludzi. Pierwszy, niezwykle wysoki i chudy stał na rufie i z pomocą długiego kija popychał łódź do przodu. Drugi siedział na dziobie i wpatrywał się w dal. Cała trójka miała wrażenie, że z sylwetki ten człowiek przypomina ich przyjaciela, Gary'ego Weemana.
 
Ereb jest offline  
Stary 03-11-2014, 14:00   #10
 
archiwumX's Avatar
 
Reputacja: 2914 archiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputację
Sara z obawą oglądała przygotowania i sam eksperyment, aż do czasu, gdy jakaś siła podobna do ręki porwała ją ze znanego świata... I rzuciła ją do tajemniczej scenerii jak z koszmaru. Gdy zobaczyła sylwetkę profesora Weemana z miejsca przypomniała sobie z jakiego powodu tu jest.

Szybko się rozejrzała po okolicy i szybko przeanalizowała sytuację. Gary, Sara i reszta przyjaciół pod wpływem maszyny Houdiniego zostali przeniesieni do mitologii. Mitologii? Przecież ona, Profesor i miała nadzieję, że i inni nie wierzą w duchy i inne demony tak jak się je przedstawia. Ale mimo wszystko to jakaś alegoria i trzeba prowadzić na bieżąco egzegezę tego co się tu dzieje...

Gdy doprowadziła swój tok myślenia do końca mruknęła do towarzyszy:
- Ta woda jest śmiertelnie niebezpieczna.
Następnie przystawiła ręce do ust i krzyknęła w kierunku łodzi:
- Profesorze! Proszę nie zapominać o lekcjach płynących z mitów i proszę pamiętać, że Profesor wypływa Styksem z Jaskini Platona!

Miała nadzieję, że ta aluzja jest dla wszystkich czytelna. Teraz zostało zadanie utrzymania kontaktu z mentoremi zaczęła się rozglądać za czymś co pozwoliłoby bezpiecznie pływać po tej dziwnej wodzie.
 
__________________
Szukam tajemnic i sekretów.
archiwumX jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 19:04.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166