Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Horror > Archiwum sesji RPG z działu Horror
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 20-02-2017, 09:35   #31
 
WolfSet's Avatar
 
Reputacja: 613 WolfSet to imię znane każdemuWolfSet to imię znane każdemuWolfSet to imię znane każdemuWolfSet to imię znane każdemuWolfSet to imię znane każdemuWolfSet to imię znane każdemuWolfSet to imię znane każdemuWolfSet to imię znane każdemuWolfSet to imię znane każdemuWolfSet to imię znane każdemuWolfSet to imię znane każdemu
Z każdą kolejną informacją sprawa posągu stawała się coraz bardziej tajemnicza i mroczna. Dziwne wręcz rytualne morderstwa, podpalenia, bractwa okultystyczne. To wszystko sprawiało, że hrabia coraz bardziej zaczynał wierzyć w metafizyczne podłoże całej sprawy.
Kiedyś w jednym z miasteczek w ordynacji Zamoyskich doszło do samozapłonu pewnego proboszcza. Oczywiście okoliczna ludność szukała w całej sprawie udziału sił piekielnych . Zamoyski udał się na plebanie w której doszło do tajemniczego zdarzenia i faktycznie miejsce to bardzo przypominało mieszkanie "F1" w podlondyńskim Stoke Newington. Okopcony sufit i uszkodzone wysoką temperaturą elementy wyposażenia pokoju by się wprawdzie zgadały. Różnica polegała na tym, że po proboszczu zostały dwa mocno zwęglone kikuty stóp natomiast Henry Stanley jak by wyparował.
Dodatkowo jeszcze informacje które zdobyli jego przyjaciele. Maurycy wiedział, że wszystkim im grozi niebezpieczeństwo, ze strony Bractwa Bezoblicza. Hrabia nigdy wcześniej nie zetkną się z podobną nazwą, nie wątpił jednak, że są śmiertelnie niebezpieczni i że podobnie jak on i jego przyjaciele, chcą jak najszybciej zebrać wszystkie części przeklętego posągu. Wszystko wskazywało na to, że drogi szóstki przyjaciół i tajemniczych Oskórowanych Braci jeszcze się przetną.
Po zakończonym spotkaniu w domu sir George’a hrabia podziękował za gościnę i udał się do hotelu. Rano musiał przygotować się do wyjazdu.
 
WolfSet jest offline  
Stary 21-02-2017, 05:55   #32
 
czajos's Avatar
 
Reputacja: 600 czajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemu
Całe towarzystwo zebrało się po raz kolejny w domu Cartera tym razem by obejrzeć niejako przeklęty model kolejki, sam George z resztą też pojawił się przy całym zajściu. Zawczasu jednak postanowił przygotować się do podróży w sławetnym Orient express. Pociąg startował regularnie ze stacji w Londynie więc i dostęp do biletów był tu całkowicie swobodny. Wypytawszy się reszty czy są zdecydowani na wyjazd z przyjemnością usłyszał, że nikt nie ma obiekcji i zadeklarował się iż załatwi i pokryje koszt biletów. Towarzystwo chciało protestować ale George nie dał im dojść do słowa, przecież to z jego decyzji której nie konsultował z żadnym z nich, odrzucone zostały pieniądze które Dziadek zostawił dla nich na wyjazd.

Carter zlecił także Pannie Huger, swej zaufanej księgowej załatwienie wszystkich niezbędnych dokumentów związanych z wyjazdem jego osoby, w tym także ku jej zaskoczeniu pozwoleń na przewóz broni. Strzelba myśliwska i Colt 1911, który to od kilku dni nieustannie przebywał w kaburze pod pachą milionera i niezbędny zapas amunicji, miały wybrać się w tę podróż razem z nim. Sam za to udał się do banku zawczasu telefonicznie informując pracowników placówki o swoim przybyciu, prawo nakazywało by każdą wypłatę o sumie przekraczającej 10000 funtów zgłosić zawczasu, a Carter miał w planie pobrać naprawdę poważną gotówkę.

Grupa znajomych postanowiła połączyć kolejkę do zasilania i choć George czuł związany ze startem maszyny niepokój, rozumowa część jego umysłu nie pozwoliła mu na odmowę, zresztą sam przed samym jej podłączeniem pragnął obejrzeć mechanizm.
 
__________________
Nowa sesja dark sci-fi w planach zapraszam do sondy
czajos jest offline  
Stary 21-02-2017, 10:50   #33
Konto usunięte
 
brody's Avatar
 
Reputacja: 2411 brody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputację

Eleonor Howard i Franz von Meran
Kolejny dzień miał się ku końcowi. Ostatnie promienie słońca ledwo oświetlały zaśnieżone ulice West Endu. Sklep ojca Wentwortha mieścił się na rogu. Jakiś starszy mężczyzna właśnie zamknął drzwi i zaczął się siłować z zamarzniętym pokrętłem od kraty. Franz przyspieszył kroku i uchylając lekko kapelusza zapytał:
- Może pomóc?
Właściciel sklepu szybkim spojrzeniem ocenił von Merana i jego towarzyszkę. Gdy uznał, że są oni godni zaufania, kiwnął głową i rzekł:
- Z nieba mi spadłeś młody człowieku. Przez te przeklęte mrozy, co wieczór muszę się siłować z tą cholerną kratą. Przeważnie pomagał mi mój syn, ale… - mężczyzna zawiesił głos i mocniej naparł na dźwignie.
- Wiemy, co spotkało pana syna - wtrąciła Eleonor - My poniekąd w tej sprawie. Jesteśmy dziennikarzami.
Pan Wentworth nagle wyprostował się i spojrzał na parę surowym wzrokiem.
- Mówiłem już waszym kolegą, że nie ma nic do powiedzenia. Lubię gazety, ale wy dziennikarze zachowujecie się jak nikczemne hieny cmentarne.
- Mam pan rację - powiedział ku zaskoczeniu właściciela sklepu Franz - Wielu naszych kolegów nie ma żadnego wyczucia, empatii i liczy się dla nich tylko krzykliwy nagłówek najlepiej na pierwszej stronie.
Mężczyzna pokiwał w milczeniu głową, schylił się i przypiął kratę kłódką do uchwytu umieszczonego w chodniku.
- Nam bardziej niż o tytuł chodzi o prawdę - kontynuowała myśl von Merana, Eleonor - Ostatnio w mieście dzieje się wiele złego. Policja albo zdaje się tego nie dostrzegać, albo jej działania są na tyle opieszałe, że tylko rozzuchwalają przestępców.
- Ma pani rację. To samo powiedziałem żonie. To skandal, żeby w miejscu publicznym, i to jakim miejscu publicznym, w samej bibliotece British Museum, ktoś w biały dzień dokonał tak potwornej zbrodni.
Pan Wentworth wyrzucił słowa w gniewie, a po chwili opuścił głowę i skrył oblicze nasuwając kapelusz na czoło.
- Proszę mi powiedzieć, panie Wentworth, czy w ostatnim czasie syn mówił o jakiś dziwnych spotkaniach lub o czymś niezwykłym.
- Ostatnie tygodnie to był faktycznie podniecony. Chodziło o to, że jakiś znany profesor wziął go do jakieś grupy badawczej. Strasznie go to ucieszyło. Poświęcał każdą wolną chwile na studiowanie tego tematu. Ja niestety nie wiem, co to było. Mówił tylko, że to coś bardzo ważnego.
- A czy ktoś w ostatnich dniach nie pytał o pańskiego syna?
- Chyba nie - odparł niemal natychmiast pan Wentworth, ale po chwili przystanął i zaczął się wyraźnie nad czymś zastanawiać - Jak teraz pani o to pyta, to coś sobie przypomniałem. Jakieś cztery dni temu, tuż przed zamknięciem wszedł do sklepu elegancko ubrany jegomość o śniadej cerze. Chciał kupić pierwszą fajkę dla syna, studenta. Z racji, że temat mi bliski, to wywiązała się między nami rozmowa. Okazało się, że nasi synowie prawdopodobnie pracują w tym samym zespole badawczym, profesora… zapomniałem nazwiska.
- Smitha? - zapytał Franz.
- Chyba tak.
- I co dalej z tym mężczyzną? - dopytała Eleonor.
- W sumie to tyle. Wybrał fajkę z cybuchem z kości słoniowej, zapłacił zostawiając duży napiwek i poszedł
- Na pewno nie pytał o nic więcej? - nie ustępowała lady Howard.
- Raczej nie. Rozmowa była luźna i spokojna, a ten dżentelmen bardzo miły. Wyglądał na dystyngowanego człowieka, może nawet na pracownika ambasady.
- A jak wyglądał ów mężczyzna? - zapytał Franz.
- Dość wysoki, śniada cera, w wieku około trzydziestu lat. Przenikliwe spojrzenie, piwne oczy i mocno podkręcony wąs.
Opis jaki podał pan Wentworth w znacznej mierze odpowiadał zdjęciu, jaki widzieli w czasie wizyty u inspektora Fleminga. Zdjęciu, które przedstawiało Mehmeta Makryat.
Wyglądało na to, że i w tej sprawie maczał on swoje brudne palce.
- Dziękujemy za rozmowę, panie Wentworth. Gdyby sobie pan coś przypomniał, tutaj jest moja wizytówka.
- To raczej wszystko, co pamiętam. Ale jakbym coś sobie przypomniał, to na pewno dam panu znać. Wyglądacie na uczciwych i dobrych ludzi.
- Dobrej nocy, panie Wentworth.
- Dobranoc państwu.

Franz i Eleonor doszli wolnym krokiem do następnej przecznicy, gdzie udało im się złapać jedną z ostatnich taksówek.




- Może przejdziemy do salonu - zaproponował George po skończonej kolacji. Atmosfera panująca w czasie niej była dość ponura. Poza wymianą kolejnych suchych faktów i informacji, przyjaciele ledwo co do siebie mówili. Zdawali sobie sprawę, że z każdym kolejnym dniem, z każdym faktem, zagłębiają się w krąg spraw i tajemnic, które są niezwykle niebezpieczne i mogą zagrozić ich życiu. Co najgorsze nie były to jakieś nic nieznaczące groźby lub niewielkie ryzyko. Ich przeciwnicy, jak wszystko na to wskazywało, byli bezwzględnymi fanatykami, gotowymi posunąć się do najbardziej plugawych zbrodni, aby tylko zdobyć to, czego pragnęli. Wszyscy to czuli, choć nikt nie zamierzał nakręcać i tak już sporego strachu i obawy.

Po kolacji całe towarzystwo przeszło do salonu, gdzie służba George podała brandy.
Chwila relaksu przy szklaneczce rozgrzewającego alkoholu niewątpliwie była przyjemna. Tak naprawdę jednak wszystkich dręczyła jedna myśl. W jednym z pokoi na górze George i Franz umieścili model kolejki, który jak wiele na to wskazywało, był przyczyną nieszczęścia jakie dotknęło zarówno sir Randopha i Alberta Alexisów i Henry’ego Stanley’a. Plan uruchomienia elektrycznej kolejki na której ktoś umieścił okultystyczne symbole, jeszcze kilka godzin temu wydawał się wręcz doskonały. Nie ma przecież lepszej naukowej metody niż praktyczne doświadczenie. Uruchomienie kolejki mogło bardzo dokładnie pokazać, co stało się ze wszystkimi zaginionymi.
Teraz jednak, gdy zapadł już zmrok i po uzmysłowieniu sobie, że każdy element tej sprawy zdaje się mieć okultystyczne dno, pomysł nie był już taki kuszący.
Świadomość ryzyka i nieznanego niebezpieczeństwa były aż nadto widoczne. Nikt jednak z obecnych nie chciał głośno się przyznać do strachu przed jakby nie było dziecięcą zabawką. I zapewne dlatego też nikt też nie poruszał tego tematu. Nikt też nie pytał o szczegóły całego zajścia, o jakiś plan, czy spodziewany efekt. To wszystko pozostawało w sferze domysłów i improwizacji.

George wychylił ostatni łyk brandy i spojrzał na zegarek.
- I jak moi państwo, gotowi na podróż do piekła? - zażartował. Czarny humor gospodarza nie zyskały u nikogo aprobaty. Nikt nawet nie skomentował jego słów. Cała szóstka przyjaciół wstała ze swoich miejsc i ruszyła na górę w milczeniu niczym pogrzebowy kondukt.


George otworzył pokój i oczom wszystkich ukazała się jakoby przeklęta makieta kolejowa. Rozmieszczone na pilśniowej płycie tory miały kształt ósemki lub też nieskończoności, zależnie od punktu z którego się na nią patrzyło. Makieta była całkowicie pozbawiona wszelkich ozdobników, czy elementów krajobrazu, jakie często można było spotkać na tego typu zabawkach. W lewym rogu płyty umieszczono duży elektryczny zasilacz z potencjometrem, który pozwalał sterować prędkością kolejki.
Zabawka wyglądała naprawdę niewinnie i aż trudno było uwierzyć, że mogła być przyczyną tylu nieszczęśliwych wypadków.
Nawet sama lokomotywa i wagony, ustawione na torach przez życzliwego służącego, wyglądały normalnie i o dziwo nie budziły żadnej zgrozy, czy lęku. Znane powiedzenie, że strach ma wielkie oczy, znowu się sprawdziło.

George podszedł do makiety i usiadł w pobliżu zasilacza. Wsadził kabel do kontaktu, a reszta przyjaciół ustawiła się wokół miniaturowego torowiska. Wszyscy stali w milczeniu i niczym zaciekawione dzieci wpatrywali się w lokomotywę i rząd wagonów.

- Gotowi? - zapytał ponownie George, tym razem bez odrobiny żartu, czy ironii.
Franz i reszta przyjaciół pokiwała w milczeniu głowami i wtedy gospodarz przekręcił pokrętło w zasilaczu.

Reflektor na czole maszyny zapalił się jasnym, białym światłem. A po chwili koła lokomotywy zazgrzytały i elektryczny silnik wprawił je w ruch.

Wiązary ruszyły powoli, szarpiąc z całych sił wszystkie koła lokomotywy. Przez kilka pierwszych sekund zdawało się, że koła kręcą się w miejscu. George przesunął pokrętło zasilacza mocniej w prawo i elektryczny silnik zaszumiał głośniej. Niewidzialna siła ponownie szarpnęła całym pociągiem i w tym momencie ruszył on gwałtownie z miejsca.
Gdy pociąg przejechał przez prostą i zbliżał się do pierwszego zakrętu, rozległ się cichy, dziecięcy gwizdek, który w żadnym razie nie przypominał dźwięku prawdziwego gwizdu parowozu. Z każdym kolejnym metrem pociąg zdawał się jechać coraz szybciej i szybciej.
Szóstka dorosłych ludzi z mieszaniną fascynacji i głęboko ukrytego strachu obserwowała, jak elektryczny model kolejki pokonuje kolejne pętle.

Pociąg coraz szybciej gnał po ósemkowym torze. Nikt już nie liczył, jak wiele pokonał już okrążeń. Eksperyment trwał już dobrych kilka minut i z każdą upływającą sekundą rosło poczucie zawodu osób biorących w eksperymencie. Nadal bowiem nie wydarzyło się nic..
Wszak wszyscy spodziewali się spektakularnych efektów, kłębów pary, huku i jazgotu. Pociągu z piekła z samym Lucyferem, jako maszynistą.
Nic takiego, na szczęście lub nieszczęście, jednak nie miało miejsca.

George kolejny raz przekręcił pokrętło potencjometru i kolejka przyspieszyła jeszcze Znowu rozległ się dźwięk gwizdka lokomotywy.. Tym razem było o jednak niewiarygodnie realistyczny. I jak szybko stwierdzili wszyscy obecni w pokoju bardzo donośny. Chwilę później pokój wypełnił huk toczących się kół wielotonowego pociągu. Cały pokój zatrząsł się w posadach, a podłogę zasnuły gęste kłęby szarego dymu. Ściany pokoju zafalowały i stały się na poły przeźroczyste. Widać było przez nie tory oraz stalowe przęsła podtrzymujące dach stacji.
Boczna ściana pokoju przestała istnieć całkowicie, a zamiast niej ciągnął się w nieskończoność tor kolejowy. Gdzieś w oddali pojawiło się jasne światło, które rosło z każdą chwilą.
Jakkolwiek absurdalnie, by to nie brzmiało pociąg widmo lada chwila miał przejechać przez pokój w rezydencji sir George’a.
Strach ścisnął serca wszystkich obecnych. Szóstka przyjaciół spojrzała po sobie. Wiedzieli, że mają niewiele czasu, aby zareagować. Nie mieli żadnego planu, żadnych ustaleń. Każdy z nich więc mógł liczyć w tym momencie tylko na siebie.
 
__________________
Konto usunięte na prośbę użytkownika.
brody jest offline  
Stary 21-02-2017, 16:38   #34
 
Kaworu's Avatar
 
Reputacja: 2255 Kaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputację
Doktor historii patrzyła na pociąg z piekła rodem, który szybko zbliżał się ku niej i jej przyjaciołom. Przełknęła głośno ślinę, przez jej wyobraźnię przeszły obrazy tego, co piekielna machina mogłaby jej zrobić, gdyby na nią wjechała.

- Wyłącz kolejkę, wyłącz ją! – krzyknęła, panicznie bojąc się końca swego życia. Pociąg był coraz bliżej, coraz głośniejszy, większy, bardziej i bardziej przerażający. Był tuż-tuż, a Pauline stała i patrzyła, ręce przy ustach, nogi jak z galarety, a jednocześnie ciężkie jak ołów. I serce, bijące szybko, odmierzające czas do końca jej życia.

Miała nadzieję, że ktoś – sama by nie dobiegła do wyłącznika za nic w świecie – wyłączy tą koszmarną zabawkę.
 
Kaworu jest offline  
Stary 21-02-2017, 18:52   #35
 
Tom Atos's Avatar
 
Reputacja: 4360 Tom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputację
Nie tracąc czasu na wołanie Franz rzucił się ku kontaktowi, by wyrwać wtyczkę od zasilającego kolejkę kabla. Hołdował prostej zasadzie, że najskuteczniejszym sposobem na przerwanie działania urządzenia elektrycznego jest brutalne odcięcie zasilania.

Nie miał pojęcia co się dzieje i czy nie ma halucynacji, ale zdrowy rozsądek podpowiadał mu, że na rozważania co do swojej i innych poczytalności będzie miał czas, jak przerwie się działanie kolejki.
 
Tom Atos jest offline  
Stary 22-02-2017, 00:19   #36
 
Pan Elf's Avatar
 
Reputacja: 17069 Pan Elf ma wspaniałą reputacjęPan Elf ma wspaniałą reputacjęPan Elf ma wspaniałą reputacjęPan Elf ma wspaniałą reputacjęPan Elf ma wspaniałą reputacjęPan Elf ma wspaniałą reputacjęPan Elf ma wspaniałą reputacjęPan Elf ma wspaniałą reputacjęPan Elf ma wspaniałą reputacjęPan Elf ma wspaniałą reputacjęPan Elf ma wspaniałą reputację
Kiedy George włączył kolejkę serce Rity na moment zamarło. A potem odetchnęła z ulgą i nawet zaśmiała się krótko pod nosem. Czego się spodziewała? Fajerwerków? Diabłów wychodzących z modelu pociągu? Samozapłonu całej makiety? Sama nie potrafiła odpowiedzieć na to pytanie, ale oczekiwania miała absurdalne. Ostatecznie stwierdziła, że wszystko to spowodowane było natłokiem dziwnych informacji, stresu i wizyty u Teresy Alexis w szpitalu psychiatrycznym.

Gdy już powoli godziła się z tym, że kolejka niczego nadzwyczajnego poza samą sobą nie prezentowała, rozległ się gwizd. Tym razem znacznie donośniejszy niż poprzedni, jakby Rita stała na dworcu, a nie w pokoju George'a. Rozejrzała się pośpiesznie dookoła, sama nie znając przyczyny nagłego strachu, który zadomowił się w jej sercu.
I wtedy dostrzegła zbliżającą się lokomotywę. Pędziła jak oszalała. Rita nie potrafiła wyjaśnić skąd się tam wzięła, czy nadal była w pokoju George'a, a może straciła przytomność i właśnie obudziła się na środku torów? Nie miało to znaczenia - zbliżający się z zawrotną prędkością pociąg wydawał się na tyle realny, że Rita zaczęła bać się o własne życie.
Dostrzegła jednak coś, co nie do końca pasowało do tej sytuacji. Chyba wciąż byli w willi jej kuzyna, bo jak przez mgłę widziała ściany, meble i drzwi. Nie myśląc dłużej rzuciła się w kierunku wyjścia z pomieszczenia. Cokolwiek się właśnie działo, wyjście z pokoju wydało się Ricie najlepszym rozwiązaniem.
 
Pan Elf jest offline  
Stary 22-02-2017, 05:17   #37
 
czajos's Avatar
 
Reputacja: 600 czajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemu

Georg jako pierwszy zareagował na dziwaczne jeżeli nie wręcz nienaturalne zdarzenie. Po to właśnie usadowił się koło zasilacza i potencjometru by móc zadziałać w razie potrzeby. Pisk dzwonka który jednak wdarł się w jego uszy wstrząsnął nim potężnie ale chwała Bogom nie ogłuszył go na tyle by ten przestał myśleć Carter błyskawicznym ruchem szarpnął więc za kabel kolejki by odciąć od niej dopływ prądu i skręcił potencjometr na powrót do pozycji zerowej.
Podejrzewał jednak, że to może być za mało, widmowy pociąg raczej nie ciągnął zasilania z gniazdka. Więc gdy tylko dopiął swego żucił się w stronę wyjścia z pokoju zabierając ze sobą kogokolwiek na tyle opieszałego, że nie zdołał by uciec o własnych siłach.
 
__________________
Nowa sesja dark sci-fi w planach zapraszam do sondy
czajos jest offline  
Stary 22-02-2017, 12:50   #38
 
Lunatyczka's Avatar
 
Reputacja: 8309 Lunatyczka ma wspaniałą reputacjęLunatyczka ma wspaniałą reputacjęLunatyczka ma wspaniałą reputacjęLunatyczka ma wspaniałą reputacjęLunatyczka ma wspaniałą reputacjęLunatyczka ma wspaniałą reputacjęLunatyczka ma wspaniałą reputacjęLunatyczka ma wspaniałą reputacjęLunatyczka ma wspaniałą reputacjęLunatyczka ma wspaniałą reputacjęLunatyczka ma wspaniałą reputację
Eleonor liczyła na to, że jednak nic się nie wydarzy. Nie wierzyła w to, ale miała nadzieję, że jednak jej domysły i przypuszczenia okażą się błędne. Nadzieje umiera ostatnia, a jej sczezła bolesną śmiercią. Nawet jej wcześniejsze doświadczenia, nie mogły jej przygotować na coś takiego. Już w momencie gdy usłyszała odgłos gwizdka pociągu wiedziała, że coś się dzieje, że w tej właśnie chwili na ich oczach dzieje się coś, co nie powinno mieć miejsca, w materialnym i racjonalnym świecie.

Szybki rzut oka na pomieszczenie i to co się w nim dzieję przywołał wspomnienia wykładu profesora Smitha, który właśnie o takich zjawiskach opowiadał, a oni teraz przed własnymi oczami mieli dowód na to, ze profesor wcale nie oszalał, a to do czego próbował przekonać zgromadzonych działo się naprawdę.

Na nie szczęście Lady Howard nie potrafiła wymyślić nic inteligentnego, poza tym, co zostało już zaproponowane. Zrobiła więc coś szalonego i nie uciekła z pokoju, zamiast tego zbliżyła się do miejsca, które w tym "drugim" świecie było stacją kolejową. Jeśli pociąg zbliżał się do stacji, powinien się zatrzymać, prawda?
 

Ostatnio edytowane przez Lunatyczka : 22-02-2017 o 20:34.
Lunatyczka jest offline  
Stary 23-02-2017, 12:06   #39
 
WolfSet's Avatar
 
Reputacja: 613 WolfSet to imię znane każdemuWolfSet to imię znane każdemuWolfSet to imię znane każdemuWolfSet to imię znane każdemuWolfSet to imię znane każdemuWolfSet to imię znane każdemuWolfSet to imię znane każdemuWolfSet to imię znane każdemuWolfSet to imię znane każdemuWolfSet to imię znane każdemuWolfSet to imię znane każdemu
Pędząca w stronę pokoju wielka parowa maszyna wprawiła hrabiego w osłupienie. Szybko jednak doszedł do siebie. Wprawdzie był najwidoczniej świadkiem jakiegoś paranormalnego fenomenu, jednak zaistniała sytuacja przypomniała mu ceremonię której był uczestnikiem na dalekiej Syberii. Przyjął on wtedy wywar z grzybów przygotowany przez ałtajskiego szamana i doświadczył serii niezwykle realistycznych halucynacji.
[MEDIA]http://naturalnienaturalni.pl/wp-content/uploads/2015/09/szaman-zjazd-szaman%C3%B3w-Tuva-2014-The-call-of-13-shamans-kobiety-mocy-o-obrzedy-rytualy-szmanskie-poganskie-naturalnienaturalni.jpg[/MEDIA]
Maurycy prawie natychmiast zrozumiał, że pędząca wprost na niego rozpędzona lokomotywa musi być także pewnego rodzaju halucynacją. Zauważył, że Lady Eleonor najwyraźniej postanowiła wsiąść do piekielnego składu. Pomyślał sobie, że w zasadzie nie jest to najgorszy pomysł podszedł więc do młodej damy gotów by w razie czego dotrzymać jej towarzystwa.
 
WolfSet jest offline  
Stary 23-02-2017, 15:14   #40
Konto usunięte
 
brody's Avatar
 
Reputacja: 2411 brody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputację



Rita Carter, Pauline MacMoor, George Carter, Franz Von Meran
Franz i George niemal jednocześnie skoczyli do kontaktu. Razem szarpnęli za kabel. Wtyczka wypadła z gniazdka, uderzając o podłogę z głośnym trzaskiem. Trzaskiem, którego echo rozniosło się po całym pokoju i zadudniło wszystkim w uszach. Jednocześnie z trzaskiem przestrzeń wypełnił kobiecy krzyk. Krzyk przepełniony bólem i dojmującym strachem.
Coś huknęło w powietrzu i rozległ się brzęk tłuczonego szkła. Dokładnie w tym momencie pokój zalały egipskie ciemności.

Przez kilka chwil panowała całkowita i niemalże bolesna cisza.
- Wszyscy cali - krzyknął nienaturalnie piskliwym głosem George.
Odpowiedziały mu tylko głośne oddechy i dudniące bicie własnego serca. Chwila niepokoju i niepewności przedłużała się, jakby nikt nie miał odwagi się ruszyć lub odezwać.

Gdzieś w oddali słychać było czyjeś szybkie kroki oraz przytłumiony głos. Po kilku kolejnych sekundach drzwi pokoju otworzyły się. Na progu stanął jeden ze służących George’a. W prawej dłoni trzymał wysoko uniesioną lampę naftową.
[MEDIA][/MEDIA]
- Sir, czy wszyst…. - służący nie dokończył pytania, gdyż zauważył leżącą na podłodze pannę Carter.
Biedaczka leżała nieprzytomna na podłodze, a z jej skroni sączyła się wąska strużka krwi.
George i Franz rzucili okiem po pokoju. W słabym świetle naftowej lampy, wszystko wyglądało z lekka upiornie i nienaturalnie. Wydłużone cienie i kąty skryte w głębokim cieniu rozbudzały i tak już rozpaloną wyobraźnię.Elektryczna lokomotywa wraz z wagonami stała nieruchomo w połowie kolejnej pętli. Ściany, choć pokryte falującymi cieniami, wyglądały na całkowicie materialne. Panna MacMoor stała blada jak ściana oparta o skórzany fotel i głęboko oddychała, co chwila zamykając i otwierając oczy, jakby chciała przegonić jakiś przykry widok.
George i Franz ku swemu przerażeniu stwierdzili, że nigdzie w pokoju nie ma hrabiego Zamoyskiego i panny Howard.


Eleonor Howard, Maurycy Zamoyski
Eleonor pierwsza postawiła krok na betonowej płycie niewielkiego dworca. Gdy tylko to zrobiła pokój w rezydencji George’a Cartera przestał istnieć. Szum zbliżającego się pociągu dudnił jej w uszach. Maszynista po raz kolejny dał znak gwizdkiem o swoim przybyciu.
I w tym momencie Eleonor usłyszała za sobą czyjeś kroki. Odwróciła się gwałtownie i ujrzała przed sobą lekko zdezorientowanego hrabiego Zamoyskiego. Oboje spojrzeli na siebie przerażeni.
Bez słów złapali się za ręce i czekali na przybycie pociągu z piekła.

I już po chwili przetoczyła się przed nimi lśniąca lokomotywa, osnuta w kłębami gęstej, szarej pary. Wolno, niemalże majestatycznie toczyła się dalej, a za nią sunął rząd wagonów.
Zazgrzytały hamulce i wielotonowa maszyna zaczęła jeszcze bardziej wyhamowywać. Pisk stalowych kół, trących o szyny wwiercał się w uszy niczym chirurgiczne wiertło.
W końcu pociąg zatrzymał się całkowicie. Drzwi wagonów otworzyły się i wysiadło z niego kilkanaście osób.
[MEDIA][/MEDIA]

Ubrani w stroje z końca poprzedniego stulecia i z bagażami w rękach zbliżali się w stronę Eleonor i hrabiego Zamoyskiego. Im bliżej byli tym więcej szczegółów oboje dostrzegali poprzez opadające kłęby pary.
Twarze podróżnych są wyjątkowo blade, a oczy mocno podkrążone. Ich stroje, choć niezwykle paradne z bliska nie prezentowały się już tak okazale. W wielu miejscach miały dziury, były poszarpane i brudne. Nim Eleonor i Maurycy zdołali się spostrzec otaczał ich tłum podróżnych.
- Czy to już Liverpool?
- Gdzie jest kierownik pociągu? Wydaje mi się, że mamy znaczne opóźnienie.
- Czy ktoś widział moją żonę? Miała przyjechać tym pociągiem.
Mówili jeden przez drugiego, coraz bardziej napierając na dwójkę zdezorientowanych przyjaciół.
- To nie nasza stacja! - krzyknął ktoś nagle.
- Wracajmy.
- O tak! Wracajmy. Bardzo tutaj zimno i nieprzyjemnie,
Wysoki, młody mężczyzna o kasztanowych włosach wystających spod zawadiacko nałożonego cylindra, zbliżył się do Eleonor i gestem dłoni zaprosił ją, by wsiadła do pociągu.
- Zapraszam panią z nami - powiedział, a lady Howard z przerażeniem zobaczyła, jak bardzo blada jest jego skóra i jak sine usta, którymi wypowiada te słowa - Nie ma co tutaj stać na tym lodowatym wietrze.
[MEDIA]
[/MEDIA]

Hrabia Zamoyski otoczony przez tłum napierających na niego sędziwych dam zobaczył, jak z drugiego wagonu, ktoś wychyla się przez okno. Młody mężczyzna machał i głośno krzyczał:
- Tutaj! Pomóżcie mi, błagam!
 
__________________
Konto usunięte na prośbę użytkownika.
brody jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 02:33.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166