Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Horror > Archiwum sesji RPG z działu Horror
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 23-09-2017, 11:06   #61
 
Mira's Avatar
 
Reputacja: 16268 Mira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputację
Ceska przykucnęła odruchowo, gdy Walter krzyknął i wyjął broń. Nic jednak nie zobaczyła w korytarzu. Mężczyzna oddał strzał w próżnię, lecz chyba o tym nie wiedział.
- Nic tam nie ma poruczniku. - zameldowała - To musi być jakieś skażenie atmosferyczne, które wywołuje majaki.

Spojrzała na Waltera, starając się ocenić czy rozumie, co do niego mówi.
- Poruczniku, priorytetem jest uszczelnić pana kombinezon i naprawić hełm pani sierżant. Inaczej sami się tu wybijemy. Pójdzie pan za mną. Jeśli napotkamy prawdziwe zagrożenie, powiem to panu. Póki co proszę nie strzelać, dobrze? Musimy jakoś przekonać Dogmę, by z nami poszła.

Zwróciła się do kobiety, stojącej przy ścianie. Nie dotykała jej przy tym.
- Dogmo... pani sierżant, słyszy mnie pani?
 
Mira jest offline  
Stary 23-09-2017, 21:09   #62
 
Proxy's Avatar
 
Reputacja: 7572 Proxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputację
Ciemność wytrąciła jej pistolet z dłoni i opanowała wszystko. Pustynia zniknęła, lecz w zamian znalazła się dwójka załogantów.

Pustynie same nie znikają.

Nawigatorka była przerażona całością, acz nie sprawiało to, że panikowała. Oddychała ciężko, by pomóc swojemu zdrowemu rozsądkowi. Usiadła z wrażenia, by przezornie nie wypaść poza swój kafelek, jak i zapewnić sobie świadomość większego bezpieczeństwa.

- Byłam chwilę temu na pustyni - odezwała się ni to do samej siebie, ni to do towarzyszy. - Rozpadła się jak lustro... Została ciemność... Niczego nie widzę - przyznała po czym spojrzała wnikliwie na Waltera i niewyraźnie mówiącą Ceskę.

Jej własne oczy nie widziały dobrze.
Za to miała dodatkowe oczy przyczepione na plecach.

Ściągnęła po jedną z kulek i w poszukiwaniu rzeczywistości spojrzała na ekran zamontowany na piersiach jej kombinezonu.
 
Proxy jest offline  
Stary 24-09-2017, 21:04   #63
 
Buka's Avatar
 
Reputacja: 17747 Buka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputację
A więc jednak żyła... Violet żyła i dusiła się we własnym skafandrze, który był w tej chwili już tylko kupą przepalonego złomu. Nie miała więc innego wyjścia, musiała ściągnąć hełm, by zaczerpnąć powietrza.

- No... okey - Odezwała się niby do samej siebie, czy tam i do Cotisa - Ty hełmu lepiej nie ściągaj, cholera wie, może te głupawki są właśnie przenoszone przez powietrze? Jakiś wirus czy coś... ech, gdzie ta Cesca, jak jest potrzebna... - Wzruszyła ramionami do chłopaka, rozglądając po okolicy.

- To co, idziemy dalej? Aha, i jeszcze jedno... jakbym zaczęła coś mamrotać o tych Ichtorach, czy ogólnie by ze mną było coś nie tak, zostaw mnie i uciekaj, dobra? Tak będzie lepiej b... - Ugryzła się w język. Prawie wspomniała o fakcie, iż mogłaby zabić Cotisa na 27 różnych sposobów. Lepiej nie wywoływać ponownej paniki u młodego. Uśmiechnęła się więc do niego.
- To chodź, nic tu po nas, trzeba w końcu się dowiedzieć, co za gówno się tu natworzyło, i co z resztą załogi!
 
__________________
"Nawet nie można umrzeć w spokoju..." - by Lechu xD
Buka jest offline  
Stary 30-09-2017, 16:08   #64
 
Leoncoeur's Avatar
 
Reputacja: 11391 Leoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputację



- Jakby to ode mnie zależało - Cotis przełknął ślinę - to wolałbym, abyś nie ihorowała. Samemu... kiepsko to widzę.
Ruszył za V. z lekkim ociąganiem, ale zaraz przyspieszył, żeby nie zostać daleko za nią w tyle.

Wirówka włączyła się sama, gdy byli w środku, ot tak. Chłopak nie wierzył w takie zbiegi okoliczności, zaczął zastanawiać się czy ktoś jej nie włączył specjalnie. Zadrżał wspominając Lunę rozrywaną na strzępy. I do tego te wyładowania...
Odruchowo sprawdził stan swojego skafandra i zorientował się, jak mało ma tlenu. No ale może dzięki temu w ogóle jeszcze żyli, na samych mikromanewrach jednego kombinezonu spieprzyć w dwie osoby to byłby cud.
- Niedługo będę musiał zdjąć - powiedział idąc za Violet i rozglądając się bacznie. - Zrobiłem dopał otworzeniem zaworów i spustem tlenu. To nam dało kopa w szybie gdyśmy uciekali przed wirówką, ale sporo wyszło.

Mimo wszystko na razie hełmu nie zdejmował. Przełączył permanentny widok stanu zapasu o2 na vid hełmu., oraz ustawił alert powiadomienia gdy zostanie 20%.
Chciał mieć jakąś rezerwę na wszelki wypadek.
- I powiem szczerze, ze jak trzeba uruchomić drugą turbinę wchodząc do niej tak jak do tamtej, to ja odpadam.
Zaczął częściej oglądać się za siebie. Coś było w korytarzach tej arki co stawiało włoski na karku.

 
__________________
"Soft kitty, warm kitty, little ball of fur...
Happy kitty, creepy kitty, pur, pur, pur."

"za (...) działanie na szkodę forum, trzęsienie ziemi, gradobicie i koklusz!"
Leoncoeur jest offline  
Stary 02-10-2017, 09:12   #65
 
Lomir's Avatar
 
Reputacja: 3506 Lomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputację
Ceska

Mimo, że emocje nie były jej najlepszą stroną to tym razem coś czuła. Niepokój, niepewność, strach, a przede wszystkim - samotność. Była z dwoma innymi załogantami, w tym nawet jeden z nich był jej przełożonym, a jednak była sama. Jedyna, trzeźwo myśląca, musiała objąć dowodzenie i przynajmniej spróbować doprowadzić ich żywo do SRSV New Frontiers. Wydała rozkaz, do którego starali się zastosować Walter z Dogmą, jednak ewidentnie było z nimi coś nie tak. Zamglony wzrok, dziwne komentarze, niezrozumiałe słowa i opisy czegoś, czego nigdzie nie było. Coś było w powietrzu, tylko co? Część umysłu dziewczyny żądał odpowiedzi, ta bardziej analityczna część, natomiast część, w której zagnieżdżona była wola przetrwania podpowiadała aby jak najszybciej spieprzać z tej arki. Ciągle jeszcze musieli naprawić ich uszkodzony statek, bo bez tego nigdzie nie polecą.
Walter kiwnął głową i powoli podniósł się, delikatnie wspierając się na nodze. Nie było mowy o długim biegu, ale leki przeciwbólowe, które zaaplikował mediżel pozwolą mu chodzić, co w przypadku takiego postrzału byłoby ciężkie.
Dogma wyciągnęła swoje sondy i zanim Ceska zdążyła coś powiedzieć, wypuściła je w powietrze.

Walter
Ceska mogła mieć rację. Ale czy miała? Czy powinien jej ustępować dowodzenia? A jeśli jemu się nic nie wydawało, a to Ceska jest w zmowie z tymi... rzeczami... na arce?
Walterowi po głowie krążyły miliony myśli, często abstrakcyjnych i niemożliwych, ale zamglony umysł porucznika nie był w stanie ich oddzielić. Do tego nieustające szepty, które kotłowały się w jego głowie. Słowa, rozkazy, nazwy wypowiadane wielokrotnie, początkowo obcym głosem, by z czasem brzmieć w głowie mężczyzny jak jego własne myśli.
"ICHOR", "ZABIJ!", "KREW MARTWYCH BOGÓW", "ICHOOOORRRR", "CHCĘ KRWI!".

Dogma
Dziewczyna starała się ze wszystkich sił zrozumieć co mówi do niej koleżanka z załogi. Przychodziło jej to ciężko, zwłaszcza, że jej własne oczy ją zwodziły. Nie czekając długo wyciągnęła swoje sondy, licząc na to, że one jej nie okłamią. Wyrzuciła je w powietrze i wysłała w korytarze. HUD jej rozbitego hełmu zaśnieżył, zafalował i zaczął wyświetlać zniekształcony obraz przedstawiający korytarze. Dogma, skupiając się tylko na małych obrazach, czuła się lepiej, miała wrażenie, że cała otaczająca ją paranoja gdzieś znika.
Wtedy na jednym z ekranów sond zobaczyła jakiś ruch. Gdy skupiła na tym swoją uwagę zauważyła ludzką postać, która rzuciła się w kierunku jej urządzenia, niszcząc je. Jedyne co zostało to ostatnia klatka filmu przesłanego do HUD - ludzka twarz, pocięta, podrapana i brudna. Wykrzywiona w grymasie złości, odsłaniająca zęby. Twarzy była ludzka, ale jej wyraz przypominał bardziej pysk jednego ze zwierząt, o których uczyli się na ich arce - wilka.

Ceska, Walter, Dogma
Z głębi korytarza dobiegł odgłos niszczonej sondy a chwilę potem ryk wściekłości i “plaskający” odgłos tupania - bose stopy biegnące po metalowej posadzce. Sekundy później w świetle latarek pojawił się ponownie osobnik, który zaatakował wcześniej Waltera. Ceska otworzyła ogień. Pudło. Człowiek był bliżej. Kolejny strzał odbił się rykoszetem od ścian. Osobnik był już tuż, tuż. Wybił się z nóg i rzucił w kierunku Ceski, którą w tym momencie sparaliżował strach. Stała z otwartymi oczami i wycelowaną bronią, jednak nie mogła się ruszyć. W świetle latarki widziała wykrzywioną i zniekształconą twarz, która przypominała ludzką, ale było w niej coś dzikiego. Dziewczyna była już gotowa na uderzenie, gdy w korytarzu rozległ się kolejny huk wystrzału, a twarz napastnika eksplodowała, ochlapując hełm Ceski swoją zawartością i częściowo przesłaniając widok. Człowiek z Arki upadł z głuchym hukiem tuż przed Li Wong, a za nim stał Walter z wycelowanym rewolwerem, z którego lufy jeszcze leciał dym.
Dysząc ciężko powiedział drżącym głosem - Ceska, a ten… był prawdziwy?.

Cotis, Violet
Udało im się wyjść ze śmiertelnej pułapki w jakiej się znaleźli, ale ledwo. Nie mniej - chcąc się wydostać z tej Arki musieli włączyć zasilanie, a została im ostatnia wirówka, przynajmniej według zapewnień SI okrętu. Na skrzyżowaniu korytarzy wyszukali oznaczeń, które prowadziłby ich w kierunku “Wirówki nr 2”, która wymagała aktywacji.

W korytarzu, którym szli, Cotis zauważył coś dziwnego. Na ziemi, gdzieś z boku, leżał jakiś szary przedmiot. Chłopak podszedł do niego, przykucnął i zobaczył, że był to inhalator. Zwykły inhalator, jaki stosuje się przy astmie. Pojemnik z lekiem jednak wzbudził podejrzenia młodego załoganta. Cotis wypiął go z urządzenia i przyjrzał się mu dokładniej. Widać było ślady ingerencji człowieka, był otwierany, możliwe, że napełniany ponownie. Coś było napisane markerem na jego powierzchni, jednak napis był nieczytelny - jedyne co dało się domyśleć, to, że był to jakiś numer.

Ruszając dalej, w kierunku wirówki nr 2, na ścianach pojawiły się znane im już napisy. “ICHOR”, “KREW”, “KREW MARTWYCH BOGÓW”, “ŚMIERĆ”, “CZY JA ŻYJĘ?!”. Im bliżej celu się znajdowali tym więcej “zdobień” widzieli. Całe szczęście - tym razem wypisane były spayem albo farbą - nie krwią…

Gdy jednak dotarli do celu, czyli do sterowni wirówki nr 2, zauważli, że pod drzwiami znajduje się plama krwi i ślad ciągnięcia, który prowadził do wnętrza. Wymieniając porozumiewawcze spojrzenia Cotis i V ustawili się po obu stronach drzwi i przygotowali broń. Chłopak przycisnął guzik a drzwi szybko rozsunęły się ujawniając skryte w mroku wnętrze sterowni. Tam gdzie sięgały ich światła latarek widzieli ślady krwi pomieszane z napisami i walającymi się częściami ciała. Gdzieś na końcu pomieszczenia ich wzrok przykuł ekran świecący się czerwonym światłem, oświetlający część posadzki przed nim. Tam ktoś siedział na ziemi, obejmując rękoma swoje kolana. Żył, gdyż lekko bujał się w przód i w tył i coś do siebie mówił, jednak ani Cotis ani V nie mogli zrozumieć co.
 
__________________
Może kiedyś jeszcze tu wrócę ;)
Lomir jest offline  
Stary 06-10-2017, 12:57   #66
 
Leoncoeur's Avatar
 
Reputacja: 11391 Leoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputację


Może i procedury zakładały, aby niepewny teren był sprawdzany przez załoganta o specjalności bojowej, a zatem rozpoznanie pomieszczenia powinna zrobić Violet. Sytuacja była jednak daleka od standardowej. Dziwne głosy, napisy na ścianach rzeźnia w wirówce, śmierć Luny...
Cotis zresztą nie był wybitnym strzelcem i wolał zareagować pierwszy zanim usłyszy "ubezpieczaj mnie".
Z ich dwojga tylko jedno było w miarę pewnym 'ubezpieczeniem' i nie był to medyk.

Liunid wszedł powoli do pomieszczenia i rozglądając się po wnętrzu zaczął zbliżać się do siedzącej postaci.
- Wszystko w porządku, sir? - Spytał zaciskając dłonie na pistolecie gotowym do użycia.

W normalnych warunkach po prostu podszedłby do człowieka sprawdzić jego stan, ale na "Hope" warunki były cholernie dalekie od normalnych.
I ta plama krwi.
Kogoś tu zawleczono, a jak tak to skulony mężczyzna mógł być 'wlekącym'.
Potencjalny morderca?
Ktoś włączył tę cholerną wirówkę nr 1.

- Sir, wszystko z panem w porządku? - Cotis powtórzył pytanie i zerkając na boki, spięty uczynił kolejny krok ku siedzącej postaci.

 
__________________
"Soft kitty, warm kitty, little ball of fur...
Happy kitty, creepy kitty, pur, pur, pur."

"za (...) działanie na szkodę forum, trzęsienie ziemi, gradobicie i koklusz!"
Leoncoeur jest offline  
Stary 06-10-2017, 21:04   #67
 
Mira's Avatar
 
Reputacja: 16268 Mira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputację
Ceska otarła posokę z hełmu. Jej ciało i twarz rozluźniły się. Znów przybrała wyraz obojętnej profesjonalistki.

- Tak, ten był prawdziwy. Dobra robota - pochwaliła Waltera, choć to on był wyższy od niej stopniem.

- Chodźmy dalej, tylko zerknę na tego tu...

Przyjrzała się uważnie trupowi.
 
Mira jest offline  
Stary 08-10-2017, 01:38   #68
 
S.W.A.T's Avatar
 
Reputacja: 3114 S.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputacjęS.W.A.T ma wspaniałą reputację
- Skujmy ją… - wypowiedział z trudem Walter, wskazując kiwnięciem głowy na Stratus. – Jesteśmy dla Ciebie zagrożeniem… - po tych słowach wyciągnął w stronę Ceski swój rewolwer.
- Weź go, oddaj mi w wypadku zagrożenia życia oddziału i powiedz gdzie strzelać. Te pierdolone głosy, halucynacje… Nie panuję nad własnymi myślami. Ciągle słyszę powtarzające się słowa… - widać było po poruczniku, że ciężko mu się skupić na tym co mówi, na tym by wymyśleć to co powiedzieć. – Ciągle tylko Ichor i Ichor. Pieprzona krew martwych bogów i podszepty bym zaczął zabijać. Pani kapral. Moje dwa ostanie rozkazy. Proszę mnie zastrzelić gdybym stał się zagrożeniem dla reszty załogi oraz misji, drugi rozkaz to przejęcie dowództwa na czas, póki się mi nie poprawi, o ile są… Są na to szanse? Pieprzony Ichor… Mogę nieść skutą Dogmę.
 
__________________
Po prostu być, iść tam gdzie masz iść.
Po prostu być, urzeczywistniać sny.
Po prostu być, żyć tak jak chcesz żyć.
Po prostu być, po prostu być.
S.W.A.T jest offline  
Stary 08-10-2017, 03:49   #69
 
Proxy's Avatar
 
Reputacja: 7572 Proxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputację
Odstrzelenie łba wilkoczłowieka zwróciło prawdziwy świat wokoło nawigatorki. Leżała na podłodze a świadomy wzrok obleciał otoczenie. Walter wyglądał jak Walter, Ceska wyglądała jak Ceska, korytarz Arki wyglądał tak, jak wyglądał korytarz Arki. Potrzebowała chwili, by zorientować się w sytuacji i połączyć wszystkie wątki. Chwila wytchnienia upewniła ją, że racjonalność myślenia musi przyjąć do wiadomości niemożność polegania na zmysłach.

- Nie ma takiej potrzeby, sir... - odezwała się strapiona. - Proszę wybaczyć oddanie strzału... Broniłam się przed halucynacjami... Zaatakowały mnie...

Stratus powstała ciężko na własne nogi. Przyjrzała się trupowi, jakoby był jej winą. Myśli spływały do obwiniania się za wszystko, co można było zrobić lepiej. Na samym początku mogła sprawdzić drzwi szybu, a zajęła się dronami. Mogła nie strzelać w Waltera, a strzeliła. Mogła nie używać drona, który ściągnął wilkoczłeka, a użyła. Przełknęła ciężko ślinę.

- Trzeba odnaleźć stacje naprawcze. Nie mając odizolowanego powietrza stwarzamy zagrożenie dla samych siebie... Równie dobrze oboje możemy być skuci... Oboje jesteśmy wystawieni na tą atmosferę - zaraportowała i sięgnęła do modułu dronów na klatce piersiowej. Wydała im polecenie poszukiwania jakiegokolwiek pomieszczenia z narzędziami i powrotu, gdy wyszłyby poza zasięg. Ewentualny raport miał zostać wysłany do całej trójki. - Postaram się ograniczyć interakcję z halucynacjami - zapewniła na końcu.

Gdy ruszyli... Po kilkunastu krokach Dogma stanęła i spięła mięśnie ciała. Wyglądała jakby się dusiła, choć stawiała temu opór. Halucynacje powróciły. Jej oczy widziały, że zamiast kroczyć po korytarzu Arki, kroczyła po poszyciu Arki. W otwartej przestrzeni kosmicznej, gdy nie było atmosfery a temperatura wynosiłą zaledwie parę kelvinów. Zacisnęła oczy chcąc odciąć się od wizji.

- Mówcie jak mam iść... - wydusiła na ostatku tchu.
 
Proxy jest offline  
Stary 08-10-2017, 14:13   #70
 
Buka's Avatar
 
Reputacja: 17747 Buka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputację
Skupiona Violet szybko rozglądnęła się po sterówce. Tam gdzie był skierowany jej wzrok, tam i lufa karabinu, w poszukiwaniu ewentualnych zagrożeń. Lewa, prawa, góra, dół, raz, dwa, trzy, cztery... szybkie ruchy, rozświetlanie półmroku latarką, czysto. A przynajmniej tak jej się wydawało.

Cotis zagadał już do gościa siedzącego na podłodze, zaczął się nawet do niego zbliżać. Typek obejmował swoje kolana i bujał się w przód i tył, zupełnie jakby... no właśnie, co? Był w szoku po okropnych wydarzeniach? Postradał zmysły? Cokolwiek to było, należało zachować ostrożność.

W milczeniu, bez zbędnych słów, gdy młody podchodził do nieznajomego z jednej strony, V zatoczyła łuk, podchodząc z drugiej. Broń wycelowana w postać na podłodze, palec na spuście...
 
__________________
"Nawet nie można umrzeć w spokoju..." - by Lechu xD
Buka jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 19:55.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166