Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Horror > Archiwum sesji RPG z działu Horror
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 14-04-2018, 22:00   #1
 
Armiel's Avatar
 
Reputacja: 24483 Armiel ma wspaniałą reputacjęArmiel ma wspaniałą reputacjęArmiel ma wspaniałą reputacjęArmiel ma wspaniałą reputacjęArmiel ma wspaniałą reputacjęArmiel ma wspaniałą reputacjęArmiel ma wspaniałą reputacjęArmiel ma wspaniałą reputacjęArmiel ma wspaniałą reputacjęArmiel ma wspaniałą reputacjęArmiel ma wspaniałą reputację
[Horror 18+] DOM MARZEŃ I KOSZMARÓW


Ostatnie dni dla przyszłych uczestników nowej edycji „DOMU MARZEŃ I KOSZMARÓW” były naprawdę pełne wrażeń.

Wszystko było dla nich pierwsze.

Pierwsze spotkanie z Reżyserem i Koordynatorem projektu. Spotkanie, na które jechali wypasionymi samochodami, podróżowali prywatnymi samolotami i nocowali w najlepszym hotelu, w Los Angeles.

Pierwsza konferencja prasowa, na której mogli się powygłupiać, pokazać przyszłym widzom, powiedzieć parę pierdół do mikrofonu. Wszystko głośne, kolorowe, rozwrzeszczane, w świetle jupiterów i kamer, na oczach napalonych widzów. Przedsmak tego, jak będzie wyglądało życie zwycięzcy i tej grupki, która dostanie się do ścisłego finału.
Pierwsze przyjęcie, z wystawnymi trunkami, z kacem gigantem kolejnego dnia. Pierwsze cześć, jestem ten i ten i zdawkowe uwagi wymienione z innymi uczestnikami.

A potem pakowanie – zgodnie z regułami teleturnieju wszyscy uczestnicy zgadzali się na szczegółową rewizję bagażu. Zakazane było posiadanie jakichkolwiek niebezpiecznych przedmiotów, urządzeń mogących nawiązywać łączność ze światem (telefonów, tabletów, laptopów). Żadnych substancji chemicznych, poza niezbędnymi lekarstwami o ile wypisane były przez lekarza. W bagażach powinny znaleźć się: bielizna, własne ubrania, drobne przedmioty osobiste i kosmetyki.

Resztę miał zapewnić DOM. Ubrania, jedzenie, alkohol, środki i przybory do mycia – zgodnie z życzeniem uczestników. DOM to prawdziwy pałac, przystosowany do reality show o największej oglądalności w USA.

Czekał ich miesiąc w DOMU. To znaczy miesiąc dla tych, którzy dotrwają do KOŃCOWEGO WYZWANIA. Bo reguły gry były nieubłagane. Kiedy MISTRZ GRY, którego nigdy nie poznali, zdecyduje zaczyna się NOMINOWANIE. Grupa wyznacza kogoś z siebie, kto najmniej się jej przydał, zawalił, wkurzył innych i w tajnym głosowaniu wskazuje tego, kto ma opuścić DOM przez WROTA PORAŻKI, WROTA WSTYDU i kończy swój udział w show. Dlatego warto żyć dobrze z innymi Uczestnikami. Udawać przyjaciół. Grać. Zwodzić. Oceniać zagrożenie, bo przecież 2 MILIONY DOLARÓW są TYLKO DLA JEDNEJ OSOBY! Zasady proste, jak większość widzów tego show.

Wszyscy znali reguły. I wiedzieli, że muszą się do nich stosować. Podobnie, jak muszą przestrzegać obowiązującego prawa – chociaż każdy z nich podpisał stosowne oświadczenia, w których zrzekł się możliwości procesowania przeciwko twórcom programu. Dalej jednak mógł wytoczyć proces innym uczestnikom za np. pobicie czy inne akty bezprawia. Powinno się też pamiętać, że złamanie reguł w jakiś drastyczny sposób (np. pobicie kogoś ze skutkiem hospitalizacji) kończyło się NOMINOWANIEM przez samego MISTRZA GRY i opuszczenie turnieju.

W końcu nadszedł dzień, w którym mieli udać się do DOMU MARZEŃ I KOSZMARÓW. Ich bagaże znajdowały się już na pokładzie luksusowego samolotu, którego szyby zostały zasłonięte ekranami, na których wyświetlano filmy. Start – prywatny pas w Los Angeles. Lądowanie – nikt nie miał pojęcia gdzie. Położenie DOMU było największym sekretem Producentów.

W świetle fleszy reporterów i skandowania rodzin, przyjaciół i widzów, wybrani uczestnicy wchodzili na pokład samolotu.

Lot trwał cztery godziny. Wnętrze było naprawdę na bogato – a obsługa w postaci dwóch miłych stewardów i dwóch miłych stewardes dbała o to, aby uczestnikom nie zabrakło alkoholu i przekąsek. Podróż, chociaż bez okien, przebiegła w atmosferze dzikiej zabawy i podniecenia. Uczestnicy z niecierpliwością oczekiwali na lądowanie.

I w końcu, po czterech godzinach, wylądowali na miejscu. Opuścili pokład samolotu gdzie czekały na nich trzy duże limuzyny – każda na dziesięć osób.
Była ciepła noc. Wokół widzieli palmy i rozgwieżdżone niebo.

Wydawało im się, że muszą być na jakiejś egzotycznej wyspie, ale zmęczenie fizyczne i alkoholowe sprowadzało ich potrzeby do prysznica i snu. Limuzyny z zablokowanymi szybami, a jakże przyciemnianymi, zawiozły ich dalej i pół godziny później znaleźli się TAM! W DOMU MARZEŃ I KOSZMARÓW.

Oświetlony, piękny, budzący nadzieję na zwycięstwo oraz dobrą zabawę.
Teraz czekali na GŁOS MISTRZA GRY. Pierwsze informacje, przydział do drużyn – NIEBIESKIEJ lub CZERWONEJ i pierwsze zadanie.

Gra zaczynała się….

Kiedy tylko opuścili limuzyny ich kierowcy opuścili teren DOMU przez solidne, zamykane wrota. Za nimi był świat, który na czas teleturnieju przestał istnieć dla Uczestników. Opuszczali go, aby zanurzyć się w wir rywalizacji, przygody i emocji, jakie miał zgotować show!

Nagły huk i świst wypełnił przestrzeń hałasami, od których rozbolały ich uszy. Oczy poraziła fala świateł.

To fajerwerki!

Rozpościerały się nad nimi kulami czerwieni, złota, zieleni – barwami, które wyglądały jak urzeczywistniony sen. Z ust części uczestników wyrwał się radosny, niepotrzymany okrzyk – emocje znalazły ujście przez gardła! Wykrzyczane w niebo, w stronę kamer, których było tutaj co niemiara. Wiedzieli od tym. Od tej pory kamery miały im towarzyszyć na każdym kroku – poza wyznaczoną strefą w toaletach i w dwóch łazienkach. Reszta – łącznie z pozostałymi łazienkami, była na stałym podglądzie. Punkty! Walczyli o punktu od publiczności. O tak zwaną ZŁOTĄ TARCZĘ – którą otrzymywał jedne z Uczestników każdego dnia – ten, którego wybierała publiczność. Wtedy, nawet nominowany przez innych Uczestników, nie mógł opuścić programu. Co więcej, mógł wyznaczyć innego Uczestnika, który miał opuścić studio. Więc uznanie publiczności i jej sympatia była równie ważna, co opinia pozostałych Uczestników.

Zaczęło się!

Kolorowe światła szperaczy złapały ich w swoje snopy, a z głośników popłynął zmodyfikowany elektronicznie głos MISTRZA GRY. Ich jedynego boga na czas udziału w turnieju.

- Witam was uczestnicy! Odważni gladiatorzy współczesnego świata! Dzielni i nieustraszeni pogromcy nudy! Ulubieńcy tłumu! Mistrzowie, którzy będą musieli zmierzyć się ze swoimi lękami, słabościami i rywalami. Którzy rzucili wyzwanie - czemu?

- Domowi Marzeń i Koszmarów! – wykrzyczała część uczestników nie szczędząc gardeł.

Pokazać ludziom i publiczności zaangażowanie w program! Pokazać jacy cool i wyluzowani są! jak skłonni do wygrania. A najgłośniej chyba krzyczał Adrian Sommer, który kazał nazywać się Tornado! Teraz zdjął koszulkę pokazując światu i kamerom doskonale wyrzeźbione ciało.

Tornado dał się poznać już na pierwszych spotkaniach, jako pewny siebie, prawie arogancki dupek. Sprawny i przekonany o swojej wyższości stanowił poważnego rywala.

Nieco ciszej krzyczała Irmina Wacken.
Mogli ją poznać z teleturniejów „Wyspa przetrwania” i „Piekielna kuchnia” gdzie radziła sobie całkiem dobrze. Miała doświadczenie, wole walki i wielką chęć na dwa miliony dolców!

- Jesteście zmęczeni?

- NIEEEE!

- Gotowi do zabawy?

- TAAAKKKKK!

- Zatem zacznijmy podział! Zostaniecie teraz przydzieleni do dwóch drużyn.
Czerwonej i Niebieskiej. Potem możecie udać się do swoich pokoi. Mamy cztery sypialnie – dla niebieskich mężczyzn, czerwonych mężczyzn, niebieskich lasek i czerwonych dziewczyn! Ale niech was ani kolor ani płeć nie powstrzymuje! Kim jesteśmy, by stawać na drodze prawdziwej miłości! Ale jeszcze nie teraz i nie dzisiaj! Dzisiaj musicie trzymać się ściśle przydzielonych Drużyn i pokoi dla uczestników.

- Hahahaha – śmiechy i krzyki – Wow!

Ukradkowe spojrzenia samców alfa na co ładniejsze dziewczyny. Punkty! Publiczność! Widzowie lubią takie dzikie i spontaniczne akcje!

- A teraz zacznijmy poooodział!

- Drużyna Czerwonych to: mistrz drinków i melanżu Phil Young, piękna Alicja Winter - do której wzdychają i nie tylko wzdychają rzesze nastolatków,mniej piękny ale na pewno nie mniej wspaniały David Hasselhoff do którego wzdychają i nie tylko wzdychają wszystkie podstarzałe MILF-y w USA, Jack Sullivan przy którym nie radzimy łamać prawa, Mark Bufett – wiecznego studenta który złamał serce niejednej laski, naszą pomponiarę -Kelly McClendon, panowie przyznać się, który chce aby Kelly pobawiła się ich pomponami, Frank Moore – chyba każdy widział filmik jak ten koleś zjada w lesie wiewiórkę! Serio! Koleś! Wiewiórkę?! Fuj! Jerome Samboro – nasz czarny koń, ze tak państwo wybaczą niepolityczny żart! Irmina Wacken – nasza mistrzyni teleturniejów i przetrwania. Faith J. Allen - piękna i uzdolniona pani mechanik. Pewnie jest wielu takich, co chciałoby abyś pobawiła się ich kluczem. Spokojnie panowie! Z wiadomych źródeł wiem, że nasza Faith lubi tylko wieeeelkie rozmiary! Witamy w drużynie Czerwonych!

- Hurrrra!

- Pozostali, wy stanowicie drużynę niebieskich! Gdybyście jeszcze nie załapali! Mamy w niej: April Wednesday, która jest bardziej niegrzeczna niż wygląda. Ale my tutaj lubimy niegrzeczne dziewczynki! Dixie Banks – naszą piękną ratowniczkę medyczną. Oby twoje umiejętności zawodowe Dixie nie okazały się potrzebne! Ale przecież nasza publiczność potrafi być wredna i za to ich kochamy! Rhys O'Sullivan – nasz przystojny trener osobisty! Brzuchacze! Macie okazję poćwiczyć pod jego czujnym okiem! Tak do ciebie mówię Sullivan. W drużynie niebieskich jest też Leonard "Kurt" Hottrain – mam nadzieję Kurt, że tylko twoja gitara jest stara! Bethany Payne – zwykła urzędniczka, która pragnie zrobić niezwykłe rzeczy! Nie chciała jednak powiedzieć z kim, chociaż myślę, ze najdzie tutaj kilku chętnych. Madueke Nwakego – nasz kociczka, która nie lubi jak się ją tak nazywa. Wybacz, laska, ale będę mówił na was tak, jak tylko będzie mi się chciało! Patrick White – nasz mistrz lodu, loda, no śmigania na łyżwie. He, He He. Ciekawe, czy znajdzie tutaj jakąś łyżwę do pojeżdżenia. Tony Brandon o którym mogę tylko powiedzieć tyle, że lubi przebieranki! I robi to na oczach dzieci! A ich rodzice jeszcze mu za to płacą! Dokąd zmierzasz Disneylandzie! Kenneth Griffin – komik, artysta i śmieszek. Ciekawe, czy uda mu się rozśmieszyć drużynę przeciwną jakimś spektakularnym kiksem! Adrian Sommer - mistrz zapasów w collegu, mister mięśni i posiadacz największego penisa w całym Utah. Tak przynajmniej wynika z badań lekarskich. I jeszcze nasz mistrz wagi ciężkiej, Triple Kay. Jeśli Adrian myśli, że ma wielkiego ptaka, to przy naszym zawodniku bedzie zmuszony zrewidować swoje poglądy. Ale, ale, panowie - przy Faith nie macie szans. Woli jeeeszcze większe klucze. Ha, ha, ha! Witam w drużynie Niebieskich.

Światła przygasły kierując się na wypasiony dom.

- A teraz biegnijcie do pokojów. Zajmijcie swoje miejsca. Drużyna Czerwona zajmuje prawe skrzydło. Drużyna Niebieskich – lewe. Biegiem! Przed Wami pierwsze zadanie! Która drużyna pierwsza zajmie swoje łóżka – wygrywa!

Spojrzeli na siebie niespokojnie. Czy to już? Czy to zadanie wyeliminuje któregoś z uczestników. W pierwszej edycji pierwszy dzień był na luziku. Raczej nie powinno, ale różnie z tym bywa. Dom Marzeń i Koszmarów to nieprzewidywalny teleturniej!

- Czas start!
 

Ostatnio edytowane przez Kerm : 16-04-2018 o 09:12. Powód: uzupełniamm sesję :)
Armiel jest offline  
Stary 16-04-2018, 12:17   #2
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 70426 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Mark Buffet w najmniejszym nawet stopniu nie poczuwał się do roli wiecznego studenta, chociaż tak właśnie przedstawił go mistrz gry. Był dużo, dużo za młody na ten zaszczytny tytuł (chociaż przyznać musiał, że studiował tu i tam, a nawet w paru innych miejscach również). Nie zamierzał jednak nikogo z tego błędnego mniemania wyprowadzać.

Podczas samej prezentacji nie powiedział o sobie ani słowa. Nie przechwalał się, nie dyskryminował przeciwników. Życzył tylko widzom wielu godzin przyjemnej rozrywki.

Na powitalnej imprezie nie mówił o sobie zbyt wiele, a współzabawowicze mogli przypuszczać, że podczas studiów dorabia pracując w klubach, bo demonstrował szeroką wiedzę - tak praktyczną, jak i teoretyczną - w zakresie przyrządzania drinków.
Poza tym niczym w zasadzie się nie wyróżniał - prócz fryzury, tudzież sposobu poruszania się, który sugerował, że w tych klubach nie tylko stał za barem.
Czy wyglądał na takiego, który mógł zgarnąć dwa miliony dolarów? Przynajmniej nie na pierwszy rzut oka.

* * *

- Panie przodem - powiedział, gdy odrzutowy Jet otworzył przed nimi swe wnętrze.
Przez moment zastanawiał się, dokąd wyślą ich organizatorzy - na środek pustyni, czy bezludną wysepkę na Karaibach, a potem postarał się nie nudzić podczas czterogodzinnej podróży. Rozrywki były różnorakie, a on miał zamiar korzystać z nich jak długo się dało. A przy okazji poznawać konkurencję.

* * *

- Ale chata - mruknął na widok domku, w którym mieli spędzić trochę czasu.

Uprzejmość się Marka skończyła się w chwili, gdy padło magiczne słowo START. Z bagażem się nie rozstawał, więc stracił tylko sekundę, by pchnąć do przodu stojącą obok Kelly i zmotywować ją słowem "Dalej!", po czym biegiem ruszył w stronę domu.

Ostatnich gryzą psy...


Nie rozglądał się na boki, jako że doszedł do wniosku, że na podziwianie wystroju wnętrz będzie jszcze czas.
Wpadł do czerwonego męskiego pokoju jako pierwszy. Rzucił torbę i usiadł na stojącym przy drzwiach łóżku, po czym uniósł dłoń w triumfalnym geście.
 

Ostatnio edytowane przez Kerm : 16-04-2018 o 12:41.
Kerm jest teraz online  
Stary 16-04-2018, 13:28   #3
 
Rozyczka's Avatar
 
Reputacja: 16184 Rozyczka ma wspaniałą reputacjęRozyczka ma wspaniałą reputacjęRozyczka ma wspaniałą reputacjęRozyczka ma wspaniałą reputacjęRozyczka ma wspaniałą reputacjęRozyczka ma wspaniałą reputacjęRozyczka ma wspaniałą reputacjęRozyczka ma wspaniałą reputacjęRozyczka ma wspaniałą reputacjęRozyczka ma wspaniałą reputacjęRozyczka ma wspaniałą reputację
Dzięki przechwałkom Phila i jego wywodom na temat tego, co zrobi z wygraną, już w czasie konferencji prasowej dało się poznać jego wysokie mniemanie o sobie. Jednak nie gardził też gotówką, dzięki czemu był w stanie przymknąć oko na to, że uczestnictwo w tym turnieju wiąże się z niedogodnościami pokroju jedzenia robactwa. Koniec końców dwa miliony piechotą nie chodzą.

W samolocie przez chwilę narzekał na to, że nie można podziwiać żadnych widoków, jednak szybko przeszedł nad tym do porządku dziennego i zajął się przygotowywaniem i spożywaniem drinków. Prosta robota, ale nie da się zaprzeczyć, że pomaga zacieśniać więzy z innymi. Przy okazji zauważył, że inny uczestnik zabawy, Mark również się tym zajmuje. No cóż. Może próbować, jednak co najmniej wątpliwym było, aby umiał robić drinki lepsze od kogoś, kto z tego żyje. Jednak cały ten wywód zachował dla siebie.
W samochodzie próbował chwilę się zdrzemnąć, co by nie być padniętym po imprezie w Los Angeles i samolocie. Jakkolwiek ciężko by o to było, gdy dookoła jest ponad dwudziestu ludzi.

Później nie działo się nic ciekawego. Ot, fajerwerki, kilka “ochów” i “achów”, rozdzielenie drużyn. Okazało się, że Mark też należał do drużyny czerwonych. Jak widać dobrze, że wstrzymał się z mówieniem na głos o tym, że jest lepszy od niego. Nie podobała mu się myśl o tym, aby jeszcze przed końcem pierwszego dnia pojawiły się jakieś kwasy w drużynie.

Kiedy padło polecenie jak najszybszego rozpakowania się, nie wiedział z początku czy zerwać się do biegu i ryzykować upokorzeniem, gdyby reszta ludzi zareagowała bardziej spokojnie… Te na szczęście zostały szybko rozwiane przez wspomnianego już parokrotnie Marka. Wziął szybko torbę w rękę i pognał za nieznajomym. Nie starał się go wyprzedzić, w końcu wystarczyło jedynie, że znajdzie się w sypialni przed niebieskimi.
 
Rozyczka jest offline  
Stary 16-04-2018, 14:25   #4
 
waydack's Avatar
 
Reputacja: 16752 waydack ma wspaniałą reputacjęwaydack ma wspaniałą reputacjęwaydack ma wspaniałą reputacjęwaydack ma wspaniałą reputacjęwaydack ma wspaniałą reputacjęwaydack ma wspaniałą reputacjęwaydack ma wspaniałą reputacjęwaydack ma wspaniałą reputacjęwaydack ma wspaniałą reputacjęwaydack ma wspaniałą reputacjęwaydack ma wspaniałą reputację
Ja ci dam czarnego konia pierdolony rasisto, pomyślał Jerome i nerwowo przegryzł wargę. Może i nie był jakimś tam inteluk...intelektu...no, nie był kurwa myślicielem, ale swój rozum miał. Wyglądało na to, że ważniaki z telewizji chcieli tu urządzać orgie a ich traktowali jak ogierów i klacze rozpłodowe. W telewizji wydawało się to zabawne, ale tu w samym środku akcji poczuł się jak dziwka wystawiona klientom na pokaz.

Jerome postanowił schować dumę do kieszeni. Wiedział przecież na co się pisze. Dwa miliony baksów ustawiły by go do końca życia. A nawet jak nie wygra programu, ktoś go zauważy i da jakąś robotę, chociaż by na promocji serów w Wall-Marcie. Na razie nie szło mu najlepiej. Podczas konferencji prasowej w LA praktycznie wogóle się nie odzywał, na pytania dziennikarzy odpowiadał "tak" albo "nie" a podczas imprez powstrzymywał się przed chlaniem. Wóda i jego wybuchowy charakter to nie było najlepsze połączenie. Liczył, że w trakcie programu się jednak rozkręci i pokaże widzom swoje lepsze oblicze.

Z niechęcią spojrzał po twarzach swoich rywali. Prawie same białasy. Szczególnie podpadł mu ten blondynek, Sommer. Najgłośniej darł mordę podczas prezentacji i na każdym kroku podkreślał swoją wyjątkowość. Tego Jerome nie mógł zdzierżyć. Taki leszcz, takie nic… W więzieniu ten cały Tornado chodziłby na spacerniak trzymając go za kieszeń.

Chcieliście mieć show, będziecie je mieli…

Kiedy Mistrz Gry kazał biec im do pokojów, Jerome niewiele myśląc ruszył w kierunku Sommera i osób, które stały obok niego. Rozkrzyżował ręce i nogi blokując lewe skrzydło, gdzie znajdowała się sypialnia niebieskich.
- Ruszać kurwa swoje białe dupska! – ryknął do czerwonych starając się jak najdłużej zatrzymać swoich przeciwników. Kiedy upewnił się, że wszyscy czerwoni są w sypialni pędem ruszył za nimi, żeby zająć łóżko.
 

Ostatnio edytowane przez waydack : 16-04-2018 o 14:45.
waydack jest offline  
Stary 16-04-2018, 19:37   #5
 
GreK's Avatar
 
Reputacja: 26913 GreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputacjęGreK ma wspaniałą reputację
Ubrana w czarne, skórzane ubranie nabijane ćwiekami, wysokie glany, z kolczastą obrożą na szyi i takąż bransoletą na lewej ręce, wykolczykowana, anorektyczna dziewczyna mizernego wzrostu samą swoją postawą krzyczała "zostawcie mnie", "nie zbliżaj się". Z natury małomówna, trzymała się obok rozwrzeszczanego towarzystwa przyglądając się całemu kolorowemu cyrkowi ze stoickim spokojem. Na pytania reporterów odpowiadała śmiało, bez jednak sztucznej potrzeby przypodobania się publiczności. Prawdę mówiąc miała w dupie nagrodę i całe to przedstawienie ale jej psycholog... popapraniec... Pewnie i tak wyrzucą ją jako pierwszą.
Jedno trzeba przyznać, przedsięwzięcie miało rozmach.
Lecąc samolotem korzystała z baru i gdy dolecieli na miejsce była już nieźle wstawiona. Po brawurowej prezentacji drużyn "niegrzeczna dziewczynka" ruszyła w stronę wejścia dla niebieskich "przypadkowo" wpadając na Hasselhoffa i popychając go na Alicję Winter, blondynę, która wpadła jej w oko.

Podszedłszy spokojnie do czarnego, przewyższającego ją znacznie wzrostem, który torował przejście spojrzała w górę, na jego twarz i nie mówiąc nic złapała nagle za krocze, stojącego w rozkroku mężczyzny, ściskając "czule" klejnoty.
 
__________________
Aktualnie gram w:
Dreamcatcher. Horror. Storytelling. Dokąd prowadzi tunel z koszmaru?
Oblężenie. Z przymrużeniem oka. Pod miasto nadciąga armia nieumarłych.
GreK jest offline  
Stary 16-04-2018, 20:11   #6
 
liliel's Avatar
 
Reputacja: 10063 liliel ma wspaniałą reputacjęliliel ma wspaniałą reputacjęliliel ma wspaniałą reputacjęliliel ma wspaniałą reputacjęliliel ma wspaniałą reputacjęliliel ma wspaniałą reputacjęliliel ma wspaniałą reputacjęliliel ma wspaniałą reputacjęliliel ma wspaniałą reputacjęliliel ma wspaniałą reputacjęliliel ma wspaniałą reputację
Bethany Payne. Jak ją określały media podczas prezentacji - sympatyczna dziewczyna. Z taką mężczyźni mogli się, owszem, przyjaźnić ale nie daj boże spotykać. Nie brzydka ale zdecydowanie mało przebojowa. Dobry materiał na siostrę ewentualnie koleżankę, którą chętnie trzyma się przy boku bo na jej tle błyszczy się jeszcze jaśniej.
Bethany mówiła tylko wtedy gdy miała coś do powiedzenia, nigdy nie podnosiła głosu. Gdy się denerwowała nieustannie poprawiała rogową oprawkę okularów i przygryzała dolną wargę co nadawało jej twarzy zabawnie dziecinny wygląd.
Na imprezie integracyjnej sporo wypiła ale nie zaliczyła żadnej żenującej wpadki może poza piętnastominutową drzemką na blacie stołu, zktórej szybko się jednak ocknęła i, jak gdyby nigdy nic, kontynuowała imprezę. Co jakiś czas wymykała się na powietrze by zapalić. Całkiem nieźle sprawdzała się w roli słuchacza. Mówiący miał wtedy wrażenie, że sto procent uwagi Bathany jest skupiona na nim i podejmuje niesamowicie interesujące tematy.
W samolocie panna Payne (bo była niezamężna) usiadła obok Patricka White'a, jak się dowiedziała przebrzmiałej gwiazdy łyżwiarstwa figurowego. Dobrze im się rozmawiało, choć głównie mówił Patrick a Bethany skwapliwie potakiwała mu głową. Kilka razy parsknęła nawet śmiechem.
Gdy dotarli do domu ucieszyła się, że zostali z Whitem przydzieleni do tej samej drużyny. Na sygnał do startu podniosła sportową torbę i miała rzucić się do biegu ale się zmitygowała. Patrick nie bez powodu porzucił karierę. Kulał przez kontuzjowane kolano. Ujęła go pod ramię by mu pomóc biec.
- Szybko - rzuciła ponaglająco.
 
liliel jest offline  
Stary 16-04-2018, 21:26   #7
 
Buka's Avatar
 
Reputacja: 31956 Buka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputację
Kelly była głośna, i to od samego początku. Podczas pierwszej konferencji prasowej co chwilę się wygłupiała, machała, podskakiwała w miejscu wywijając pomponami, a nawet raz przeleciała przez scenę długą serią akrobatycznej gwiazdy bokiem. I te wieczne "hiiiiiii" i "wooo-hooo".

I pozdrawia swoją rodzinę, i drużynę, i Cheerliderki, i uczelnię i blablabla....

A na imprezie powitalnej, to się mocno ubzdyngoliła, w jakiś sposób dopadając w swoje łapki alkohol, a przecież piła cały czas Colę? Po kilku wstydliwych momentach z kolei po prostu zaniemogła, padając najzwyczajniej w świecie od wypitych procentów.

***

W samolocie było podobnie. Impreza na całego, darcie gębusi, zachwycanie się wszystkim i wszystkimi.... tu jednak trochę się pilnowała, by czasem znowu nie paść, a co gorsze, jeszcze przy wszystkich się zażygać.

***

Limuzyny były cool, podobnie jak samolot. Okolica była cool, dom był cool. Było jej ciepło, dobrze, że nie miała na sobie zbyt dużo.


Sztuczne ognie też były zajefajne... i w końcu się zaczęło. I kurcze, MISTRZ GRY przydzielił ją do grupy czerwonej. No co on, ślepy, nie widział jej stroju? Kelly się na chwilkę nadąsała, ale szybko na jej sweet buźce pojawił się uśmiech od ucha do ucha, i znowu zaczęła wywijać pomponami.

- Go Czerwoni! Go Czerwoni! - Po cichu skandowała wypowiadanego każdego kolejnego po niej grupowicza.

....

I w końcu się zaczęło, a po tym jak Mark ją popchnął do przodu, aż się zapowietrzyła!
- Dalej! Powiedział jej dobitnie, ale panience McClendon zajęło aż sekundę zrozumienie, że to tak serio, serio już i że też ma biec! Odrzuciła więc niedbale w górę pompony, jakby ją nagle parzyły, po czym wystrzeliła do przodu.

Tak, biec, do sypialni dla dziewczyn niebieskich... nie kurcze! Czerwonych! Czerwonych! Ona była u czerwonych! Biegła więc ile sił w nogach, a biegać to Kelly potrafiła... a malutki plecak jaki na sobie miała, zupełnie jej w tym nie przeszkadzał.
 
__________________
"Nawet nie można umrzeć w spokoju..." - by Lechu xD
Buka jest offline  
Stary 16-04-2018, 22:12   #8
Ryo
 
Ryo's Avatar
 
Reputacja: 13642 Ryo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputację
"Dzwonił przez domofon. Był zajęty."
Jeden z typowych dni rudego Amerykańca i pracownika Disneylandu

Załóżmy że Bóg istnieje.

Przy tym założeniu Bóg przewidział, że kiedyś powstanie program "Dom marzeń i koszmarów". Wiedział też, że pomysł ten jest poroniony, dlatego sam też wpadł na poroniony pomysł, że skrzyżuje drogi tegoż programu z pewnym przeciętnym do bólu Amerykańcem. A żeby było ciekawiej, Bóg zadecydował, że Amerykaniec ten nie zostanie ani prezydentem USA ani bohaterem narodowym, ale za to będzie rudy, a życie jego zakręci się w wesołych miasteczkach Disneya w charakterze zawodowego przebierańca.

Tony Brandon był symbolem życiowej szarości, a zarazem jednym z przedstawicieli przeciętnych ludzi. Tak jak w życiu nie wyróżnił się niczym spośród kogokolwiek, tak i tutaj na tle zawodników też się nie wybijał - bo postura średnia, wzrost średni i fizys też. Wyróżniał się tylko rudymi włosami, koszulą w kratę oraz niczym nie wyróżniającymi się dżinsami i tenisówkami oraz dobitną zwyczajnością. Nie martwił się jednak taką drobnostką. Ludzie potrzebowali gwiazd, szarych myszek i przeciętniaków.
Odzywał się wyłącznie wtedy, gdy należało tak uczynić. Nie brylował przed reflektorami jak Brajanek, któremu wujek na Komunii odpalił kamerę i kazał tańczyć Crazy Froga. Wysłał przez obiektywy kamer i mikrofony w najbardziej normalny sposób pozdrowienia dla wszystkich widzów, bez zbędnego kozaczenia i popisywania. Wykorzystywał czas na obserwowanie rywali - nie była to jakaś szczególnie oryginalna taktyka, zważając na to, że tak postąpiło również kilku uczestników teleturnieju.

- DOMOWI MARZEŃ I KOSZMARÓW! - wykrzyczał wespół z resztą zgrai na pytanie, z kim~ z czym będą się mierzyć. Tony oglądał niegdyś program, i nie sądził, że teraz sam stanie się potencjalną gwiazdą reality show. Aż do teraz. Było mu wszystko jedno z kim będzie w drużynie, i tak tu nikogo nie znał i niczego nie zakładał z góry.

Kiedy zawodnicy zaczęli zabij~ wróć, biec do swoich pokoi, jakby ich życie
miało się lada chwila skończyć, Rudy porwał swój skromny bagaż i poleciaaaał~ jak torpeda do przodu, omijając zręcznie rywali i skacząc po schodach po parę schodków. Nie zamierzał podkładać kłód pod czyjeś nogi. Przedwczesne robienie sobie wrogów mogło się źle skończyć, a na wszystko przecież jeszcze przyjdzie czas, na zwiedzanie domu i okolicy również. Zresztą nie liczył, że dojdzie specjalnie daleko w teleturnieju, ale próbować zawsze można. Lepsze to niż marudzenie na cały świat.
Kiedy Tony znalazł się w swoim pokoju, fiknął na łóżko i pomachał do kamery.
 
__________________
Every time you abuse Schroedinger cat thought's experiment, God kills a kitten. And doesn't.

Nieaktywna w grach - do odwołania.
Ryo jest offline  
Stary 16-04-2018, 22:22   #9
 
Trollka's Avatar
 
Reputacja: 40276 Trollka ma wspaniałą reputacjęTrollka ma wspaniałą reputacjęTrollka ma wspaniałą reputacjęTrollka ma wspaniałą reputacjęTrollka ma wspaniałą reputacjęTrollka ma wspaniałą reputacjęTrollka ma wspaniałą reputacjęTrollka ma wspaniałą reputacjęTrollka ma wspaniałą reputacjęTrollka ma wspaniałą reputacjęTrollka ma wspaniałą reputację
Madueke nie była brzydka, ani nie była piękna. Była za to wściekła i dała to poznać ledwo znalazła się przed kamerą. Z góry i z pogardą traktowała prowadzącego, dając mu jasno odczuć, że jako białego, heteroseksualnego mężczyznę, uważa go za coś gorszego. Wyzyskiwacza, który dorobił się na krwi i cierpieniu czarnoskórej części społeczeństwa, zwłaszcza kobiet. Siedziała dumnie pośród blasku jupiterów, prężąc pierś obleczoną koszulką z wymownym napisem.

Od początku wiedziała po co zgłosiła się do programu i nie zamierzała tego ukrywać: chciała pokazać, że ciemiężone płeć i rasa mają szansę wygrać komercyjny, uprzedmiotowiający kobiety program, oglądany w większości przez napalonych, tępych białasów chcących poznęcać się nad drugim człowiekiem, a wszystko za kasę.
Tylko biały, patriarchalny śmieć mógł wymyślić podobny schemat.

Wykorzystywała każdą dostępną okazję, żeby wykrzyczeć społeczeństwu w twarz co myśli. Przyzwyczaiła się, że ignoranci nazywają ją feministką ledwo zaczynała robić coś, co odróżniało ją od ścierki do podłogi.

Podczas imprezy integracyjnej wybierała towarzystwo kobiet, zalewając pokłady złości kolejką różnokolorowych drinków i patrzyła na paradę próżności spode łba. Ci wszyscy wymuskani pajace i laski w większości sprowadzone dobrowolnie do roli obiektów seksualnych. Głębokie dekolty, krótkie spódniczki, lubieżne spojrzenia i zachęcające uśmiechy - woda na młyn każdej męskiej, szowinistycznej świni.

Ten sam schemat zachowania powtórzyła w samolocie, a potem w podróży samochodem do nowej przygody życia, jak głosiło hasło reklamowe reality show. Szło całkiem nieźle aż do momentu, gdy speaker nie nazwał jej “kociczką”, a potem “laską”.
- Następny potencjalny gwałciciel - warknęła przez zęby, mrużąc czarne oczy. Nie stroiła się na otwarcie show. Założyła ulubioną podkoszulkę i jeansy, farbowane na niebiesko włosy związała w dwa koki. Na szyi wisiał jej srebrny sierp księżyca, znak bogini Oszu do którego była przywiązana.

Tak jak przewidywała ledwo zaczęła się rywalizacja o głupotę, już banda męskich wykolejeńców zrobiła swoje. Z pogardą i niesmakiem patrzyła na drugiego czarnoskórego zamkniętego w tym cyrku, a potem ruszyła z kopyta, przebiegając obok i trącając go barkiem z impetem nie tak chuderlawego ciała. Potem zwolniła, pokonując schody bez obawy o utratę zębów. Liczyła na wyro przy oknie, dzięki czemu jakoś przeżyje te wszystkie wyperfumowane lampucery i odór rozwiązłości który im towarzyszył.
 
__________________
I see a red door and I want it painted black
No colors anymore I want them to turn black.
Trollka jest offline  
Stary 16-04-2018, 23:50   #10
 
Leoncoeur's Avatar
 
Reputacja: 15436 Leoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputację

- Niegłupia koncepcja - rzucił Kenneth rwąc za Madueke czyniącą właśnie wyrwę w ścianie za jaką chciał zrobić Jerome. Na wszelki wypadek poprawił po jej uderzeniu barkiem, sporą sportową torbą uderzając murzyna w przebiegu. Przelotne spojrzenie rzucone April świadczyło iż te słowa były skierowane do niej, a nie do niebieskowłosej.

- Będzie bliżej do 50/50 dziewuch względem facetów - dodał ze śmiechem pędząc korytarzem.

Kenneth Griffin już na imprezie integracyjnej sprawiał wrażenie, że średnio przejmuje się całym projektem i szanse na wygrane ma tam gdzie koncepcje dotyczące eugeniki kanadyjskich reniferów. Pił niewiele, ale i tak lekko go trąciło przez co wygadał się komuś przy barze, że nawet jak odpadnie pierwszy, to dla początkującego standuper'a taka przygoda to kopalnia opcji na występy choćby i w pubach czy niewielkich klubach gdzie zwykle występował.

Nawet gdy odchorowywał imprezę w samolocie, skacowany jak nieboskie stworzenie po wypiciu raptem kilku piw i shotów, mimo wszystko wciąż epatował dobrym humorem zagadując współtowarzyszy, ale bez narzucania się i gadania bez przerwy.

Kamery nie miały szans zanotować jego 'achh, ochh i łiiiiiiii" gdy szli do domostwa, ale machał publiczności zawzięcie sprawiając wrażenie iż szczerze w głębi ducha świetnie się bawi i cieszy na przygodę w "Domu Marzeń" i z tym samym uśmiechem mrugnął do kamery gdy wbiegał do pokoju.

- Touchdown!!! - krzyknął rzucając się na jedno z wolnych łóżek w skoku imitującym co ciekawsze przyłożenia w NFL.
 
__________________
"Soft kitty, warm kitty, little ball of fur...
Happy kitty, creepy kitty, pur, pur, pur."

"za (...) działanie na szkodę forum, trzęsienie ziemi, gradobicie i koklusz!"

Ostatnio edytowane przez Leoncoeur : 16-04-2018 o 23:56.
Leoncoeur jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 18:12.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169