Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Horror > Archiwum sesji RPG z działu Horror
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 19-03-2008, 02:06   #1
 
vizerelli's Avatar
 
Reputacja: 27 vizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodze
Strach ma wielkie oczy

Sonny, Richard

Dzień zaczął się spokojnie -poranny prysznic na 9 do roboty, kawa, pączki.
Znów Wiliams nabijał się z waszego wspólnego nazwiska, że niby rodzina... eh.

Siedzicie sobie spokojnie w swoim szarym biurze, Richard spokojnym jednostajnym ruchem wciska klawisze na klawiaturze, Soony przegląda papiery z nie zamkniętych jeszcze spraw.
Za oknem deszcz, pochmurno i wietrznie, no w końcu jesień.
Jednak sielanka nie trwała długo- drzwi otworzyły się z impetem i do biura wpadł czerwony na twarzy, otyły Komisarz Ben.
-No Panowie Green w końcu trafia do was coś poważniejszego niż napad na warzywniak – mówi z pełną powagą
-Macie wezwanie do Hotelu Rack, dwie ofiary śmiertelne, jedna ranna, mam nadzieje że mnie nie zawiedziecie. Z tego co wiem miejsce przestępstwa zabezpieczyli krawężniki.
Jedziecie zebrać dowody, pogadać ze świadkami i do kurwy nędzy dowiedzieć się co się stało!


Długo nie myśląc wsiedliście do służbowego Dodga Neona, Richard wystawił koguta na dach i wyruszyliście do hotelu.



Hotel Rack mieścił się w budynku który swoją świetność miał już za sobą. Deszcz ciągle siąpił.
Przed bramą stały dwa radiowozy i kręciło się kilku policjantów, wyczuliście u nich napięcie
Po pokazaniu odznak zostaliście wpuszczeni do środka.
Po przejściu przez próg podszedł do was młody policjant i z podnieceniem w oczach i glosie zaczął opowiadać
-Teren zabezpieczony Panowie, nic nie ruszaliśmy, na pewno znajdziecie jakieś dowody, widziałem łuski, a zresztą co tam łuski musicie zobaczyć ciała, albo to co po nich zostało! W ogóle pokój, to jakieś świry, chodźcie za mną zaprowadzę was.
No i poszliście. Po schodach na 2 piętro, tam zobaczyliście drzwi do pokoju zaplombowane żółtą taśmą.
Weszliście do środka, w przedsionku od razu rzuciła wam się plama krwi, spojrzeliście na policjanta
-dostał 3 kule, chyba nie przeżyje, jak go wynosili to był w śpiączce spowodowanej upływem krwi.
Poszliście dalej, przez kuchnie do sypialni... To co tam zobaczyliście zmroziło wam krew w żyłach.
Ściany pochlapane krwią, na nich jakieś nieskładne napisy. Weszliście w głąb pokoju, zapach śmierci był nie do wytrzymania.
W tej chili spojrzeliście w stronę łózka, jedno ciało zostało już zapakowane w czarny worek natomiast drugie spowodowało że przynajmniej przez tydzień nie tkniecie krwistego steka...

[usunięte]

Ktoś rzyga. Patrzycie po sobie, to żaden z was, spoglądacie za siebie a waszym oczom ukazuje się kobieta koło 50, puszczająca pawia na chodnik w progu sypialni...



Nora

Znowu to życie, znowu to szare życie...
Poranek, sama, już się chyba przyzwyczaiłaś...
Ubrałaś się, umyłaś,zaparzyłaś kawę, włączyłaś radio.
-....udało nam się ustalić że w hotelu doszło do strzelaniny w której został ranny lokaj.
Na razie policja nie wpuszcza dziennikarzy na miejsce zdarzenia. Hotel Rack nie miał już tylu gości co kiedyś a ta strzelanina nie pomoże mu w zdobywaniu klientów....
-Rack?- Pomyślałaś- to kilka przecznic stąd.
-Nowa sprawa, tak to chyba to czego mi teraz trzeba, problemy innych, łażenie za policjantami żeby dali pomacać dowody,no dalej ruszaj się!

Po kilku minutach stałaś na deszczu pod hotelem. Minęłaś policjantów pokazując z daleka odznakę
-wystarczy machnąć tym głupim psom czymś srebrnym przed ryjem i cię od razu wezmą za FBI...
Weszłaś do środka, zauważyłaś policjanta i dwóch detektywów z policji wchodzących na górę po schodach. Poszłaś za nimi, na 2 piętro potem do zaplombowanego pokoju.
W wejściu zauważyłaś wielką kałużę krwi, minęłaś ją szerokim łukiem powstrzymując chęć oddania kawy...
Przeszłaś kolejne kilka kroków i znalazłaś się w kuchni ciągle podążając za psami. Kątem oka zobaczyłaś jakieś napisy na ścianach pokoju instynkt skierował cię w tamtą stronę.
Stanęłaś w drzwiach i zamarłaś, ściany były wymazane w krwi, na nich wypisane jakieś nieskładne wyrazy...
-Po co tu przyszłaś – pomyślałaś- nie dość masz burdelu w życiu? Co to za miejsce co tu się stało?
Rozglądając się po pokoju bezmyślne przeleciałaś wzrokiem po zakrwawionych ścianach łóżku, czarnym worku i twoje oczy zatrzymały się na tym...
Zakręciło Ci się w głowie, oparłaś się o drzwi, nie wytrzymałaś i zwymiotowałaś...

[usunięte]

Proszę o zachowanie resztek dobrego smaku.

K.
 

Ostatnio edytowane przez Kutak : 20-03-2008 o 01:38. Powód: 2 obrazki wyleciały.
vizerelli jest offline  
Stary 19-03-2008, 10:36   #2
 
Potwór's Avatar
 
Reputacja: 82 Potwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znany
-O kurwa – wymsknęło się Sonnemu gdy wchodząc do pokoju uderzył go słodki smak krwi i wymiocin którymi powietrze w sypialni zdawało się smakować –Ale masa…- nie zdołał dokończyć bo najwyraźniej ktoś tuż za nim zwymiotował, Indianin odwrócił się i krzywo spojrzał na kobietę rzygającą w progu –Przepraszam ale to policyjne śledztwo i cywile nie mają prawa tu przebywać aż do ustania działań wyjaśniających…- wyrecytował z pamięci, w końcu wziął głęboki oddech, co nie było najlepszym pomysłem zważając na miejsce w którym się znajdowali –Kim pani jest i co z idiota pozwolił pani przejść za żółtą linię? – w pełni skupił się na kobiecie, wszystko było lepsze niż gdyby miał się w pełni skupić na dwóch trupach leżących w pokoju…
 
Potwór jest offline  
Stary 19-03-2008, 17:48   #3
 
Etopiryna's Avatar
 
Reputacja: 15 Etopiryna nie jest za bardzo znanyEtopiryna nie jest za bardzo znanyEtopiryna nie jest za bardzo znany
-Dobry Boże! Co tu się stało, ten gość prawie nie ma głowy.. a zapowiadał się taki spokojny dzień.. ehh - powiedział jakby do siebie patrząc na zwłoki.

Istotnie Richard nie miał dzisiaj głowy do takich rzeczy. Był nieco głodny, gdyż nie zdążył zjeść w domu śniadania a same pączki to tylko przekąska. Obejrzał dokładnie cały pokój począwszy od podłogi i ścianach a na łóżku i pod skończywszy.
Nałożył starannie specjalne jednorazowe rękawiczki i zebrał rzeczy takie jak łuski lub użyte ostre narzędzia do specjalnych pojemniczków.
Gdy nie było widać już żadnych przedmiotów ważnych dla sprawy podszedł bliżej krwawych napisów i przyjrzał się im dokładnie próbując je odczytać.

-Sonny spójrz na to. - wskazał ręką napisy po czym wyjął notes i przepisał je dokładnie.

Gdy już zapisał wszystko w swoim notesie obejrzał jeszcze raz dokładnie cały pokój aby nic mu nie umknęło.

-To chyba wszystko. Gdzie jest ta ranna osoba? - powiedział zaraz po dokładnym przeszukaniu pokoju.
 
__________________
"W każdym z nas płynie ta sama, leniwa, czerwona rzeka."

Ostatnio edytowane przez Etopiryna : 19-03-2008 o 19:42.
Etopiryna jest offline  
Stary 20-03-2008, 14:49   #4
 
Momma's Boy's Avatar
 
Reputacja: 0 Momma's Boy nie jest za bardzo znany
Oh, what did you see, my blue eyed son ?
And what did you see, my darling young one ?




Nora przeklęła cicho i przetarła dłonią usta. Czuła się jak kompletna idiotka. No cóż, nici z nie zwracania na siebie uwagi. Pocieszała się myślą, że jej wymiociny wyglądają jak apetyczny smażony makaron z serem w porównaniu z ciałami ofiar. To zapowiadało się na idealny dzień na rozpoczęcie diety. Ściszyła discmana i jeszcze raz rozejrzała się dookoła pozwalając „A Hard Rain’s A-Gonna Fall” Boba Dylana szumieć delikatnie w jej uszach.

I saw a newborn baby with wild wolves all around it
I saw a highway of diamonds with nobody on it
I saw a black branch with blood that kept drippin'


Te podejrzane napisy na ścianach, ten przedziwny sposób uśmiercenia zabitych. To nie wyglądało na przypadkowe morderstwo. „Brawo geniuszu, nawet twój zad by się tego domyślił”, skarciła się w myślach. Spokojnie, dopiero się rozkręcała. Jeżeli jednak chce „zmienić branże” musi szybko wziąć się w garść i przystąpić do działania. Wyciągnęła polaroida i strzeliła pośpiesznie trzy fotki ściennym grafomazom. Pierwszą schowała do jednej kieszeni, drugą do innej... a po krótkim namyśle trzecią wcisnęła sobie w tył portek. Od blisko dwóch lat było to miejsce spotykające się z zerowym zainteresowaniem z jakiegokolwiek źródła, nie sądziła więc, że miałoby to się zmienić w takich mało romantycznych okolicznościach.


I saw a room full of men with their hammers a-bleedin'
I saw a white ladder all covered with water
I saw ten thousand takers whose tongues were all broken
I saw guns and sharp swords in the hands of young children


“Chryste, Bob nie dobijaj mnie, bo zaraz zejdę na melancholię” pomyślała ignorując fakt, że w jej stronę zbliżał się młody gliniarz. Tacy są najgorsi. Pełni zapału, ideałow rodem z seriali policyjnych, i myślący, że są w stanie naprawić świat. Gdyby zrobili tyle zdjęć z ukrycia kochającym mężusiom, po pracy relaksującym się ćwicząc niemiarowy oddech na swoich sekretarkach, co ona, przekonaliby się, że zmienienie ludzi nawet w tak trywialnych sprawach jest awykonalne. Niestety ignorowanie faktu zainteresowania się nią ze strony mężczyzny stało się niemożliwe. Nieszczęsne „Co pani tu robi? Kim pani jest?” musialo kiedyś paść. Wyciągnęła z tylnej kieszeni wytartych dżinsów paczkę fajek i sprawnym gestem odpaliła jedną z nich.
- Dzień dobry, młodzieńcze. Uroczy mamy dziś dzień, nieprawdaż? – powiedziała nie wyjmując papierosa z ust – Nora Hart, detektyw. Co tam nowego na posterunku? Gruby Ben zrzucił z kilka kilo? Przepracowałam tam ładnych, parę lat. Dobre czasy – podciągneła nosem i zaciągnęła się fajką, a jej twarz przybrała surowy wyraz – Podejrzewacie już kogoś? Pojedynczy psychol? Jakaś sekta? Przesłuchaliście już świadkow, pracowników hotelu?... Nie przeszkadza ci, że palę?


And it's a hard, it's a hard, it's a hard, and it's a hard
It's a hard rain's a-gonna fall.
 
Momma's Boy jest offline  
Stary 28-03-2008, 15:55   #5
 
Potwór's Avatar
 
Reputacja: 82 Potwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znany
- Nie, absolutnie, szczególnie że zaraz będzie pani palić na zewnątrz... Panie posterunkowy proszę wyprowadzić panią, sprawdzić jej dokumenty i, na miłość boską, zabrać jej te cholerne zdjęcia. - Pogroził kobiecie palcem – Jeśli zobaczę choć wzmiankę o tym w prasie dopilnuje żeby posiedziała pani za utrudnianie pracy policji.- Obrócił się plecami do kobiety - boże, jak mu się chciało palić, nikotyna uspokaja, a dym zabija zapach krwi... ale oczywiście zapalić nie mógł - robota wzywa, naciągnął na łapska gumowe rękawiczki, z torby wziął kilka plastikowych torebek na dowody i rozejrzał się po pokoju - od czego by tu zacząć? - może tam. Starając się nie zwracać uwagi na zmasakrowaną głowę jednej z ofiar Sonny przyklęknął przy ciele i zrobił kilka zdjęć ofierze oraz łóżku. Gdy miał już utrwalone na kliszy ułożenie zmarłego zaczął metodycznie przeszukiwać miejsce zbrodni - zaczął od ciała i posuwał się w stronę ściany gdy kątem oka zobaczył że kobieta stoi tak gdzie ja zostawił – Jeszcze pani tu jest? Niech ktoś ją w końcu do cholery stąd wyprowadzi!
 
Potwór jest offline  
Stary 29-03-2008, 01:09   #6
 
Etopiryna's Avatar
 
Reputacja: 15 Etopiryna nie jest za bardzo znanyEtopiryna nie jest za bardzo znanyEtopiryna nie jest za bardzo znany
-Nora Hart, detektyw. [..]

Richard usłyszał głos starszej kobiety.. "Ani chwili spokoju.." W myślach błagał aby Sonny ją spławił, on nie miał cierpliwości do tych natrętów. "Kobieto wyjdź mi stąd i nie komplikuj mi i tak już trudnej sprawy" powiedział w myślach gdy Sonny próbował ją ładnie "wykopać".

Jeszcze pani tu jest? Niech ktoś ją w końcu do cholery stąd wyprowadzi!

Usłyszał głos tak samo poirytowanego obecnością pani detektyw Sonny'ego. "Nie, nie wytrzymam.." pomyślał a z jego usta wyszedł krótki monolog.wkurzony od samego rana i obrzydzony całym zajściem wybuchnął na początku prawie krzycząc potem jednak ton jego głosu opadał dążąc do spokojnej wypowiedzi.

-Droga pani detektyw.. nie dość, że przychodzi tu pani bez żadnego pozwolenia, robi pani zdjęcia, także bez pozwolenia, zagaduje mi mojego partnera i przeszkadza, także i jemu w pracy to jeszcze zwymiotowała pani w miejscu zdarzenia. Proponuje pani dobrowolnie oddać mi aparat i opuścić to miejsce albo będę zmuszony go pani odebrać i polecić wsadzić panią na 24 za utrudnianie śledztwa. Może wtedy nauczy się pani, że utrudnianie nam pracy wcale nie uchodzi bezkarnie.. - odczekał chwilę po czym dodał zauważając małe zakłopotanie pani detektyw. - no już, już, zdjęcia i aparat.. nie chcemy chyba, żeby to wszystko pojawiło się w jutrzejszej prasie za parę groszy? - wkurzony od samego rana i obrzydzony całym zajściem wybuchnął, na początku prawie krzycząc, potem jednak ton jego głosu opadał dążąc do spokojnej wypowiedzi.
- Co za ludzie.. - powiedział wzdychając, miał dziś zły dzień a kobieta z aparacikiem mu go nie poprawiała.
 
__________________
"W każdym z nas płynie ta sama, leniwa, czerwona rzeka."

Ostatnio edytowane przez Etopiryna : 29-03-2008 o 01:15.
Etopiryna jest offline  
Stary 30-03-2008, 17:57   #7
 
vizerelli's Avatar
 
Reputacja: 27 vizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodze
Richard

Nie chcąc patrzeć więcej na trupy zabrałeś się za przeszukiwanie pokoju.
Pierwsze co rzuciło Ci się w oczy to kilka łusek kalibru 9mm.

Leżały prawe na kupce...Twój umysł już podpowiadał dlaczego.

Cały pokój przeszywał słodki zapach śmierci i krwi. W pomieszczeniu panował ogólny nieład, półki zostały poodsuwane od ściany robiąc więcej miejsca na krwawe napisy na ścianie. Łóżko wyglądało jak stół rzeźnika. Na podłodze walały się strzępy skalpu i czaszek ofiar.

Zacząłeś spisywać krwawe wyrazy, poczułeś dreszcze na plecach. Twój umysł zaczął świrować, przed oczy wystąpiło ci coś o kształcie sztyletu, skrzydlatego sztyletu, oczy zaczęły łzawić. Nieświadomie odwróciłeś się i przerwałeś spisywanie tych bzdur.
Przetarłeś oczy, kiedy je otworzyłeś Twój wzrok spoczął na łóżku, poczułeś w głębi siebie chęć zrzucenia z niego zakrwawionego prześcieradła, lecz zdrowy rozsądek zabraniał Ci tego.
Nigdy nie lubiłeś babrać się w czyjejś krwi...

Próbując pomyśleć o czymś innym zapytałeś o ranną osobę
-został zabrany przez lekarzy do miejscowego szpitala, jego stan był naprawdę ciężki. Ja nie daje mu wielkich szans na przeżycie, ale co ja mogę dawać... nie jestem lekarzem- odpowiedział szybko młody funkcjonariusz.
-był to lokaj tego hotelu, niejaki Mark Webber, 52 lata, kawaler – dodał po chwili

Co za burdel- pomyślałeś- jeszcze ta baba...


Sonny

Przeszukiwanie pokoju zacząłeś od trupa. Kobieta w worku zbytnio Cię nie obchodziła, nie miałeś zamiaru patrzeć na następna roztrzaskana głowę.
Odwróciłeś się w stronę faceta. Twoje wprawne oko zaczepiło się na czymś zielonym na czym leżała ofiara.
Pokonując wstręt przekręciłeś mężczyznę na bok, plusk wylewających się wnętrzności był wstrętny, prawie nie do wytrzymania. Opłacało się, to będzie ważny dowód.


-Może będzie na niej DNA oprawcy albo inne dowody.. Rozgryziemy tą zagadkę i zyskamy w oczach Bena i całego wydziału... Nigdy więcej głupich żartów z nazwiska Green.- mruknąłeś pod nosem.
 
vizerelli jest offline  
Stary 07-04-2008, 21:30   #8
 
vizerelli's Avatar
 
Reputacja: 27 vizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodze
Kobieta stojąca w drzwiach wyglądała na zupełnie zakłopotaną.
Młody policjant podszedł do niej i zabrał aparat.
- konfiskata- burknął pod nosem- po czym złapał ją pod rękę i wyprowadził z pomieszczenia.

Kiedy usłyszeliście ich kroki na schodach wróciliście do pracy - w końcu nie macie zamiaru spędzać tu całego dnia...
 
vizerelli jest offline  
Stary 09-04-2008, 17:59   #9
 
Maciass0's Avatar
 
Reputacja: 452 Maciass0 jest po prostu świetnyMaciass0 jest po prostu świetnyMaciass0 jest po prostu świetnyMaciass0 jest po prostu świetnyMaciass0 jest po prostu świetnyMaciass0 jest po prostu świetnyMaciass0 jest po prostu świetnyMaciass0 jest po prostu świetnyMaciass0 jest po prostu świetnyMaciass0 jest po prostu świetnyMaciass0 jest po prostu świetny
-Po pierwsze młody człowieku trochę szacunku do kobiety, po drugie nie robiłam żadnych zdjęć i nie zrobię bo zabierasz mi aparat, ale dobrze nie będę się kłóciła bo z władzą nie ma żartów. Zgodnie z prawem Texsas za godzinę pod ten adres proszę mi przesłać mój sprzęt- Nora była oburzona zachowaniem młodego policjanta, ale dała sobie spokój z kłótnią i wyjęła notes i zapisała adres swojego biura po czym dała kartkę policjantowi.

Wyszła na zewnątrz i obejrzała stan hotelu, była zdziwiona że tak mało osób wynajmuje tutaj pokoje. Zapaliła papierosa, wypalając go. Po chwili poszła do recepcji. Jeśli ktoś tam był pani detektyw wyjęła dokument i machnęła obsłudze mówiąc przy tym:

- Lady Nora, detektyw policyjny, proszę o pokazanie mi danych osoby która wynajmowała ten pokój gdzie dokonało się zabójstwo i proszę mi o podanie nowego długopisu bo ten mi się wypisał. I niech mi pani zaparzy ciepłą herbatę bo widok na górze przyprawia mnie o mdłości.

W wolnej chwili zmieniła piosenkę w discmanie na coś uspakającego. Poprawiła włosy i czekała na rozwój sytuacji w tej sprawie..
 
Maciass0 jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 16:30.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166