Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Horror > Archiwum sesji RPG z działu Horror
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 18-11-2008, 22:27   #1
 
Noraku's Avatar
 
Reputacja: 4532 Noraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputację
Anioły i Demony

Styczeń powoli dobiegał końca. Ziemia okryta była śnieżnobiałym puchem, zakrywając świat roślinności przed niszczącym chłodem. Śnieg zakrywał ją nie tylko przed tym. Rozpętała się apokalipsa. Demony, stwory ciemności i inne które do tej pory były tylko historiami opowiadanymi na dobranoc, bądź w celu postraszenia małych dzieci, przybrały rzeczywistą postać. Rozpanoszyły się na wszystkie strony świata niszcząc, plugawiąc wszystko na swojej drodze. Upadły wielkie mocarstwa Europejskie, jak upadają liście na jesień. Jednak dla tego świata wiosna nie miała nadejść nigdy. Europa została zmieciona z kulturalnej mapy świata, tak samo jak Afryka i Bliski Wschód. Ameryka zamknęła się w swoim izolacjonizmie, mając nadzieje, że zostaną pozostawieni w spokoju, a mocarstwa Wschodu odliczały dni do odparcia ataku.. Na razie z pewnością tak się stanie, ponieważ według wszelkiej logiki to samotna Wielka Brytania będzie następnym celem ekspansji złowrogich sił. Jednak nie cała ludność podbitych terenów została eksterminowana. Co silniejsze, bądź co szczęśliwsze, jednostki przeżyły atak. Te które nie znalazły odpowiedniej kryjówki, bądź innych jednostek które pomogły by im przeżyć. Zostały także wyeliminowane. Jednak ci którzy pozostali w grupie mają szansę przeżyć, mimo iż nie ma nadziei. Ta historia jest o takiej właśnie jednostce.

Chylice, mała miejscowość pod Warszawą 28 stycznia 2012 roku.

Nikt nie wie dlaczego, ale demony nie mogą wejść do Kościoła, Meczetu i innych świętych miejsc. Kapłani uważają, że to opieka Boga nad jednostkami które się nawrócą i tam przeżyją do czasu Dnia Sądu. Wiele osób zginęło przez takie myślenie. Demony nie wchodzą do świątyń, jednak ich słudzy, martwi ludzie ożywieni przez wirus znajdujący się w ślinie potworów, mogą. A ich jedynym celem jest pożywiać się na innych ludziach roznosząc wirusa. Wiele grup nie zabezpieczyło się odpowiednio, pozostawiając otwarte okna lub drzwi. Kładli się spać żywi, a wstawali jako umarli. Jednak ta grupa była inna. Można nawet powiedzieć, idealna. Z kościoła stworzono prawdziwą fortecę. Wszystkie okna zabito deskami a olbrzymich drzwi nie dało się wywarzyć bez specjalistycznego sprzętu. Kościół był sporych rozmiarów i mógł z łatwością pomieścić nawet kilkudziesięciu osobową grupę. Zbudowany był z głównej nawy, którą od dwóch bocznych oddzielały kolumny. Na podwyższeniu z którego mówił ksiądz umieszczono koce i okrycia pod którymi spano w nocy. Ściany były białe i nie pokryte żadnymi obrazami. Było widać, że został zbudowany niedawno i nie posiadał ogrzewania. By jakoś przeżyć chłodne noce palono ławki na środku głównej nawy. Jedyną ozdobą było popiersie Jana Pawła II z datą urodzenia, pontyfikatu i śmierci. Kapłanem był gruby, miły i wesoły ksiądz, który codziennie przechadzał się wśród ocalałych, rozmawiając i pocieszając ich, a wieczorem zawsze odmawiał modlitwę nie zważając na to czy ktoś go słucha czy nie. Przez pozostałą część nocy i dnia zamykał się w prezbiterium nie dając znaku życia. Ci którzy przeżyli byli jak elementy układanki, które razem tworzyły obraz, o ile tylko udało im się dogadać. Dwóch żołnierzy sił ONZ, w tym Polak i o dziwo Norweg, lekarz, punk, samotnik, prezenterka telewizyjna i policjant wraz z żoną i ośmioletnią córką. Ekipa niemalże jak z surrival horror albo jakiegoś taniego filmu klasy C. Jednak to była rzeczywistość. Wszyscy spotkali się przypadkowo, zmierzając do Warszawy. Tutaj w Chylicach zostali zmuszeni do ukrycia się, uciekając przed „zombie”. Znaleźli tutaj azyl o jakim marzyli. W spokoju minął im pierwszy i drugi dzień. W trzecim dniu zachorował policjant. Okazało się, że ma paskudną ranę na boku, od wypadku samochodowego, jak uważała jego żona. Dodatkowo pojawił się problem zapasów. Co takiego postanowią bohaterowie tej opowieści by przeżyć, albo co postanowią by zginąć jak najmniej boleśnie?
 
__________________
you will never walk alone

Ostatnio edytowane przez Noraku : 18-11-2008 o 22:36.
Noraku jest offline  
Stary 19-11-2008, 00:00   #2
 
Szaine's Avatar
 
Reputacja: 3567 Szaine ma wspaniałą reputacjęSzaine ma wspaniałą reputacjęSzaine ma wspaniałą reputacjęSzaine ma wspaniałą reputacjęSzaine ma wspaniałą reputacjęSzaine ma wspaniałą reputacjęSzaine ma wspaniałą reputacjęSzaine ma wspaniałą reputacjęSzaine ma wspaniałą reputacjęSzaine ma wspaniałą reputacjęSzaine ma wspaniałą reputację
Klara to młoda kobieta, która obserwuje świat swymi pięknym, niebieskimi oczami. Jej wzrok zdaje się oceniać wszystko co napotka na swej drodze: osoby, przedmioty, widoki. Jednak spojrzenie nie jest chłodne, zdaje się być przyjazne. Delikatnie na twarz spływa jej kilka, krótkich, blond kosmyków, natomiast reszta włosów spięta jest w długą, również blond, kitę, która sięga długo za ramiona. Jej usta często wykrzywia lekki uśmiech, niezależnie od sytuacji, w której się znajduje. Choć jest dosyć szczupła to biodra są pięknie zaokrąglone, piersi zdają się być jędrne, a wcięcie w tali jest idealnym dopełnieniem jej figury. Stawia kroki pewnie, z finezją i delikatnością.
Ubrana jest w czarne, obcisłe bojówki, a na stopach nosi, również czarne, adidasy, które chyba niedawno kupiła, bo nie były jeszcze w opłakanym stanie. Pod czarną, obcisłą bluzą, z długim rękawem można było zauważyć jasnoszarą bluzkę na ramiączkach, na którą nałożona była tak zwana "siatka" koloru czarnego. Pod szyją zawiązaną ma biało-czarną arafatkę,a na dłoniach ma czarne, skórzane mitenki. Przez ramię zwisa torba, z którą nigdy się nie rozstaje.


Minęły dopiero dwa dni ,a dziewczynie wydawało się, że cała ta sytuacja, w której znalazła się trwa wieczność. Cieszyła się jednak, że ma schronienie i choć na jakiś czas jest bezpieczna. To teraz było dla niej najważniejsze.

Pierwszego dnia kręciła się wte i wewte bez celu, ale cóż miała robić. Próbowała uspokoić swoje nerwy i odpocząć. Niestety było to niemożliwe, ponieważ wysłuchiwała narzekań dziewczynki, która co chwile marudziła, a i dorośli nie byli gorsi od niej. Może nie otwarcie mówili o tym, ale to było widać w ich postępowaniu. Nie dziwiła się dziecku,a wręcz było jej smutno, że ta wojna odebrała jej część dzieciństwa. Jedyne co było pocieszające to fakt, że dziecko nie rozumie niektórych rzeczy, nie zdaje sobie sprawy z tego, że każda decyzja i sytuacja ma swoje konsekwencje i dalsze wydarzenia. Niestety Klara rozumiała je doskonale i wcale nie była z tego zadowolona.
Przyglądała się innym osobą, które tak jak i ona, znalazły schronienie w kościele. Nie zamieniła jednak ani słowa z kimkolwiek. Nie chciała, nie umiała, potrzebowała odpoczynku. Odpoczynek to tak odległa rzecz w tej sytuacji - pomyślała.

Drugiego dnia nie było lepiej niż pierwszego, ale i o dziwo nie było gorzej. Dziewczyna cupnęła z dala od innych. Obserwowała jak grupa zachowuje się, co robi i próbowała odczytać ich nastawienie, ich humor. Było to dla niej dosyć wciągającym zajęciem. Wieczorem zamieniła kilka słów z księdzem i resztę czasu przeleżała na swoim prowizorycznym posłaniu. Wspominała spokojne i przyjemne czasy, które teraz wydawały się jej bardzo odległe.

Czekała co przyniesie kolejny dzień.
 
__________________
"Jestem blisko, nie musisz się już bać. We mnie znajdziesz wszystko, bo tyle umiem dać.
Gdy blisko jesteś świat nie przeraża mnie. A gdy podasz rękę całością stanie się."
Szaine jest offline  
Stary 19-11-2008, 11:55   #3
 
Gadul's Avatar
 
Reputacja: 42 Gadul jest na bardzo dobrej drodzeGadul jest na bardzo dobrej drodzeGadul jest na bardzo dobrej drodzeGadul jest na bardzo dobrej drodzeGadul jest na bardzo dobrej drodzeGadul jest na bardzo dobrej drodzeGadul jest na bardzo dobrej drodzeGadul jest na bardzo dobrej drodzeGadul jest na bardzo dobrej drodzeGadul jest na bardzo dobrej drodzeGadul jest na bardzo dobrej drodze
Aiden siedział pod ścianą rozglądając się do o koła, nigdy by nie pomyślał ze wróci tutaj po tylu latach tułaczki samemu, Aiden był 30 letnim Facetem z doświadczeniem życiowym, od dziecka musiał o wszystko się starać nic za darmo nie dostawał, dlatego tez wie, co to poświęcenie i ciężka praca. Trzymający się z dala od miast i hałasu, poświęcający cały czas na studiowanie ksiąg i zwojów, Woli ubierać się w rzeczy lekkie i nie obcisłe, często ma przy sobie jakąś księgę, laskę i talizman na szyi, Dbał o przyrodę, która była jego domem i o zwierzęta, które zastępowały mu rodzinę i przyjaciół.

Aiden rozmyślał mówiąc do siebie: Co ja tu robię powinienem był zostać u siebie jakoś może dałbym rade z tymi demonami ach już za Późno na takie gadanie, jedynie, na czym mi teraz zależy to by przeżyć. Za wszelka cenę. Aiden spojrzał na towarzyszy losu, którzy byli z nim, było, z czego wybierać od policjanta do cywili, wszyscy przestraszenie, nie dziwne w tych okolicznościach, ale pragnący przeżyć to dawało im siłę, Visel Przybył do tego miasta walcząc z demonami, w środku obudził się jakiś promyczek dobroci, który na kazał mu wyjść z kryjówki i pomóc, teraz siedzi zamknięty w Kościele, w Którym nie było go z 5 lat, co za ironia losu, W całym zespole były 2 kobiety, ale o dziwo zachowywały się spokojnie, Zdziwiło to Aidena sporo go ominęło przez te lata, była jeszcze dziewczynka może miała z 10 lat była przerażona ale na szczęście nie wiedziała do końca co się dzieje.. Pierwszego dnia pobytu w tej twierdzy Aiden zapoznawał się z terenem i ich twierdzą wolał sam sprawdzić czy wszystko dobrze zamknięte i czy są jakieś wyjścia lub wejścia, o których nikt nie wie, Drugiego Dnia tak sobie pomyślał ze jak już są tu razem to dobrze by było się poznać by lepiej się współpracowało. Dlatego poszedł na środek Kościoła i powiedział: Przepraszam Wszystkich jak już się tu zebraliśmy wszyscy to dobrze by było bliżej się poznać, to pomoże nam w współpracy, Ja Zacznę Nazywam Się Aiden Visel jestem samotnikiem nie przebywam za dużo z innymi ludźmi ale to nie znaczy ze nie lubi ich towarzystwa. I z wielka chęcią pomogę wam w obronie tego miejsca, Dziękuję. Aiden Kończąc wypowiedz usiadł i czekał na reakcje reszty grupy.
 
Gadul jest offline  
Stary 19-11-2008, 21:39   #4
 
Zafrire's Avatar
 
Reputacja: 68 Zafrire wkrótce będzie znanyZafrire wkrótce będzie znanyZafrire wkrótce będzie znanyZafrire wkrótce będzie znanyZafrire wkrótce będzie znanyZafrire wkrótce będzie znanyZafrire wkrótce będzie znanyZafrire wkrótce będzie znanyZafrire wkrótce będzie znanyZafrire wkrótce będzie znanyZafrire wkrótce będzie znany
Siedział. Siedział cały czas z boku. Chłopak, który wyraźnie wyglądał na zniszczonego. Wiek ciężko było określić, jednak wyróżniał się z tłumu. Nawet w normalnych czasach, wiekszość zwróciła by na niego uwagę idąc po ulicy, ale tutaj czy miało to większy sens? Tutaj byli uwięzieni. A on z już lekko oklapniętym irokezem siedział i zmagał się z gorączką. Rzucił pogardliwe spojrzenie na arafatkę dziewczyny w blond włosach. Sam nie wiedział czemu, skarcił sie w myślach.
"przecież nie chcesz zwracać aż tak uwagi na siebie uspokój sie!" Nagle zalała go nagła fala zimna. Ciało wygieło się w przeszywającym bólu. Nie czuł się tutaj dobrze, chciał jak najszybciej opuścić to miejsce. Chciał zaczerpnąć świeżego powietrza. Demony... Co one mogą zrobić... To co ludzie.
Opętany chorobą próbował jakoś sie opanować, drugiego dnia ktoś zaczął rozmowę.
-Przepraszam Wszystkich jak już się tu zebraliśmy wszyscy to dobrze by było bliżej się poznać, to pomoże nam w współpracy, Ja Zacznę Nazywam Się Aiden Visel jestem samotnikiem nie przebywam za dużo z innymi ludźmi ale to nie znaczy ze nie lubi ich towarzystwa. I z wielka chęcią pomogę wam w obronie tego miejsca, Dziękuję

Kiedy towarzysz niedoli skończył, zapadła cisza. Ale przerwał ją śmiech... śmiech tego chorego chłopaka, który skulony jeszcze przed chwilą w swoich kraciakach i ramonesce nagle się podniósł. I śmiał sie dalej. Z trudem podniósł się słysząc echo niosące jego śmiech.
Teraz jednak zamilkł i zaczął bić brawo. Miał mało siły ale tyle jeszcze z siebie wykrzesał.

- Gratuluje! - pierwsze słowa były wypowiedziane z wielkim entuzjazmem jednak były przesiąknięte ironią i sarkazmem - w końcu ktoś odważył się zacząć to co nieuniknione... Witam Cie Adienie, popraw mnie jeśli źle usłyszałem, ale nie czuje się najlepiej.
Ja jestem Piotr Heuke, ja za to przebywam dużo - tu urwał na chwilę - przebywałem dużo w towarzystwie wielu ludzi ale to nie znaczy że ich lubię.
Chcesz pomóc w obronie tego miejsca? A w jaki spo - tutaj prerwał jego wypowiedź atak kaszlu, próbował sie opanować, ale dopiero po chwili sie uspokoił- w jaki sposób chcesz bronić sterte cegieł przed magia i demonami? przed ich gniewem? w ogóle zastanowiliście się kiedyś czemu to sie dzieje? może ludzie zasłużyli na to?

Gdzie ta wielka solidarność? kto miał szczęśćie przeżył, kto nie- zginął, część świata się schowała i co? i jesteśmy szczęśliwi? zamknięci jak szczury- mówiąc to powoli przenosił się na środek i patrzył głęboko w oczy prowodyrowi całego zamieszania - masz oto swoich ludzi, może lepiej było zostać w swej samotni? wielki cywilizowany człowiek! niepokonany! - tutaj znów zaczał się śmiać - zamknięty niczym chomik czy królik, może to teraz z nas zrobią futra albo konserwy?
może nadeszła apokalipsa świętego Jana? - rzucił jeszcze jedno spojrzenie na każdego pokolei, odwrócił się i z szyderczym uśmiechem zaczał odchodzić na bok, był ciekawy ich reakcji, trochę się rozgadał jak na początek, ale czuł sie sprowokowany. "Teraz piłka po ich stronie, ale ja musze stąd wyjść" W oczekiwaniu na reakcję zaczął rozglądać się w koło szukając możliwego miejsca na ucieczkę.
 
__________________
Irokez lub glaca to powód do dumy...

Ostatnio edytowane przez Zafrire : 19-11-2008 o 21:46.
Zafrire jest offline  
Stary 21-11-2008, 20:54   #5
 
Noraku's Avatar
 
Reputacja: 4532 Noraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputację
Przemowa Aidenia nie wzbudziła większego zainteresowania, poza pytającymi spojrzeniami i myślami nad trzeźwością umysłu "samotnika". Wręcz odwrotnie było po wypowiedzi punka. Reporterka zbladła i trzęsącymi się rękoma sięgnęła po paczkę papierowsów "Malboro". Włożyła sobie jednego do ust, jednak jej roztrzęsienie nie pozwalało zapalić srebrnej zapalniczki. Dziecko z przerażoną miną tuliło sie do piersi matki, która chrząknęła znaczaco i przemówiła słodkim:
- Prosiłam panią wiele razy, by pani tutaj nie paliła. Tutaj są dzieci i jest duszno i bez tego ochydnego dymu. Co zaś się dotyczy ciebie, młodzieńcze, proszę żebyś nie mówił tutaj takich rzeczy - spojrzała wymownie na swoje dziecko. - Rozumiem, że możesz być sfrustrowany tą sytuacją, nie zaprzeczaj jestem policyjną psychoanalizatorką, ale nie jesteś jedyny. Sama chętnie bym się stąd wyrwała, ale nie wiem czy mamy dokąd i jakie są nasze szanse na przerwanie. Mój mąż jest ranny i nie może się za dużo poruszać. Pewne jest tylko to, że nie możemy tutaj siedzieć, ponieważ kończą nam się zapasy i opał. Czy mamy jakieś alternatywy? - ostatnią część wypowiedzi, kobieta skierowała w kierunku obydwu żołnierzy. W tym czasie jej mąż kręcił się na kocy i stękał przez sen.
 
__________________
you will never walk alone
Noraku jest offline  
Stary 24-11-2008, 12:06   #6
 
Szaine's Avatar
 
Reputacja: 3567 Szaine ma wspaniałą reputacjęSzaine ma wspaniałą reputacjęSzaine ma wspaniałą reputacjęSzaine ma wspaniałą reputacjęSzaine ma wspaniałą reputacjęSzaine ma wspaniałą reputacjęSzaine ma wspaniałą reputacjęSzaine ma wspaniałą reputacjęSzaine ma wspaniałą reputacjęSzaine ma wspaniałą reputacjęSzaine ma wspaniałą reputację
Dziewczyna spokojnym wzrokiem patrzyła na cała sytuację. Choć nie podobała się jej odzywka punkowego buntownika, to styl w jakim to zrobił był zabawny. Aiden, Aiden... Eh... Cóż za głupia przemowa - pomyślała - Do czego miała niby prowadzić?
Spojrzała na obydwu facetów przenikliwym wzrokiem. Przeanalizowała ich i zdawać by się mogło, że poznała odpowiedzi na swoje pytanie.

Geiza nie ruszyła się nawet z miejsca i nie miała najmniejszej ochoty pchać się w głupawą kłótnię, która do niczego nie jest, w tym momencie potrzebna. Jedyny sposób w jaki odpowiedziała na całą tą sytuację to był ironiczny uśmiech.
- Samotnik przemawiający do innych i zbuntowany, zarozumiały pancur. - skwitowała w duchu. Nieudolna próba zjednania przestraszonych ludzi. Kompletnie źle do tego podszedł ten cały Aiden. Cóż, może nie umiał inaczej. Westchnęła i ciągnęła dalej wywód w swojej głowie. I jakże łatwo słowami jeszcze bardziej nastraszyć ludzi. Zarówno jedna jak i druga postawa jest beznadziejna w tej sytuacji.
Rozejrzała się dookoła. Sama nie miała jednak zamiaru nic robić. Bała się przywiązać do którejkolwiek osoby, w dobie takich wydarzeń, a dowodzić nigdy nie lubiła. Jeśli sytuacja będzie pogarszać się, a inni zaczną panikować wtedy przejdzie do czynu, w końcu wszyscy chcą przeżyć.
 
__________________
"Jestem blisko, nie musisz się już bać. We mnie znajdziesz wszystko, bo tyle umiem dać.
Gdy blisko jesteś świat nie przeraża mnie. A gdy podasz rękę całością stanie się."
Szaine jest offline  
Stary 24-11-2008, 15:46   #7
 
Gadul's Avatar
 
Reputacja: 42 Gadul jest na bardzo dobrej drodzeGadul jest na bardzo dobrej drodzeGadul jest na bardzo dobrej drodzeGadul jest na bardzo dobrej drodzeGadul jest na bardzo dobrej drodzeGadul jest na bardzo dobrej drodzeGadul jest na bardzo dobrej drodzeGadul jest na bardzo dobrej drodzeGadul jest na bardzo dobrej drodzeGadul jest na bardzo dobrej drodzeGadul jest na bardzo dobrej drodze
Aiden widząc ze jego przemowa wzbudziła tylko Agresje. Podszedł do ściany i usiadł myśląc: Dlatego jestem samotnikiem i widać za długo byłem sam, Aiden Usiadł i zaczął rozmyślać nad wszystkim, co go tu sprowadziło. Dlaczego nie został. Rozglądał się po miejscu. By się uspokoić Aiden Otworzył dłoń i wytworzył lekkie spięcia elektryczne. I Tak Siedział w Milczeniu.
 
Gadul jest offline  
Stary 25-11-2008, 17:38   #8
 
Noraku's Avatar
 
Reputacja: 4532 Noraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputację
Żołnierze spojrzeli po sobie. Najwyraźniej ten problem był już wcześniej omawiany między nimi.
- Już wcześniej chcieliśmy poruszyć ten temat. Czekaliśmy jednak na odpowiednie warunki - przemówił polski snajper GROM-u i spojrzał wymownie na dziecko. Matka chyba zrozumiała bo odsuneła się z nią w drugą stronę sali i namówiła do modlitwy przy klęcznicy. Kiedy znaleźli się poza zasięgiem głosu, żołnierz znowu przemówił
- To miejsce nadaje sie swietnie na twierdzę, to stwierdzony fakt. Nie możemy się jednak tutaj zamknąć na cztery spusty i czekać na niewiadomo co. Musimy jakoś zdobyć pożywienie, wodę i kilka innych potrzebnych sprzętów. Do tego potrzebujemy opuszczać co jakiś czas te mury. Nie wiemy jednak jak do końca to zorganizować. Jest nas tylko dwóch, którzy mają jakieś doświadczenie, kiedy wyleczy się policjant to trzech. Mieliśmy ogólny zarys planu, by jeden z nas wychodził z Piotrem i z tym drugim, Aidenem, po pożywienie i picie. W okolicy jest kilka domów, które mogą posiadać spore zapasy, widziałem także chyba sklep gdy tu szedłem. Warto by tam zajrzeć. W jednym tylko się nie zgadzamy. Ja uważam, że nie warto czekać i trzeba wyjść już teraz. Dodatowo przydałby się nam jakiś transport i dodatkowa droga ucieczki w razie najgorszego. Warto by się także zastanowić, czy nie przebić się do warszawy w poszukiwaniu schronu. Co wy o tym sądzicie? - w trakcie całej przemowy, żołnierz sprawiał wrażenie jakby przemawiał do rekrutów i tłumaczył im zasady "Gier wojennych". Jednak jego język był łagodny i Polak często na chwile zatrzymywał się, żeby nie przeklnąć. Stwarzał wrażenie jakby chciał pomóc wam wszystkim, a jednocześnie w jego brązowych oczach widać było jakiś nieokreślony smutek.
 
__________________
you will never walk alone

Ostatnio edytowane przez Noraku : 26-11-2008 o 17:39.
Noraku jest offline  
Stary 26-11-2008, 15:32   #9
 
Varg's Avatar
 
Reputacja: 0 Varg miał trochę wstydliwych czynów w przeszłości
Varg , Norweski żołnierz , wysoki czarnowłosy człowiek z wyrazem nienawiści na twarzy.Nosił na sobie czarne bojówki , oraz zwykły podkoszulek. Miał ze sobą także czarną bluzę , ale Norwegia i tak uodporniła go na chłód.Na jego szyi wisiał nieśmiertelnik z imieniem i nazwiskiem: Varg Vikernes.Był wysoki i dosyć masywny. Czuł ,że zagłada jest blisko , a on nie wiele może począć.Rozglądał się po ludziach. Ludzie spoglądali na niego oraz drugiego żołnierza , polaka. Spojrzał też na wyniszczonego mężczyzne , z lekkim obrzydzeniem. Ale poczuł także współczucie. Rozmyślał nad propozycją polaka. Miał on rację , nie chciał siedzieć bezczynnie i narzekać na swój los. Chciał przetrwać. . Po niedługim namyśle zdecydował.
-Zrobię to i wyruszę z tobą.
Oczy polaka pojaśniały . Było widać, że pulsują nadzieją.
- Snajper ma rację. Nie możemy tu tak siedzieć z założonymi rękoma. Demony pewnie tak czy inaczej splugawią świętość i odważą się wejść. Jeśli tak będzie - postaramy się was obronić. Ale narazie największym wrogiem nie są demony , czy zombie tylko bezczynność. Po kilku dniach skończą się zapasy , a my , gdy nie ruszymy tyłków umrzemy z głodu! Więc potrzeba nam odwagi ! Czy ktoś jeszcze zechciałby nam pomóc?
Wyjął karabin z plecaka i zaczął go czyścić. Oczekiwał na odzew od reszty ludu.
 

Ostatnio edytowane przez Varg : 26-11-2008 o 15:38.
Varg jest offline  
Stary 26-11-2008, 16:14   #10
 
Zafrire's Avatar
 
Reputacja: 68 Zafrire wkrótce będzie znanyZafrire wkrótce będzie znanyZafrire wkrótce będzie znanyZafrire wkrótce będzie znanyZafrire wkrótce będzie znanyZafrire wkrótce będzie znanyZafrire wkrótce będzie znanyZafrire wkrótce będzie znanyZafrire wkrótce będzie znanyZafrire wkrótce będzie znanyZafrire wkrótce będzie znany
Piotrek z pogardą patrzył na matkę z dzieckiem.
- Dzieci? Nie wiadomo ile jeszcze pożyje, zresztą dzieci wiedzą wiecej niż wam się wydaje i są bardziej świadome niż wam się wydaje... -
na jego twarzy nie wiedzieć czemu często gościł nader charakterystyczny i ironiczny uśmieszek.
Ogółem nie przysłuchiwał się zbytnio rozmową, które następowały później. Usiadł i zatracił się we własnych myślach. Skupił sie na czymś, ale nikt nie mógł wiedzieć na czym. Dopiero po wypowidziach żołnierzy ocknął się z transu.
Wstał i ponownie zabrał głos patrząc na Norwega.
-Więc ja wyruszam, wychodzę, bo chce papierosy i trochę tlenu. Mam dość siedzenia w tym stęchłm kościele z ludźmi którzy chyba wierzą w to że oto nagle Jezus zstąpi z niebios i ich uratuje- chociaż mogło się wydawać że te słowa są wyrażane z przerażeniem i wsciekłością było wręcz odwrotnie. Chłopak mówił tak jak by każde słowo, które napełniało niektórych przerażeniem sprawiało mu przyjemność. Tylko pierwsze słowa rzucił tak jakby od niechcenia, a później? Jakby napawał się tym, że godzi w uczucia innych, powoli i dokłądnie.
Kończąc swoją kolejną wypowiedź, zaczął podchodzić do drzwi.
- Więc nie traćmy czasu, wyjdźmy by później znowu się schować - "ten strach, ta ich rozpaczliwa rządza życia, jakże to... żałosne, chyba nigdy tego nie zrozumiem przemknęło mu przez głowę - więc kto idzie ze mną? i na ile grup się dzielimu\y? ruchy ruchy, bo siedzenia już dość było - mówił to wszystko z pełną werwą, ale wydawać się mogło, że stan jego pogorszył się trochę od początku p[rzebywania tutaj, ale tylko fizyczny, bo psychicznie czuł się nader dobrze co część mogła zauważyć
 
__________________
Irokez lub glaca to powód do dumy...
Zafrire jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 10:04.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166