Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Horror > Archiwum sesji RPG z działu Horror
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 20-04-2009, 20:13   #1
 
vizerelli's Avatar
 
Reputacja: 27 vizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodzevizerelli jest na bardzo dobrej drodze
Strach Ma Wielkie Oczy 2

Kevin, Andrew

Dzień zaczął się spokojnie -prysznic na 9 do roboty, korki, kawa, pączki, poranne papiery do wypełnienia codzienna rutyna. A może to i lepiej...

Siedzicie sobie spokojnie w swoim szarym biurze, Kevin spokojnym jednostajnym ruchem wciska klawisze na klawiaturze, Andrew przegląda papiery z nie zamkniętych jeszcze spraw.
Za oknem deszcz, pochmurno i wietrznie, no w końcu jesień.
Jednak sielanka nie trwała długo- drzwi otworzyły się z impetem i do biura wpadł czerwony na twarzy, otyły Komisarz Ben.
-No Panowie w końcu trafia do was coś poważniejszego niż napad na warzywniak – mówi z pełną powagą
-Macie wezwanie do Hotelu Rack, dwie ofiary śmiertelne, jedna ranna, mam nadzieje że mnie nie zawiedziecie. Z tego co wiem miejsce przestępstwa zabezpieczyły krawężniki.
Jedziecie zebrać dowody, pogadać ze świadkami i do kurwy nędzy dowiedzieć się co się stało!

Długo nie myśląc wsiedliście do służbowego Dodga Neona, Kevin wystawił koguta na dach i z przeraźliwym rykiem syreny wyruszyliście do hotelu.



Hotel Rack mieścił się w budynku który swoją świetność miał już za sobą. Deszcz ciągle siąpił.
Przed bramą stały dwa radiowozy i kręciło się kilku policjantów, dało się wyczuć u nich napięcie.
Po pokazaniu odznak zostaliście wpuszczeni do środka.
Po przejściu przez próg podszedł do was młody policjant i z podnieceniem w oczach i głosie zaczął opowiadać:
-Teren zabezpieczony Panowie, nic nie ruszaliśmy, na pewno znajdziecie jakieś dowody, widziałem łuski, a zresztą co tam łuski musicie zobaczyć ciała, albo to co po nich zostało! W ogóle pokój, to jakieś świry, chodźcie za mną zaprowadzę was.
No i poszliście. Po schodach na 2 piętro, tam zobaczyliście drzwi do pokoju zaplombowane żółtą taśmą.
Weszliście do środka, na ziemi w przedsionku było spro rozchlapanej krwi, spojrzeliście na policjanta:
-dostał 3 kule, chyba nie przeżyje, jak go wynosili to był w śpiączce spowodowanej upływem krwi.
Poszliście dalej, przez kuchnie do sypialni... To co tam zobaczyliście zmroziło wam krew w żyłach.
Ściany pochlapane krwią, na nich jakieś nieskładne napisy. Weszliście w głąb pokoju, zapach śmierci był nie do wytrzymania.
W tej chili spojrzeliście w stronę łózka, jedno ciało zostało już zapakowane w czarny worek natomiast drugie spowodowało że przynajmniej przez tydzień nie tkniecie krwistego steka...

Ktoś rzyga. Patrzycie po sobie, to żaden z was, spoglądacie za siebie a waszym oczom ukazuje się kobieta koło 30, puszczająca pawia na chodnik w progu sypialni...


Karen



Znowu to życie, znowu to szare życie...
Poranek, sama, już się chyba przyzwyczaiłaś...
Ubrałaś się, umyłaś,zaparzyłaś kawę, włączyłaś radio.
-....udało nam się ustalić że w hotelu doszło do strzelaniny w której został ranny lokaj.
Na razie policja nie wpuszcza dziennikarzy na miejsce zdarzenia. Hotel Rack nie miał już tylu gości co kiedyś a ta strzelanina nie pomoże mu w zdobywaniu klientów....

-Nowa sprawa, tak to chyba to czego mi teraz trzeba, problemy innych, łażenie za policjantami żeby dali pomacać dowody,no dalej ruszaj się!

Po kilku godzinach stałaś na deszczu pod hotelem. Minęłaś policjantów pokazując z daleka odznakę
-wystarczy machnąć tym głupim psom czymś srebrnym przed ryjem i cię od razu wezmą nawet za FBI...
Weszłaś do środka, zauważyłaś policjanta i dwóch detektywów z policji wchodzących na górę po schodach. Poszłaś za nimi, na 2 piętro potem do zaplombowanego pokoju.
W wejściu zauważyłaś wielką kałużę krwi, minęłaś ją szerokim łukiem powstrzymując chęć oddania kawy...
Przeszłaś kolejne kilka kroków i znalazłaś się w kuchni ciągle podążając za psami. Kątem oka zobaczyłaś jakieś napisy na ścianach pokoju instynkt skierował cię w tamtą stronę.
Stanęłaś w drzwiach i zamarłaś, ściany były wymazane w krwi, na nich wypisane jakieś nieskładne wyrazy...
-Po co tu przyszłaś – pomyślałaś- nie dość masz burdelu w życiu? Co to za miejsce co tu się stało?
Rozglądając się po pokoju bezmyślne przeleciałaś wzrokiem po zakrwawionych ścianach łóżku, czarnym worku i twoje oczy zatrzymały się na tym...
Zakręciło Ci się w głowie, oparłaś się o drzwi, nie wytrzymałaś i zwymiotowałaś...
 

Ostatnio edytowane przez vizerelli : 20-04-2009 o 20:54.
vizerelli jest offline  
Stary 20-04-2009, 22:07   #2
 
Ayon's Avatar
 
Reputacja: 0 Ayon nie jest za bardzo znany
Andrew początek dnia spędził rzecz jasna za biurkiem.
Przywykł już do żmudnego przeglądania papierów, a nie zawrotnych akcji, na które zresztą był chyba już zbyt stary. Nie miał dwudziestu paru lat, a jeśli chodzi o kondycję fizyczną to i ta pozostawiała wiele do życzenia.
Zdecydowanie powinien wreszcie zabrać się za siebie i odstawić na bok Skittlesy.
Właśnie sięgnął do kieszeni munduru po paczkę cukierków. Wysypał na obszerną dłoń kilka kolorowych pastylek, a następnie wrzucił je do ust. Possał przez moment i połknął.
Jutro spróbuje.
Wciąż próbował rozgryźć ostatnią sprawę, która zakończyła się w dość nieprzyjemny sposób.
To z kolei przypomniało mu o nowym przydziale. Miał nowego partnera, z który jako tako się dogadywał, choć nie można było powiedzieć, aby darzyli się szczególnym zaufaniem.
Może to kwestia czasu? Tak, prawdopodobnie tak.
Odłożył teczkę na blat, przeciągając się leniwie. Koszula była odrobinę za mała i pognieciona – od razu widać brak kobiecej ręki.
Cholerny rozwód… Ostatnio życie go nie rozpieszcza.
Drugiej strony sam był sobie winny. Nie powinien dać się…
Uniósł wzrok na wchodzącego komisarza.
Nowa sprawa. Przynajmniej zapomni o dotychczasowych problemach, a skupi się na zupełnie nowych. To też jakieś rozwiązanie.
Gdyby tylko wiedział, co szykuje dla niego przewrotny los…
Aktualne kłopoty, wydałyby mu się śmieszne i zabawne.

Andrew szedł z tyłu, tuż za Kevinem.
Nie musiał nawet machać na prawo i lewo odznaką, wystarczyło, że jeden z nich pokazał dokumenty.
Wchodząc po schodach poczuł lekkie mrowienie w żołądku. Denerwował się. Mógłby nazwać to intuicją lub przeczuciem, lecz zwykle stąpał twardo po ziemi, nie wierząc w podobne rzeczy.
To zwykły stres spowodowany pierwszą akcją z nowym partnerem.
Policjant zwracał uwagę na szczegóły. Odkąd tylko wkroczył do hotelu, zapamiętał dokładnie drogę jaką przebyli (ewentualna droga ucieczki), a także zorientował się którędy prowadzą drogi ewakuacyjne (je również należałoby sprawdzić). Zamierzał o tym z kimś niebawem porozmawiać, lecz kiedy wkroczył do pomieszczenia, gdzie rozegrał się dramat, zwyczajnie zaniemówił.
W głowie pozostała pustka. Myśli skupiły się na zmasakrowanym ciele.
- Co na boga… - zdołał wymamrotać.
Odwrócił wzrok. Czuł, że jeśli jeszcze chwilę będzie na to patrzeć, to… tak, zdecydowanie zachowa się jak ta kobieta, która właśnie się wycofała do salonu.
Andrew wziął głębszy oddech. Obejrzał się na funkcjonariusza, który ich przyprowadził na miejsce zbrodni.
- Wiadomo coś więcej? – zapytał, usilnie starając się nie zerkać na łóżko. – Świadkowie? Narzędzie zbrodni? Czas zgonu? – Zapach stawał się nie do zniesienia. – O rany, niech go wreszcie zabiorą! Im szybciej dostaniemy wyniki sekcji zwłok, tym lepiej!
Miał nadzieję, że to wystarczająco dobra wymówka, aby pozbyć się sprzed oczu nieprzyjemnego widoku.
 
Ayon jest offline  
Stary 21-04-2009, 17:41   #3
Konto usunięte
 
brody's Avatar
 
Reputacja: 2410 brody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputację
Spokojny jesienny poranek. Kevin siedział w biurze i klepał leniwie w klawiaturę komputera. Spisywał raport odnośnie próby wymuszenie odszkodowania od ubezpieczyciela. Rytmiczny stukot klawiszy doskonale komponował się z kroplami deszczu stukającymi w parapet za oknem.
Kevin przerwał na chwilę pisanie i sięgnął po kubek z kawą. Upił łyka i zagrył pączkiem. Trzymając parujący kubek, spojrzał na swojego nowego partnera.
- Kim jest ten człowiek? - pomyślał.
Znali się od niespełna dwóch tygodni i jedyne co można było powiedzieć o ich relacjach, to to że były poprawne. Kevin czuł dziwny dystans do tego człowieka i nieufał mu do końca.
- Może to dlatego, że tak krótko ze sobą pracujemy - zastanawiał się. JEgo poprzedni partner, Frank, poszedł na wcześniejszą emeryturę. Razem przepracowali ładnych parę lat i może to był kolejny powód dla którego Kevin czuł dystans wobec swojego nowego partnera, Andew Hadena.
- A może to ostanie wydarzenia sprawiły, że przestałem ufać ludziom.
Rozmyślania Kevina przerwał komisarz Ben:
- No panowie w końcu trafia do was coś poważniejszego niż napad na warzywniak – rzekł z powagą - Macie wezwanie do Hotelu Rack, dwie ofiary śmiertelne, jedna ranna, mam nadzieje, że mnie nie zawiedziecie. Z tego co wiem miejsce przestępstwa zabezpieczyły krawężniki.
Jedziecie zebrać dowody, pogadać ze świadkami i do kurwy nędzy dowiedzieć się co się stało!
- O Boże! - krzyczał w myślach Kevin - Tylko nie morderstwo. Dwie ofiary śmiertelne.
Kevin pobladł i zrobiło mu się słabo. Od ostatnich wydarzeń stał się mniej odporny na trudy tego zawodu. Szybko się jednak opanował czując na sobie badawczy wzrok komisarz.
- Wszystko w porządku Kevin?
- Tak szefie - odparł wstając - Andrew weź kluczyki, Ty prowadzisz.

Podróż na miejsce zbrodni minęła w ciszy, co pozwolił Kevinowi na dojście do siebie.
Hotel Rack to nie był Hilton, więc obyło się bez gapiów, co bardzo ucieszyło Kevin. Miejsce zabezpieczyli będący jako pierwsi na miejscu, patrolujący tą oklicę policjanci. Kevin pokazał im odznakę i wysłuchał relacji jednego z nich na temat zbrodni. Jego niezdrowa fascynacja drażniła Kevin. Zbył ją poprostu milczeniem, wyciągnął notes i zaczął spisywać swoje spostrzeżenia. Wieloletnia praktyka i ojciec glina nauczyły go, że nie ma nic ważniejszego niż tego typu zapiski robione na gorąco na miejscu zbrodni.
Idąc za młodym policjantem, Kevin pisał:
"Lokalizacja: Hotel Rack, II piętro, pokój 28
Godzina: 9:48, teren uprzednio zabezpieczony,
...przyjęto zgłoszenie o podwójny morderstwie...
... w przedsionku duża kałuża krwi... łuski... rany zabrany do szpitala...postrzelony 3-krotnie"
Sprawna ręka Kevina szybko notował kolejne szczegóły modru. Do czasu, gdy młody posterunkowy wprowadził ich do sypialni. To tu rozegrał się dramat. Kevin nie raz widział zwłoki i to w różnym stanie, ale to....
To było okropne...przerażające...ohydne... I ten zapach... Poranna kawa i pączek podeszły mu do gardła. Ostatkiem sił powstrzymał wymiotny odruch.
Opuścił na chwilę wzrok i usłyszał drżący głos Andrew:
- Wiadomo coś więcej? Świadkowie? Narzędzie zbrodni? Czas zgonu? – Zapach stawał się nie do zniesienia. – O rany, niech go wreszcie zabiorą! Im szybciej dostaniemy wyniki sekcji zwłok, tym lepiej!
Kevin obrócił się na pięcie i ujarzał kobietę, która stała oparta o ścianę i wymiotowała w kąt. Podszedł do niej powoli. Wyciągając husteczkę i rzekł:
- Co pani tu robi? Nic pani nie jest? Może będzie lepiej jak wyjdziemy na zewnątrz, tam poczuje się pani lepiej.
Chwycił kobietę pod rękę i zaczął wyprowadzać z sypialni z dala od cuchnącej, krwawej miazgi, która jeszcze niedawno była człowiekiem.
 
brody jest offline  
Stary 22-04-2009, 00:01   #4
 
Farin's Avatar
 
Reputacja: 0 Farin nie jest za bardzo znany
Od przeszło dwóch miesięcy, nic ją nie cieszyło. Czuła bezsilność, brak satysfakcji z wykonywanej pracy i ogólne znużenie życiem. Najgorsza była samotność, która doskwierała odkąd lekarze zadecydowali zatrzymać jej ojczyma w szpitalu. Na co dzień, byli jak partnerzy i chociaż on, poważniejsze zlecenia wykonywał sam, nie miała mu tego za złe. W końcu doskonale znała własne słabości.
Tego dnia, jak zawsze wczesnym rankiem wskoczyła w dres i wyszła rozluźnić spięte mięśnie po prawie nieprzespanej nocy. Gdy wróciła, zaparzyła kawę i sięgnęła po jeden z katalogów, leżących już jakiś czas na kuchennym blacie. Kiedy zadzwonił telefon, przeglądała właśnie oferty biur podróży nawołujących do skorzystania z promocyjnych wycieczek za ocean. Oddałaby wiele za plażę, szklaneczkę Black Rose i ciszy szum morza.
- Nie tym razem - pomyślała podnosząc słuchawkę, uparcie dzwoniącego sprzętu.

- Halo, Karen?
- Tatko!? Jak się czujesz!?
- Słuchaj, nie mam czasu! Ten cholerny automat, zeżarł mi już wszystkie drobniaki. Mam do Ciebie prośbę, wiesz na haczyku jest większa rybka, a w tym stanie nigdzie mnie nie puszczą. Spakuj kilka rzeczy, tylko pośpiesz się!

Nim zdążyła zadać jakiekolwiek pytanie, usłyszała tylko echo przerwanego połączenia.
Nie myślała, o tym co ją czeka. Pewnie kolejna sprawa, trochę większej wagi. Mimo tego wyczuła w jego głosie coś niepokojącego.
Wzięła szybki prysznic, spakowała co trzeba, odpaliła pick-upa, rocznik 95 i ruszyła.

Godzinę później, z zawrotną szybkością, kierowała się w stronę miejsca zdarzenia. Kiedy zahaczyła o szpital, po raz pierwszy w życiu zobaczyła go w takim stanie. Zupełnie zdezorientowany, samym spojrzeniem przepraszał, że musi pojechać tam za niego. Przekazał kilka wskazówek, pocałował w czoło i krótko wspomniał coś o ostrożności. Reszty miała dowiedzieć się na miejscu i jak najszybciej do niego przedzwonić. Po drodze przestawiła radio na lokalne wiadomości.
Przeszło dwie godziny później, dotarła do miasteczka, które otulone rzęsistym deszczem, jeszcze bardziej przyprawiało ją o dreszcze. Spytała kogoś o drogę i skierowała się w stronę budynku, który z daleka otoczony żółtą taśmą i tak rzucał się w oczy. Przed wejściem pokazała plakietkę i przez krótką chwilę, czując skapujące krople wody na policzku, rozejrzała się raz w lewą, a potem prawą stronę, by ostatecznie zmierzyć wzrokiem wysokość budynku. Po krótkiej chwili, weszła do budynku, wyjęła niewielki aparat i pstryknęła kilka zdjęć holu. Na schodach obok, usłyszała jakieś głosy i zauważyła kilku mężczyzn w mundurach. Skierowała się w tamtą stronę, czując coraz mocniej bijące serce.
Na widok kałuży krwi, poczuła mdłości. Nie chciała się poddać, nie tu i teraz, kiedy dostała taką szansę. Ruszyła dalej, ale w kolejnym przejściu nie wytrzymała. Napisy na ścianach i makabryczny widok rozszarpanego wręcz ciała, spowodowały, że resztki śniadania i porannej kawy wylądowały na podłodze, a ona sama poczuła jak jej ciało drętwieje.
- Tom, w coś ty mnie wpakował.
Przez krótką chwilę była wściekła na niego i cały świat. Kątem oka dostrzegła wyciągnięta obok dłoń, trzymającą coś białego. Nawet nie czuła, jak dotknął jej ramienia i wyprowadził z pomieszczenia.
Chciała usłyszeć co mówi, ale wciąż przed oczyma miała obraz sprzed kilku sekund. W geście uprzejmości, uśmiechnęła się przepraszająco.
 

Ostatnio edytowane przez Farin : 22-04-2009 o 01:49.
Farin jest offline  
Stary 22-04-2009, 11:47   #5
 
Ayon's Avatar
 
Reputacja: 0 Ayon nie jest za bardzo znany
Andrew spojrzał przelotnie za siebie.
Zauważył, że jego nowy partner próbuje uspokoić młodą kobietę. Osobiście na pewno nie zdobyłby się na podobny gest, w obecności płci pięknej zawsze tracił głowę i nie potrafił się wysłowić.
Od taki jego urok. Jego była żona zawsze w nim to lubiła, ale sprawy się pogmatwały, częściowo z jego winy. No dobrze, to on podjął złe decyzję, za które następnie musiał zapłacić, lecz powinna dać mu jeszcze jedną szansę!
Funkcjonariusz westchnął przeciągle.
Myśleć o prywatnych problemach w miejscu zbrodni, gdzie za plecami zostawiło się zmasakrowane zwłoki.
Może nie jest aż tak bardzo wrażliwy, jak przypuszczał.
Nie chcąc patrzeć na ciało (miał tylko nadzieję, że niebawem ktoś się nim zajmie. On sam nie miał pojęcia o medycynie. Potrafił odróżnić ranę postrzałową od ciętej i na tym kończyła się jego wiedza w owej dziedzinie), skupił swoją uwagę na reszcie pomieszczenia.
Przyjrzał się dokładniej ścianom, usiłując odczytać wypisane nań słowa. Warto było też rozejrzeć się za innymi śladami – być może zabójca pominął jakiś szczegół, który mógłby naprowadzić policję na jego trop.
To nie było zwykłe morderstwo, tego jednego był absolutnie pewien.

[Jeśli się zapędziłem, to przepraszam. Uznałem, że powinienem coś zrobić, żeby MG miał co pisać ;p]
 
Ayon jest offline  
Stary 23-04-2009, 19:21   #6
Konto usunięte
 
brody's Avatar
 
Reputacja: 2410 brody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputację
Kobieta przyjęła chusteczkę w milczeniu. Była spokojna, ale jej ciało zdradzało wilekie napięcie.
- Nic dziwnego, że drży. Taki widok nawet mnie przyprawił o mdłości. - pomyślał policjant.
Zastanawiał się kim ona może być. Ubrana elegancko i schludnie, nie wyglądała raczej na pracownika hotelu.
- Może jakaś dziennikarka, która śledziła policyjną częstotliwość i przyjechała tu w poszukiwaniu sensacyjnego tematu. A tu taka niespodzianka! Zmasakrowane zwłoki i krew na ścianie. Biedaczka poprostu nie wytrzymała tego.
Kevin spojrzał na kobietę, chciał ją wypytać kim jest i co tutaj robi, ale przypomniał sobie, że obowiązki na niego czekają.
- Nie mam czasu na zajmowanie się cywilami, robota czeka - pomyślał i kiwnął głową w kierunku młodego policjanta, który ich tu przyprowadził:
- Posterunkowy! Zajmijcie się panią! Zrobiło jej się nie dobrze i lepiej będzie jak opuści budynek hotelu, a przede wszystkim miejsce zbrodni. Świeże powietrze na pewno dobrze jej zrobi.
Nie czekając ani na reakcję posterunkowego, ani na odpowiedź kobiety policjant wrócił do sypialni. Jego patrner w tym czasie studiował bohomazy na ścianach.
- Co o tym myślisz Andrew? Odkąd pracuje w policji nigdy nie widziałem tak zmasakrowanych zwłok. To poprostu przerażające. Jaki zwyrodnialec był do tego zdolny? Dwa trupy, strzelanina i te dziwnaczne napisy na ścianie... Co się tu mogło wydarzyć?
 
brody jest offline  
Stary 24-04-2009, 18:59   #7
 
Ayon's Avatar
 
Reputacja: 0 Ayon nie jest za bardzo znany
Andrew przyglądał się ścianom z zainteresowaniem.
Nie myśleć o zwłokach. Nie myśleć o zwłokach. Inaczej straci nad sobą panowanie i zwymiotuje tak samo jak młoda kobieta, która do niedawna stała jeszcze w pobliżu. Teraz pewnie próbuje złapać odrobinę świeżego powietrza, przed hotelem.
Kto ją tutaj wpuścił?
- O rany… - mruknął policjant, pocierając dłonią o krótko przystrzyżoną brodę.
Tylko się nie odwracaj. To cię zdekoncentruje. To sprawa dla gości z kostnicy. Oni przeprowadzą sekcje zwłok, dadzą im wskazówki oraz poinformują o śladach.
Jego robota ogranicza się do zbadania miejsca zbrodni. Chociaż po kilku latach wlepiania mandatów, czy ewentualnie porachunkach z miejscowymi chuliganami, ciężko było przestawić się na tak brutalną sprawę.
- Nie mam pojęcia – wydukał wreszcie. – To nie mógł być ktoś stąd. Nie mamy tu przecież takich psychopatów! – Zawahał się, zamilkł na kilka moment. – O rany…
Przypomniał sobie kilka spraw. Takie rzeczy dzieją się wszędzie. Pijany farmer atakujący siekierą własną żonę, czy banda nastolatków rzucająca się na bezdomnego. Ale żeby brutalne morderstwo?
I to… I to jakie…!
Andrew wziął głęboki oddech, zerkając na swojego partnera.
Kevin sprawiał wrażenie opanowanego. Ciekawe czy wewnątrz również jest tak spokojny, czy może targa nim prawdziwa burza emocji.
Haden zdecydowanie wolałby wrócić za biurko i wciąż zajmować się papierkową robotą.
- Trzeba zbadać ciało. Zidentyfikować zwłoki. Zbadać miejsce zbrodni. Poszukać świadków. – Wyliczał po kolei, zastanawiając się czy czegoś nie pominął. – O rany… To naprawdę kiepski okres…
 
Ayon jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 23:30.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166