Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Horror > Archiwum sesji RPG z działu Horror
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 10-08-2009, 15:40   #1
 
Vavalit's Avatar
 
Reputacja: 65 Vavalit wkrótce będzie znanyVavalit wkrótce będzie znanyVavalit wkrótce będzie znanyVavalit wkrótce będzie znanyVavalit wkrótce będzie znanyVavalit wkrótce będzie znanyVavalit wkrótce będzie znanyVavalit wkrótce będzie znanyVavalit wkrótce będzie znanyVavalit wkrótce będzie znanyVavalit wkrótce będzie znany
[Storytelling] Pomiędzy szczęściem a cierpieniem

Pomiędzy szczęściem a cierpieniem



Umarłych cieniom i w gwiezdne kurhany,
składam tę urnę przetlonych pamiątek,
jakoby ciała umarłych dzieciątek.
Bo duch mój z ziemskiej jasności wygnany
wstecz się ogląda na rodzinne łany
i nim go śnieżne pochłoną zamieci
do chat się tuli, gdzie łuczyna świeci.

W umarłych święto, w jęki niepowrotne,
serce się moje nie czuje samotne.

Ach, pamiętam knieje, szumiące dokoła,
świegot ptastwa, ryk zwierza i dymiące sioła -
wonie traw pokoszonych i białe bociany,
lecące gdzieś aż z Indiów na mój dach żerdziany.

Dziś - pół świata zbłądziwszy na smętnym błąkaniu -
Tobie, coś moją młodość widziała w zaraniu -
Lipo cmentarna! Xieni pszczół i roju
duszyczek, co już doznały wiecznego spokoju -
pod cieniem Twoim, pod Twoją obroną
chciałbym złożyć mą duszę, jak falę znużoną
i lśnić w Twoich konarach zbłękitnionym niebem -
a męką moją, jak czarnym podzielić się chlebem
z oną Królową, co była duchów żywicielka -
a za Chrystusem zeszła w otchłań...
I teraz Cień jej błąka się w wichrowe noce,
a w oczach wypalonych szrężoga migoce
i jasność wielka.

Chciałbym pługiem rozorać krwawe sarkofagi
i z płomieniem - w królewski zejść grób -
i w krysztalny grać dzwon - i wziąć na ramiona
i nieść Bogu, aż oczy odemknie przelśniona
i zorzami rozbłyśnie jej trup -
i pokłonią się króle i myrrhę przyniosą jej magi
i przyjdzie Oblubieniec -
ze zbóż jasnych da wieniec -
a śmierć, jak suchy liść
odtrąci z Jej łona -
i wstanie zbłękitniona
i będzie ku nam iść.

Lecz za winy własne lub mojego rodu
na niwach spustoszonych umierając z głodu,
u źródeł jadem strutych konając z pragnienia,
to się spalam w pożarach, to marznę wśród cienia -
w rozpękłych górach lawy księżyca martwego.

Idzie wiejskie pacholę przed Maryi ołtarze -
niech Cię, moja dziecino, pychą Bóg nie karze -
i niech Cię odtąd Aniołowie strzegą.

Dusza w czyśćcu
Miciński Tadeusz

Czyściec, miejsce dusz nie do końca potępionych. Miejsce skrywane tajemnicą. Wielu ludzi badało to miejsce dzięki starożytnym księgom, także był to inspiracją dla malarzy, twórców muzyki, poezji czyli ogólnie pojętej sztuki.


Pablo jednak za życia nie był zbytnio związany ze sztuką czy wiarą. Przed śmiercią jak i po śmierci był legendą, osobą tajemniczą. Niewiele wiadomo o jego przeszłości. Ponoć żył w czasach wiktoriańskich, czasach nagłego rozwoju. Nie miał nigdy przyjaciół, znikał na całe dni i nie wracał do domu. Zginął śmiercią równie tajemniczą co cała Jego przeszłość. Znaleziono go nieżywego w małej brudnej uliczce w Londynie. Przeszedł bolesne tortury, oskalpowany nożem, wypalone oczy, zmasakrowane genitalia. Policja nigdy nie znalazła sprawcy. Ten ktoś umiał zacierać ślady, był jakby duchem. Nawet po śmierci Pablo nie mówił kim był jego zabójca. Też go nikt o to zbytnio nie pytał, był waleczny i cichy, wykonywał swoją robotę z mistrzowską dokładnością. Nie było mowy o pomyłce. Pojawił się nie wiadomo kiedy. A ludzie zaczęli słyszeć o człowieku który nie okazuje strachu, który zabija bez skrupułów...



[MEDIA]http://www.youtube.com/watch?v=ce2DJoiWFqs[/MEDIA]

Życie Pablo ,jednak całkowicie się odmieniło. Sprawiło to pojawienie się w czyśćcu kobiety w której się zakochał. Prędko stali się parą i wszędzie widziano ich razem. Ona okazywało niewinność, a on agresywność. Dopełniali się. Pablo stracił dla niej głowę. Wykonywał swoją robotę oczywiście należycie, jednak wszystko robił wokół jednej osady. Jednej z 10 osad w których były "kamienie Boga". Kamienie Boga były karykaturą dziesięciorga przykazań przekazanych Mojżeszowi. Jeden kamień to były dwie złączone tablice, a na nich wyryte rozkazy wojsk czyśćcowych. Czy pochodzą od Boga czy nie? Nikt tego nie sprawdził, nie ma jak. Czyściec jest miejscem wątpliwości religijnych jeszcze większych niż na Ziemi. Tutaj się stykają zjawiska paranormalne i normalne. Istnieje Szatan, istnieją Legiony diabelskie, istnieją sługi w postaci potworów poczynając od wampirów kończąc na ghulach. Jedyną oznaką czegoś ponad jest pewna część nieba. Biała, od której bije potężne światło rozbijające czarne złowrogie chmury. Niektórzy mówią że to Raj, inni że to sprytna zagrywka Szatana ,aby móc się śmiać z nadziei potępionych. Nikłej nadziei. Wracając jednak do sprawy tablic. Wyryte jest na nich kilka rozkazów i ustaleń:
1. Broń mostu prowadzącego na Ziemię przed złem.
2. Zabijaj każdego demona którego zauważysz ,aby odkupić swe grzechy.
3. Nie rozmawiaj ze sługami Zła.
4. Chroń przybyłych grzeszników.
5. Nie idź na wschód.
6. Śmierć oznacza pójście do Piekła.
7. Wywiązywanie się z przykazań oznacza pójście do Nieba.
8. Myśl o swych przewinieniach.
9. Żałuj za swoje grzechy.
10. Nie jedz mięsa demonów.



Każda z 10 wiosek ma takie same tablice. Te wioski są najstarsze. Zakochany Pablo kręci się wokół jednej konkretnej. Wioska Idop. Wioska rządzona przez paskudnego starca. Wredny, zawistny, okrutny, jednak umie rządzić. To on w głównej mierze organizuje obronę mostu. Rozwinął szlaki handlowe pomiędzy wioskami, regularnie omawia sytuację wraz z innymi przywódcami. Prawie wszystkich uważa za tanią siłę roboczą, jednak nie Pablo. Pablo jest jego najlepszym kompanem. Nie wiadomo czy się znali wcześniej ,jednak maja ze sobą dobre stosunki. Dlatego też Pablo swoją ukochaną Aleksandrę chronił w Idop. Wszystko dobrze się zapowiadało. Żyli szczęśliwie, oczekując końca. Oczywiście pewna cząstka namiętności i erotyki też była. Skoro dzieci móc nie mogli, to hulaj dusza. Niestety niedługo miało to się skończyć...


[MEDIA]http://www.youtube.com/watch?v=wsoAOOFyQc8[/MEDIA]

Abid Mahi Al-Hariri wiódł bolesne życie. Pewne wizje prześladowały go przez całe życie. Tylko miłość pozwoliła mu się ustatkować. Przeprowadzał karawany, prawie przez całe życie. Śmierć dopadła go w wieku 39 lat. Wstąpił do bram czyśćca. Miejsca w którym musiał odpokutować swoje grzechy. Nie tak sobie wyobrażał drugą stronę życia. Przytłaczało go najpierw cała ta duszna otoczka. Bał się, wkrótce jednak dzięki kilku ludziom zdążył się przyzwyczaić. Dołączył do małej grupy ochraniającej kupców. To co robił za życia robił w czyśćcu. Z tym że tutaj było o wiele bardziej niebezpiecznie. Zabezpieczał transporty jabłek, drewna, wyrobów rzemieślniczych, nawet czasem rannych. Życie mijało. Przywiązał się do jednej konkretnej wioski, wioski Idop. Pabla nigdy nie poznał,ale wiele słyszał.

Pewnego dnia dostał informację o tym że beduini utworzyli swoją własną wioskę na południu. Wyruszył sam. Przebył długi kawałek drogi bezpiecznie, jednak to co zobaczył nie było tym co chciał zobaczyć. Spalona wioska prześcielona trupami beduinów i żerująca przy nich gromada stworów. Abid chciał ruszyć i zabić stwory, decydując się oczywiście także na samobójstwo, jednak zatrzymała go dziwna kobieta z którą ruszył znów do Idop. W połowie drogi odkryła twarz, okazało się że to jest Elizabeth. Nim zdążył się o cokolwiek zapytać rozpłynęła się w powietrzu, pojawił się biały błysk i zniknęła.Czy poszła do nieba, czy może była wytworem wyobraźni? Nigdy się tego nie dowiedział...


[MEDIA]http://www.youtube.com/watch?v=FgCevpO18t4[/MEDIA]

Cornelius Fimus, dzięki wpadce z przeszłości z wizji walecznego legionisty stał się bezwartościowym gladiatorem. Walczyć umiał ,jednak to nie był chlebny zawód. Marzenia zostały rozwiane, smutek pozostał. Życie przybrało całkowicie innych kolorów. Kolorów ciemnych, smutnych i bolesnych. Jak prawie każdy gladiator odniósł śmiertelne rany na arenie. Myślał że nowe życie będzie inne, jednak nie było. Stało się jeszcze gorsze, upiorniejsze i brutalniejsze. To co widział na arenie nie równało się temu co widział w czyśćcu.

Jako że umiał walczyć najpierw dołączył do obrony mostu. Stoczył wiele krwawych bitw. Przełożeni widzieli w nim wielki potencjał, został przeniesiony do oddziałów specjalnych. Były to oddziały pilnujące porządku, złożone z elity. Niszczyli gniazda wroga, niszczyli żerowiska i palili zwłoki. Wszytko w okręgu wioski Idop. Kilka razy walczył u boku Pablo, był zaszczycony. Jednak oprócz walki znajomości nie było. Cornelius musiał zostać przy swoich przyjaciołach z oddziałów. Z biegiem lat stał się dowódcą oddziału, osiadł na północnej strażnicy. Niedaleko wielkiej drogi prowadzącej na most. Był to trudny teren, wróg napadał, a małe zasoby w ludziach były. Jednak wkrótce rozległy się trąby z miasta Idop, coś nadchodziło. Trąby oznaczały zbieranie wojsk z wszystkich krańców rejonu wioski. Dotyczyło to także strażnic...


[MEDIA]http://www.youtube.com/watch?v=6jZ8VNANHwM[/MEDIA]

Vanessa Spellborn, postrach Afrykańczyków, łowczyni. Niewolnicy w tych czasach byli zwykłym surowcem, handel kwitł, czarnoskórzy stawali się zwykłymi ścierami, dla wielkich panów. Jednak aby pan z Europy mógł skorzystać ze sługi ktoś musiał takowego sługę złapać. Tym właśnie się parała Vanessa. Brutalny świat, dwie odmienne kultury, wojna o życie. Czarnoskórzy byli prześladowani, musieli uciekać, przedstawiciele cywilizacji szli i łapali. Nie obyło się bez krwi, po jednej i drugiej stronie. Mimo iż zdecydowanie więcej krwi zostało przelanej po stronie mieszkańców czarnego lądu, to jednak Vanessa nie uciekła od losu. Kiedyś łapała niewolników dziś łapie demony.

Nowy świat był także miejscem wojny. Tyle że tutaj kto inny stanowił większość. Mimo to niektórzy rządcy zarządzali polowania na demony. Chcieli je żywe. Nie było to łatwe zajęcie, począwszy od tego że demon jest prawie że żywym ogniem to jeszcze umie latać. Dlatego zazwyczaj łapano płotki, pomniejsze czasem uszkodzone przez los demony. Jeszcze przy łapaniu niewolników była moa o moralności to tutaj już jej nie było. Vanessa jednak nie chciała się zagłębiać za daleko na północ. Na północy było piekło, im dalej tym więcej demonów, jednak im więcej demonów tym niebezpieczniej. Dlatego też odeszła na zachód w stronę mostu. Zabierała się za różne zadania, zazwyczaj na zlecenie. Nie chciała być podległa jakiemuś zwierzchnictwu. Mieszkając w Idop poznała Aleksandrę, dziewczynę Pablo. Kobietę wyglądającą na niewinną, miłą, serdeczną, spokojną no i ładną...


[MEDIA]http://www.youtube.com/watch?v=ZfZ8_IaSe58[/MEDIA]

Bogusław Gołas, żołnierz Legionów Polskich we Włoszech. "Kto mieczem wojuje od miecza ginie", i tak było i tym razem. Śmierć jednak nie była odejściem od wojny, była początkiem, nowej jeszcze brutalniejszej. Polska? Polska był gdzie indziej. Tutaj był czyściec, tutaj był front.

Bogusław dołączył do większej armii walczącej ze złem. Siedzieli na wschodzie i się bili. Co tydzień się wymieniali. To nie były proste pojedynki, wielu ginęło, demony przechodziły. Bogusław, jednak zachowywał zimną krew, nie bał się i walczył. Za zasługi bitewne przeniesiono go do dowództwa wielkiej armii czyśćcowej. Porąbana idea jakiegoś nazisty. Wielka armia która miała zatrzymać najazdy. Gówno dawała. Armia nie była lepiej wyposażona niż ta radziecka w latach 40 XX wieku. Jednak idea była, wielu przyłączało się choćby dlatego aby walczyć. Oczywiście szanowny pan nazista który określał się pseudonimem "Święty Aryjczyk" sam nie walczył tylko siedział w jakimś zapyziałym mieście i zarządzał. Awans Bogusława poskutkował tym że osiadł w mieście "Reghhart" i przeprowadzał tam rekrutację. Nużące i nudne zajęcie. Wtedy też spotkał Pablo, wyśmiał on całą armię i zaproponował dołączenie do obrony mostu. Bogusław widział w tym ciekawsze zajęcie i się zgodził. Wyruszył jednak dopiero po 3 miesiącach. Opuścił stanowisko i poszedł do Idop. Tam jednak gdy tylko przeszedł przez bramę usłyszał róg.


[MEDIA]http://www.youtube.com/watch?v=4M7fbb02H20[/MEDIA]

Henry Ray, wyruszył na swoją ostatnią misję. Londyn był miejscem ponurym i złowrogim. Jednak to nic w porównaniu z tym co go czekało po śmierci. Mimo wszystko, jednak udało mu się dostosować do realiów tam panujących. Stał się człowiekiem działającym na posyłki władców lub bogatszych osób. Demony nie były w jego typie, wolał zabijać ludzi. Dostawał zlecenia, wyprowadzał z miasta i zabijał. Prosto, szybko, skutecznie. Zastanawiał się czy sobie już zbytnio nie nagrabił. Czuł że nie pasował do tego miejsca. Jego miejsce było w piele, jednak nie chciał się tam tak szybko dostawać. Jego nowe życie było pełne podróży, o Pablo tylko słyszał. Gdy zawył róg był w mieście Idop, wiedział już kilkanaście minut wcześniej co się szykuje.

[MEDIA]http://www.youtube.com/watch?v=WRMnpbk4MYA[/MEDIA]

Krucjata, niewierni, przeszłość. Rod Enkerbrand, szpitalnik. Z zewnątrz wyglądał na rycerza honorowego, chrześcijanina i człowieka szlachetnego, jednak dostał się do Czyśćca. W czyśćcu kręcił się wokół jednej wioski, Idop. Tam wylądował i tam został szefem. Los go rzucił jako szefa straży, osamotnionego szefa straży. Dowodził wojskami miasta...

[MEDIA]http://www.youtube.com/watch?v=LbRHTmVr9bQ[/MEDIA]
William Torch pirat, kapitan. Pan mórz. Wesołe życie, cały czas na fali. Niestety nadszedł kres. Stało się, umarł. Skrucha przed śmiercią zaowocowała dostaniem się do Czyśćca. William był twardy, gdy tylko zorientował się w sytuacji zebrał swoją gwardię. Zdolności przywódcze poskutkowały. Gdyby było niebieskie morze, a nie czerwone pewnie by załatwił sobie statek. Niestety. Musiał zostać na lądzie. Ale i tutaj prowadził wesołe życie pomimo cierpienia i zła. Handlował alkoholem, legalnie i nielegalnie, jeśli w ogóle można mówić o prawie. Napadał samotników nadzianych, prowadził batalie z demonami. Zadomowił się w Idop gdzie utworzył coś na wzór baru. Kilka desek, kilka prymitywnych stołów i zapas alkoholu... jabłkowego. Jabłka były symbolem grzechu i było to jedyne pożywienie. Oczywiście znalazło się kilku panów którzy rozpoczęli destylację napoju Bogów. Drożej już były alkohole sprowadzane z Ziemi, okradano ludzi którzy z tym napojem przybywali do Czyśćca. Niestety nie trwało to długo...


[MEDIA]http://www.youtube.com/watch?v=pmf3JxdLc0Y[/MEDIA]
- Demony nadchodzą!!! - krzyknął nadbiegający w stronę mostu człowiek.
Był mroczno, mgła okryła dużą powierzchnię, a w oddali słychać były krzyki nieludzkich stworzeń.
- To niech kurwa przychodzą!!! - Zaśmiał się głośno jakiś żołnierz trzymający MG-47 na wieżyczce.
- Przygotować się! Halabardnicy ustawić się przed murem! Strzelcy na mur! - wrzasnął jakiś starszy rycerz.
Wszyscy posłusznie zaczeli wykonywanie rozkazów. 50 chłopów wyszło na zewnątrz gdzie stworzyli podwójny długi pas z halabardami. 20 łuczników ustawiło się na murze, 8 strzelców z bronią palną również. Kilkunastu rycerzy uzbierało się za mostem, gdzie tworzyli formację. Nagle nadleciało jakieś stworzenie. Była to harpia, rzuciła z zawrotną szybkością się na rycerzy, raniąc jednego w pierś. Pancerz nie chronił przed uderzeniem pazurów harpii. Rycerz upadł na ziemię. Zanim strzelcy zorientowali się zza mgły wyłoniło się stado harpii i innych latających dziwactw.
- Jebane Luftwaffe - ktoś krzyknął z muru zanim zarobił pazurem w szyję.
Strzelcy zaczęli strzelać na oślep. Oddziały były dziesiątkowane, wieżyczki odpowiedziały ogniem. Harpie padały, jednak ciągle nadlatywały nowe. Po chwili wszystko ucichło. Wszystkie odleciały. Ukazał się straszliwy widok, rozszarpani ludzie leżeli, jedni już nie żyli inni się wykrwawiali. Z ludzi zza muru zostało zaledwie kilku.
Wnet coś wszyscy żyjący usłyszeli świst. Płonąca kula uderzyła w mur za halabardnikami. Potem druga i trzecia. Żołnierze utracili szyk. Wtedy potężny okrzyk bojowy zagłuszył wszystko. Wielka masa potworów rzuciła się na broniących mostu. W przeciągu kilku sekund nie pozostał nikt żywy.

Wiadomościami z mostu wszyscy byli zszokowani. Nigdy się nie zdarzyło aby zło się zorganizowało. Po kilkunastu dniach wróg uderzył na Idop. Wcześniej dotarli zwiadowcy.

Podobnie jak wcześniej, najpierw harpie, potem kule, a na końcu masa. Szef wioski zdążył jeszcze zorganizować ewakuację dla cywili. Reszta zdolnych do walki postanowiła zostać i walczyć do końca. Pablo walił mieczem i strzelał z kuszy. Ciachał wrogów po kolei, nagle podszedł do Pabla cień, duch. Czarna masa, dotknęła Pablo. O dziwo na całe miasto rozległ się okropny krzyk, ale nie Pablo, a cienia. Pablo padł nieprzytomny na Ziemię, cień znikł...
 

Ostatnio edytowane przez Vavalit : 10-08-2009 o 17:48.
Vavalit jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 15:00.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169