Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Horror > Archiwum sesji RPG z działu Horror
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 18-11-2010, 16:37   #11
 
Endless's Avatar
 
Reputacja: 31 Endless jest na bardzo dobrej drodzeEndless jest na bardzo dobrej drodzeEndless jest na bardzo dobrej drodzeEndless jest na bardzo dobrej drodzeEndless jest na bardzo dobrej drodzeEndless jest na bardzo dobrej drodzeEndless jest na bardzo dobrej drodzeEndless jest na bardzo dobrej drodzeEndless jest na bardzo dobrej drodzeEndless jest na bardzo dobrej drodzeEndless jest na bardzo dobrej drodze
[MEDIA]http://www.youtube.com/watch?v=JCtgTpxgwjc[/MEDIA]


Biegnę. Za mną ujadają psy. Nade mną ciemniejące niebo. Przede mną ciemność lasu. Nie patrzę za siebie. Ale czuję ją. Sara jest tuż przy mnie. Trzymam ją za rękę. Razem biegniemy, uciekamy. Przed upiorami w ciałach psów. Są tuż tuż, za nami. Zbliżają się. Z każdą chwilą. Coraz bliżej... bliżej. I nagle ciemność. Drzewa. Bezpieczeństwo... pozorne. Wszechobecny mrok jest nie do zniesienia. Nie poczułem nawet, jak wymknęła mi się Sara. Jestem sam, otoczony pulsującym mrokiem. Nie widzę nawet własnych stóp. Jest! Sara! To ona... Smutna? Wyciąga do mnie dłoń. Podchodzę. Z każdym krokiem ona się oddala. Biegnę. Doganiam ją. Wyciągam rękę, żeby ją złapać, zatrzymać przy sobie. Jeszcze kawałeczek... Jeszcze trochę. Dotknąłem jej. Moje palce musnęły jej dłoń. Jej postać pękła i rozprysła na miliony błyszczących drobin, jak robią to bańki mydlane. Potykam się. I spadam. Spadam w otchłań. Nie ma końca. Widzę twarze. Pojawiają się wszędzie. Są częścią ciemności. Matka. Ojciec. Łukasz. Moi koledzy. Koleżanki. Ludzie, których znałem z widzenia. Sąsiedzi. Karolina. Sara... Wszyscy patrzą w oczekiwaniem. Surowo. Piorunują wzrokiem. Poruszają ustami, ale nie wydobywa się z nich żaden dźwięk. Boję się... nie wiem co mnie czeka, tam na dole.

Obudziłem się gwałtownie, od razu zrywając się na nogi. Zdyszany rozejrzałem się wokoło. Karolina. Sara.
- Co się stało? - wymamrotałem ze strachem.
Jak się tam znaleźliśmy? Nie miałem pojęcia. Jakieś ruiny z rudej cegły. Był dzień, więc widoczność powróciła. Las, który w nocy przerażał, teraz był pełen uroku i nieopisanego czaru. Nie sprawiało to jednak, że podobało mi się tam. Nadal moim plecom towarzyszył nieprzyjemny dreszcz. Wszystko to bowiem, cała sytuacja, miejsce wyglądały niczym z jednego z tych tanich, amatorskich horrorów kręconych osobistą kamerą.
- Gdzie my u diabła jesteśmy... - wyszeptałem i opadłem na ziemię.
- Czy ma ktoś jakiekolwiek pojęcie jak się tu znaleźliśmy? Nie pamiętam niczego. Tym bardziej w jaki sposób znaleźliśmy się na tamtej stacji. Czy wysiedliśmy sami, czy co... Może ktoś nas czymś naszprycował i wyrzucił dla hecy. Ale to w cale nie jest śmieszne... Sara... gdzie Łukasz?
 
__________________
Come on Angel, come and cry; it's time for you to die....

Ostatnio edytowane przez Endless : 18-11-2010 o 16:41.
Endless jest offline  
Stary 19-11-2010, 16:27   #12
 
Wredotta's Avatar
 
Reputacja: 12 Wredotta nie jest za bardzo znanyWredotta nie jest za bardzo znanyWredotta nie jest za bardzo znanyWredotta nie jest za bardzo znany
Dziwne, ale przez cały czas czułam jak płynę. Nie chodzę, tylko płynę niesiona przez wodę. Płynąc, towarzyszył mi bez przerwy skrzeczący głos. Jakby szeptał mi do ucha. Skrzeku, skrzek, skrzeku, skrzek… Woda wreszcie wyrzuciła mnie na brzeg, a ja powoli osunęłam się na ziemię.

Poczułam gwałtowne szarpnięcie. Skuliłam głowę przestraszona. Na szczęście ujrzałam nad sobą tylko zmartwioną twarz Sary. Westchnęłam z ulgą.
- Karolina!- krzyknęła.
- Już spokojnie, nic mi nie jest- uśmiechnęłam się z trudem. Chyba jej pomogło.
Rozejrzałam się wokół. To na pewno nie było miejsce, którym zasnęłam. Nie przypominałam sobie starych ruin jakiegoś budynku. Kolejny raz nie miałam pojęcia gdzie jestem i kolejny raz nie wiedziałam skąd się tu wzięłam. Super, nie ma co. Jedyną pozytywną rzeczą było to, że rana nie bolała już tak tragicznie ani nie lały się ze mnie strumienie krwi. Z roztargnieniem przypomniałam sobie o wodzie, jakby ze snu. Pomacałam się. Najwidoczniej musiało mi się to przyśnić, bo byłam sucha. Usłyszałam szuranie po drugiej stronie ruin. Obie z Sarą spojrzałyśmy w tamto miejsce. Powoli ze snu wybudzał się Kamil. Omal nie podskoczyłam z radości na jego widok. Ok, znaleźliśmy się wszyscy razem. Teraz na pewno znajdziemy wyjście z tej sytuacji. Na pewno. Czekałam zadziwiająco cierpliwie jak na tą sytuację, aż chłopak rozezna się w sytuacji i coś powie. Po kilku minutach się doczekałam.
- Co się stało? Gdzie my u diabła jesteśmy... Czy ma ktoś jakiekolwiek pojęcie jak się tu znaleźliśmy? Nie pamiętam niczego. Tym bardziej w jaki sposób znaleźliśmy się na tamtej stacji. Czy wysiedliśmy sami, czy co... Może ktoś nas czymś naszprycował i wyrzucił dla hecy. Ale to w cale nie jest śmieszne... Sara... gdzie Łukasz?
Trawiąc jego słowa, wyprzedziłam Sarę.
-Hmmm… być może ktoś nas naszprycował. Ale według mnie jest tu zbyt nierealistycznie, by mogłoby być to zwykłe miejsce pod przypadkowym miastem, w którym po, ewentualnym, porwaniu nas ktoś umieścił. Może najpierw powiedzmy sobie wzajemnie, co się stało zanim znaleźliście się na tamtej stacji? Ja jechałam z moją mamą i bratem samochodem. Nagle ktoś wyszedł na środek drogi wymachując rękami. Mama wypadła z drogi, w coś uderzyliśmy. Straciłam przytomność, a potem obudziłam się tam na stacji. Ale bez mamy i Konrada. To tak w wielkim skrócie.- starałam się, aby moja twarz nie zdradzała żadnych emocji.- A Wy? W jaki sposób się tam znaleźliście?- czekałam na ich opowieść.
 
__________________
"Już, już, bo nie będzie gier wideo..."
Wredotta jest offline  
Stary 20-11-2010, 04:02   #13
 
Tasselhof's Avatar
 
Reputacja: 187 Tasselhof ma w sobie cośTasselhof ma w sobie cośTasselhof ma w sobie cośTasselhof ma w sobie cośTasselhof ma w sobie cośTasselhof ma w sobie cośTasselhof ma w sobie cośTasselhof ma w sobie cośTasselhof ma w sobie cośTasselhof ma w sobie cośTasselhof ma w sobie coś
- A Wy? W jaki sposób się tam znaleźliście?- Spytała spokojnie Karolina.
Sara po chwili namysłu odpowiedziała.
- Jechaliśmy razem z Kamilem i moją młodszą siostrą w odwiedziny do naszego Ojca, który mieszka w Dęblinie. No i właśnie później nie do końca wiem co się stało.
Sara spojrzała na Kamila pytającym wzrokiem i po chwili spytała.
- Kto to jest Łukasz?
Starszy brat poczuł jak wielki ciężar zaczyna oplatać jego serce. Sara wysiliła się, aby sobie przypomnieć wczorajszą podróż.



Sara przymknęła oczy. Światło w przedziale lekko przygasło. Pociąg wjechał na niestrzeżony przejazd, gdzieś po środku pól i łąk. Wywołało to mały wstrząs jednostką, który na dobre przebudził dziewczynę. Kto buduje przejazdy w takich miejscach, pomyślała ze złością i wstała.
- Gdzieś idziesz?
Spytał Kamil siedzący naprzeciwko. Obok niego na siedzeniu Iza, młodsza z sióstr, czytała jakiegoś Bravo szmatławca głośno żując gumę .
- Do łazienki. Zaraz wracam.
Kamil tylko odbąknął coś w stylu „okey” i powrócił do lektury ukochanej mangi. Od kiedy pamiętała jej jedyny brat był zawsze burkliwy i ponury. Do tego bawił się nieustannie w pana domu, narzucał własne zasady i robił wszystko po swojemu nie raz doprowadzając matkę do płaczu. Do tego przez cały dzień zachowywał się jakby tylko on miał prawo decyzji, a dziewczyny jako nie pełnoletnie były na niego skazane.
Sara nie mogła na niego patrzeć i musiała wyjść. Jak na tak późną porę w pociągu jechało trochę ludzi, trafiła się nawet zakochana para całując się namiętnie w prawie pustym przedziale, nie zwracając na nikogo uwagi. Sara spojrzała na nich ukradkiem i westchnęła z zazdrością. Przeszła obok zniesmaczonej, towarzystwem zakochanych, staruszki która niezwykle wrednie spojrzała również na i na dziewczynę. Sara pośpiesznie zeszła jej z oczu.
W końcu znalazła małą ciasną ubikację, obskurną jak na standardy polskiej kolei przystało. Przemyła twarz i spojrzała w lustro. Wyciągnęła z kieszeni mały scyzoryk i załkała. Przyłożyła go do nadgarstka i zacisnęła pięść. Byle tylko lepiej było widać żyły. Tak jest, zrobić to raz a porządnie.
Wtedy światło zgasło. Pociąg jechał dalej, Sara osaczona przez ciemności zaczęła delikatnie panikować. Scyzoryk wypadł jej nagle z dłoni, jakby jej mięśnie odmówiły posłuszeństwa. Na szczęście po chwili lampy rozbłysły na nowo i dziewczyna odetchnęła z ulgą. Ale nie na długo. Na sedesie w pozycji leżącej znajdowało się zakrwawione i postrzępione ciało, całe broczyło krwią, która zabarwiła czerwienią całą podłogę małego pomieszczenia. Sara krzyknęła z przerażenia i z łomotem wybiegła z łazienki. Zawirowało jej przed oczami, w brzuchu posiłek zaczął się cofać. Nie wytrzymała i zwymiotowała. Po chwili chwiejnym krokiem, najszybciej jak mogła starał się oddalić od tego ohydztwa.
Zrobiło się zimno i nie przyjemnie. Dopiero wtedy Sara zauważyła iż przedział jest pusty. Nie było pary zakochanych ani wścibskiej staruszki. W następnym przedziale również nikogo. Do paniki, dołączył strach przeplatany zawrotami głowy, wagon zaklekotał na boki. Cisza i tylko dźwięk sunącej maszyny po nierównych szynach. Z lękiem przyśpieszyła do przedziału w którym siedziało jej rodzeństwo. Nie było ich, nie było bagaży. W całym pociągu nie było nikogo ani niczego. Tylko puste przedziały i samotna Sara.


Kamil wraz z Karoliną obserwowali, jak na twarzy dziewczyny maluje się przerażenie. Sara złapała brata za ręce i zaczęła panicznie krzyczeć!
- Kamil! Nie ma Izy! Zapomnieliśmy o Izie!
 
Tasselhof jest offline  
Stary 22-11-2010, 19:18   #14
 
Wredotta's Avatar
 
Reputacja: 12 Wredotta nie jest za bardzo znanyWredotta nie jest za bardzo znanyWredotta nie jest za bardzo znanyWredotta nie jest za bardzo znany
Na odpowiedź nie musiałam czekać na długo.
- Jechaliśmy razem z Kamilem i moją młodszą siostrą w odwiedziny do naszego Ojca, który mieszka w Dęblinie. No i właśnie później nie do końca wiem co się stało.- powiedziała Sara. Spojrzała się na Kamila i dodała- Kto to jest Łukasz?
A Kamil normalnie, jakby nie wiedział gdzie się znajduje, tak bardzo był zaskoczony. Oboje przyglądaliśmy się, ja zaciekawiona, Kamil coraz bardziej przerażony, jak Sara mruży oczy pewnie próbując sobie coś przypomnieć. Minęło parę dobrych minut, aż straciłam zainteresowanie, a Sara nadal siedziała i rozmyślała.
Z rozkoszą przypominałam sobie jak odwiedziłam ładnych parę lat temu siedzibę jeszcze Squarsoftu w Tokio, razem z moim wujkiem, bratem mamy, który wprowadził mnie w ten uroczy świat Final Fantasy. Byłam mu za to bardzo wdzięczna, tylko szkoda, że już go nie ma. Choć miałam wtedy tylko 8 lat, większość z tej wizyty zapamiętałam. Pamiętałam wymieniony uścisk dłoni z Nobuo Uematsu, największym kompozytorem jaki widział ten świat, i Faye Wong, która akurat była w studiu. Oglądałam sale, gdzie odbywa się cała produkcji takiej gry…. To było coś niezapomnianego, coś co przebijało wszystkie koncerty i imprezy, na których byłam. A mój wujek, który jeszcze wtedy nie wiedział o swojej chorobie…
- Kamil! Nie ma Izy! Zapomnieliśmy o Izie!- krzyk Sary przepełniony paniką wyrwał mnie z zamyślenia.
Spojrzałam na przerażoną twarz Sary, za bardzo nie wiedząc co zrobić… Poszukałam wsparcia u Kamila, w końcu to on jest dla niej najbliższą osobą. Nieprzytomny wyraz twarzy chłopaka, wskazywał, że zaraz będę świadkiem kłótni rodzinnej. Przysunęłam się bardziej do ściany i czekałam na najgorsze.
 
__________________
"Już, już, bo nie będzie gier wideo..."
Wredotta jest offline  
Stary 27-11-2010, 15:46   #15
 
Endless's Avatar
 
Reputacja: 31 Endless jest na bardzo dobrej drodzeEndless jest na bardzo dobrej drodzeEndless jest na bardzo dobrej drodzeEndless jest na bardzo dobrej drodzeEndless jest na bardzo dobrej drodzeEndless jest na bardzo dobrej drodzeEndless jest na bardzo dobrej drodzeEndless jest na bardzo dobrej drodzeEndless jest na bardzo dobrej drodzeEndless jest na bardzo dobrej drodzeEndless jest na bardzo dobrej drodze
To wszystko nie miało sensu. Słowa Sary, jej strach, moje zaskoczenie...
- Sara, o czym ty mówisz? Jaka Iza? Jechaliśmy przecież do ojca z Łukaszem, naszym młodszym bratem!
Wszystko zaczynało być coraz bardziej niepokojące. Zarówno okoliczności, sytuacja i miejsce sprawiały wrażenie zbyt abstrakcyjnych. Pomyślałem, że tracę rozum. Wszystko strasznie mnie przytłaczało, a szczególnie odpowiedzialność za rodzeństwo.
- Łukasz... musi tu gdzieś być. Powinniśmy go poszukać. - powiedziałem zmęczonym głosem.
Trawa i goła ziemia nie były najwygodniejszym posłaniem. Wszystko strasznie mnie bolało. Dopadło mnie zmęczenie zarówno psychiczne jak i fizyczne. Jedyne, co wydawało mi się jasne, to odnalezienie Łukasza i jak najszybsze znalezienie jakiejkolwiek pomocy.
 
__________________
Come on Angel, come and cry; it's time for you to die....
Endless jest offline  
Stary 28-11-2010, 22:26   #16
 
Tasselhof's Avatar
 
Reputacja: 187 Tasselhof ma w sobie cośTasselhof ma w sobie cośTasselhof ma w sobie cośTasselhof ma w sobie cośTasselhof ma w sobie cośTasselhof ma w sobie cośTasselhof ma w sobie cośTasselhof ma w sobie cośTasselhof ma w sobie cośTasselhof ma w sobie cośTasselhof ma w sobie coś
Nastała niczym nie zmącona cisza. Sara nie odezwała się już słowem cały czas zamyślona i przestraszona. Spojrzała błagająco na Karolinę, ta jednak nie wiedziała co uczynić. Po chwili Kamil zaproponował dalszą podróż. Wszyscy z braku lepszych perspektyw na to przystali, i trójka już niedługo przedzierała się przez las. Wędrowali tak w milczeniu z godzinę, co chwila ktoś o coś spytał, na co osoba odpowiadająca od beąkiwała coś. Las wyglądał całkiem normalnie i ładnie, zwłaszcza w promieniach słońca. Powietrze przepełnione było zapachem żywicy, leśnego poszycia i wczesnych grzybów. Ptaki ochoczo śpiewały swe pieśni umilając wędrówkę. Ktoś rzucił jako pierwszy żart, reszta się zaśmiała i potem poszło już gładko i z górki. Śmiech trójki nastolatków roznosił się po lesie i tak minął im czas do popołudnia. Kamil z radością zauważył, że las robi się coraz rzadszy, a w oddali widać prześwity błękitu między drzewami. Wszyscy ruszyli raźniej na myśl o wyjściu z lasu. Przez ściółkę zaczęły przebijać się pierwsze źdźbła trawy, drzewa były coraz niższe i zaczynały przeważać pośród nich te liściaste. Zwłaszcza biało czarne brzozy z nisko opuszczonymi gałęziami. Karolina wpadła twarzą w jakąś pajęczynę i z obrzydzeniem zaczęła się z niej czyścić. Kamil natomiast wyraźnie rozweselał i nabrał nadziei jego twarz nabrała rumieńców, a oczy ochoczo błądziły za otwartym terenem. W końcu przedzierając się przez gąszcz paproci dotarli w końcu na skraj lasu.

Krajobraz był kojący i zachęcający, szerokie pola ciągnęły się na horyzoncie w dal i gdzieś tam pod drugiej skraju. Złota wysoka do pasa trawa kołysała się delikatnie na wietrze, gdzie niegdzie stały samotne lipy i buki, można by powiedzieć, że to polski kraj z czasów romantyzmu. Błękitne niebo z kilkoma chmurkami nie zapowiadało, żadnych gwałtownych zmian, jedynym co po chwili popsuło dobry nastrój trójce zagubionych, był fakt, że nie wiedzieli co dalej ze sobą zrobić, w końcu ruszyli dalej w pierwszym lepszym kierunku wyszukując oznak cywilizacji. Atmosfera się trochę rozluźniła. A potem brzuchy zaczęły burczeć, a usta piec z suchoty. Od wczoraj nic nie mieli w ustach i teraz zaczęło to o sobie dawać znać ze wzmożoną zajadłością. Gdy wtem na horyzoncie zamajaczył pewien kształt skryty pomiędzy grupką drzew.

 
Tasselhof jest offline  
Stary 30-11-2010, 17:42   #17
 
Wredotta's Avatar
 
Reputacja: 12 Wredotta nie jest za bardzo znanyWredotta nie jest za bardzo znanyWredotta nie jest za bardzo znanyWredotta nie jest za bardzo znany
Patrzyłam na jedno i drugie czekając na wybuch którejś ze stron. Wreszcie Kamil zaproponował przejście się, na co przystałam z ochotą. Na początku między nami atmosfera była bardzo napięta. Wreszcie nie wytrzymałam.
- Może od razu zacznijmy rzucać w siebie szyszkami? Rozluźnijmy się trochę, co?- i zaczęłam śmiesznie wywijać ramionami, przewracając lekko oczami.
Na szczęście pomogło, atmosfera stała się o wiele bardziej znośna, a nawet śmialiśmy co parę chwil. Wpadłam w jakąś pajęczynę między brzozami, co wywołało następną salwę śmiechu. Chyba nawet zapomnieliśmy o dotychczasowym horrorze. Przynajmniej ja zapomniałam choć na tą jedną chwilę. Po jakimś czasie, wyszliśmy na piękną polanę. Jak na zawołanie zaburczało mi w brzuchu. Uświadomiłam sobie, że ostatni raz jadłam przed wypadkiem. Spojrzałam na Kamila i Sarę i chyba nie tylko ja to poczułam sądząc, po ich minach. W końcu po krótkim marszu ujrzeliśmy, niewiele podtrzymującą na duchu, starą chatę.
 
__________________
"Już, już, bo nie będzie gier wideo..."
Wredotta jest offline  
Stary 30-11-2010, 18:13   #18
 
Endless's Avatar
 
Reputacja: 31 Endless jest na bardzo dobrej drodzeEndless jest na bardzo dobrej drodzeEndless jest na bardzo dobrej drodzeEndless jest na bardzo dobrej drodzeEndless jest na bardzo dobrej drodzeEndless jest na bardzo dobrej drodzeEndless jest na bardzo dobrej drodzeEndless jest na bardzo dobrej drodzeEndless jest na bardzo dobrej drodzeEndless jest na bardzo dobrej drodzeEndless jest na bardzo dobrej drodze
- Lepsze to niż nic. - skwitowałem widok starego domostwa.
Nie czekając dłużej, nasza trójka zatonęła w złocistej, kołyszącej się na wietrze trawie. Nasze żołądki domagały się jedzenia, i to w dosyć głośny sposób. Mimo tego nagłego rozjaśnienia się nastroju, odczuwałem wątpliwości, co do tego, czy to wszystko nie było tylko snem. Bo ten nagły obrót sytuacji był aż nazbyt niespodziewany, zupełnie jakby nasza świadomość tworzyła podpowiadane przez nasze umysły obrazy. No ale cóż? Jedyne co można było zrobić w takiej sytuacji, to iść przed siebie i przyjąć to, co czeka po drugiej stronie...
 
__________________
Come on Angel, come and cry; it's time for you to die....
Endless jest offline  
Stary 03-12-2010, 14:55   #19
 
Tasselhof's Avatar
 
Reputacja: 187 Tasselhof ma w sobie cośTasselhof ma w sobie cośTasselhof ma w sobie cośTasselhof ma w sobie cośTasselhof ma w sobie cośTasselhof ma w sobie cośTasselhof ma w sobie cośTasselhof ma w sobie cośTasselhof ma w sobie cośTasselhof ma w sobie cośTasselhof ma w sobie coś
Środek rudery na początku przybił wszech obecnym bałaganem. Poprzewracane krzesła, pusty stół z podartą ceratą, skrzypiące drzwi ,stary gliniany piec kaflowy w kuchni. Ogółem wszystko wyglądało i przypominało domostwo sprzed co najmniej pięćdziesięciu lat. Kamil westchnął i rozejrzał się po całym domostwie, w pokoju obok kuchni były tu dwa ogromne łóżka, w odróżnieniu od reszty pościelone is schludnie pozostawione, w kącie leżały złożone pierzyna i poduszki. Ogółem całe domostwo składało się z pięciu pomieszczeń, kuchni, sypialni, składziku na drewno zapełnionego po brzegi, piwnica pełna konfitur i różnych tym podobnych rzeczy oraz małego pokoiku z parnikiem, prawdopodobnie służącym jako wędzarka byłym gospodarzom. Prąd był doprowadzony dzięki czemu lodówka jeszcze działała. Sara w sypialni znalazła stary telewizor z kineskopem, zapewne jeszcze czarno biały, zdawał się być sprawny. Za to Karolina wróciła z dworu nie zwykle uradowana. Twierdziła, że tam gdzieś w oddali widzi inne zabudowania i to gęstsze, prawdopodobnie wieś.
 
Tasselhof jest offline  
Stary 06-12-2010, 17:01   #20
 
Wredotta's Avatar
 
Reputacja: 12 Wredotta nie jest za bardzo znanyWredotta nie jest za bardzo znanyWredotta nie jest za bardzo znanyWredotta nie jest za bardzo znany
Z niechęcią coraz bardziej zbliżałam się do owej chaty. Kamil z Sarą weszli do środka, ja jednak postanowiłam się trochę rozejrzeć po okolicy. Chata wyglądała staro, nawet bardzo staro. Na podwórzu znajdowało się wszystko co jest potrzebne przy gospodarstwie: pieniek z siekierką, mały stosik drewna i wiele innych. Zobaczyłam wyrwę w płocie i bez wahania przez nią przeszłam. Nie wiem czemu, ale przypominało mi to wszystko domek u babci pod Dęblinem. Był aż do złudzenia podobny. Jak na ironię. Ale co tam, dalej się przedzierałam przez krzaki za płotem. Wtem na horyzoncie zobaczyłam zarys innych zabudowań. Aż podskoczyłam z radości i podbiegłam jeszcze trochę, by się upewnić. Tak! To wszystko wyglądało na jakąś małą wieś. Szybko pobiegłam z powrotem do towarzyszy. Musiałam pobiec spory kawałek, bo droga mi się nieznośnie dłużyła. Już się bałam, że pomyliłam kierunek, jednak w oddali widziałam już starą chatę. Z ulgi podtknęłam się parę razy, rozpruwając materiał dżinsów. W podskokach weszłam do środka i zawołałam od progu:
- Mam dobre wieści! W pobliżu widać jakieś zabudowania, chyba wieś- uśmiechnęłam się od ucha do ucha, czekając na reakcję Kamila i Sary.
 
__________________
"Już, już, bo nie będzie gier wideo..."
Wredotta jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 18:09.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166