Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Archiwum sesji Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 05-21-2007, 13:04   #51
 
denis's Avatar
 
Reputacja: 2 denis jest na bardzo dobrej drodze
$: 104 180
Ku zdumieniu obu panów czekajacych na Anis na dziedziniec w szybkim tepie wmapszerowało kilkunastu pieszych , kazdy z mieczem i tarcza , a na plecach mieli zawieszone kusze . Co wiecej tuz za nimi na dziedziniec wjechał zaprzezany w dwa woły solidnej wielkosci wóz , na którym obok kilku pak i skrzyn pietrzyły sie zapasy . Na czele oddziału kuzników wjechał na czrnym koniu sierzant . Pozdrowił on giermka i wysłannika Zakonu i krótka komenda ustawił zołnierzy w karny dwuszereg .
Sierzant spojrzał na słonce , a potem w strone wejscia do zamkowego dążonu ... cała kawalkada oczekiwała na noewgo rycerza zakonu Pani Jeziora .
 
__________________
będe tam gdzie "mod nie gryzie "
denis jest offline  
Reklama
Stary 05-21-2007, 13:39   #52
 
Tom Atos's Avatar
 
Reputacja: 4 Tom Atos ma w sobie cośTom Atos ma w sobie coś
$: 36 893
Gaston :

Mężczyzna spojrzał zdumiony na oddział żołnierzy, a potem na kompana.
Pokazując na wyładowany wóz szepnął:
- Orzesz ty, toż to prawdziwa ekspedycja. Zdaje się, że niedoceniłem możliwości Pani Annis, ale to lepiej. Droga daleka i niebezpieczna. każdy dodatkowy miecz sie przyda. A na wielu banitów sam widok podziałą odstraszająco. Przynajmniej nie będziemy sie musieli użerać z jakimiś przydrożnymi mentami.
Uśmiechnął się dając żartobliwego kuksańca towarzyszowi i pociągając łyk z manierki.
- O pardon. - zreflektował się podając naczynie. - Łyknij sobie. Dobre bretońskie wino od kucharki. W Imperium takiego nie uświadczysz. Piją tam jakieś szczyny, a w Kislevie to tylko gorzała.
Dla zabicia czasu w oczekiwaniu na Annis zagadnął :
- Dzielnie wczoraj stawałeś Glein. Mój stryj zawsze powiadał że dobry wojownik to ten, który wie kiedy nawiewać. Nie uznałby Cię za dobrego wojownika.
Gaston mrugnął prowokacyjnie okiem.
 

Ostatnio edytowane przez Tom Atos : 05-21-2007 o 13:46.
Tom Atos jest offline  
Stary 05-21-2007, 20:37   #53
 
Lhianann's Avatar
 
Reputacja: 5 Lhianann ma w sobie cośLhianann ma w sobie coś
$: 93 251
Annis nieco blada, nie wiedzieć, czy z braku snu, czy z powodu, że będzie opuszczać swe rodzinne ziemie, pojawiła się na dziedzińcu.
Odziana w ciemnobrązowy skórzany, wzmacniany strój podróżny , wysokie buty i zielony, ciężki płaszcz wyszywany srebrzystą nicią w motyw liści bluszczu.
Lekko poklepała swego wierzchowca, szarą jak dym klacz o białej grzywie i ogonie po szyi.
Nieco nieobecnym, cichym głosem szepnęła klaczy do ucha:
-Mgła dziś wyruszymy...daleko.

Potem jakby przypomniawszy sobie o tym gdzie i w jakiej sytuacji się znajduje objęła bystrym spojrzeniem osoby zgromadzone na dziedzińcu.

Wyszukała wzrokiem osobę jak najpewniej dowodziła grupa jaka miała stanowić jej eskortę i z powagą malującą się na twarzy czekała, aż ów ktoś ku niej podejdzie.
 
__________________
Wielu spośród żyjących zasługuje na śmierć. A nie jeden z tych, którzy umierają, zasługuje na życie. Czy możesz ich nim obdarzyć? Na bądź więc tak pochopny w ferowaniu wyroków śmierci. Nawet bowiem najmądrzejszy z Mędrców nie wszytko wie.
Lhianann jest offline  
Stary 05-21-2007, 21:23   #54
 
denis's Avatar
 
Reputacja: 2 denis jest na bardzo dobrej drodze
$: 104 180
Sierzant widzac wzrok Aniss podjechał do niej konno , zeskoczył z konia .
Skinał głowa w gescie przywitania i z pytaniem w oczyach czakła na to co powie Pani zamku .
 
__________________
będe tam gdzie "mod nie gryzie "
denis jest offline  
Stary 05-21-2007, 21:29   #55
 
Lhianann's Avatar
 
Reputacja: 5 Lhianann ma w sobie cośLhianann ma w sobie coś
$: 93 251
- Witaj panie. Skłoniła się mężczyźnie
Trasa jaką ustaliłam wygląda następująco, skierujemy się na Przełęcz Helmgard, później do Altdorfu i dalej wzdłuż rzek do Kislevu. Czy akceptujesz panie taki plan marszruty?

Zasadniczo była już gotowa do wyjazdu.
Z domownikami i sługami zdążyła pożegnać się już z samego ranka.
Nie zamierzała wdziewać, bądź co bądź ciężkiej zbroi
Ukryta pod skórzanym kaftanem lekka kolczuga będzie musiała być wystarczającą ochroną.
 
__________________
Wielu spośród żyjących zasługuje na śmierć. A nie jeden z tych, którzy umierają, zasługuje na życie. Czy możesz ich nim obdarzyć? Na bądź więc tak pochopny w ferowaniu wyroków śmierci. Nawet bowiem najmądrzejszy z Mędrców nie wszytko wie.
Lhianann jest offline  
Stary 05-22-2007, 07:05   #56
 
Sir_herrbatka's Avatar
 
Reputacja: 3 Sir_herrbatka jest na bardzo dobrej drodze
$: 25 754
Glein pociągną delikatny łyk z naczynia. Faktycznie dobre, ale odezwała się stara jak świat nutka dumy narodowej.

-Nigdy nie narzekałem na imperialne wino. Dziękuje jednak za łyk tego trunku.

Tak, było bardzo dobre, ale nie miał ochoty tego przyznawać. Następne zdanie sprawiło za to że wszelkie oznaki tego, że wino faktycznie mu smakowało znikły. Glein się skrzywił i oddał manierkę do rąk Gastona.

-Twój stryj to chyba mądry człowiek Gastonie. A dobrym wojownikiem sam siebie bym nawet nie nazwał.

Zapadła chwila ciszy nie przerywana przez żadne słowo. W końcu jednak Glein chciał przerwać to napięcie.

-Widzisz jak dobrze że mamy tą eskortę?

Roześmiał się głośno i wesoło. Tak jakby wypił dużo więcej tego wina.
 
__________________
Arriving somewhere but not here
Sir_herrbatka jest offline  
Stary 05-22-2007, 08:40   #57
 
denis's Avatar
 
Reputacja: 2 denis jest na bardzo dobrej drodze
$: 104 180
Cała kolumna ruszyła droga , przy akompaniamecie szumu wiatru . spiewu ptaków .
Ciekawskie oczy wiesniaków , którzy wychodzili na droge by pozegnac swoja Pania wpatrywały sie w odjezdzajacych ludzi z ciekawosci i strachem ....
Droga , która przy zmiennym szczesciu i pogodzie prowadziła ich niemal przez trzecia czesc znanego swiata wiodła ich nieodmiennie w strone Kislevu . Przejscie przez góry , forsowanie rzek i w koncu wspaniały Altdorf . Miasto które urzeka swoim majestatem i jednoczesnie zniecheca widokiem biednych przedmiesc ... Na szczesie siezant zadbał by wyprawa była wystarczajaco zaopatrzona w pieniadze , jedzenie i wszytkie potrzbne rzeczy . Nie raz wydawało sie ze wóz , który im towarzyszył miesi ze soba poł zamku ... który został daleko za ich plecami .
Mineli Altdorf ... I ruszyli nowo przebudowanym traktem w kierunku Kisleva .
Nowa "nawierzchnia " , swierzo odbudowane mosy i szereg karczm rozsianych rownomiernie po trakcie dodały animuszu zołnierzom .
Codzienny wypoczynek , gorace posiłki i bezpieczeństwo zapewniane przez strazników dróg . Kondycja , humory z kazdym dniem marszu poprawiały sie . W koncu ostatnia , wysoka na kilkanascie metrów starznica okazała sie miejscem gdzie Imperium konczy sie a zaczyna dziki i niebezpieczny Kislew ...
Mineli posterunek ... zadnej specjalnej tablicy , nic co mogło poinformowac podroznych o tym ze Imperium zostało za nimi . jedynie z kazdym krokiem pograszajacy sie stan traktu był swiadectwem ze przekroczyli pewna granice "cywilizacji " .
Po dwuch dniach dojechali do miejsca gdzie brukowany trakt zastapiła błotnista droga , która zaczeła sprawiac znaczne problemy . Wóz zapadał sie niemal po osie , a gromadzace sie nad okolica ciemne chmury które wrózyły nadchodzacą burze . Nawet to ze było dosyc ciepło nie poprawiało sytuacji , gdzyz w miare jek sciany lasu zblizały sie do traktu , coraz wiecej komarów pozywiało sie krwia podróznych . W koncu oczom podróznych ukazała sie rzeka ...
Za rzeką widac było ogrodzona ostrokołoem niewielka osade . Z tej perspektywy widac było tez znacznej wielkosci pomost przy którym stała prawie 10 metrowej długosci barka . <Uwazne oko zauwazy ,ze łudź zanuzona jest o wiele głebiej niz powinna . >
Wokół barki zbudowane były jakies rusztowania , wielkie kołowroty zawieszone poteznych pniach - najwidoczniej barka uległa jakiejs awarii . Droga ku zdziwieniu wedrowcow prowadziła wprost do rzeki , jednak osmalone pale , które smetnie wystawały z wody były swiadectwem ze niedawno most został doszczetnie spalony .
Na szczescie mieszkancy osady zobaczyli kolumne wkrótce niewielka tratwa przewiozła ludzi , konie i sam wóz . .
Dotarli do Kislevu . Posmiesznie zamykane wrota plaisady swiadczyły ze bliskosc Imperium nie dawała mieszkacom zadnej ochrony ...
 
__________________
będe tam gdzie "mod nie gryzie "
denis jest offline  
Stary 05-23-2007, 07:52   #58
 
Tom Atos's Avatar
 
Reputacja: 4 Tom Atos ma w sobie cośTom Atos ma w sobie coś
$: 36 893
Gaston :

Pierwsza miejscowość w Kislevie na tyle zaciekawiła giermka, że ten stanął w strzemionach, by lepiej się przyjrzeć. Po za tym chciał choć na chwilę dać wytchnienie swoim obolałym pośladkom. Podróż trwała już dobrych kilka tygodni, a Gaston jeszcze nigdy nie musiał tak długo codziennie jechać wierzchem, toteż siodło mocno dawało mu się we znaki.
Choć pod innymi względami podróż minęła im wręcz komfortowo.
Dobre czasy chyba się jednak kończyły, a spalony most i strażnicy pod bronią byli tego wyraźna oznaką.
Gdy znaleźli się już za palisadą osady przywitał się łamanym kislevicki dialektem, którego nieco się nauczył od kupców z Talabekheim.
- Dobryj Dień tawariszczi. Kak dieła ? – spytał uprzejmie ludzi przy bramie.
- Podróżujemy z daleka i chcielibyśmy rozmawiać z Waszym naczelnikiem.
Wskazał dłonią na barkę.
- A co tam się stało ? Jakieś kłopoty ? Może pomóc ?
Nieco dziwnym mógł się wydać fakt, że Gaston zabierał głos jako pierwszy. Jednak przez te tygodnie podróży nieraz podejmował się roli herolda i Annis mogła się przekonać, że Moltier świetnie sobie radzi w kontaktach z pospólstwem i znacznie łatwiej nawiązuję rozmowę z ludźmi niższego stanu niż ona.
 
Tom Atos jest offline  
Stary 05-23-2007, 08:28   #59
 
denis's Avatar
 
Reputacja: 2 denis jest na bardzo dobrej drodze
$: 104 180
Kilkunastu uzbrojonych w wielkie topory i drewniane tarcze ludzi pospiesznie zamykało bramy , gdy tylko
wóz ciezko przejechał poza obreb palisady .
Wszytkim ukazała sie osoada , z na oko mieszka w niej moze 400 osob . Niewielki drewniany niby ratusz - niby dworek ,
dwa kosioły po dwóch stronach rynku ( jeden sigmara , drugi Taala ) , kilka sklepików i niewielka karczma . Wokóow widac wielu uzbrojonych wojowników , gdzieniegdzie jakas kobieta przemyka pomiedzy zabudowaniami ...
Widok , kolory i dobry nastrój tłumi coraz mocniej padajacy deszcz .
"Hej , Hej poczekajacie z ta brama " słychac głos jakiegos człowieka . Przez zamykajace sie wrota do osady wbiega człowiek .
Ubrany w gruba kolczuge . Na plecach widac sporaej wielkosci plecak ... a w reku dwureczny młot znacznych rozmiarów .
"Szybko , zamykajcie brame ..." jego słowa przerywa potezny ryk kilkunastu bestii .. ktore najprawdopodonbie scigałay mezczyzne az do bram osady . Z prowizorycznych blanków kilsevczycy zaczeli szyc z łuków i najwyrazniej tym odstrzszyli poscig ...
jedne z zołnierzy splunał głosna , klanc cos o plugastwie .

Mezczyzna zatrzymał sie i gdy juz złapał oddech uwaznie przyjrzał sie całej grupie .
Nastepnie ukłonił sie nienzacznie ...
"Witam przedstawicieli wspaniałej Bretonni ... nazywam sie brat Rufus i jestem kałpanem sigmara . " Ukłoniwszy sie jeszcze raz dziarsko ruszył w kierunku swiatyni .

Najwyrazniej w tej chwili Sigmar pewnie przebudził sie ... bo w miejscu gdzie przed chwila stał kapłan w potwornym huku trzasnał piorun ... Konie szarpneły sie niespokojnie Ciezkie krople deszczu zaczeły padac znacznie czesciej ... a ubrania podróznych .. mimo ze juz mokre zaczeły przyjmowac klekjen lityry wody . Mokre sklejajace sie od wody włosy , rżące konie i nieprzyjemne uczucie wilgoci w kazdym miejscu waszych ciał skłaniały do jak najszybszego znalezienia schornienia .
 
__________________
będe tam gdzie "mod nie gryzie "
denis jest offline  
Stary 05-23-2007, 09:14   #60
 
Tom Atos's Avatar
 
Reputacja: 4 Tom Atos ma w sobie cośTom Atos ma w sobie coś
$: 36 893
Gaston :

Mężczyzna ściągnął wodze starając się opanować niespokojnego konia. Wcale nie był pewien, czy ten piorun przypadkiem nie oznacza gniewu Sigmara. W każdym razie zjawisko było niezwykłe, a brat Rufus nie należał najwidoczniej do osób, przy których można było się czuć bezpiecznie podczas burzy.
- Pani chyba nie mamy innego wyboru jak udać się do karczmy. – powiedział do Annis starając się zetrzeć z twarzy krople deszczu.
- Pozwolisz, że udam się przodem i zajmę się kwaterą.
Skłonił się i pojechał w stronę budynku. Daleko nie miał. Po chwili zeskoczył z konia. Przytroczył go do palika przed karczmą i wziąwszy nieco ekwipunku wszedł do środka.
- Dobryj Dień gospodar.
Zaczął podchodząc przemoczony do kontuaru.
- Najlepszy pokój jaki masz i karz zanieść tam balię z gorącą wodą.Widząc jak tenże zmierzył go sceptycznie wzrokiem od stóp do głów dodał pospiesznie.
- Nie dla mnie. Dla szlachetnie urodzonej Annis de Morrigans. Ja się mogę przespać w zwykłej komnacie. I daj coś do zjedzenia, bo jak to się u was mówi … głodniśmy jak wilcy.
Tylko bistro, bistro, bo zaraz tu będzie reszta kompanii.
 
Tom Atos jest offline  
Reklama
 


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
Dwie godziny Mira Opowiadania 6 02-29-2008 22:43
[Dwie drogi ] Dodatkowa rekrutacja denis Archiwum rekrutacji 8 07-03-2007 21:36
[Komantarze ] Dwie drogi denis Archiwum sesji Warhammer 28 06-22-2007 11:36
[Warhammer] Dwie drogi denis Archiwum rekrutacji 26 04-20-2007 08:36


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 05:21.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2009, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111