Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Archiwum sesji Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 05-23-2007, 21:06   #61
 
denis's Avatar
 
Reputacja: 2 denis jest na bardzo dobrej drodze
$: 104 180
Osada ,a włsciwie miasteczko przez które przejeżdzali nie było najmilszym miejscem w Starym Świecie.
Grzaskie od błota ulice ,były pełne przedstawicieli ludzi i innych ras . Najwidoczniej barki nie pływały od dobrych kilku dni , i podrózni musieli odbyc w miesateczku przymusowy postój . Widac było wielku najemników a tam gdzie najemnicy tak znadziej sie znaczna ilosc róznych kupców , dziwek czy drobnych złodziejaszków . .Dodatkowo wszycy byli scisnieci na małej powierchni , ogrodzonej ostrokołem . Starznicy tutejdzego władyki brodzili w błocie pilnujac wzglednego spokoju - o ktory w coraz bardziej zatłoczonym miasteczku było coraz trudniej . Co jakis czas mijali zawieszone na budynkach tablice , informujace o wolnych noclegac . Niestety wiekszosc z nich była przekreślona - co zapewne swiadczyło o tym ze ilosc miejsc do spania w osadzie dramatycznie spada . Przed karczma trudno było znalesc miejsce do przywiazania konia ... a fakt ze wiele rumaków stało na deszczu rowniez nie wskazywało ze karczma bedzie pusta . W pewnym momeie kolejny pioru uderzy gdzies pomiedzy zabudowaniami . Konie po raz kolejny szarpneły sie ...
Oddział , ktory przejezdzał przez głowna ulice miasteczka wzbudził pewne zaitereosowanie , jednak pojawiajace sie raz po raz pioruny skutecznie odwróciły uwage od przyjezdnych . Zreszta z kazdym dniem ich przybywało ... wiec z kazdym dniem nowi przybysze przestawali byc atrakcją tak dla mieszkancow i juz przebywajacych w miasteczku .

Karczme wewnatrz była pełna dymy , gwaru rozmów , kłutni . Powietrze było przesycone zapachem jedzenia i niskiej jakosci piwa .
Pojawienie sie nowych ( dla ktorych i tak nie sposob było znalesc nawet jednego krzesłł czy kwałka ławy - nie wzbudziło specjalnej eufori u karczmarza .
Kilka stolików yło zajetcyh przez wyraznie bogatszych kupców lub szlachciców ...jednak zawartosci ich talerzy nie mogał zbudzic specjalnego ziteresowania u nikogo z "wyszych " warstw . albo wiekszosc z nich wydała juz wiekszoc pieniedzy ... albo w miasteczku zaczynało brakowac wszelakich frykasów , o miesie nie wspominajac .

Gdy Gaston wreszcie zdołal przecisnac sie przez tłum i poprzez karczemny gwar . gdy powiedział ze potrzbuje pokoju i jadła karczmarz rozesmiał sie mu w twarz .
"A uwidisz tu chocby kawałek wolnej podłogi ? "
 
__________________
będe tam gdzie "mod nie gryzie "
denis jest offline  
Reklama
Stary 05-24-2007, 08:07   #62
 
Tom Atos's Avatar
 
Reputacja: 4 Tom Atos ma w sobie cośTom Atos ma w sobie coś
$: 36 893
Gaston :

W karczmie panował straszni ścisk , głośne rozmowy , śmiechy i narzekania , przeplatały się z nieprzyjemnym zapachem ludzkiego potu i psującego się piwa . Tłusty, spocony karczmarz przestał się śmiać.
- Słuchaj no gospodarzu, a jak Ci powiem, że zapłacimy podwójnie, to coś się znajdzie ? Hę ?
Gaston porozumiewawczo mrugnął okiem nachylając się nad kontuarem
- Podwójnie chłoptasiu , to płacili mi tydzień temu za miejsce w stajni , ale i tam też już nie wsadzisz szpilki - głęboki , tubalny głos karczmarza zdradzał rozbawienie zachowaniem Gastona
- Dobra. Ile ? - giermek uderzył otwartą dłonią w stół przechodząc do konkretów.
- Nie ma miejsca ... - karczmarz rozłożył ręce - poszukajcie gdzie indziej . Może u któregoś z gospodarzy , albo w kaplicy ... Słyszałem ze tam jeszcze znajdzie się jedno , czy dwa miejsca . Od 3 tygodni zierzołaki biegają za murami i mordują co tylko wylezie . Bojar obiecał ze za kilka dni przyśle tu znaczny oddział to się z chaośnikami uporamy ...
Gaston westchnął. Sytuacja naprawdę musiała być kryzysowa skoro karczmarz nie zmiękł nawet wobec klienta, który nie chciał się targować z góry akceptując cenę. Zabębnił jeszcze tylko palcami o blat trochę zwlekając.
- No nic widać nie pisane nam nocować u Ciebie. Bywaj zatem i miłego nabijania sakiewki.
Co powiedziawszy odwrócił się i wyszedł.

W niewesołym nastroju w strugach coraz gwałtowniejszego deszczu wrócił do Annis, tylko po to by zrelacjonować przebieg rozmowy.
Mijali po drodze dostatecznie dużo tabliczek z przekreślonymi, nieaktualnymi ofertami noclegu, by nie mieć złudzeń, iż jedyna nadzieja jaka im pozostała, to kaplica Sigmara.
Gaston zaproponował, by właśnie tam się udali i gdy cały orszak znalazł się przed przybytkiem patrona Imperium giermek zeskoczył z konia i zastukał w drzwi.
Rozległo się przytłumione przez szum deszczu głuche :
Puk ! Puk !
 
Tom Atos jest offline  
Stary 05-24-2007, 17:10   #63
 
Sir_herrbatka's Avatar
 
Reputacja: 3 Sir_herrbatka jest na bardzo dobrej drodze
$: 25 754
Glein był lekko zaniepokojony wyglądem osady oraz kolejnymi wydarzeniami. Zastanawiał się także co by się stało gdyby ekspedycja miała zostać poza obrębem murów. Dla tego, i tylko dla tego był tylko lekko zaniepokojony.

Poza tym podziwiał pogodę zastanawiając się dlaczego pada zawsze gdy jest w drodze, a także obserwował z zainteresowaniem talent lingwistyczny Gastona.

To wszystko sprawiło że nie bardzo zwracał uwagę na otoczenie. Piorun i grzmot skwitował
uśmiechając się gorzko. Przeszła mu przez głowę tylko jedna myśl, którą nieopatrznie wypowiedział na głos.

-Pudło.

Nie wydawał się by ktoś zwrócił uwagę na tą wypowiedź. Z tego faktu Glein był nad wyraz zadowolony. Takich komentarzy nie wypada wypowiadać w obecności kapłana.

Karczma... bywał w gorszych. Dużo gorszych... stare dzieje.

Nie musiał rozumieć dokładnych słów karczmarza by zrozumieć jego intencje.

Dopiero teraz naprawdę się zirytował. Może i był tylko sługą ale nie będzie moknąć na deszczu tylko dla tego że banda najemnych morderców pozajmowała wszystkie łóżka. Mimo to uśmiechną się i podszedł do karczmarza mówiąc powoli i wyraźnie.

-Jesteśmy tutaj gośćmi i eskortą szlachetnie urodzonej damy. I bardzo byśmy prosili byś rozwiązał problem braku miejsca, choćby któryś z tych dzielnych wojowników mógłby się przespać na dworze. Zamiast nas.

Glein miał mokre włosy a z opończy kapały mu ciężkie krople na podłogę, spoglądał jasnym spojrzeniem w oczy karczmarza i lekko zawahał się tylko wypowiadając słowo „dzielnych”, ostatecznie mogło by to znaczyć że dzielą między siebie łupy...

W sumie byłoby to całkiem rozsądne tłumaczenie, takie które szybko i dokładnie tłumaczy znaczenie słowa, bez tych wszystkich zawiłości kulturowych.

-Jesteśmy tutaj w służbie zakonu rycerskiego, mamy więcej do zrobienia w tej wojnie przeciw chaosowi niż ci tutaj. Ta dama sama dowodziła zamkiem zaatakowanym przez siły zła.

No cóż, prawie prawda. Z tego co się domyślał najwięcej zrobił w tedy sam dowódca żołnierzy. Pomysł z rozgrzaną smołą był godny podziwu. Zapamiętał go dokładnie, gotowy by stawić czoło kolejnemu przerośniętemu żukowi.

-Atak został odparty.

Też mniej więcej prawda. Nawet więcej niż „mniej więcej”. Atak został odparty ale to nie było zwycięstwo.

Może tyle starczy by zaimponować dla karczmarza na tyle by nie zmoknąć po raz kolejny.
 
__________________
Arriving somewhere but not here
Sir_herrbatka jest offline  
Stary 05-24-2007, 19:36   #64
 
Lhianann's Avatar
 
Reputacja: 5 Lhianann ma w sobie cośLhianann ma w sobie coś
$: 93 251
Pierwszy nocleg w Kislevie jaki miała wraz z swymi towarzyszami spędzić w innym miejscu, niż pod gołym niebem nie zapowiadała się zbyt dobrze.
Rzęsisty, przenikliwy deszcz moczący w jednej chwili wszystko w około również nie poprawiał nastroju.

Gdy usłyszała złe nowiny od Gastona, westchnęła lekko.
-Cóż, najwidoczniej przyjdzie nam poszukać noclegu w świątyni Sigmara. Nie ma co więcej mitrężyć czasu.
 
__________________
Wielu spośród żyjących zasługuje na śmierć. A nie jeden z tych, którzy umierają, zasługuje na życie. Czy możesz ich nim obdarzyć? Na bądź więc tak pochopny w ferowaniu wyroków śmierci. Nawet bowiem najmądrzejszy z Mędrców nie wszytko wie.
Lhianann jest offline  
Stary 05-25-2007, 08:58   #65
 
denis's Avatar
 
Reputacja: 2 denis jest na bardzo dobrej drodze
$: 104 180
Glein

Karczmarz z rozbrajajacym usmiechem po raz wtóry rozłozył ręce .
W ciagu ostatnich kliku dni takich “wysokopostwionych “ gosci miał bez liku .
W tym czasie z miasteczka miały odpłynac kilkanascie barek . Jednak cos zatapiało systemtcznie wszytko , co pojawiało sie na rzece . Ceny noclegów , jedzenia wzrosły kilkukrotnie a i tak nie dla wszytkich wystarczało .
Popytajacie w miecie ... pewnie jaka stodoła , albo stryszek jeszcze sie znajdzie ... u mnie wyszytsko popłacone na tydzien naprzód ...

Gaston

Padało , pioruny raz po raz uderzały miedzy zabudowaniami ...
Kamienna budowal swiatyni Sigmara wydawała sie w nikłym swietle , jaki dawało słonce zakryte szczelnie chmurami , niezwykle ponura . Niewielkie okienko w debowych rzwiach otworzyło sie .
Ukazała sie w nich balada ( w swietle pioruna wszytko na chwile stało sie blade ) twarz kapłana ..
“Słucham ? “ - kapłan spojrzał nieufnie na wojownika ...



Wszycy w pewnym momencie usłyszeliscie krzyk jakies dziewczyny .
Gdzies w bocznej uliczce kilku Imperialnych najemników “obłapuje “ tutejsza dziewczyne ...
Jednak nie to spowodowało krzyk dziewczny , ktora do tej pory raczej nie miała szans krzyczec – z uwagi na to ze mocne dłonie najemników zakrywały jej usta . Dziewczyna krzyczała , gdyz napastnik który przed chwila chciał pozbawic ja czci lezał teraz na ziemi , obalony przez wczesniej poznanego Sigmaryte .
Kapłan stał nad nim i krzyczac cos o tym ze niegodziwosc musi byc ukarana i dzieki temu zostanie powstrzymany demon , który w przeciwnym razie zpustoszy miasteczko ...
Potezny młot w rekach kapłana przebił napiersnik najemnika i zagłebił sie w jego klatce piersiowej ...
Krew bryzneła na boki ... gdzies pomiedzy mokrymi od deszczu zabudowaniami po raz kolejny huknał piorun .
 
__________________
będe tam gdzie "mod nie gryzie "
denis jest offline  
Stary 05-25-2007, 11:25   #66
 
Sir_herrbatka's Avatar
 
Reputacja: 3 Sir_herrbatka jest na bardzo dobrej drodze
$: 25 754
Glein zamarł bez ruchu obserwując krew wypływającą z piersi wojownika, tak jakby było to jakieś magiczne źródło. Zacisną pięści-bardzo mocno, baczny obserwator mógł dostrzec jak kostki mu bieleją.

Ruszył powolnym krokiem w stronę kapłana, stawiał długie kroki w mokrej ziemi. Zbliżył się do kapłana, wyraźnie było słychać odgłosy burzy; nieustający deszcz i odgłosy dalekich grzmotów. Jeszcze głośniej było słychać histeryczny, wysoki krzyk dziewczyny. Krzyczała dopóki starczyło jej powietrza i umilkła tylko na chwilę, by zaczerpnąć następny oddech.

Glein uderzył pięścią w podbródek kapłana. Cios spadł podobnie jak uderza młot, kapłan zachwiał się na nogach a po chwili przewrócił się gdy lewa pięść Gleina trafiła go dokładnie między oczy. Broń wypadła mu z rąk.

Glein sam chwycił młot i powoli podniósł go do góry. Nie zadał ciosu. Odrzucił go na bok.

Pochylił się nad ledwo przytomnym kapłanem, chciał coś powiedzieć ale chyba nie znalazł odpowiednich słów, lub też może stwierdził że słowa są zbędne. Może nie miał już nic co mógł powiedzieć.

Poruszył tylko ustami nie wydobywając żadnego dźwięku.

Zostawił kapłana w spokoju i złapał dziewczynę za ramię. Chwycił mocniej niż zamierzał, puścił więc i pogładził jej ramię. Starł krew z jej twarzy, tyle ile mógł bo krew była wszędzie. Padał deszcz, była mokra, on sam też był mokry. Wiedział że nic mu nie będzie, prawie nigdy nie chorował, ale dziewczyna była w szoku i stała w środku burzy.

Szeptał więc uspokajająco do niej próbując jednocześnie osłonić jakoś od wiatru, deszczu i widoku trupa.

Nie bardzo wiedział co powinien był zrobić ale podjęcie decyzji nie zajęło mu dużo czasu. Wystarczyło by jakoś się ogrzała, ciepło to dobra rzecz.

-Gdzie mieszkasz? Odprowadzę cię.
 
__________________
Arriving somewhere but not here
Sir_herrbatka jest offline  
Stary 05-25-2007, 12:24   #67
 
Tom Atos's Avatar
 
Reputacja: 4 Tom Atos ma w sobie cośTom Atos ma w sobie coś
$: 36 893
Gaston :

Kislev to była dziwna kraina, z dziwnymi ludźmi. W dodatku działała dziwnie na ludzi normalnych, a może tylko z pozoru normalnych.
To że grupa najemników chciała zgwałcić dziewkę nie było w sobie niczym dziwnym.
To że kapłan Sigmara chciał ja uratować w sumie też nie.
Ale to że bronią obuchową jaką był bojowy młot można przeciąć skórę, to już nie mieściło się w światopoglądzie Gastona.
Albo broń była magiczna, albo braciszek Rufus posiadał nadludzką siłę.
Jednak to nie był koniec niespodzianek na dzisiaj. Glein podszedł do sigmaryty i jakby nigdy nic walnął go w szczękę obalając na ziemię.
Gaston spojrzał w niemym zdumieniu na wystającą zza okienka twarz kapłana. Wskazał ręką na Gleina ;
- Widziałeś to ? Ten Rufus jest niesamowity, ale ten mój kumpel wymiata.
Zreflektował się szybko spojrzawszy na Annis.
- Eee … tak, co to ja chciałem … no właśnie. Cny kapłanie ta oto dama jest rycerzem Zakonu Pani Jeziora, a my jesteśmy jej orszakiem. Jako że nasza bogini żyje w przyjaźni z Sigmarem … - zapstrykał palcami, gdyż kapłan gapił się wciąż na Gleina - Nie patrz proszę na to pożałowania godne nieporozumienia. Zwracamy się do Was z prośbą o gościnę. Wierząc, że nie odmówicie ludziom wiary, jako i Wy, w potrzebie.
Uśmiechnął się najmilej jak potrafił, by zatrzeć niekorzystne pierwsze wrażenie.
 
Tom Atos jest offline  
Stary 05-28-2007, 07:43   #68
 
denis's Avatar
 
Reputacja: 2 denis jest na bardzo dobrej drodze
$: 104 180
Wypadki toczyły sie w szybkim tepie .
Kałan juz lezał w błocie ... Glein odrzuciwszy młot stał obok dziewczyny ... a Gaston wdzieczył sie do drugiego kapłana ktory wygladał z zaciekawieniem na Annis , wóz i kilkunastu zołnierzy ktory stali na srodku drogi i patrzyli na kapłana i jego ofiare . Z głebokiej rany najemnika krew rozlała sie szeroka kałuzą .

Zaraz potem z bocznej ulicy pojawił sie czteroosobowy oddział Norsmenskich toporników , ktorzy mieli dbac o porzadek w przepełnionym miescie .

Gaston

Kapłan usmiechnał sie do wojownika , a gdzy obliczył wielkosc "orszaku " Annis zrobił głupia mine ...
"Duzo was " - stwierdził ... po czym słychac było trzask otwieranych rygli ...
Kapłan ktory stanał w dzwiach był to rozłu mezczyzna , w długim mieczem u pasa . Nieogolona , zmeczona twarz i lekko przymkniete oczy które osłaniał reka .
Wiele miejsca nie ma ... ale jakos sie scisniemy ...
Wewnatrz kaplicy widac było wielobarwny tłumek roznych ras . Rozłonone na swiatynnej posadzce konce , derki ...
Wiele złoznone w niewielkie stosy broni ... Widac było ze nie tylko orszak Annis nie mogł znalesc juz miejsca gdzie indziej .

Glein

Młot , ktorym kapłan rozłupał klatke piersiowa najemnika był ciezki i pierunsko zle wywazony .
Mimowolnie męzczyna pomyslał ze siła jaka dysponuje kapłan napewno jest wieksza niz mozna było by sie spodziewac po drobnej posturze Rufusa .
Topornicy , ktorzy wyszli zza rogu spojrzeli na rozgrywajaca sie scenę , ale jakos nie spieszno było im interweniowac .
Stali i sp[okojnie patrzyli na lezacego trupa , kapłana i na Gleina ...

Kapłan podniósł sie nadzwyczaj szybko ... zrobił kilka kroków w strone Gleina ... wydawało sie ze w samą pore , bowiem kolejny
piorun uderzył w miejsce gdzie kapłan przed chwila lezał .
Rufus spojrzał w oczy mężczyznie . Mozna wbyło w nich wyczytac szaleństwo ( a moze bezgraniczna wiarę ? )...
" Tylko śmierć niegodziwych ludzi w imie SIgmara powtrzyma demona , ktory juz niedługo spustoszy to miasto "
Kapłan powiedziawszy to zasmieje sie tak , ze nawet najtwardszym z twradych dresz przebiegnie po plecach ...
Wypowiedziawszy swoje proroctwo kapłan chwycił swoj młot i szybkim krokiem ruszył w kierunku jednaj z bocnych uliczek .




Topornicy spojrzeli po sobie ... nastapnie przeniesli wzrok na Gleina ...
"Znasz go ?... ' pytanie było dosyc ogolne , jakby sam topornik nie bardzo wiedział czy pyta o kapłana czy o trupa ...
 
__________________
będe tam gdzie "mod nie gryzie "
denis jest offline  
Stary 05-28-2007, 08:54   #69
 
Tom Atos's Avatar
 
Reputacja: 4 Tom Atos ma w sobie cośTom Atos ma w sobie coś
$: 36 893
Gaston :

Giermek z lekką obawą spojrzał na Annis. Warunki w jakich przyszło im spędzać noc były dość surowe. Ot kilka kocy na posadzce kaplicy z grupą innych podróżnych. Z pewnością jego Pani nie zwykła tak spędzać noce.
Zakłopotany rzekł do Annis :
- Niestety chyba nic lepszego nie znajdziemy. Dobre chociaż to, że mamy dach nad głową. Racz Pani nieco zaczekać. Przygotuję posłanie.
Nie tracąc czasu poszedł do zostawionych w przy kaplicy koni po koce i nieco prowiantu.
Po chwili ułożył przy ścianie posłanie dla Annis i nieco dalej dla siebie.
- Powinni tu mieć jakiś refektarz Pani. Pójdę sprawdzić, czy nie mają czegoś ciepłego do picia.
Tym razem Gaston zniknął na dłuższą chwilę, gdy jednak wrócił niósł ze sobą dwa stołki, a za nim dreptał młody akolita niosąc dwa parujące wrzątkiem kubki. W powietrzu uniósł się zapach ziół.
Gaston ustawił stołki i wziął od braciszka naczynia.
- Dzięki frater za pomoc. – podziękował młodzieniaszkowi.
Ten tylko skłonił się z szacunkiem i przystanął niepewnie spoglądając na Annie i rumieniąc się niczym piwonia.
- To braciszek Dulcyn. Ma tutaj własną celę za kaplicą, którą dzieli z jeszcze dwoma akolitami. Tym niemniej zgodził się ją udostępnić Pani byś mogła się przebrać.
Gaston skłonił się z szacunkiem.
- Jeśli sobie życzysz. Poprosiłem ich również by nagrzali wody. Nie mają wprawdzie balii, ale znajdzie się miska i dzbanek.
Mówiąc to tym wyciągnął prowiant na podróżne cynowe miski i ustawił wszystko na stołku wraz z kubkiem z naparem.
Drugi wziął sobie i pociągnął ostrożnie łyk, by się nie poparzyć.
- To jakieś miejscowe ziółka. Ponoć zapobiegają przeziębieniu. Jeśli pozwolisz Pani, to ja także coś zjem.
Usprawiedliwił się jak kazał dobry obyczaj. Kiszki już mu marsza grały od dłuższego czasu. Nie marudząc więcej usiadł na kocu i zabrał się do jedzenia.
Glinem zaś w ogóle się nie przejmował. Ktoś z takim sierpowym jak on da sobie radę sam.
 
Tom Atos jest offline  
Stary 05-28-2007, 10:01   #70
 
Sir_herrbatka's Avatar
 
Reputacja: 3 Sir_herrbatka jest na bardzo dobrej drodze
$: 25 754
Glein przymkną oczy oślepiony nagłym uderzeniem błyskawicy. Gdy spojrzał po raz wtóry na kapłana okazało się że dalej stoi.

Znowu pudło.

Glein prawie zapomniał już jak bardzo i dlaczego nienawidzi Sigmarytów. Teraz już pamiętał, więcej nawet niż chciał.

Skoro tylko śmierć ludzi może powstrzymać demona to nie zasługujemy na obronę. Lepiej umrzeć.

Rufus odszedł dalej polować. Glein nie czuł w sobie siły która mogłaby mu pomóc go powstrzymać, zresztą chyba sam nie chciał.

Czasami miał po prostu dość.

Z zamyślenia wyrwało go pytanie wojownika. Nie do końca rozumiał o co właściwie mu chodziło ale znał odpowiedź na każdą możliwość.

-Nie. Pierwszy raz go widzę.

Gelin potrząsną przecząco przy tym głową i przyjrzał się dla zbrojnego.

-Co to za kapłan i o czym on bełkocze?

Dobrze by było uzyskać dość informacji by... coś zrobić. Cokolwiek. To po prostu nie mogło dalej tak trwać.

Dziewczyna, coraz bardziej przerażona kolejnymi wydarzeniami trzęsła się już jak liść na wietrze. Może w świątyni mają jakieś uspokajające zioła. Ona też nie mogła tak zostać.
 
__________________
Arriving somewhere but not here
Sir_herrbatka jest offline  
Reklama
 


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
Dwie godziny Mira Opowiadania 6 02-29-2008 22:43
[Dwie drogi ] Dodatkowa rekrutacja denis Archiwum rekrutacji 8 07-03-2007 21:36
[Komantarze ] Dwie drogi denis Archiwum sesji Warhammer 28 06-22-2007 11:36
[Warhammer] Dwie drogi denis Archiwum rekrutacji 26 04-20-2007 08:36


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 06:08.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2009, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111