Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Archiwum sesji Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 05-28-2007, 12:32   #71
 
denis's Avatar
 
Reputacja: 2 denis jest na bardzo dobrej drodze
$: 104 180
Gaston

Kamienna posadzka światyni była chłodna i twarda , a koce niezbyt zdawały egzamin jako materace .
Wktórtce , gdy cały przyboczny oddział rozłozył sie wokół posłania ktore przygotwał giermek okzało sie ze przestronna sala , kiz nie jest tak przestronna . Podrózni , ktorzy dotychczas zajmowali znaczac czas swiatyni scisneli się troche robiac miejsce dla zmoknietych , zziebnietych zołnierzy Annis .
Gdy barciszek Dulcyn zobaczył ze zziebnietych jest wiecej , niz para ktrej przyniósł napra natychmiast pobiedł gdzies na zaplecze swiatyni . Po kilku minutach , wraz z drugim akolita dzwigali dzy gra , z ktorego tak jak poprzednio z kubków wydobywał sie charakterystyczny , gorzkawy zapach ziół . Kazdy z zołnierzy otrzymał kubek ciepłego , parujacego naparu ...
Mimo chłodu jaki panował w kaplicy ciepły napar spowodował ze Gaston poczół zmeczenie ostatnich kilku mkrych , ciezkich dni drogi . Oczy kleiły sie a ziewanie , niczym czar poteznego maga niemal nie do zatrzymania .
Annis najwyrazniej tez czuła trud drogi , bowiem po wypicu napraru powoli poddawała sie przemoznej checi uciecia sobie , chocby krótkiej drzemki .

Glein

Topornik popatrzył na Gleina , potem na odchodzacego , jakgdyby nigdy nic Rufusa , na lezacego trupa w koncu na dziewke ktora wciaz wpatrywła sie w głeboka rane na piersni jej niedoszłego gwałciciela .
"Taaa .." powiedział zamyslony ,mnajwidoczniej cała sprawa z przyjezdnym najemnikiem interesowała go tak bardzo , ze chetnie udwrucił by sie na piecie i ruszył dalej . Jego słuzba za poł godziny konczyła sie , a jakiekolwiek "sledztwo " zajeło by o wiele wiecej czasu .
Widzac ze zołnierze wchodza do otwartych wrót swiatyni , wycisnał mokra brode z której ciurkiem leciala woda ...
"Taaaa " powtorzył ... jedna powizoł juz decyzje ..." To brat Rufus ... , ale nigdy nie był agresywny. cos w niego hmm stapiło " Topornik spojrzał na dziewczyne ...nastapnie wskazał toporem trupa ... "Ten chciał ja ten tego ? ... " ni to stwierdził , ni to zapytał ... . "Nie bede mowił zebyscie nie opuszczali miasta ... powiadomie Hanibala o tym zdarzeniu , to tutejszy łowaca czarownic "
Wygladało na to ze jego własne słowa podsuneły mu jakas mysl ... i spojrzał nico czujniej na Gleina ...
rzucajac coraz czujniesze spojzenia topornicy ruszyli dalej . Jeden z nich chwycił za nogi zimengo juz najemnika i pociagnał go dalej , po błocie . Dziewczyna nico pozbierała sie . Krew rozmyła sie , najwidoczniej wieksze wrazanie zrobił na niej trup , niz to ze najemnik chciał zaciagna ja gdzies "na siano " ... Powoli wstała , podniosła koszyk ...
"Dziekuje ci panie " powiedziała cicho mieszkam tu niedaleko ... pojde sama ...


Glein został sam na drodze ( nie liczac kilku osob , ktore rozniez starciły zaiteresowanie walka ktora rozegała sie przedchwila ) .
Jako ze deszcz dalej lał nie pozostało wojownikowi nic wiecej , jak isc w sledy zołnierzy i schornic sie przed paskudna pogoda wswiatyni .


----------------------------

Gdy Glein rozłozył sie nieopodal ( a wałsciciwie tuz obok ) posłania Annis i jej giermka ... w drzwi swiatyni po raz kolejny
ktos zapukał ... i po raz kolejny zatłoczona sala przywitała kolejne osoby .
Braciszkowie jak mogli starali sie upchnac wedrowców oraz nosząc jedzenie , napar z ziół poprawic nastroje markotnych ludzi ...
Wiekszosc osob ktora usadowiła sie mniej lub bardziej wygodnie zapadała w sen .
Wtem ... kolejny potezny piorun wstrzasnał całym miasteczkiem . Niemla wszycy otworzyli oczy , jakby chcac sprawdzic , czy sklepienie swiatyni nie wali im sie na głowy ...

-----------------------------

Nie mineło 15 minut gdy do dzwi swiatyni ktos zapukał .
Mocno , zdecydowanie ... nie jak ktos kto przychodzi "po prosbie "
Kapłan otworzył dzwi ... do wnatrza weszło czterech toporników i człowiek w długim płaszczu , z jego kapelusza spływały resztki wody . Nieznajomy zdjał kapelusz i kilka razy uderzył nim o udo stracajac strzepnac resztki wody .
Powiedział cos do kapłana a ten wskazał w wasza stronę .
Odziany w płaszcz człowiek powli zblizył sie do was ... Jego oczy przepełnione były nienazwistnym spojrzeniem , a uwazne oko zauwazył by zwisajacy z piersi , na srebrynym łancuchu symbol Solkana .

"Który widział jak ten chaocnik rozwalił klate temu najemasowi ? " spojrzał na was złowieszczo ... "Zreszta nie wazne , wszyscy macie sie stawic w areszcie za poł godziny ... musze dowiedziec sie co tu kurwa jest grane "
Powiedziawszy swoje nie zwracajac uwgei na mozliwe protesty odwrócił sie i po chwili zniknał w dzwiach ... kolejny potezny piorun wstrzasnał miasteczkiem ...
 
__________________
będe tam gdzie "mod nie gryzie "
denis jest offline  
Reklama
Stary 05-29-2007, 08:42   #72
 
Lhianann's Avatar
 
Reputacja: 5 Lhianann ma w sobie cośLhianann ma w sobie coś
$: 93 251
Owinięta kocem, siedząca pod kamienną ścianą Annis ściskała w dłoniach ciepły drewniany kubek z gorącym ziołowym naparem.
Czuła jak powoli oczy same się jej zamykają, jak ciepło rozlewające się po jej ciele od gorącego napoju zaczyna ją rozleniwiać, usypiać.
Ledwo, ledwo rejestrowała już nowe osoby przewijające się w sali świątyni.
Na chwilę z tego stanu wyrwało ją potężne uderzenie pioruna gdzieś w pobliżu. Po chwili jednak powoli znowu zaczęła wracać do poprzedniego stanu.
Ciemne włosy wymykały się jej z warkoczy upiętych dookoła głowy, miękkimi falami opadając wokół twarzy, i spływając na ramiona.
Blada zazwyczaj twarz pokryła się delikatnymi rumieńcami wywołanymi ciepłem napoju, jak i temperaturą pomieszczenia w którym znajdowało się sporo osób.

Nagłe pojawienie się toporników wraz z wyznawcą boga okrutnej sprawiedliwości- Solkana obudziło ją szybko i skutecznie.
 
__________________
Wielu spośród żyjących zasługuje na śmierć. A nie jeden z tych, którzy umierają, zasługuje na życie. Czy możesz ich nim obdarzyć? Na bądź więc tak pochopny w ferowaniu wyroków śmierci. Nawet bowiem najmądrzejszy z Mędrców nie wszytko wie.
Lhianann jest offline  
Stary 05-29-2007, 12:46   #73
 
Tom Atos's Avatar
 
Reputacja: 4 Tom Atos ma w sobie cośTom Atos ma w sobie coś
$: 36 893
Annis i Gaston :

Giermek skrzywił się na wspomnienie zachowania wyznawcy Solanka.
Annis spojrzała na niego pytająco. W jej wzroku był niesmak, i zdecydowanie.
- Co rozkarzesz Pani ? Jeśli wolno mi wyrazić moją opinię, to powinniśmy zignorować Tego człowieka. – powiedział Gaston z szacunkiem.
- Nie możemy. Byliśmy świadkami tego co się wydarzyło, zwłaszcza pan Sheog. Nie możemy pozwolić, by kapłan Sigmara broniący czci owej dziewczyny został potraktowany, według słów owego Solkanity jak pospolity bandyta, lub, co gorsza, jak chaosyta.- W oczach Annis pojawił się cień niechęci gdy wymówiła imię boga sprawiedliwości.
Giermek otworzył usta, by zaprotestować, ale napotkawszy wzrok Annis zrezygnował. Skłonił się tylko i powiedział
- Jak sobie życzysz Pani.
 
Tom Atos jest offline  
Stary 05-29-2007, 13:53   #74
 
Sir_herrbatka's Avatar
 
Reputacja: 3 Sir_herrbatka jest na bardzo dobrej drodze
$: 25 754
Glein po tym jak wyznawca Solkana wyszedł położył się z powrotem na posłanie i miał ochotę zasnąć. Rozmowy jednak która się tutaj toczyła nie mógł zignorować tak łatwo.

Jak powszechnie wiadomo nic tak nie pokrzepia serc zastraszonych przez chaos jak dobra, widowiskowa egzekucja. Jeżeli kogoś zabijają to zawsze jest winny, nie ważne co zrobił. Wystarczy że ładnie skwierczy na stosie.

Glein miał nawet do czynienia ze szczególnym przypadkiem bo zabijają szaleńca a nie osobę która ma po prostu ma krzywe zęby. Oni lubią się mścić, nawet na wrogach która zrodziła ich własna wyobraźnia. Tymczasem prawdziwi mutanci; wypaczeni przez chaos i niebezpieczni, spokojnie hasają sobie po świecie.

Glein miał ochotę gorzko się zaśmiać. Nie zrobił tego jednak. Wtrącił się jedynie do dyskusji, tyle tylko by coś powiedzieć.

-Pani. Nie ma potrzeby zwracać się do mnie po nazwisku, nie jestem szlachcicem.

Położył się ponownie i zamkną oczy.

Ostatecznie i tak dowodził tu kto inny. On nosił tylko proste imię i był posłańcem który miał pecha trafić do wioski pełnej morderców, z eskortą składającą się z wyszkolonych w zabijaniu żołnierzy.

Przewrócił się na drugi bok.
 
__________________
Arriving somewhere but not here
Sir_herrbatka jest offline  
Stary 05-29-2007, 17:30   #75
 
Lhianann's Avatar
 
Reputacja: 5 Lhianann ma w sobie cośLhianann ma w sobie coś
$: 93 251
Wyciągnęła z juków szczotkę, z włosów powyjmowała szpilki i zajęła się pośpiesznym doprowadzaniem fryzury do porządku.
Po wpięciu na powrót ostatnich szpilek do włosów wstała, złożyła koc.

- Mości Gleinie, czy udasz się z nami do owego aresztu?
Byłeś wszakże osobą, jaka widziała chyba z nas wszystkich najdokładniej to pożałowania godne zajście.
 
__________________
Wielu spośród żyjących zasługuje na śmierć. A nie jeden z tych, którzy umierają, zasługuje na życie. Czy możesz ich nim obdarzyć? Na bądź więc tak pochopny w ferowaniu wyroków śmierci. Nawet bowiem najmądrzejszy z Mędrców nie wszytko wie.
Lhianann jest offline  
Stary 05-29-2007, 18:22   #76
 
Sir_herrbatka's Avatar
 
Reputacja: 3 Sir_herrbatka jest na bardzo dobrej drodze
$: 25 754
Glein zniechęcony wstał i wyszukał swoje buty. Stwierdziwszy że to wszystko co było mu potrzebne do wyjścia wstał i skłonił się dla Annis.

-Oczywiście, że idę chociaż lepiej nie przeceniać mnie jako świadka w tej konkretnej sprawie. Poniekąd brałem w niej udział...

A ten cholerny łowca czarownic mógł poczekać do sensowniejszej godziny, mógłby też okazać trochę więcej szacunku. Skoro musi robić to co robi to mógłby wykazać się odrobinę większą ilością wychowania.

Glein miał ochotę jeszcze pospać i miał jeszcze większą ochotę zignorować łowcę czarownic. Perspektywa zadawania się z taką osobą nie napawała go radosnymi myślami a odpoczynek w zadaszonym budynku był jednak czymś na co ostatnio czekał.
 
__________________
Arriving somewhere but not here
Sir_herrbatka jest offline  
Stary 05-30-2007, 09:29   #77
 
denis's Avatar
 
Reputacja: 2 denis jest na bardzo dobrej drodze
$: 104 180
Jakis gnom , który rozłozył sie niedaleko was , ktorego najwyrazniej obudziła wasza rozmowa podniósł głowe :
"A bedziecie wy cicho ? Nie czekjac na reakcje połozył głowę na zaiprowizowanej poduszcze i przykrył głowe kocem .
Jednak nie dane było podróznym zgromadzonym w swiatyni spokojnie spac .Drzwi po raz kolejny otworzył sie .
Do wnatrza wpdło chłodne powietrze . W dzrzwiach ukazał sie jakis opatulony wedrowiec . Nieznajomy nachylił sie i powiedział cos cicho kapłanowi ktory mu otworzył . Kapłan kiwnał głowa , Zamknał dzwi i ruszył przodem , uwazajac by nie nadepnac zadnego ze smiacych . Zakapturzony osobnik szedł za nim , również uwaznie stawiajac nogi .. po chwili obaj znikneli za drzwiami .
 
__________________
będe tam gdzie "mod nie gryzie "
denis jest offline  
Stary 05-31-2007, 06:39   #78
 
Tom Atos's Avatar
 
Reputacja: 4 Tom Atos ma w sobie cośTom Atos ma w sobie coś
$: 36 893
Gaston :

Zbieranie się do wyjścia nie zabrało giermkowi dużo czasu. Jednak paradowanie w mokrych ciuchach w dodatku w deszczu, ani trochę mu się nie uśmiechało. Zwłaszcza, że u kresu wycieczki czekał na nich łowca czarownic, a to byli wyjątkowo ponurzy rozmówcy. Nic zatem dziwnego, że chciał jak najdłużej odwlec chwilę spotkania. Tym bardziej, że zaproszenie było zgoła prostackie.
Okazja nadarzyła się gdy tylko wszedł do komnaty ów zakapturzony jegomość, który zaraz potem zniknął w głębi kaplicy wraz z kapłanem.
- Założę się Glein, że to Twój przyjaciel Rufus. – zagadnął by sprowokować kompana – Może za pozwoleniem Pani Annis pójdziemy to sprawdzić. – dodał szeptem pamiętając uwagę niziołka.
By rozwiązać wątpliwości stwierdził :
- Mamy półgodziny do spotkania z solkanitą. Nic się nie stanie jak trochę dłużej na nas poczeka. Może dzięki temu nauczy się cierpliwości i pokory ?
Kiwnął głową w stronę drzwi i nie dostrzegając we wzroku Annis dezaprobaty ruszył ostrożnie, by nie zbudzić śpiących ku tajemniczemu miejscu, gdzie zniknęły postacie.
 
Tom Atos jest offline  
Stary 05-31-2007, 13:00   #79
 
Sir_herrbatka's Avatar
 
Reputacja: 3 Sir_herrbatka jest na bardzo dobrej drodze
$: 25 754
-Gastonie, nie możemy mieć pewności.

Glein wyszeptał odpowiedź na słowa giermka. Stwierdzenie to brzmiało raczej jak ogólna mądrość, przysłowie niż próba nawiązania rozmowy z wojownikiem.

-Zapłaćmy komuś sztukę złota by miał oczy i uszy szeroko otwarte. Dzięki temu w razie czego podejrzenie nie padnie na nas bo będziemy w tym czasie na miłej pogawędce z łowcą czarownic.
 
__________________
Arriving somewhere but not here
Sir_herrbatka jest offline  
Stary 06-01-2007, 07:31   #80
 
Tom Atos's Avatar
 
Reputacja: 4 Tom Atos ma w sobie cośTom Atos ma w sobie coś
$: 36 893
Gaston :

Pomysł by wynająć kogoś na przeszpiegi może i nie był taki zły. Pozostawało tylko znaleźć odpowiedniego kandydata.
Gaston rozejrzał się wokół po śpiących na podłodze wędrowcach.
- Kogo by tu … ? – zamruczał.
Po chwili na jego twarzy wykwitł szelmowski uśmiech. Cicho na palcach podszedł do gnoma, który przed chwilą kazał im być cicho. Delikatnie zsunął mu z głowy koc i złapał ręką za usta, drugą sięgając do sakiewki. Swojej sakiewki.
Gnom błyskawicznie się obudził, a w jego oczach eksplodował strach. W następnej chwili stały się dwie rzeczy. Gaston wyciągnął przed oczy gnoma złotą monetę i poczuł, jak ten przytyka mu w okolicy nerek sztylet.
„Tuś mi bratku. Widzę żeś ty nie od tego”.
Nie przestając się uśmiechać zagadnął :
- Pogadamy o interesach ? Korona za małą przysługę ?
W oczach gnoma pojawiło się zainteresowanie. Skinął powoli głową, a Gaston zabrał rękę z jego ust.
- Wybacz formę, ale zależy nam na dyskrecji. – szepnął.
- Jestem Gaston Moltier. – wyciągnął dłoń na przywitanie.
Gnom trochę ociągając się uścisnął prawicę mężczyzny szepcząc :
- Hieronymus Pol. Skoro mnie obudziłeś, to powiedź o co chodzi ?
- Widzisz muszę z przyjaciółmi na chwilkę wyjść. Przed chwilą wszedł tu pewien człowiek i z kapłanem poszli gdzieś za tamte drzwi. Byłbym Ci niewymownie wdzięczny, gdybyś zechciał się tam udać i popatrzyć co to za jeden i co tam robi. –
giermek nie owijał w bawełnę o co mu chodzi.
- „Niewymownie wdzięczny” to znaczy ile ? – gnom też nie bawił się w subtelności.
- Ta korona. – Gaston udawał, że nie rozumie.
- Ta korona to była za obudzenie mnie. Ile za przeszpiegi się pytam.
- Tyle samo.
- Dobranoc. –
gnom z powrotem się położył.
- Dobra, dwie korony.
- Trzy.
- Dobranoc. –
powiedział tym razem Gaston zabierając się do odejścia.
- Czekaj. Dwie i pół. – gnom postanowił kontynuować negocjacje.
- Zgoda, ale teraz jedna, a po powrocie reszta. – giermek rzucił monetę imć Hieronymusowi.
- Niech ci będzie sknerusie. – gnom skrzywił się, ale wstał i cicho poszedł w kierunku drzwi.
Gaston odprowadził go wzrokiem po czym zwrócił się do Annis i Gleina.
- Załatwione możemy iść.
Skłonił się i wykonał gest dłonią przepuszczając Annie przodem.
 
Tom Atos jest offline  
Reklama
 


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
Dwie godziny Mira Opowiadania 6 02-29-2008 22:43
[Dwie drogi ] Dodatkowa rekrutacja denis Archiwum rekrutacji 8 07-03-2007 21:36
[Komantarze ] Dwie drogi denis Archiwum sesji Warhammer 28 06-22-2007 11:36
[Warhammer] Dwie drogi denis Archiwum rekrutacji 26 04-20-2007 08:36


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 06:10.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2009, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111