Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Archiwum sesji Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 06-02-2007, 16:06   #61
 
Yaneks's Avatar
 
Reputacja: 0 Yaneks nie jest za bardzo znany
$: 1 224
Od strony miasteczka dobiegły was krzyki. Usłyszeliście trzask gałęzi. To dwóch niezdarnych, leniwych strażników zbliżało się do was. Jeden z nich podszedł do Aldebranta, i odprowadził go z powrotem. Drugi nie kwapił się, by tknąć rozjuszonego krasnoluda. Przez to chwycił pozbawione czaszki zwłoki uciekiniera, i poniósł je do miasta.

W mieście jakiś ubrany na biało, brodaty pan, około pięćdziesiątki, zbliżył się do Aldebranta trzymając czerwony od gorąca drut. Jednym ruchem wyjął bełt, drugim przyłożył drut do rany człowieka. Ten syknął z bólu, i upadł. Mimo ogromnego bólu, nie zemdlał.
 
Yaneks jest offline  
Reklama
Stary 06-03-2007, 20:30   #62
 
Aston's Avatar
 
Reputacja: 2 Aston jest na bardzo dobrej drodze
$: 4 495
Aldebrant

Aldebrant leżał na ziemi. Jego włosy rozrzuciły się promieniście w bezładzie na lekko trawiastym podłożu. Mina wyrażała ból. Odczuwał jednak ulgę, więcej przykrości w najbliższym czasie się nie spodziewał. - Chyba już po wszystkim co najgorsze. - powiedział do siebie szeptem. Skierował przymrużone oczy na cyrulika - Panie, dziękuję. - Podniósł się z ziemi. - To ja pójdę do karczmy. Do widzenia. - ruszył powoli w stronę karczmy gdzie zamierzał zamówić sobie kąpiel. Następnie chciał odwiedzić młódkę od której to wszystko się zaczęło.
 

Ostatnio edytowane przez Aston : 07-10-2007 o 21:15. Powód: poprawiłem ortografa
Aston jest offline  
Stary 06-03-2007, 21:11   #63
 
Yaneks's Avatar
 
Reputacja: 0 Yaneks nie jest za bardzo znany
$: 1 224
Aldebrant
Po długiej chwili uciążliwego marszu doszedłeś do karczmy, gdzie wszystko się zaczęło. Nadal czułeś ból żołądka, a jeszcze bardziej ramienia. Mimo tego, bez wykrzywionego wyrazu twarzy wszedłeś do prostokątnego pomieszczenia.
Od razu ujrzałeś, co się zmieniło. Zamiast eleganckiego kontuaru, skór niedźwiedzi na podłodze i poroży jeleni na ścianach, na samym środku pomieszczenia widniała namalowana kredą i krwią kometa o dwóch ogonach. Jakiś niski, acz tęgi, mężczyzna stał centralnie na komecie. Mówił coś w dziwnym języku, a wzór na podłodze jarzył się różnymi kolorami. Całe wnętrze, które niegdyś było karczmą, wypełnione było dymem gryzącym w oczy. Jakiś strażnik, podobny do jednego z dwóch, którzy Cię odprowadzili, wyprowadził Cię z budynku.
Poprowadził Cię do sąsiedniej budowli. Jej środek był prawie identyczny, jak karczma widziana kilka godzin temu. Ponury karczmarz był sam w całym pomieszczeniu. Jakby czytając w twoich myślach wskazał pobliskie schody, przy okazji spluwając do właśnie umytego kufla. Na pierwszy rzut oka nie wyglądał na zmartwionego, ale jego oczy już były podkrążone, a on zaczerwieniony. W prawie pustym pomieszczeniu cuchnęło alkoholem.

Wszedłeś do jednego z pomieszczeń na górze. Śmierdziało niesamowicie. Przy prawej ścianie leżała przytomna już służka. Obok jej łóżka stało wiaderko pełne wymiocin. Na kołdrze spoczywała równie mocno zarzygana ścierka. Młoda twarz dziewczyny była bladozielona. Popijała teraz jakiś dziwny, żółtawy napój, który prawdopodobnie był współsprawcą panującego tu smrodu.
Chora służka spojrzała na Ciebie pytająco. Jej niewyraźne, przymrużone oczy lekko się szkliły.
 

Ostatnio edytowane przez Yaneks : 06-08-2007 o 09:56.
Yaneks jest offline  
Stary 06-09-2007, 05:37   #64
 
Aston's Avatar
 
Reputacja: 2 Aston jest na bardzo dobrej drodze
$: 4 495
Aldebrant

Wchodząc do pokoju Aldebrant skrzywił się. Fetor tu panujący nie był niczym przyjemnym. Spojrzał na służkę. Jej widok nie był dla niego przyjemny. Cieszył się, że ona żyje, ale jej wygląd i ten zapach sugerował, że czuje się ona paskudnie. Mimo to Aldebrant spojrzał jej w oczy.
-Lepiej się czujesz? - zapytał, wątpił w pozytywną odpowiedź, ale miał na nią nadzieję. - Słuchaj szedłem do karczmy i trafiłem do jakiegoś innego budynku. Działo się tam coś dziwnego. Widziałem kometę o dwóch ogonach namalowaną kredą i krwią. W jej środku stał jakiś mężczyzna i coś mówił. Ale nie zrozumiałem co. Czy to normalne? Co robił ten człowiek?
 
Aston jest offline  
Stary 07-10-2007, 16:18   #65
 
Yaneks's Avatar
 
Reputacja: 0 Yaneks nie jest za bardzo znany
$: 1 224
Mam nadzieję, że jeszcze grasz Jak widać, chyba mam jednego gracza, ale i dla Ciebie warto poprowadzić.


Dziewczyna ciągle przyglądała ci się. Po minucie zdenerwowało cię to, ale opanowałeś emocje.
A ty... Kim ty jesteś? Ja nic nie wiem. Ja nic nie wiem! Nie wiem co to za człowiek, nie wiem co robił. Ja nic nie wiem.
 
Yaneks jest offline  
Stary 07-10-2007, 21:33   #66
 
Aston's Avatar
 
Reputacja: 2 Aston jest na bardzo dobrej drodze
$: 4 495
Albebrant

Aldebrant podszedł nieśmiało kilka kroków w jej kierunku. Czujnie ją obserwował.
-Nie denerwuj się. Nazywam się Aldebrant. - rozpoczął spokojnym, zrównoważonym tonem - Wszystko jest już dobrze. Widziałem co się z tobą działo w karczmie. To znaczy, no wiesz... - jego głos zawiesił się na chwilę, zabrakło mu słowa, po pokoju przeszło echo, po chwili ucichło - nie czułaś się chyba najlepiej - uśmiechnął się lekko słysząc jak niezgrabnie zabrzmiały jego słowa - Wiesz, ścigałem pewnego człowieka... chyba człowieka, który ciebie otruł. Mój przyjaciel, krasnolud zabił go. Postanowiłem, że sprawdzę czy wszystko z tobą dobrze. Tak jakoś... chyba powinienem sobie pójść. - spytał, patrząc na nią pytająco i jakby oczekując potwierdzenia, a mając zarazem nadzieję na zaprzeczenie.
 
Aston jest offline  
Stary 07-10-2007, 21:47   #67
 
Yaneks's Avatar
 
Reputacja: 0 Yaneks nie jest za bardzo znany
$: 1 224
Służka odwróciła wzrok od ciebie. Przez chwilę wahała się, aż znowu dostrzegłeś jej wzrok skierowany w twoją stronę.
Aldebrant? Dziwne imię, doprawdy. Ja jestem Claudia. - mruknęła cicho, a po jej brodzie spłynęła strużka śliny. Widać żołądek służki nie powrócił jeszcze do dawnego stanu.
Otruł? Sama już nie wiem... Mięso trzymamy w strzeżonych pojemnikach. A żaden ze strażników nie ruszał się z miejsca, miałam ich na oku. Potem wzięłam to mięso. Smakowało wyśmienicie, jak zawsze, ale potem poczułam się dziwnie. Jakbym śniła na jawie... Widziałam jakąś straszliwą postać... Miała wiele macek... Tysiące zębów wielkości szabli... A potem to wszystko ustało. Poczułam skurcz w brzuchu, i nagle zachciało mi się wymiotować... Zrobiło mi się słabo, upadłam na podłogę. Zakrztusiłam się, a potem ktoś przewrócił mnie na bok. Dalej już nic... nic nie pamiętam. Obudziłam się tutaj... O Sigmarze, co za wstyd... Zatruć się w pracy... Co za wstyd, szef na pewno obetnie mi płace... Co za wstyd... - zaczęła lamentować. Podniosła do ust kubek pełny żółtego płynu. Nachyliła się nad wiaderkiem, i znowu zwróciła. Zawartość kubła niebezpiecznie podniosła się do krawędzi.
Claudia dostrzegła twój obrzydzony wyraz twarzy, i wykrztusiła z siebie, wskazując kubek żółtej cieczy. - To środek wymiotny. Kapłan powiedział, że znalazłam się pod wpływem złych mocy, i muszę się oczyścić. Lepsze rzyganko, niż stos inkwizycji, prawda?
 
Yaneks jest offline  
Stary 07-11-2007, 07:59   #68
 
Aston's Avatar
 
Reputacja: 2 Aston jest na bardzo dobrej drodze
$: 4 495
Aldebrant

Aldebrant wciąż był obrzydzony. Podszedł powoli i niepewnie do łóżka na którym leżała. Siadł na wcześniej upatrzonym miejscu, takim na którym można by usiąść, swoim niemałym ciałem, nie przeszkadzając służce. Chwycił w dłoń koniec swojej peleryny i podniósł go w kierunku ust Claudii. Delikatnie przetarł okolice jej ust. Dotyk sparaliżował go na chwilę. Podniósł się z jej łóżka. Pewnie chwycił wiadro wymiocin, które już niedługo miało się przelać.
-Wyleję to. - spojrzał na nią porozumiewawczo.
Swoje kroki skierował w kierunku okna. Otworzył wolną ręką. Upewnił się czy przypadkiem nikt nie przechodzi pod oknem. Pamiętał jeszcze jak sam kiedyś został potraktowany jakimiś nieczystościami których właściciel nie sprawdził czy nie ma nikogo pod oknem. Tego dnia Aldebrant szedł na uroczystą kolację, a czas gonił. Spóźnił się i obcięto mu całą tygodniową pensję. Aldebrant nie chciał zrobić tego samego komuś innemu. Po upewnieniu się wylał zawartość, po czym wrócił do Claudii. Siadł, przez jakieś pół minuty nie mógł znaleźć w głowie czegokolwiek co mógłby powiedzieć.
-A Claudia to za to ładne imię. Słuchaj. Nie wiesz może co się tam mogło dziać, wiesz w tej niby drugiej karczmie. No i czy kojarzysz istnienie drugiego takiego budynku jak ten. Co się tam mieści?
 
Aston jest offline  
Stary 07-11-2007, 09:35   #69
 
Yaneks's Avatar
 
Reputacja: 0 Yaneks nie jest za bardzo znany
$: 1 224
Nooo... W mieście istnieją dwa budynki karczmy mojego szefa. W tym pierwszym wydarzyło się... No... No wiesz co... I wezwali tam kapłana, bo podobno to jakieś demoniczne siły na mnie zadziałały... On teraz chyba oczyszcza to miejsce... A teraz jesteśmy w drugiej karczmie Sir Bergosa. - powiedziała dosyć wolno. - Chociaż podejrzliwi ludzie twierdzą, że w nocy słyszeli dziwne krzyki spod tamtej części karczmy... Jakiś staruch, rzekomy dawny kapłan Shalyi mówił, że Sir Bergos jest wyznawcą plugawych bogów... Ale to na pewno nie prawda... Jednej nocy musiałam zostać na trzecią i czwartą zmianę, i nic nie słyszałam... - mówiła dalej, jakby usilnie sobie coś przypomnieć.

Po chwili do pokoju weszła grupka ludzi. Po strojach poznałeś kapłanów Morra, Sigmara i Shalyi. Ostatnimi weszli medyk i strażnik.
Pan wybaczy, że przeszkadzamy sir... - zaniemówił
Aldebrant... Nazywa się Aldebrant - podpowiedziała mu służąca.
Pan wybaczy sir Aldebrant, ale musimy sprawdzić stan zdrowia pani Hansen. Jeśli pan chce, niech pan poczeka tutaj, jeżeli nie, to niech pan przyjdzie później, zgoda? - rzucił uprzejmie w twoją stronę. Po chwili do pokoju wszedł sam Sir Bergos, właściciel budynku, w którym właśnie się znajdowałeś.
No i co z nią?! Brakuje mi rąk do pracy! - wykrzyczał na cały pokój.
 
Yaneks jest offline  
Stary 07-11-2007, 19:20   #70
 
Aston's Avatar
 
Reputacja: 2 Aston jest na bardzo dobrej drodze
$: 4 495
Aldebrant

Aldebrant wstał powoli z łóżka Claudii Hansen. Spojrzał na nią chcąc dać znać, że rozmowa nie została jeszcze dokończona, a on wróci. Nie odwracając wzroku pokiwał przytakująco głową - Tak, oczywiście. Proszę się nią zaopiekować. - Odwrócił wzrok w kierunku karczmarza.
- To może ja panu pomogę panie Bergos? W zastępstwie za pannę Hansen. Może nie jestem kobietą i nie mam takich wdzięków jak ona, ale potrafię się odpowiednio zachować. Pełniłem do niedawna podobne obowiązki, także byłem sługą.
Aldebrant podszedł do karczmarza i poklepał go po ramieniu po czym wyszedł z pokoju i poszedł na dół, by tam zastępować niedysponowaną służkę. Chciał poobserwować karczmarza i niewinnie zagadać o ostatnie wydarzenia.
 
Aston jest offline  
Reklama
 


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
PRZEZ MGŁĘ - rekrutacja uzupełniająca Yaneks Archiwum rekrutacji 3 09-06-2007 20:56
[Komentarze] Przez Mgłę Yaneks Archiwum sesji Warhammer 57 07-31-2007 17:05
[Autorski] Przez galaktykę Yaneks Archiwum rekrutacji 9 07-28-2007 22:17
Spokrewnianie przez niezależnych Szarlej Świat Mroku 1 06-08-2007 09:49
[Warhammer 2ed.] Przez Mgłę Yaneks Archiwum rekrutacji 22 05-21-2007 09:47


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 07:11.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2009, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111