Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Archiwum sesji Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 11-02-2007, 13:15   #261
Newsman
 
Cedryk's Avatar
 
Reputacja: 5 Cedryk ma w sobie cośCedryk ma w sobie coś
$: 184 262
Felix szybko dotarł do niedalekiej Gildii widocznie czkano już na niego, bo służba była powiadomiona i szybko zaprowadziła go do gabinetu Wigilfordz’a.

- Witaj, Felixie twoje czyny w czasie oblężenia zostały zauważone.
- Dziękuje ci panie za uznanie, ale zrobiłem tylko to, co do mnie należało.
- Z tego, co słyszałem nie tylko.


Przez chwilę panowała niezręczna cisza zanim magister podjął dalej wątek.

- Mniejsza o to czasami zauważy się małe czyn i je wyolbrzymi, a czasami za duże usługi oddane Imperium nie wynagrodzi tak to już bywa. Ostatnio w Middenheim doszło do serii dziwnych zabójstw, według świadków były jakby wywrócone na drugą stronę tylko głowy były nienaruszone, a najdziwniejsze w tym jest, że mimo to żyły dopiero próby medyków zabijały je. Oraz drugi rodzaj zabójstw jakby częściowo oskórowane z rozciętym korpusem i otwartą klatka piersiową oraz wyrwanymi organami wewnętrznymi twarz też była oskórowana i przez wyrywną szczękę wyjęty mózg. Ciało to wyglądało cały czas jakby krwawiło. Poproszono nas o zbadanie tej spawy, ale w tej chwili nie dysponuję żadnymi wolnymi ludźmi, mógłbyś zbadać to. Zarobiłbyś i jednocześnie pomógł nam gdyż walczymy teraz o większe uprawnienia dla Gildii w mieście. Pomagałbyś straży miejskiej, oczywiście wynegocjowałem odpowiednią opłatę za specjalistę, którego im przysyłamy – powiedział mag z uśmiechem wskazując Felixowi krzesło.


Chloe szybko wyszła, już z progu domu doktora widoczna była Główna Kordegarda straży miejskiej mieszcząca się w jednym z domów o ciężkiej wojskowej architekturze, stojącym przy Placu. Została zaprowadzona do sekretarz komendanta jemu przedstawiła sprawę, z którą przybywa. Musiał chwilę poczekać gdyż komendant był zajęty rozmową.
Po chwili z gabinetu wyszedł zbrojny krasnolud mrucząc pod nosem.

- Pierdoleni idioci i sknery.

Po chwili został poproszona do gabinetu komendanta Wermenta.

- Słucham, z czym przychodzisz.


Wolfagang wyszedł jak ogłuszony domu swojej niespełnionej miłości. Nie widział nawet gdzie go nogi niosły, szedł według galopujących lub zwalniających myśli. Nie widział nawet gdzie idzie i jakimi ulicami szedł. W głowie cały czas mu kołatało „Jak to, dlaczego mi się to przydarzyło, jakaż ona piękna”. Nawet nie zauważył, gdy wkroczył do jednej z najniebezpieczniejszych dzielnic miasta – Starego Kwartału.
Nagle drogę zastąpiło mu trzech osiłków dwóch zaszło od tyłu.

- Mały datek na poprawę warunków życia mieszkańców dzielnicy – powiedział jeden nich przepitym głosem.

Otto jeszcze nie zdążył odpowiedzieć Celahirowi, gdy ten dostrzegł jakieś zamieszanie za plecami wojownika i szybko oddalającą się biegiem małą postać.
 
__________________
Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę.
Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem.
gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie.

Ostatnio edytowane przez Cedryk : 11-03-2007 o 19:04.
Cedryk jest offline  
Reklama
Stary 11-03-2007, 21:38   #262
 
John5's Avatar
 
Reputacja: 4 John5 ma w sobie cośJohn5 ma w sobie coś
$: 88 660
Otto z ciekawością przypatrywał się popisom bestii. Wojownik pokręcił głową z uznaniem dla odwagi tresera. A może dla głupoty? Z tego co zauważył niedźwiedź nie miał wybitych zębów i gdyby wpadł w szał polałoby się sporo krwi nim zdołano by go zabić. Kiedy Celahir zaproponował mu zakupienie oglądanej wcześniej talii kart chciał już odpowiedzieć, że i tak wiele nie wytargują, kiedy dostrzegł, że coś odwróciło uwagę elfa. Z lekkim zdziwieniem podążył za wzrokiem przyjaciele i dostrzegł w tłumie szybko poruszającą się niewielką sylwetkę.

””O co chodzi?”
 
__________________
Jeśli masz zamiar wznieść miecz, upewnij się, że czynisz to w słusznej sprawie.
Armia Republiki Rzymskiej Moje gg: 8819833
John5 jest offline  
Stary 11-04-2007, 10:29   #263
 
jaded's Avatar
 
Reputacja: 0 jaded jest na bardzo dobrej drodze
$: 2 605
- Brzmi dość makabrycznie - usiadł z wyraźną ulgą, rana w nodze dawała mu się we znaki. Pokój urządzony był skromnie ale ze smakiem, gospodarz był raczej estetą niż ascetą.
- Słyszałem jakieś plotki na ten temat, jednak nie znam szczegółów. Ile było takich przypadków? Czy ustalono cokolwiek? - wypytywał zainteresowany. Z opisu wynikało, że w sprawę zamieszane są nienaturalne czynniki. Poza tym propozycje płynące ze strony Gildii należało traktować poważnie. Zawsze robiło na nim wrażenie zwartość struktur magicznych, wzajemna lojalność wynikająca ze wspólnych, niecodziennych przecież zainteresowań, a także poczucia odmienności, której otoczenie nie było w stanie zrozumieć.
- Do kogo mogę się zwrócić w tej sprawie?

- Będąc dziś na targowisku zakupiłem interesujące pergaminy, choć nie miałem wiele czasu by je przejrzeć, to zauważyłem, że część leży poza zasięgiem moich zainteresowań, szkoda mi było je zostawić - wyciągnął i rozwinął nabyte na targowisku zwoje

- Przy okazji... Dziś podczas zamieszania na mieście - niestety ulice nie są dość bezpieczne - pomógł mi pewien czarodziej. Nie jest członkiem kolegium bo to elf,czarodziej tradycji cienia. Przestrzegłem go, przed konsekwencjami prawnymi używania magii, być może jednak mógłby zasilić szeregi Gildii...
 
jaded jest offline  
Stary 11-04-2007, 12:50   #264
 
3killas's Avatar
 
Reputacja: 2 3killas jest na bardzo dobrej drodze
$: 14 499
- Ach! – wymknęło mu się, kiedy zapatrzony na tresera niedźwiedzi dostrzegł przechodzący dwa stragany dalej korowód cyrkowy. Ależ wszędzie było kolorowo, kuglarze w wymyślnych czapkach, wymalowane farbami gnomy żonglujące piłeczkami, na przedzie dwa potężnie zbudowane krasnoludy, które połykały płonące pochodnie, jakiś człowiek o ciemnej karnacji popisywał się sztuką woltyżerki dosiadając pięknego białego kuca. Ludzie zaczęli zbierać się wokół i rzucać monety owemu „marszu dziwów i kolorów” jak nazwał ich po cichu Celahir. A na dodatek, parę chwil później zapachniało. Zapachniało pieczonym chlebem, kiełbasą, majerankiem, szałwią. Nozdrza drażniła pieczeń z dzika. Nie dłużej niż mrugnięcie okiem zajęło mu zlokalizowanie źródła tych zapachów. Kilka kroków zaledwie obok nich niziołki otwierały powoli karczmę polową. Mali pracownicy sprawnie rozkładali płótno zastępujące dach, które podpierały sosnowe kolumny. Czyścili stoły, ciągle poganiani przez grubą hobbicką matronę wycierającą miski za okrągłym szynkwasem, stojącym w środku tego karczemnego okręgu.

Elf przypomniał sobie, że jest głodny, tak bardzo, że natychmiast weźmie Otta i zasiądą przy ławach. Myślał już o dziczyźnie, o zimnym piwie i…

I wtedy poczuł, że ktoś trzyma rękę w kieszeni jego nowej, skórzanej kurtki. Natychmiast odwrócił głowę i chwycił za nadgarstek złodzieja. A raczej małą złodziejkę z blond loczkami, która z pewnością nie przekroczyła jeszcze ósmego roku życia. Już miał coś powiedzieć, gdy smarkata wyrwała się z jego słabego uścisku (bo przecież nie chciał jej sprawiać bólu…) i popędziła w prosto przed siebie, w kierunku grupy cyrkowców i kuglarzy. Celahir bez namysłu ruszył za nią. Jednym susem przeskoczył przez stoisko z pamiątkami z Middenheim narażając się na przekleństwa i groźby zaskoczonego handlarza. Widział jak dziewczynka przemykała wśród sztukmistrzów i zebranych wokół gapiów, pędził za nią jak szalony. Rozepchnął zbiorowisko, wpadł na żonglera, który padł na ziemię, twarzą prosto w jakąś kałużę. Jego kule spadły tuż obok, na stopach dwóch bębniarzy, którzy zawyli piskliwie. – Przepraszam – rzucił lecąc dalej, nie zważywszy na krzyki i liczne „skurwysyny” którym go opluwano z tyłu oraz fakt, że smarkula była coraz dalej, ledwo widział ją już na końcu zwężającej się ulicy, którą biegli. Kątem oka dostrzegł czterech osiłków dźwigających lektykę wychodzących z prostopadłego zaułka. Niee, cholera nie, przeleciało mu przez myśl. Tak. Zaskoczeni i zdziwieni, z otwartymi ustami stanęli na środku ulicy, tarasując ją zupełnie. Decyzję podjął szybko. Za szybko. Jakże zdziwieni musieli być liczni w tym miejscu kupcy i ich klienci, kiedy rzucił się na szczupaka i przeleciał przez lektykę, lądując w straganie z jabłkami. Widocznie było mu za mało, gdyż błyskawicznie wstał, rzucił parę monet, które zostało mu drugiej kieszeni staruszce przy koszach pełnych owoców i obolały rzucił się w dalszy pościg. Mała na jego szczęście odwróciła się i stała przez chwilę patrząc jak wynurza się z jabłek. Zbliżał się do niej, choć coraz ciężej łapał oddech, bieg nawet w tak lekkiej koszulce kolczej jak jego, był ciężkim wyzwaniem. Szczęście się uśmiechnęło, złodziejka skręciła w ślepy zaułek. Zwolnił, raz, że nie miał już siły, dwa, że i tak nie miała szans na wyjście z tej uliczki. – Mam Cię – rzekł triumfalnie, ale bynajmniej nie złowrogo. To w końcu tylko dziecko, pomyślał. Smarkata patrzyła na niego przestraszona. Kiedy powoli podchodził coraz bliżej zauważył zdziwiony, że w jej oczach nie ma strachu, jest za to szczeniackie rozbawienie. Natychmiast odwróciła się i wskoczyła do dziury kanałowej, którą wcześniej sobą zasłaniała. Elf tylko podszedł i zrezygnowany spojrzał w głąb, oczywiście nie było mowy o dalszym pościgu. Zmęczony i zły zaczął iść w stronę Otta.
 

Ostatnio edytowane przez 3killas : 11-04-2007 o 12:52.
3killas jest offline  
Stary 11-04-2007, 16:54   #265
Newsman
 
Cedryk's Avatar
 
Reputacja: 5 Cedryk ma w sobie cośCedryk ma w sobie coś
$: 184 262
Celahir wracając z nieudanego pościgu za złodziejką stwierdził, iż nic mu nie zginęło, a to z prostego powodu prawie wszystko, co miał wydał na nową kurtkę i w mieszku brzęczały już smętne resztki pieniędzy. Nawet nie wiedział, iż tak daleko oddalił się w pogoni za złodziejką w oddali zobaczył biegnącego Otta, który po chwili zbliżył się zziajany do niego. Zresztą elf też spostrzegł, iż bieganie w skórzanej kurtce i kaftanie kolczyk jest jednak meczące szczególnie, iż niedawno był ranny poczuł, iż jedna z ran otworzyła się i zaczęła krwawić pewnie przez ten głupi szczupak przez lektykę.

Otto
ze zdziwieniem spostrzegł, iż Celahir rzucił się w pościg za małą obdartą dziewczynką. Chwytając za sakiewkę spostrzegł, iż jej nie ma na jej zwykłym miejscu. Sycząc przekleństwo ruszył za elfem. Po dłuższej chwili dogonił go w jednym z krótkich zaułków znajdujących się na tyłach targu.

Magister Wigilford przejrzał papiery, które podał mu Felix. Po dłuższej chwili potrzebnej na przejrzenie szpargałów wybrał trzy karty dobrego pergaminu.

- Na dwóch zapisany jest rytuał, którego jeszcze nie znam za skopiowanie go gotów jestem zapłacić dziesięć koron, a ta kartka jest częścią środkową jakiegoś rytuału i co najmniej ma trzy strony, gdyby udało ci się odnaleźć resztę.. - głos magistra zawisł w powietrzu.

- Co zaś się tyczy twojego znajomego, zasady przyjmowania do gildii są ci znane musi przejść parę testów i wnieść opłatę za członkostwo jak wiesz wynosi ona sto koron ale można ją rozłożyć wiesz że daje to też inne przywileje jak korzystanie z zasobów biblioteki i opisów niektórych rytuałów. Jeśli jest zainteresowany powinien zgłosić się dzisiaj w połowie siódmej straży do gildii gdzie przejdzie wszelkie testy. Dokładnie ilości przypadków nie znam słyszałem o trzech. Więcej i to dokładniejszych informacji dowiesz się od komendanta Wermenta. No to jak zostawisz ten pergamin do skopiowania jeśli tak to wiesz gdzie masz się zgłosić po zapłatę. – powiedział wypisując kwit.
 
__________________
Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę.
Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem.
gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie.
Cedryk jest offline  
Stary 11-05-2007, 17:19   #266
 
Mayer's Avatar
 
Reputacja: 2 Mayer jest na bardzo dobrej drodze
$: 5 293
Chloe nie zmieszana atmosferą na komendzie skierowała się do ganbinetu. Dygnęła lekko przechodząc przez drzwi.

- Słucham, z czym przychodzisz.

-Ano doktor Grawer mnie przysyła, by przekazać do rąk własnych szanownemu panu władzy pewien dokument. - uśmiechnęła się pozwalając sobie na "swojski" ton wypodwiedzi. wyjęła zza pasa koperte i złożyła ją przed komendantem - oto one, proszę bardzo - zasalutowała wesoła i odeszła krok w tył czekając w razie czego na dalsze polecenia.
 
__________________
"Bretonnia to kraj spokojny i sprawiedliwy, w którym kazdy człowiek wie, gdzie jego miejsce. Twoje jest na stryczku"

Za Panią Jeziora!
Mayer jest offline  
Stary 11-06-2007, 10:03   #267
 
jaded's Avatar
 
Reputacja: 0 jaded jest na bardzo dobrej drodze
$: 2 605
- Oczywiście przyjmuję pana propozycję - wstał odbierając z rąk Magistra kwit i resztę pergaminów. - Elf przedstawi sie jako Lilawander, nie wiem jednak , czy spotkam go dziś przed wieczorem.
Ruszył ku wyjściu.
- Oczywiście będę pana informował o postępach. Do zobaczenia - Odebrał pieniadze, opuścił budynek Gildii i skracając drogę przez Morrspark ruszył w kierunku świątynii Shallyi. Do komendanta było bliżej, ale Middenheim to nie Aldorf. Położone na szczycie góry miasto miało naturalnie, lub, jak twierdzą kapłani Ulryka w skutek boskiej interwencji, ograniczony obszar i właściwie nigdzie nie było szczególnie daleko. Odwiedzając świątynię miał okazję połączyć konieczne z pożytecznym - zająć sie raną i nabyć kilka świec. W drodze do komendanta postanowił zajść pod podany adres i poinformować Lilawandera o ofercie Gildii.
 

Ostatnio edytowane przez jaded : 11-06-2007 o 10:45. Powód: topograficzne zawiłości
jaded jest offline  
Stary 11-06-2007, 10:54   #268
 
kset's Avatar
 
Reputacja: 4 kset ma w sobie cośkset ma w sobie coś
$: 149 254
Po dokładnym obejrzeniu zmian jakie zaszły w jego wyglądzie, Lilawander zszedł do kuchni by przygotować coś na wieczór. Zaczął podsmażać cebulkę, kroić warzywa, wykonywał właściwie wszystkie możliwe poprzedzające prace, tak aby wieczorem jedyne co pozostało to wrzucić przygotowaną całość do podgrzania. Nie tyczyło się to oczywiście sałatek, te nie potrzebowały wysokiej temperatury, ale musiały za to dobrze przesiąknąć sosem i przyprawami, które elf dodał z nieskrywaną przyjemnością. Zakupy nie zajęły mu wiele czasu, wszystko było dość blisko a elf nie należał do osób które potrafiły godzinami krążyć nim wybrały to co miały kupić.
Kuchnia i praca nad rytuałem oraz chwile spędzone z Chowańcem przynosiły mu ukojenie, potrafił odnaleźć w tych czynnościach własne źródło radości i szczęścia, dzięki czemu choć na chwilę zapomniał o okropnościach czających się tuż na zewnątrz.
 

Ostatnio edytowane przez kset : 11-06-2007 o 14:21.
kset jest offline  
Stary 11-06-2007, 14:25   #269
 
John5's Avatar
 
Reputacja: 4 John5 ma w sobie cośJohn5 ma w sobie coś
$: 88 660
Szybko oddychając Otto spojrzał na elfa. Na jego twarzy malowała się wściekłość i zmęczenie.

-Cholera- przerwał na złapanie oddechu –Cholera, złapałeś tego złodzieja? Zresztą po co pytam po twojej minie widzę, że nie. Szlag by to trafił skroili nas równo! Ehh taki los widać był nam pisany przeklęci złodzieje. Trudno; nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Wiesz jak dojść do garnizonu? Muszę się tam zgłosić. No i myślę, że jednak podejmę się tej pracy w straży. W moich rodzinnych stronach co prawda mówi się że nie da się zarobić na obieraniu zielonych jabłek ale jak się nie ma wyboru.- westchnął z rezygnacją.
 
__________________
Jeśli masz zamiar wznieść miecz, upewnij się, że czynisz to w słusznej sprawie.
Armia Republiki Rzymskiej Moje gg: 8819833
John5 jest offline  
Stary 11-08-2007, 10:35   #270
Newsman
 
Cedryk's Avatar
 
Reputacja: 5 Cedryk ma w sobie cośCedryk ma w sobie coś
$: 184 262
Po jakiś trzech klepsydrach Felix dotarł do strzelistej budowli, przed którą stał posąg wyobrażający Boginię. Przybytek był zapełniony prawie każde wolne miejsce zajmowały sienniki, na których leżeli chorzy i ranni. Mimo palonych wonności i utrzymywania porządku w świątyni wyczuwało się zapach choroby krwi i śmierci.

Do Felix podeszła kilkuletnia dziewczynka w białej szacie akolitki i wyhaftowaną kroplą krwi.

- Co sprowadza cię do Świątyni Miłosierdzia.
- Rany odniesione w walce - nie jestem więc, jak widzę, sam.
- W tej świątyni nigdy nie odmawia się pomocy potrzebującym, dlatego też ich tyle zwłaszcza w tych ciężkich czasach. Zechciej poczekać o na tej ławce, sprowadzę jakąś Siostrę.


Po chwili wróciła dźwigając blaszaną miednicę wypełnioną parującą wodą, która jeszcze bardziej podkreśliła jej młody wiek i kruchość oraz płachty czystego materiału.

- Rozdziejcie się za chwile ktoś obejrzy twoje rany ja w tym czasie przygotuję je obmywają z brudu.
- Z przyjemnością. Czy do leczenia wykorzystujecie magię?
- Jeśli macie takie życzenie panie to tak tylko w takim wypadku jest to kosztowne panie, jeśli masz takie życzenie wezwę odpowiednią kapłankę. W zasadzie stosujemy naturalną medycynę. Więc jak jesteście zdecydowani na taki rodzaj leczenia panie, żebym wiedziała, kogo wezwać?
- zatrzymana przez Felixa odpowiedziała przez ramię.
- Nie ukrywam, że zależy mi na szybkim powrocie do zdrowia - jaka to kwota?
- Nie jestem pewna panie, ale słyszałam, że od dziesięciu do pięćdziesięciu sztuk złota w zależności od skomplikowania, ale dokładniej nie wiem.
- Eee, aż tak chory to chyba nie jestem, słyszałem, że zioła też pomagają?
- Owszem, zwykłe leczenie też jest skuteczne, acz wolne, lecz pytałeś się o magię, więc ci odpowiedziałam, a teraz pójdę już po kogoś, jeśli nie masz innych pytań
- odpowiedział mała wdzięcznie się uśmiechając.
- Och, to już? Jestem wyleczony? – zapytał Felix z udawanym zaskoczeniem.
- No gdzież dopiero idę? - roześmiała się z żartu mała.

W oczekiwaniu na fachową pomoc Felix rozglądał się po sali.
"Ciekawe ilu z tych ludzi przeżyje? Ilu odniosło rany w niedawnej walce z chaosem a ilu dostało w łeb na ulicy? Pożyteczny przybytek".

Po chwili z wnętrza kościoła przyszła dziewczyna w szacie kapłanki. Szybko zajęła się ranami przemyła czymś, co wywołało gwałtowny okrzyk bólu Felixa, szybko zaszyła rany korzystając z pomocy dziewczynki i jak przyszła szybko odeszła bez słowa.

- Nie zabrudź rany za tydzień, jeśli rana nie będzie się jątrzyła przetnij szwy i wyjmij nitki. –dziewczynka podała niewielkie zawiniątko z kilkoma szarpiami.
- Dziękuje, mam nadzieję, ze nie będę musiał was jeszcze w ciągu tygodnia odwiedzać. Nie, żeby mi się tu nie podobało, ale miasto do bezpiecznych nie należy. Mimo wszystko do zobaczenia.
Wychodząc Felix zostawił kilka szylingów datku za poradę.

Minąwszy jak zwykle hałaśliwe „Kowadło Dalgrumman’a”. Po chwili doszedł do narożnego budynku trochę się zdziwił, gdy z budynku wyszły nowicjuszki Shallyi, ale dobrze pamiętał instrukcję, iż ma zapukać do drzwi w prawym skrzydle. Po chwili otworzyły się one i stanął w nich Lilawander.

Lilawander rozpoczął już przygotowanie posiłku, które to przerwało mu głośny łomot w drzwi. Otworzywszy zobaczył Felixa wraz z psem.

Wolfgang otoczony roześmiał się i wyciągnął miecz.

- Zatancujmy – wychrypiał pośród śmiechu.
- To wariat szefie załatwmy go szybko. Powiedział jeden z bandytów do dzierżącego miecz.

Wtedy to też bez uprzedzenia zaatakowali.
Pierwszy z bandytów niewiele szczęścia miał, bo wypadł prosto na miecz Wolfganga i szybko zakończył swoje życie w kałuży kwaśno śmierdzących flaków. Na tym zakończyło się szczęście Wolganga. Posypały się n niego razy pałek i świat zaczął wirować ona sam osuną się w ciemną dziurę.

Komendat spojrzał na pakiet, który dostarczyła Chloi.
- Otwarty czytałaś go, kim właściwie jesteś, odpowiedz od tego zależy twoja wolność. – poczym jego ręka powędrowała w pobliże sznurów którymi mógł wezwać pomoc.

Celahir roześmiał się, chociaż sytuacja, w której się znaleźli z Ottem wcale nie była wesoła sami obcym mieście.
- To razem jesteśmy bez pieniędzy, Kordegarda jest zaraz na Placu broni bardzo niedaleko od miejsc gdzie były wywieszone te plakaty. Chodźmy.

Po klepsydrze dotarli do kordegardy przed wejściem stało dwóch halabardników i uważnie was lustrowało.
 
__________________
Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę.
Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem.
gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie.
Cedryk jest offline  
Reklama
 


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
Zło kroczy ulicami Cedryk Archiwum sesji Warhammer 107 08-24-2008 13:42
rekrutacja dodatkowa (II edycja Warhammer) Zło kroczy ulicami Cedryk Archiwum rekrutacji 6 01-25-2008 16:50
Warhammer IIedycja Zło kroczy ulicami Cedryk Toplista sesji 0 10-01-2007 08:53
[Warhammer] Zło kroczy ulicami Cedryk Archiwum rekrutacji 31 08-26-2007 22:07


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 06:20.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2009, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111