Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Archiwum sesji Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 11-08-2007, 12:19   #271
 
kset's Avatar
 
Reputacja: 4 kset ma w sobie cośkset ma w sobie coś
$: 149 254
Lilawander nie krył chwilowego zdziwienia, w końcu spodziewał się gościa dopiero wieczorową porą, czyżby aż tak był głodny?? Zaśmiał się w duchu z własnego żartu, dobrze wiedział, że magowie, szczególnie Ci z organizacji jeśli coś robią to mają w tym konkretny cel, przeczuwał, że właśnie z tego powodu mag zjawił się tak szybko. Elf miał tylko nadzieje, że nie przynosił złych wieści, już miał po dziurki w nosie złych wydarzeń, choć przeczucie mówiło mu, że to dopiero początek.

- Witaj Felisie, miło mi, że zdecydowałeś się przyjść. Zapraszam do środka.

Uchylił szerzej drzwi i wpuścił gościa wraz z psem do domu Chloe. Trochę było mu z tego powodu głupio, nie dość, że zaprosił gościa bez zgody właścicielki domu, to jeszcze teraz otwierał drzwi i wpuszczał gościa, jak gdyby przebywał w swoim domu… Co by nie było, tak szacownego gościa po prostu nie wypadało potraktować inaczej.

- Nie skończyłem jeszcze przygotowywać posiłku, lecz jeśli masz ochotę mogę poczęstować Ciebie sałatką.

Rozejrzał się jeszcze, czy aby na pewno nie ma sokoła w pobliżu, nie chciał przewidywać czy zgadywać reakcji psa, na szczęście zgodnie z tym co myślał, sokół przebywał w tej chwili w swoim kącie wyściełanym wewnątrz pokoju Lilawandra.
 

Ostatnio edytowane przez kset : 11-08-2007 o 14:46.
kset jest offline  
Reklama
Stary 11-08-2007, 14:38   #272
 
3killas's Avatar
 
Reputacja: 2 3killas jest na bardzo dobrej drodze
$: 14 499
Elf szedł powoli, głęboko i nieregularnie oddychając. Widać było, jak wiele sił włożył w pościg za małoletnią złodziejką. Fala gorąca zalała jego zmęczone ciało, a krople potu spływały mu po czole, nieprzyjemnie szczypiąc otwartą ranę na głowie, którą niedawno co opatrywała Chloe. Dopiero po chwili przypomniał sobie, że przecież ścigał dziewczynkę z konkretnego powodu. Włożył rękę do kieszeni i z przerażeniem zanotował, że ma tam tylko parę monet… Uff. No tak. Przecież resztę wydał na kurtkę, mała nic nie zabrała. Wychodząc z zaułku rozejrzał się po uliczce. Okiennice były zamknięte, spróbował więc swojej szansy i szybko zerwał jedną ze starszych koszul, które suszyły się na sznurkach rozpostartych między pożółkłymi kamienicami. Oderwał od niej rękaw i opatrzył nim pośpiesznie głowę.

Wychodząc na prostopadłą uliczkę prawie zderzył się głowami z człapiącym i równie zmęczonym Ottem.

- Nie, cholera, uciekła mi. Zresztą smarkata nic mi nie wzięła, bo nie było co – dodał ze śmiechem. - Tak, wiesz, ja również chyba dowiem się co i jak z tą pracą, jako że u mnie też krucho z pieniędzmi. Chodź, kupię Ci piwo, napijemy się w tej gospodzie na świeżym powietrzu, zresztą może weźmiemy parę dzbanków dla reszty, jeśli moje drobne wystarczą. A potem skoczymy do garnizonu, znam tam paru ludzi, dowiemy się co i jak. Głowa do góry, odbijemy się jeszcze – zaśmiał się, choć nie było z czego. Nie da się ukryć, że brak gotówki przeszkadza poruszać się w miejskim zgiełku.

Kiedy doszli do budynku straży, Celahir był w kwaśnym nastroju. Suszyło w go w gardle, gdyż koniec końców postanowili nie wydawać ostatnich pieniędzy na piwo. Zrobiło się trochę chłodniej i zerwał się lekki wietrzyk nieznośnie rozwiewający jego długie włosy i podrywający kurz z brudnych ulic. Przed wejściem do tego dużego budynku z niezliczoną ilością małych okienek stało dwóch halabardników w koszmarnie tandetnych mundurach.

- O nie, ja się nie dam w to wpakować. Wszystko tylko nie mundur - szepnął wojownikowi z zawziętością w głosie.

- Dzień dobry panowie, my do środka. W sprawie pracy. - znał ludzi ze straży i wiedział, że z tymi służbistami trzeba miło i uprzejmie, bo potrafią uprzykrzyć życie.

Po krótkiej rozmowie wyjasniającej co i jak, wkroczył do środka...
 

Ostatnio edytowane przez 3killas : 11-09-2007 o 10:18.
3killas jest offline  
Stary 11-08-2007, 18:58   #273
 
Mayer's Avatar
 
Reputacja: 2 Mayer jest na bardzo dobrej drodze
$: 5 293
-Otwarte? - szczerze zdziwiona Chloe pochyliła się nad biurkiem - Może otworzyła się jakoś w torbie albo taka dostałam, naprawdę, bo ja nawet nie przyglądałam się jej panie komendancie... - wybąkała lekko zakłopotana. Nie czuła się winna, bo winną nie była. Ot po prostu schowała kopertę do torby, nie przyglądała się przesyłce. Zresztą po co miała by to robić? Szanowała cudze korespondencje.

-Jestem Chloe Maddenryk, kiedyś uczennica doktora Grawera, teraz medyk, do usług... - skłoniła się w pas. Powstrzymała swoją chęć przechwałki, wszak była żakiem na uniwetsytecie altdorfskim, więc powodów do dumy było nie mało. -doktor poprosił mnie bym przekazała dokumenty do szanownego pana komendanta, to zaniosłam, można nawet go zapytać! A ojciec, choć zrzęda straszny, to pod tym względem zdołał mnie jakoś wychować, by nosa nie wtykać w nie swoje sprawy.Reszta nauk poszła w las, ale żeby mi to przeszkadzało... - mrugnęła nie do końca jednoznacznie do komendanta. - ..ale przepraszam! Rozgadałam się! Ale siedzieć cicho umiem, naprawdę! I oczy zamknięte na wszelkie korenspondencje również! - przytknęła z uśmiechem palec do ust. Oparła jedna dłoń na biodrze, w pewnej postawie. w końcu była niewinna, prawda?
 
__________________
"Bretonnia to kraj spokojny i sprawiedliwy, w którym kazdy człowiek wie, gdzie jego miejsce. Twoje jest na stryczku"

Za Panią Jeziora!
Mayer jest offline  
Stary 11-08-2007, 22:51   #274
 
jaded's Avatar
 
Reputacja: 0 jaded jest na bardzo dobrej drodze
$: 2 605
Po zabiegach w świątynii poczuł się lepiej. Nabył jeszcze kilka świec i wyszedł na zewnątrz. Minęło południe. Wrota wychodziły na ulicę biegnącą od pobliskiej bramy do centrum. Do miasta ciągle przybywali ludzie, na wozach i pieszo, zmęczeni i nieco wystraszeni - tym co pozostawili za sobą i tym co czekało ich w mieście. Większość z nich pochodziła z małych wiosek gdzie nikt nie był anonimowy, człowiek rodził sie i umierał we wspólnocie,każdy się znał. Miało to swoje wady, gdyby urodził się na wsi pewnie dawno by już nie żył.
Ruszył spokojnym krokiem. Medycyna, ciekawa dziedzina, może zostałby medykiem gdyby...gdyby miał wybór. Właściwie, miał wybór, taki jak wybór drogi na Grafsmund-Nortgarten: mógł iść głównym traktem w stronę bram i potem na północ, mógł iść tak jak przyszedł -przez Morrspark, albo główną drogą do Pomnika. Poszedł jednak najkrótszą. Cel znał, drogę wybrał sam.
Wkrótce dotarł na miejsce. Gospodarz z pewnością był w domu. Skąd brała się ta pewność? Przeczucie? Gęstniejące cienie w zakamarkach budowli? A może po prostu dym z komina? Zastukał. Nie pomylił się, otworzył Lilawander.
Zaproszony wszedł do środka.
- Sałatka? Chętnie, nie pogardzę też szklanką wody, od rana nie miałem nic w ustach. - Weszli dalej. Dom podobnie jak inne w tej części miasta był dość przestronny, ale skromnie umeblowany.
- Nie zabiorę ci wiele czasu, trochę się spieszę ale chciałem ci przekazać pewną informację.
Spróbował sałatki. Dobra. Zawsze to jakaś odmiana, po kaszy i mięsiwie.
- Jak wiesz prawo dość niejasno określa status magów nie będących obywatelami Imperium. Jest na to lekarstwo. Możesz zgłosić akces do Middenheimskiej Gildii Czarodziei i Alchemików. Pozwoli ci to nie tylko legalnie uprawiać magię, ale też korzystać z zasobów Gildii, co szczególnie, dla ciebie, samotnego czarodzieja może być korzystne.
Popijając wodę obserwował reakcję elfa.
- Ze wstąpieniem do Gildii wiążą się dwa problemy: pierwszy - musisz przejść pewne testy w jej siedzibie, dziś w połowie siódmej straży, stąd moja wcześniejsza wizyta. Drugi - koszt wstąpienia do tej szacownej instytucji to 100 koron.
Nie był pewien czy mimika elfów odpowiadała ludzkiej. Jeśli tak to kwota zrobiła na Lilawanderze wrażenie.
- Sumy tej nie trzeba wpłacać w całości, poza tym zlecono mi przeprowadzenie pewnego dochodzenia, sprawa jest trudna, ale dobrze płatna, a ja będę potrzebował pomocników.
Wstał.
- Szczegóły poznam jeszcze dziś i przedstawię ci na wieczornej kolacji. Do współpracy zapraszam cię niezależnie od tego czy zdecydujesz się wstąpić do Gildii, czy nie - w obu przypadkach to ty podejmiesz decyzję. A teraz wybacz, dziękuję ci za poczęstunek i do zobaczenia wieczorem.
 
jaded jest offline  
Stary 11-09-2007, 12:07   #275
 
kset's Avatar
 
Reputacja: 4 kset ma w sobie cośkset ma w sobie coś
$: 149 254
Elf z radością nałożył porcję sałatki gościowi, pomidory, ogórki, sałata, i jeszcze kilka innych warzyw wymieszanych z sosem, którego receptury nauczyła go jeszcze jego matka. Zdaniem Lilawandra jedynie halflingowie przewyższali elfy pod kątem umiejętności kulinarnych, choć to wynikało po prostu z ich zamiłowania do kuchni. Elfy jednak w swoim wieloletnim życiu mają dużo czasu na opracowanie najlepszych możliwych receptur, jedną z nich była tajemnica sosu, którego nieodzownym składnikiem był starty ząbek czosnku. Sam również pochłonął własną porcję sałatki choćby po to by towarzyszyć w tej czynności Felixowi.

Elf przyniósł dzban wody oraz wino które zakupił wcześniej, pozwalając Felixowi na samodzielne zdecydowanie co woli, z uznaniem dostrzegł, że pomimo wyboru nalewa sobie wodę, jak na człowieka był to nietypowy wybór, a może po prostu do tej pory elf natrafiał na tylko taki rodzaj ludzi?

Gdy usłyszał, co mag ma do powiedzenia niemalże zamarł z wrażenia. Nigdy by nie przypuszczał, że jako elf i to nie urodzony w Imperium może mieć szanse na przystąpienie do jednej z tutejszych gildii, szczególnie tak renomowanej jak Middenheimska Gildia Czarodziei i Alchemików.

Nie małe wrażenie zrobił na nim też koszt, jaki prawdopodobnie przyjdzie mu zapłacić. W chwili obecnej dysponował jedynie kawałkiem potrzebnej sumy a i ona stanowiła cały jego majątek. Bezpieczeństwo i możliwość w miarę swobodnego poruszania się po mieście i czarowania w nim, stanowiło wartość, za którą gotów był jednak zapłacić nawet dwa razy większą kwotę niż sto złotych karli.

- Dziękuję za informację i zaproszenie do współpracy, z obu możliwości z chęcią skorzystam, jestem naprawdę zobowiązany za okazane zaufanie. Oczywiście pójdę na testy i mam nadzieję, że przejdę je pomyślnie. Co by nie było to możesz liczyć na moje wsparcie w prowadzonej sprawie, jestem chodzącym sposobem na zdobywanie informacji. Uśmiechnął się tajemniczo do Feliksa.
- Moi przyjaciele posiadają także różne talenty, które w niebezpiecznym dochodzeniu mogą okazać się warte i przydatne, ale o tym zadecydujesz już sam, gdy ich poznasz.

- Oczywiście podtrzymuję zaproszenie na wieczór, mam nadzieję, że testy szybko się zakończą, gdyż nie wiem ile to może potrwać. Co do możliwości korzystania z zasobów gildii była by to nieoceniona pomoc w mych badaniach i zwiększaniu wiedzy oraz umiejętności. Faktycznie samotni magowie, raczej nie mają co liczyć na znalezienie wiedzy leżącej na ziemi, a po co badać i szukać czegoś co już jest zbadane i odnalezione, lepiej w tym czasie zająć się czymś innym.


Elf poprosił jeszcze o wskazówki jak dotrzeć na miejsce, po czym gdy wizyta gościa dobiegła końca, zakończył te czynności kuchenne, które wymagały zakończenia, resztę garów i półmisków odłożył na bok. Pracował tyle, aby wyrobić się na testy, przed wyjściem jeszcze zdążył się umyć i przebrać w najlepsze rzeczy w jakich był posiadaniu.

Domyślał się, że otwarte wprowadzenie chowańca do budynku gildii mogłoby zostać przyjęte dwuznacznie, wobec czego postanowił, że do czasu przyjęcia go w szeregi gildii nie będzie nikomu pokazywał sokoła, choć oczywiście zamierzał ruszyć wraz z nim na miasto.
 

Ostatnio edytowane przez kset : 11-11-2007 o 14:12.
kset jest offline  
Stary 11-09-2007, 17:03   #276
 
John5's Avatar
 
Reputacja: 4 John5 ma w sobie cośJohn5 ma w sobie coś
$: 88 660
Otto z ponurą miną szedł za Celahirem. W przeciwieństwie do elf stracił trochę gotówki i za wesoło mu nie było. Nie miał ochoty szwendać się po karczmach, zresztą resztki pieniędzy Celahira pewnie i tak nie starczyłyby na zbyt wiele.

„Cholera mogłem sobie kupić te karty i tak bym stracił te pieniądze a tak ni kart ani kasy.”

O mało nie wpadł na towarzysza, który zwolnił przed budynkiem kordegardy. Przy wejściu stało dwóch halabardników z uwagą przypatrując się dwójce przyjaciół.

O nie, ja się nie dam w to wpakować. Wszystko tylko nie mundur."

Otto tylko wzruszył ramionami dla niego nie robiło większej różnicy czy pracował we własnym ubraniu czy też w mundurze. Odbywał swego czasu służbę wojskową i fakt noszenia uniformu nie był mu obcy. Rozmowę z halabardnikami wolał pozostawić Celahirowi, który twierdził, że zna niektórych strażników. Wtrącił jedynie, że jest nowo przyjezdnym i chce od razu zgłosić się do odpowiedniego urzędnika.
 
__________________
Jeśli masz zamiar wznieść miecz, upewnij się, że czynisz to w słusznej sprawie.
Armia Republiki Rzymskiej Moje gg: 8819833
John5 jest offline  
Stary 11-11-2007, 14:31   #277
Newsman
 
Cedryk's Avatar
 
Reputacja: 5 Cedryk ma w sobie cośCedryk ma w sobie coś
$: 184 262
- A nowi - powiedział jeden ze strażników do Otta i Celahira uśmiechając się pod nosem – pierwsze piętro po prawej drugiej stronie jest gabinet sekretarza tam się zgłoście.

Wchodząc do pokoju wskazanego przez strażników podszedł do was szybko zasuszony człowieczek z wielkimi okularami.
- Panowie, w jakiej sprawie, przyjęcia do straży, jeśli tak to musicie poczekać komendant jest właśnie zajęty – zaczął porządkować jakieś papiery w szafkach.


Komendant popatrzył z ukosa na dziewczynę. Chwilę pomilczał, zanim przemówił.
- Panienko w niezłe bagno się wpakowałaś gdyż widocznie wiesz, czego dotyczy ten list. Nie wiem, co sobie myślał doktor wtajemniczając tak młoda osobę. Masz dwa wyjścia albo do czasu rozwiązania sprawy więzienie albo ochotnicze wstąpienie do straży miejskiej gdzie będzie cię obowiązywała tajemnica. Przydałaby się nam osoba z umiejętnościami chirurga na patrolach. Moja propozycja dla ciebie to trzy złote korony tygodniowo jest to nawet teraz, gdy cierpimy na braki w ludziach trzy razy więcej niż żołd zwykłego strażnika. Czekam na twoją decyzję.
Powiedział bawiąc się frędzlami z końcówki dzwonka.


Felix szybko dotarł do budynku kordegardy w końcu nie był on daleko od miejsca gdzie zatrzymał się Elf. Przed drzwiami drzemało dwóch halabardników a bynajmniej tak to wyglądało. Gdy tylko młodzieniec zbliżył się do wrót halabardy zagrodziły mu drogę.

- A ty młokosie, co sobie myślisz, gdzie z tym psem. – powiedział starszy wskazując na Amosa.
 
__________________
Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę.
Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem.
gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie.
Cedryk jest offline  
Stary 11-11-2007, 15:16   #278
 
Mayer's Avatar
 
Reputacja: 2 Mayer jest na bardzo dobrej drodze
$: 5 293
Chloe otworzyła usta zdziwiona i zbulwersowana. Komendant mówił, a ona tylko grymasiła
-Ale... jak... no przecież... ale... ale... ej!... no cholera!

Komendant skończył, według Chloe uśmiechnął się wrednie (no spójrzcie na jego wyraz twarzy!) i zaczął koniuszkami palców bawić się sznurkiem dzwonkna. Chloe zagryzła nieco wargi, piąstki nieco zacisnęły. Teraz ona milczała wpatrując się z niedowierzaniem w człowieka siedzącego przed nią, nie mogąc jakiś czas wydobyć z siebie choć słowa. W myślach powtarzała "spokojnie, spokojnie, to nic takiego". NIc takiego?! Toż to kpiny! Za kogo oni ją mają?! Ale perspektywa siedzenia w pierdlu nie była zbyt kusząca, w końcu więc odpowiedziała komendantowi.

-Dużego wyboru mi pan nie daje - wykrzywiła w grymasie usta - i raczej nie zaskoczę szanownego komendanta, że wybiorę "ochotniczą" straż - zakpiła - choć będę zapewne pierwszą kobieta-strażniczką. Halabardę też dostanę? A nuż przyda mi się do amputacji kończyn - ironizowała dalej uśmiechając się pewnie do komendanta
 
__________________
"Bretonnia to kraj spokojny i sprawiedliwy, w którym kazdy człowiek wie, gdzie jego miejsce. Twoje jest na stryczku"

Za Panią Jeziora!
Mayer jest offline  
Stary 11-11-2007, 19:10   #279
Newsman
 
Cedryk's Avatar
 
Reputacja: 5 Cedryk ma w sobie cośCedryk ma w sobie coś
$: 184 262
Na butną przemowę dziewczyny komendant się tylko roześmiał.

- Ostra jesteś, wiedz tedy, iż lepiej nie przyznawaj się przed inny mi członkami patrolu, iż taka lafę otrzymujesz. Teraz zgłoś się do mojego sekretarza on ciebie poinformuje i wprowadzi szczegóły. Jeśli będziesz chciała dźwigać halabardę to też cię w nią wyekwipuje.
Poczym skinął, aby ręką, aby wyszła. W przedpokoju czekali już Otto i Celahir. Chloe trochę to zdziwiło gdyż mieli udać się na zakupy czyżby aż tyle czasu minęło.


Zamyślony Felix nie zareagował na słowa strażników wtedy to jeden z nich zagwizdał. Po chwili ze stukiem otworzyły się drewniane okiennice zasłaniające otwory strzelnicze na wysokim parterze budynku.

- Czego chcesz młodzieńcze opowiedz się bo zostaniesz zaraz aresztowany.
Amos obnażył kły w jego gardle narastał warkot.
 
__________________
Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę.
Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem.
gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie.
Cedryk jest offline  
Stary 11-12-2007, 08:21   #280
 
jaded's Avatar
 
Reputacja: 0 jaded jest na bardzo dobrej drodze
$: 2 605
-Hmm ? Zamyśliłem się. Nazywam się Felix z Waldenhof, jestem wysłannikiem Gildii Czarodziejów i Alchemików. Mam się spotkać z komendantem - strażnicy chyba się trochę nudzili, no bo przecież nie bali? - Ten pies to moja ochrona, oczywiście mógłbym go tu zostawić, ale on słucha tylko mnie i najbezpieczniej dla wszystkich będzie jeśli pójdzie ze mną.
Być może powinien był ubrać się bardziej oficjalnie, ale miał wrażenie, że poza Altdorfem, mogłoby mu to przyspożyć więcej kłopotów niz korzyści, dlatego też ubierał się jak typowy mieszkaniec Imperium.
-Powiadom komendanta
 
jaded jest offline  
Reklama
 


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
Zło kroczy ulicami Cedryk Archiwum sesji Warhammer 107 08-24-2008 13:42
rekrutacja dodatkowa (II edycja Warhammer) Zło kroczy ulicami Cedryk Archiwum rekrutacji 6 01-25-2008 16:50
Warhammer IIedycja Zło kroczy ulicami Cedryk Toplista sesji 0 10-01-2007 08:53
[Warhammer] Zło kroczy ulicami Cedryk Archiwum rekrutacji 31 08-26-2007 22:07


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 06:27.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2009, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111