![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Archiwum sesji Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami) |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #291 |
![]() | W międzyczasie elf przetopił kilka złotych przedmiotów, jakie miał przy sobie. Zamierzał wyjść chwilę wcześniej, by spieniężyć wytopione złoto. Praca nad rytuałem przebiegała spokojnie, przerwał ją jednak by dokończyć szykowanie kolacji. Nie chciał zostawiać wszystkiego przygotowanego jedynie do połowy. Pomyślał też o biednych służkach Shaylii które zapierniczały tuż obok, by usłużyć możliwie dużej liczbie proszących o pomoc, których w obecnych czasach nie brakowało. Zaparzył im herbaty, przyszykował warzywno-owocowe kanapki i dwie misy sałatek po czym przeszedł do bocznego kompleksu, by zaproponować kapłankom krótką przerwę i posilenie się. |
| |
| Reklama |
| |
| | #292 |
![]() | Otto na widok psa lekko uniósł brwi. "Ależ wielka bestia. Jakim cudem udało im się razem wejść, przecież to bydlę może być niebezpieczne. Wielkością niemal dorównuje cielakowi! W sumie nie dziwię się strażnikom przy wejściu, sam nie wiem czy bym się odważył stanąć na drodze takiemu psu." Lekko pokręcił głową po czym podążył w ślad za Celahirem do pomieszczenia sekretarza. Kiedy zapytano ich o imię i miejsce zamieszkania odezwał się pierwszy. -Jestem Otto Oppenheimer z Hergig, chwilowo nie mam stałego miejsca zamieszkania, niedawno co przyjechałem do miasta a czasowo zatrzymałem się u medyczki Chloe Maddenryk.- O nic więcej go nie pytano toteż nic więcej nie powiedział. Z zaciekawieniem spojrzał na ryngrafy leżące na biurku. "Więc to będziemy musieli nosić. No cóż jak trzeba to trzeba. W sumie nie wyglądają tak źle jakby zetrzeć z co niektórych krew poprzednich właścicieli."
__________________ Jeśli masz zamiar wznieść miecz, upewnij się, że czynisz to w słusznej sprawie. Armia Republiki Rzymskiej Moje gg: 8819833 |
| |
| | #293 |
![]() | Chloe sklrzywiła się robiaz przy tym komiczną minę, gdy blacha uderzyła z nieprzyjemnym hukiem o ziemie. Zasłoniła głowę rękoma jakby miał na nią zawalić się sufit. Spojrzała zza nich na młodego chłopaka. Poczerwieniała na twarzy, a potem zbladła z lekko na widok olbrzymiego psa. Usmiechnęła się z lekka nerwowo. -Uhm, przepraszam, przepraszam... ...I pędem zeszła na dół. -"No słucham nie mam całego dnia, tylko lepiej dla ciebie abyś nie przychodziła tu po wymianę czegoś. Kobiety w straży tufu!To za ciasne a to nie pasuje kolorem i śmierdzi" Chloe nawet nie próbowała ukryć śmiechu. Zanim zdążyła ugryść się w język roześmiała się czystym głosem. Próbowała coś odszczekac i odgryść się krasnoludowi, lecz jedyne co potrafiła z siebie wydusić to było jedynie ustawicznym, niepohamowanym śmiechem. Oparła się nieco o ścianę i po jakiejś chwili uspokoiła się. -Ehe, ja...prze..przepraszam pana - wydusiła z siebie wciąż czerwona na twarzy - ja tylko.. tylko.. ah tam! Kurtkę skórzaną, koszulkę kolczą i coś tam jeszcze, halabarde czy cos poproszę... - zachichotała znowu spoglądając przepraszająco na krasnoluda.
__________________ "Bretonnia to kraj spokojny i sprawiedliwy, w którym kazdy człowiek wie, gdzie jego miejsce. Twoje jest na stryczku" Za Panią Jeziora! |
| |
| | #294 |
![]() | - Ależ macie rozbudowane struktury - usmiechnął się do sekretarza. - Nie, panie komendancie, nazywam się Felix z Waldenhoff, wysyła mnie Magister Wigilfordz - rzeczywiście ruch u pana duży. Spojrzał na wychodzących. Elf? Paskudna szrama na twarzy mogła zmylić. - O psa proszę być spokojny, wabi się Amos, ale lepiej niech go pan nie głaszcze. Usiadł na wskazanym krześle. - Sprawę znam pobieżnie, mam nadzieje, że mi ją pan przybliży. |
| |
| | #295 |
![]() | - Celahir Ringeril, zamieszkały w tym samym miejscu co towarzysz. - rzucił niedbale znudzony elf, po czym przeciągnął się porządnie i nieudolnie ukrył ziewnięcie. Ależ ludzie lubują się w tej swojej biurokracji. To takie męczące, jakby nie mogli tego załatwiać szybciej i sprawniej. Coś czuję, że z biegem czasu będzie z tym wszystkim tylko gorzej... Kątem oka dojrzał dwóch strażników wracających, lub właśnie wyruszających na służbę. Głupio wygladają w tych mundarach. Skrzywił się i dodał już na głos - Chyba nic sie nie stanie, jeśli będę korzystał z własnej kolczugi? To... hmm... ważna pamiątka - skłamał. Nie lubił tego robić, ale uznał, że tak mało istotne minięcie się z prawdą nie jest czymś nagannym. - A tak w ogóle to kiedy zaczynamy? Burknęło mu w brzuchu. - ... i kiedy dają tu jeść? |
| |
| | #296 |
| Newsman ![]() | Przyglądając się uważniej ryngrafowi z numerem 121 Otto dostrzegł ślady używania przez poprzednich właścicieli, ale był czysty i tylko umysł podpowiadał wojownikowi przyczyny odejścia ze służby poprzedniego strażnika. Młody sekretarz na słowa Celahir’a uśmiechną się przysuwając do niego opatrzony numerem 75 ryngraf.. - Widać, iż z ciebie niezły wojownik, mimo że elf, bo to oni zawsze pierwej myślą o piciu, żarciu i poruchawce. Zakończył zapisywać i z trzaskiem zamknął księgę. - Zaczynacie wraz z Chloe dzisiaj po szóstej straży, teraz, po sprzęt udajcie się do podziemi i pobierzcie potrzebny sprzęt. Jeśli chcesz używać własnej proszę bardzo, ale za uszkodzenia w czasie służby nie odpowiadamy i nie zwracamy za reperacje, dlatego większość woli używać zbroi służbowych. A jeszcze jedna sprawa jesteście też zwolnieni z opłat przy wejściu wyjściu z miasta. No musicie pokazać blachę, aby udowodnić swoje prawo niektórzy wymagają też okazania tego upoważnienia, które wam wręczyłem. Przydział posterunek pierwszy, drużyna dziesiąta sierżant Frantz Leiber. A żarcie o każdej porze w gospodzie Strażniczej. ******* Słysząc zamówienie Chloe krasnolud wybuchnął rubasznym śmiechem. - Halabardę tobie dzierlatko? Jak się boisz że cię wiatr porwie to kamieni nakładź po kieszeniach albo muru się przytrzymaj - gderał krasnolud wychodząc na zaplecze z oddali było słychać jego gderliwy głos. - Co może jeszcze armatę ci wytoczyć z cekhasu. Grungi patrzajta takie to chude niedorobione nie, co to moja Truda, ale i ona z halabardą nie paraduje tylko z dobrym toporem w ręce. Cały czas marudząc, co chwilę przychodził przynosząc nowe części oporządzenia poczynając od porządnych podkutych butów poprzez pas skórzanie i koszulkę kolczą, kończąc na hełmie i mieczu. - Paniusia strzelać z kuszy umie, bo z zapisków wynika, że w oddziale brakuje jeszcze jednego kusznika. – Krasnolud uważnie przyjrzał się dziewczynie jakby sobie coś przypominał. - Paniusia pewnie medyczka, co to komendant mówił, iż mają przyjmować do straży. Bo tak jakoś od początku wydawało mi się, iż panienka do służby się nie nadaje w straży. Znowu zniknął na zapleczu po chwili wrócił z torbą z twardej skóry do przewieszenia przez ramię. - Macie tu wszystko, co mogłoby się przydać bandaże, szarpie nawet skalpel no i igły no i nici. No i komendant kazał flaszkę spirytusu krasnoludzkiego zapakować tylko pilnujcie go, bo drogi a jak się te moczymordy zwiedzą, iż gorzałka u was w torbie to pewnikiem podwędzić będą chcieli. ******** Lilawander obładowany misami z ledwością doszedł do głównych drzwi internatu, gdy miał już załomota w nie otworzyły się one i na maga prawie wpadła dziewczynka około ośmioletnia w białej szacie nowicjuszki. Spojrzała ze zdziwieniem na obładowanego misami elfa twarz jej przybrała wyraz rozbawienia, który z trudem opanowała. - Słucham, czego sobie życzycie … panie. - Przyniosłem trochę wiktuałów, aby was wspomódz w trudzie. - Zaszło tutaj chyba jakaś pomyłka, ale o tym raczej porozmawiaj z matką przełożoną. Po tych słowach przeprowadziła maga przez holl do gabinetu, który jak podejrzewał elf przylegał do części, w której mieszkali. Odstawiwszy misy na jeden ze stołów rozejrzał się po dość skromnie urządzonym gabinecie jedno, co przykuwało wzrok to duża ilość książek. Po chwili weszła rudowłosa trzydziestoletnia kobieta jej strój wskazywał, iż była kapłanka nawet wyższą kapłanką Shally. - Kim jesteś i cóż to Elza mówiła o jakiejś dostawie. - Surowy głos przeczył jej zachowaniu. ********* Komendant spojrzał ze zdziwieniem na Felixa widząc jego młody wiek, chwilę pomyślał zanim się odezwał. - Myślę iż twój pan się pomylił chłopcze to nie jest sprawa dla ucznia nawet wyposażonego w pieska. Zbyt poważna jest to spraw aby to uczniom powierzać będę musiał chyba jeszcze jeden list wysłać bo widzę iż lekce sobie ważą powagę sytuacji.
__________________ Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę. Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem. gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie. Ostatnio edytowane przez Cedryk : 01-13-2008 o 14:12. |
| |
| | #297 |
![]() | - Witaj Pani. Zwią mnie Lilawander, przyszedłem wspomóc służki Shayli w ich codziennej pracy i służbie tak jak potrafię. Przyrządziłem ten skromny posiłek – uśmiechnął się spoglądając na misy- z nadmiarów prowiantu jaki zakupiłem. Wzruszyłem się Waszą służbą i pomocą niesioną potrzebującym. Domyślam się, że mało kto w tych czasach myśli o was inaczej jak o źródle pomocy, dlatego postanowiłem Was odwiedzić. - Swoją drogą to masz tu kapłanko sporą kolekcję wiedzy, jeśli zaszczycisz mnie pozwoleniem na przeczytanie co niektórych ksiąg, to z chęcią nie raz powtórzę moją pomoc, lub wesprę Was jakąś dotacją, choć finanse w tej chwili mam raczej skromne. Interesowały by mnie dzieła o leczeniu i ziołach, w dzisiejszych czasach każdy powinien znać podstawy pomocy medycznej, wówczas wszystkim żyłoby się łatwiej. Ukłonił się lekko na koniec i czekał na reakcję kapłanki. |
| |
| | #298 |
![]() | -O! O! O! Armata! Panie, to jest pomysł! - zaśmiała się - Ba, i od razu też baliste z trebuszetem. - mrugnęła do niego po przyjacielsku. - pewnie porządna kobieta, dlatego nie biega z halabardą. Ale ja młoda to i z tasakiem bym mogła po mieście chadzać. Tylko by chorych pewnie bym odstraszyła - zaśmiała się znowu mając przed oczyma wyobraźni krasnoludzicę Trudę. Chloe wzięła od krasnoluda sój nowy ekwipunek. Sklapel i inne rzyrządy medyczne już miała, ale co szkodzi wziąśc następny komplet? -Równie dobrze mogłabym ta halabrdę nosić jak strzelać z kuszy - usmiechnęła się gorzko. Tak, jestem medyczką. A za gorzalkę dzięłkuję. Ma się za soba doświadczenie studenta - znowu mrugnęła po czym zasalutowała niezbyt idealnie... i wymaszerowała dumnie ze zbrojowni.
__________________ "Bretonnia to kraj spokojny i sprawiedliwy, w którym kazdy człowiek wie, gdzie jego miejsce. Twoje jest na stryczku" Za Panią Jeziora! |
| |
| | #299 |
![]() | Otto spojrzał na ryngraf, czysty czy nie widać było na nim ślady używania. "Trudno. Miasto jest w ciężkiej sytuacji. Nie stać na wyrobienie nowych toteż zabierają poległym i dają nowym. Ech.. przeklęta wojna." Wychodząc z pomieszczenia Otto zapytał Celahira. -Wiesz gdzie jest cały posterunek? A zresztą potem mi powiesz teraz chodźmy po to całe wyposażenie z przydziału. jedno trzeba temu tam przyznać, nie mam zamiaru narażać się na koszty naprawy własnych rzeczy jeśli mi się zniszczą. Wolę użyć służbowych. Ale mniejsza z tym, wiesz gdzie jest ta cała zbrojownia?-
__________________ Jeśli masz zamiar wznieść miecz, upewnij się, że czynisz to w słusznej sprawie. Armia Republiki Rzymskiej Moje gg: 8819833 |
| |
| | #300 |
| Newsman ![]() | Kapłanka spojrzała z uśmiechem na elfa i odgarniając niesforną grzywkę. - To miło z twojej strony. Tyle dźwigać z tak daleka. Co się zaś tyczy książek niestety tutaj jest tylko internat dla nowicjuszek naszego zgromadzenia. Ale nasza biblioteka przykościelna jest czynna dla wszystkich chętnych pogłębiać wiedzę na temat niesienia ulgi cierpiącym. ***** Parę kroków z całym bagażem zmusiły Chloe do ubrania całego tego balastu na siebie. Wychodząc natknęła się na Otta i Caelahira podążających do magazynu. Niezdecydowanie przystanęła zastanawiając się co dalej robić do czasu służby.
__________________ Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę. Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem. gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie. |
| |
| Reklama |
| |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| Zło kroczy ulicami | Cedryk | Archiwum sesji Warhammer | 107 | 08-24-2008 13:42 |
| rekrutacja dodatkowa (II edycja Warhammer) Zło kroczy ulicami | Cedryk | Archiwum rekrutacji | 6 | 01-25-2008 16:50 |
| Warhammer IIedycja Zło kroczy ulicami | Cedryk | Toplista sesji | 0 | 10-01-2007 08:53 |
| [Warhammer] Zło kroczy ulicami | Cedryk | Archiwum rekrutacji | 31 | 08-26-2007 22:07 |