![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Archiwum sesji Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami) |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #151 |
![]() | Kiedy Calien została zamknięta w celi, kucnęła pod ścianą tuż przy kratach i spojrzała na strażnika prawiącego im morały. Hm... Oby Andres i Felix do nas nie dołączyli. Mam nadzieję, że Janna wyciągnie nas z tej dziury... Kiedy strażnik odszedł Calien spojrzała na Joachima. -Joachimie, pewnie się zastanawiasz, dlaczego bez wahania zgodziłam się pójść z nimi. Musimy sobie wyjaśnić i rzucić światło na pewne sprawy. Kiedy zjawili się żołnierze z Janną, ona ostrzegła mnie, że to podstęp, a wśród strażników są zdrajcy. Być może gdybyśmy stawiali opór, źle by to się dla nas skończyło. Calien wzięła głębszy oddech by zdusić nieco swój niepokój po czym kontunuowała. -Dzisiejszej nocy miałam dziwny i zarazem przerażający sen... Biegłam po bezdrożach,piękna przyroda otaczała mnie i nagle ujrzałam postać. Była nią piękna kobieta ze skrzydłami ptaka. Nie wiem czy to blask tej postać, ale coś mnie oślepiło i padłam na trawę. Kiedy podniosłam głowę, postaci nie było, a dookoła mnie rozlewała się krew...Nawet niebo przybrało karmazynowy kolor...I znalazłam się na cmentarzu. Błądziłam po nim, aż natrafiłam na pomnik, kształtem przypominający zjawę. Wtedy się przebudziłam... Może to pan snów chce mi coś przekazać, ostrzec... A może tobie też przytrafiło się coś równie dziwnego?
__________________ Didn't you read the tale Where happily ever after was to kiss a frog? Don't you know this tale In which all I ever wanted I'll never have For who could ever learn to love a beast? Ostatnio edytowane przez Scarlet : 01-20-2008 o 16:23. |
| |
| Reklama |
| |
| | #152 |
![]() | No to kicha… Nie wiem jak z stamtąd można kogoś wyciągnąć. Chwilę jeszcze poobserwował wejście do garnizonu potem spróbował go obejść i się mu przyjrzeć. Ostatecznie skierował się do dzielnicy uczonych by spotkać się z Andresem. Wracając uważnie się rozglądał czy nikt go nie śledził oraz wypatrywał „śmiesznego” faceta z tatuażami na twarzy.
__________________ i tak umrzesz, więc po co odwlekać nieuniknione |
| |
| | #153 |
![]() | Joachim spojrzał bystro na czarodziejkę. Słowa strażnika najzwyczajniej w świecie zignorował. Przeszedł się od ściany do ściany, po czym po dłuższej chwili odpowiedział. -Nie. Ja nie miałem snu podobnego do twojego i nie za bardzo wiem co mógłby on oznaczać. Przestrogę przed zagrożeniem? Nie wiem, naprawdę nie wiem. Ale mówiłaś, że Janna jest po naszej stronie, dobrze zrozumiałem? Cholera by to wszystko wzięła. W takim razie, kto czyha na nasze życia, bo to jest pewne, że chcą nas się pozbyć. Wygląda na to, że ci których zabiliśmy na szlaku mieli znajomych i to dość wpływowych.- Zwadźca przystanął i zaczął bawić się medalionem zawieszonym na szyi. Nie wiadomo komu można ufać. Możliwe, że Janna naprawdę chce nam pomóc, ale równie dobrze może być przeciw nam i chce od nas coś uzyskać. Trzeba będzie udawać, że jej się ufa. Tak, udawać, ale jednocześnie zachować czujność i w razie czego pchnąć w plecy sztyletem. To najlepszy sposób na zdrajców.
__________________ Jeśli masz zamiar wznieść miecz, upewnij się, że czynisz to w słusznej sprawie. Armia Republiki Rzymskiej Moje gg: 8819833 |
| |
| | #154 |
![]() | Calien spóściła głowę w dół wpatrując się w podłogę. -Masz racje Joachimie. Ktoś czyha na nasze życie, i wydaje mi się, że nie chodzi tylko o ładunek. Ten czarodziej, szlachcic przy spalonym zajeździe, a teraz Wolfgang...Wszystkie dzieje się tak szybko...Pamiętasz słowa tego Urlykańskiego kapłana? Z ksiąg się za wiele nie dowiemy, trzeba zasięgnąć rady kapłanów. Myślę róznież, że sen który miałam chce mi coś przekazać... To miasto się zmienia, powoli, ale zmienia... Calien podniosła się z przysiadu i ponownie spojrzała na Joachima. Od czasu kiedy się poznali, jeszcze nigdy nie pojawił się na jej twarzy wyraz takiej powagi. - Z pewnością słyszałeś o Wielkim Spiskowcu zwanym też Mistrzem Czasu... Jeśli to jego słudzy zainteresowali się nami, niczego nie możemy być pewni...Nawet siebie.
__________________ Didn't you read the tale Where happily ever after was to kiss a frog? Don't you know this tale In which all I ever wanted I'll never have For who could ever learn to love a beast? Ostatnio edytowane przez Scarlet : 01-21-2008 o 12:11. |
| |
| | #155 |
![]() | Joachim nadal wpatrując się w żelazny medalion odpowiedział czarodziejce, cichym, lecz stanowczym głosem. -Tak. Chyba rozumiem o kim mówisz i zgadzam się, że jeśli to sprawka jego sług, to nie będzie nam łatwo wyjść z tego cało. Tak jak mówiłaś, to miasto się zmienia i choć wcześniej tu nigdy nie byłem, to czuję, że coś niedobrego jest w tych murach, coś złowrogiego nie tylko nam ale i innym ludziom. A my jak mi się zdaje przeciwstawiliśmy się woli tego czegoś, tam na drodze, kiedy zabiliśmy tych żołnierzy. Tak. Zastanawia mnie jedna rzecz. Dlaczego arcymag nic nie robi? W końcu to jego transport eskortowaliśmy, czy to możliwe, że on też jest w to wszystko zamieszany?- Pokręcił głową z rezygnacją i usiadł na czystszym skrawku chłodnego kamienia podłogi.
__________________ Jeśli masz zamiar wznieść miecz, upewnij się, że czynisz to w słusznej sprawie. Armia Republiki Rzymskiej Moje gg: 8819833 |
| |
| | #156 |
![]() | -Tzeench jest Wielkim Czarnoksiężnikiem, jest najbardziej związanym z magią bogiem chaosu, uwielbia manipulację, a ludzmi bardzo łatwo jest manipulować... Jego plany wprowadzane w życie przez jego wyznawców mogą być realizowane przez wiele miesięcy, lat, a nawet wieków, ale zawsze się spełniają. W tym momencie Calien pomyślała o słowach, tuż przed chwilą wypowiedzianych przez Joachima. Dlaczego arcymag nic nie robi? Powoli, oparta o ścianę, osunęła się na ziemię, jakby słowa Joachima stały się dla niej wielkim ciężarem. A jeśli... Helseher jest... Trudno jej było dokończyć tę myśl, myśl o człowieku, którego znała już od tak wielu lat, z którym wiązała swoje najmilsze wspomnienia... To nie mogło by się stać... Westchnęła głeboko, a po chwili głosem pełnym niepewności kontynuowała. -Tzeentch jest władcą czasu i niektórzy mówią, że może go kształtować wedle upodobania, a także wpływać na ludzkie przeznaczenie. Teolodzy powiadają, iż duża część jego wyznawców jest czarnoksiężnikami, reszta zaś zajmuje się manipulacją zwykłymi ludźmi. Medalion, który miał ów czarodziej na drodze, to znak jego kultu. Wszechwidzące oko w płomieniu... Staneliśmy im na drodze, nie spoczną dopóki nie dopełnią swego planu.
__________________ Didn't you read the tale Where happily ever after was to kiss a frog? Don't you know this tale In which all I ever wanted I'll never have For who could ever learn to love a beast? |
| |
| | #157 |
![]() | Janna odetchnęła z ulgą, gdy Andres schował miecz. Podbiegła do okna i zasłoniła zasłony. -Proszę nie zadawać już pytań. Ściany mają uszy. Zwłaszcza w dzielnicy magii. Spieszmy się nie ma czasu na pogawędki. Tak jak powiedziałam. Spotykamy się w Wielkim Parku. Janna i Andres wyszli na zewnątrz. Czarodziejka zamknęła drzwi i udała się szybkim krokiem w kierunku północnego garnizonu. * * * Felix szedł w dół miasta zatłoczoną Burgen Bahn. Dzwony świątynne w mieście wybiły południe. W środku dnia miasto tętniło życiem. Ludzie spieszyli się, aby załatwić sprawy codzienne, zrobić zakupy czy zjeść obiad, przerywając pracę. Felix kierując się w dół miasta, zachowywał szczególne środki ostrożności po ostatnich wydarzeniach. Niewiadomo czy spadła na niego łaska Ranalda Gracza, czy też po prostu przypadek, lecz w tłumie dostrzegł mężczyznę wsiadającego do dorożki z tatuażami na policzkach. Człowiek ubrany w czarną tunikę z pewnością nie pochodził z Imperium.
__________________ God Hate Us All ! Wróciłem do żywych mili Państwo. |
| |
| | #158 |
![]() | Andres przez chwilę śledził Janne, by sprawdzić, czy czasami nie knuje czegoś przeciwko niemu. Odszedł kilkadziesiąt metrów za nią, po czym wrócił pod dom , aby zaczekać na Felixa. Mam nadzieję, że nie dał sie złapać i szybko wróci... Jak powiedziała Janne nie jesteśmy tu bezpieczni. Andres wyostrzył swoje zmysły i rozglądał się co jakiś czas,by nikt go przypadkiem nie zaszedł z nie nacka. Spokojnie czekał jakiś czas. Kiedy Felix się nie zjawił, ruszył w stronę Wielkiego Parku. Pierwszy raz był w Middenheim, dlatego pytał o drogę przechodniów. Kiedy dotarł na miejsce, wybrał sobie pozycje, z której miał widok na cały park, a która nie zdradzała otwarcie jego położenia. Rozglądał się spokojnie i wyczekiwał towarzyszy.
__________________ Oddajmy im wszystko to, co do nich należy- krew dla boga krwi!... ;) no i śmierć samobójcom Ostatnio edytowane przez Andres : 01-21-2008 o 22:04. |
| |
| | #159 |
![]() | Czyżby się szczęście w końcu do mnie uśmiechnęło… W tym tłumie dorożka pewnie nie pojedzie szybciej niż Ja na piechotę. Najpierw się rozejrzał dokładnie czy nie ma innych podejrzanie wyglądających typków lub skąd mógł wyjść człowiek z tatuażami na twarzy, po czym ruszył za dorożką.
__________________ i tak umrzesz, więc po co odwlekać nieuniknione |
| |
| | #160 |
![]() | Joachim ze spokojem i pewnego rodzaju rezygnacją wpatrywał się tym razem w swoje buty, a raczej w ubrudzony błotem czubek jednego z nich. Z pozoru całkowicie pochłonięty był tą trywialna sprawą w rzeczywistości intensywnie myślał nad tym co przed chwilą usłyszał od Calien na temat Tzeentcha. Jeśli jest on mistrzem manipulacji i potrafi zawładnąć umysłami każdego, to co może zrobić ktoś taki jak ja? Niemal nic nie wiem o magii. Ot tyle ile jestem w stanie wywnioskować z efektu rzuconego czaru. Nic ponad to. A na dodatek jego plany zgodnie z tym co powiedziała Calien mogą czekać na realizację cale lata. On ma tyle czasu, my nie. Przyjdzie nam zdechnąć w tej norze. Ale zaraz, skoro jest panem czasu, to wie co się wydarzy i w takim razie wie co zrobić, by osiągnąć swój cel. Czyli tak czy siak opór jest bezsensowny bo i tak w rozrachunku końcowym i tak przegramy. Nie! Coś mi tu nie pasuje! Zwadźca powoli wstał i przeszedł parę razy od ściany do ściany. Po chwili przystanął i w końcu odpowiedział czarodziejce. -Być może wiele z tego co powiedziałaś jest prawdą, ale na pewno nie wszystko. Tzeentch może być władcą czasu, ale nie może znać przyszłości, ani tym bardziej nie może zmieniać naszego przeznaczenia. Sami odpowiadamy za swój los, nikt inny. A każdemu, kto spróbuje wetknąć łapy w mój los poprzetrącam te łapy! Poza tym, gdyby widział i znał przyszłość, to mógłby planować swoje działania na podstawie tego. A gdyby tak było, to jego wyznawcy objęliby panowanie nad całym światem, nie musieliby się ukrywać jak szczury po kanałach. Nie wiem czy mam rację, ale to podpowiada mi logika, Bo i po co niby miałby on ciągnąc ten konflikt między bogami, skoro wiedziałby jak postąpić już na starcie? Nie widzę w takim zachowaniu ni krztyny sensu.-
__________________ Jeśli masz zamiar wznieść miecz, upewnij się, że czynisz to w słusznej sprawie. Armia Republiki Rzymskiej Moje gg: 8819833 Ostatnio edytowane przez John5 : 01-22-2008 o 19:32. |
| |
| Reklama |
| |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [Warhammer I] "Purpurowy Cień Śmierci" | DrHyde | Archiwum sesji Warhammer | 39 | 03-20-2008 06:28 |
| "Cienie Doliny Sedgemoor" LARP Warhammer, 26-26.08 Wrocław | nika | Konwenty oraz forumowe zloty | 0 | 07-14-2007 10:55 |
| [sesja] "Bezowocne noce" - Warhammer 40k | Azazel | Archiwum sesji Innych | 18 | 01-18-2006 09:16 |
| [komentarze] "Bezowocne noce" - Warhammer 40k | Azazel | Archiwum sesji Innych | 7 | 01-03-2006 18:28 |
| "Warhammer nieco inaczej" | Fistus | Warhammer Fantasy Role Play | 10 | 04-01-2005 18:29 |