![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Archiwum sesji Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami) |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #191 |
![]() | Feliks cudem uniknÄ… cuchnÄ…cych odpadków. WyciÄ…gnÄ… w stronÄ™ okna rÄ™ke w wymownym geÅ›cie i gÅ‚oÅ›no zwymyÅ›laÅ‚ gospodyniÄ™. IdÄ…c za Maxem uważnie siÄ™ rozglÄ…daÅ‚ próbujÄ…c zapamiÄ™tać drogÄ™ do placu gdzie siÄ™ spotkali. ZaÅ›miaÅ‚ siÄ™ taksami jak wszyscy na widok sceny, jaka wydarzyÅ‚a siÄ™ przed karczmÄ… jednak po chwili przypomniaÅ‚ sobie jak niejednokrotnie cyrkowcy z rożnych grup opowiadali ze czÄ™sto spotykali siÄ™ z podobnymi reakcjami przyszÅ‚ych teÅ›ciów czy pracodawców, kiedy próbowali osiąść na staÅ‚e. SpojrzaÅ‚ ponownie na uciekajÄ…cego mężczyznÄ™. WiÄ™cej szczęścia nastÄ™pnym razem. I może mniej piwa to ciÄ™ tak szybko niepogodni hehe… Gdy weszli rozejrzaÅ‚ siÄ™ ciekawie po karczmie luboÅ›ciÄ… wciÄ…gnÄ… znany z wielu innych karczm zapach. - Dla mnie tez piwo do tego – wciÄ…gnÄ… unoszÄ…cy siÄ™ z kuchni zapach – tÄ… przepysznÄ… zupÄ™, co siÄ™ w kuchni waży, chleb i jakÄ…Å› pieczeÅ„ byle nie kurczaka. W takÄ… pogodÄ™ włóczyć siÄ™ po nieznanym mieÅ›cie? Też ma pomysÅ‚y. Pewnie siÄ™ zaszyÅ‚ w jakiejÅ› karczmie teraz pije jakiegoÅ› grzaÅ„ca. - Co racja to racja niebezpiecznie jest siÄ™ włóczyć po mieÅ›cie. Mnie siÄ™ wydaje, że zaszyÅ‚ siÄ™ w jakiejÅ› karczmie by przeczekać tÄ™ cholernÄ… ulewÄ™. Ja na jego miejscu bym tak zrobiÅ‚ i w sumie my tak też powinniÅ›my zrobić.
__________________ i tak umrzesz, więc po co odwlekać nieuniknione |
| |
| Reklama |
| |
| | #192 |
![]() | Andres w przemoczonym do cna ubraniu skierowaÅ‚ siÄ™ do „Oręża Templariusza”. Sporych rozmiarów piÄ™trowy przybytek okazaÅ‚ siÄ™ nie takim tanim miejscem. SÅ‚użący zabraÅ‚ od Andresa mokry pÅ‚aszcz i powiesiÅ‚ go na wieszaku znajdujÄ…cym siÄ™ na Å›cianie po lewej stronie. ZapadÅ‚a cisza. Andres szybko zorientowaÅ‚ siÄ™ w czym problem. Wszyscy patrzeli dziwnie na niego. Nawet trubadur przestaÅ‚ grać na lutni. Pomieszczenie byÅ‚o sporych rozmiarów. Na Å›cianach wisiaÅ‚y różnego rodzaju bronie od mieczy po dwie jaskrawo pomalowane kopie. Pod kominkiem po prawej, koÅ‚o okna staÅ‚a piÄ™kna zbroja ze zdobieniami w postaci motywów kultu Ulryka i narzucona na wierzch skórÄ… wilka. Na Å›rodku znajdowaÅ‚y siÄ™ schody na piÄ™tro. Na wprost cztery otwarte alkowy i wejÅ›cie do kuchni. Strój Andresa wyraźnie nie pasujÄ…cy do mody Middenheimskiej, wzbudziÅ‚ nie maÅ‚e zainteresowanie i lekkie uÅ›miechy na twarzy zgromadzonych. SÅ‚użący zdecydowaÅ‚ szybko zaÅ‚agodzić sytuacje. Jego decyzja byÅ‚a poparta dodatkowo osobÄ… kilku żoÅ‚nierzy Å›wiÄ…tynnych, którzy z niesmakiem przyglÄ…dali siÄ™ przybyszowi. MogÅ‚y by wyniknąć kÅ‚opoty. SÅ‚uga podbiegÅ‚ do Andresa. -Alkowa już czeka Panie… PoprowadziÅ‚ Andresa do otwartej alkowy. ZasÅ‚oniÅ‚ szybko kotarÄ™. Na sali znów zawrzaÅ‚y rozmowy i dźwiÄ™k lutni. SÅ‚uga popatrzyÅ‚ na przybysza. -Nie chce tu żadnych kÅ‚opotów. Czego Pan sobie życzy? -Obfity ciepÅ‚y posiÅ‚ek. To wszystko na razie. SÅ‚użący chwilÄ™ zastanawiaÅ‚ siÄ™ chyba nad stanem majÄ…tkowym Andresa. OdszedÅ‚ jednak zasÅ‚aniajÄ…c kotarÄ™. ChwilÄ™ po tym do zasÅ‚oniÄ™tej alkowy wróciÅ‚ sÅ‚uga z posiÅ‚kiem. Zapach jedzenia uderzyÅ‚ w Andresa, przypominajÄ…c mu brutalnie o tym jak bardzo jest gÅ‚odny. SÅ‚uga postawiÅ‚ na stole żur z kieÅ‚basÄ… i jajem, pierogi po kislevsku, pół bochenka chleba i butelkÄ™ wina. -Za posiÅ‚ek należy siÄ™ osiem koron. Czy zostaje Pan na noc? Gdy Andres usÅ‚yszaÅ‚ pytanie sÅ‚użącego, mężczyzna siedzÄ…cy na drugim koÅ„cu sali, obdarowaÅ‚ go spojrzeniem. ![]() Ubrany w brÄ…zowy habit mężczyzna z tatuażem na policzku, przyglÄ…daÅ‚ siÄ™ przez chwile po czym zwiesiÅ‚ wzrok na talerzu z zupÄ…. * * * -Dla mnie Ulf kaszy z miÄ™sem. Dorzuć do tego kilka ogórków, bochen chleba i wino. –PowiedziaÅ‚ Max, rozglÄ…dajÄ…c siÄ™ po pomieszczeniu. -SiÄ™ robi! Ursula! Zamówienie do alkierza, ale już! –RyknÄ…Å‚ na całą salÄ™ Ulf. -WyÅ›mienicie... -WyszeptaÅ‚ Max. Ulf ruszyÅ‚ w kierunku drzwi za kontuarem i wszedÅ‚ do pomieszczenia za nimi. SÅ‚użąca pobiegÅ‚a zaraz za nim. Max zbity z tropu nagÅ‚ym pytaniem o Andresa rzekÅ‚ oburzony. -Teraz siÄ™ wam o nim przypomniaÅ‚o! Nie wracamy do niego dopóki ulewa nie zelżeje. Raczej siÄ™ na to nie zanosi, wiÄ™c przenocujemy tu u Ulfa. Rankiem poszukamy waszego towarzysza. Mam nadzieje, że takie rozwiÄ…zanie siÄ™ wam podoba? Mojego wspólnika jeszcze nie ma. Możemy spokojnie zjeść. Max ruszyÅ‚ w kierunku drzwi w głębi sali, zaraz obok kominka i grajÄ…cego na dudach krasnoluda. Strażnicy zaczÄ™li siÄ™ gromko Å›miać i szeptać coÅ› do siebie. Max przepchaÅ‚ siÄ™ do drzwi alkierza i wszedÅ‚ do Å›rodka. Calien, która szÅ‚a zaraz za nim, zostaÅ‚a zaczepiona przez upitego strażnika jakże elokwentnym pytaniem: -Tee...dziesinko...Å‚adny tyÅ‚eszek,,,usiÄ…ziesz mi na kolano!?
__________________ God Hate Us All ! Wróciłem do żywych mili Państwo. |
| |
| | #193 |
![]() | Cholera gdzie mnie nogi poprowadziły? Miałem nie zwracać na siebie uwagi, a w tym przypadku nastąpiła kompletna porażka. Wszyscy wiedzą jak wyglądam i Ci który mnie szukają z łatwością mnie odnajdą. Nie mogłem pójść i trafić do karczmy o bardziej odpowiednim poziomie i odpowiedniejszej atmosferza, a przedewszystkim tańszej? Andres wiedział, że nie zna miasta i zdawał sobie sprawę, że to jedyne miejsce gdzie wie, że można kupić ciepły posiłek. Do alkowy wszedł sługa z jedzeniem, Andres nie spuszczał z niego oczu, lecz gdy usłyszał cene posiłku to ręce mu opadły, natomiast gdy usłyszał o propozycji noclegu otworzył szeroko buzie. Ooooo. No to żyje jak prawdziwy król, już nie pamiętam kiedy tak za szalałem. Najprawdopodobniej nigdy w życiu na raz tyle pieniędzy nie straciłem. Andres płacąć spojrzał w kierunku ciekawskiego gościa gospody - Proszę o to zapłata, jesli chodzi o noclego to niestety, nie mogę zostać. Jestem przejazdem, posile się i ruszam dalej w drogę. Wie pan, ciężkie jest życie handlarza. Wkońcu upragniony posiłek... zaczął jeść.... Zjem zupę i pierogi, a chlebi i wino schowam na później. Ciekawe, czemu się przygląda mi tak uważnie ten człowiek. Czy to wina tylko mojego ubioru, czy jednak coś więcej? Może się czegoś dowiem. Po skończonym posiłku, Andres przydział mokry płaszcz i ruszył w kierunku stolika gdzie siedział mężczyzna w habicie. - Przepraszam panie. Zauważyłem, że mi się przyglądacie z uwagą. Czy my się już gdzieś nie spotkaliśmy?
__________________ Oddajmy im wszystko to, co do nich należy- krew dla boga krwi!... ;) no i śmierć samobójcom Ostatnio edytowane przez Andres : 02-06-2008 o 16:38. |
| |
| | #194 |
![]() | Calien zdziwiła sie nieco uniesieniem Maxa. Poczuła jak skórę na karku przeszywa mały dreszcz. Wiedziała jednak, że ma racje. Tak... Wrócimy tam wszyscy razem. Byle by sie w nic nie wplątał i nie zapadł sie pod ziemie. Pomyślała przez chwilę, po czy ponownie zwróciła się do gospodarza. -Jeśli mogę domówić jajecznicę z warzywami i boczkiem oraz kawałek pieczywa i zsiadłe mleko do tego- uśmiechnęła sie delikatnie do gospodarza. Kiedy Maksymilian ruszył w stronę alkierza Calien podążyła za nim. Chciała już przekroczyć próg sali, kiedy została zaczepiona przez podpitego strażnika. Spojrzała na niego uśmiechając się nieco figlarnie. - Może i ładny, ale nie dla twoich łapsk. Obejdziesz sie smakiem, zapewne nie pierwszy raz- ponownie na jej twarzy zawitał delikatny uśmiech tym razem rozbawienia. Nie czekając na reakcję mężczyzny ruszyła ponownie w kierunku alkierza. Zabawy im sie zachciewa. Ma mnie za jakąś panienkę z dzielnicy czerwonych latarni czy co?
__________________ Didn't you read the tale Where happily ever after was to kiss a frog? Don't you know this tale In which all I ever wanted I'll never have For who could ever learn to love a beast? |
| |
| | #195 |
![]() | Feliks uÅ›miechnÄ… siÄ™ na ciÄ™ta uwagÄ™ Calien… A może na fakt ze nie bÄ™dÄ… musieli jeszcze dziÅ› w tym przeklÄ™tym deszczu uganiać siÄ™ za zgubionym gdzieÅ› Andresem. WszedÅ‚ za swoimi towarzyszami do alkierza i dokÅ‚adnie zawarÅ‚ za sobÄ… drzwi. RozejrzaÅ‚ siÄ™ dokÅ‚adnie po pomieszczeniu szukajÄ…c wzrokiem możliwoÅ›ci ucieczki lub też miejsca skÄ…d mógÅ‚by nadejść jakiÅ› niespodziewany atak. - A zatem jest pan pewien tego miejsca panie Maxie? RzuciÅ‚ od niechcenia Feliks chcÄ…c zacząć rozmowÄ™ i zakoÅ„czyć jakoÅ› nieprzyjemnÄ… chwile milczenia jak zapadÅ‚a po wejÅ›ciu wszystkich po zamkniÄ™ciu drzwi. UsiadÅ‚ siÄ™ cieżko na krzeÅ›le zrzuciÅ‚ z siebie plecak i wszelkie niepotrzebne obciążenie. Delikatnie rozmasowaÅ‚ zdrÄ™twiaÅ‚e prawe ramie. Taka pogoda i nadmiar wrażeÅ„ chyba nie sÅ‚użą gojeniu siÄ™ ran. PrzeklÄ™ci kusznicy. Delikatnie spróbowaÅ‚ zajrzeć pod opatrunki by sprawdzić czy rana na nowo nie zaczęła krwawić.
__________________ i tak umrzesz, więc po co odwlekać nieuniknione |
| |
| | #196 |
![]() | Joachim kolejny raz tego dnia pogrążył się w ponurych rozmyślaniach na temat tego, co spotkało go na ulicach miasta. Jak duże są szanse na wyniesienie głowy cało z tej kabały? Zapewne niewielkie, jeśli wsiąść pod uwagę, że za wroga mamy tak niebezpieczna grupę jaką tworzą kultyści Tzeentcha. Wiele też będzie zależeć od tego, czy łowca mówi nam prawdę. W końcu nie możemy dowiedzieć się na chwilę obecną, czy nas aby nie okłamuje. Równie dobrze może być członkiem innego ugrupowania kultystów, w końcu oni ponoć walczą również między sobą. Janna niemal na pewno jest przeciw nam, chciała nas uspokoić mówiąc, że wyciągnie nas z celi. Mogę jedynie domyślać się jej celów, ale zapewne nie są one dla nas korzystne. Jest jednak coś, co może stanowić przeszkodę nie do obejścia. Arcymag Helseher. Jeśli też należy do wyznawców Tzeentcha, to nie mamy szans na sukces. Z kolei jeśli nie należy, to czy nie orientuje się w tym co dzieje się w mieście? Nagle z zamyślenia wyrwało go pytanie strażnika skierowane do Calien. Zdenerwowała go ta zuchwałość i grubiańskość. Na tyle, że gotów już był zrugać mężczyznę. Zanim jednak zdążył rzec choć słowo czarodziejka sama odpowiedziała gburowi słowami o wiele bardziej dyplomatycznymi od tych jakich zamierzał użyć Joachim. Zwadźca wzruszył ramionami i podążył za resztą w stronę alkierza.
__________________ Jeśli masz zamiar wznieść miecz, upewnij się, że czynisz to w słusznej sprawie. Armia Republiki Rzymskiej Moje gg: 8819833 |
| |
| | #197 |
![]() | Strażnik chciaÅ‚ coÅ› jeszcze powiedzieć, ale z wysiÅ‚ku padÅ‚ gÅ‚owÄ… na blat na co otaczajÄ…cy go ludzie buchnÄ™li gromkim Å›miechem. Wszyscy zaraz za Maxem weszli do pomieszczenia w którym znajdowaÅ‚ siÄ™ stolik na sześć osób, szafka z kuflami, dzbanami i miskami na półkach. Åšciany ozdobione obrazami przedstawiajÄ…cymi morskie pejzaże i statki. Na Å›cianie naprzeciw drzwi wisiaÅ‚ ster od jakiegoÅ› statku z marynarskim kapeluszem. Wszyscy usiedli wygodnie na krzesÅ‚ach. Max usiadÅ‚ obok Calien. Naprzeciw Joachim i Felix. Dwa miejsca na koÅ„cach stoÅ‚u zostaÅ‚y wolne. Max popatrzyÅ‚ na Calien i uÅ›miechnÄ…Å‚ siÄ™ po czym rzekÅ‚ w kierunku Felixa: -Teraz możesz nam opowiedzieć coÅ› na temat tropu, na który wpadÅ‚eÅ›. W momencie gdy skoÅ„czyÅ‚ mówić, rozlegÅ‚o siÄ™ pukanie do drzwi. Max rzuciÅ‚ gÅ‚oÅ›ne „wejść” i popatrzyÅ‚ na drzwi, które otworzyÅ‚y siÄ™ powoli. W wejÅ›ciu stanÄ…Å‚ wysoki mężczyzna. Ubrany w zgniÅ‚ozielony pÅ‚aszcz z kapturem, brÄ…zowy wams, czarne weÅ‚niane spodnie i takież jeździeckie buty z ostrogami, które zadźwiÄ™czaÅ‚y w stycznoÅ›ci z podÅ‚ożem. ÅšciÄ…gnÄ…Å‚ czarne, skórzane rÄ™kawice, nabijane ćwiekami. Jego brÄ…zowe rozwichrzone na wietrze wÅ‚osy, zlewaÅ‚y siÄ™ kolorem wamsu. Na szyi bÅ‚yszczaÅ‚ medalion ze znakiem kultu Ulryka. Joachim mimo przyglÄ…dania siÄ™, nie dostrzegÅ‚ żadnej broni, jakÄ… mógÅ‚ by posiadać przybysz. Wszyscy zamarli, gdy tajemniczy mężczyzna spojrzaÅ‚ na nich swoimi zielonym i oczyma. ![]() Jego spojrzenie byÅ‚o bardzo dziwne, miaÅ‚o w sobie coÅ› niepokojÄ…cego. Nawet Max przez chwile zamarÅ‚, lecz w koÅ„cu przemówiÅ‚. -Witaj przyjacielu. Pozwól, że przedstawiÄ™. Obok mnie siedzi Calien. Naprzeciw kolejno Joachim i Felix. –PopatrzyÅ‚ po wszystkim po czym podjÄ…Å‚ temat. –Oto czÅ‚owiek, na którego czekaliÅ›my. Mój przyjaciel z Altdorfu Xavier Dammenblatz. –Max wskazaÅ‚ na wolne krzesÅ‚o. –UsiÄ…dź proszÄ™. Zaraz po tym jak Xavier usiadÅ‚, ponownie otworzyÅ‚y siÄ™ drzwi i weszÅ‚a sÅ‚użka z tacÄ… peÅ‚nÄ… ciepÅ‚ej strawy i napitków. PostawiÅ‚a tace na stole kÅ‚adÄ…c jadÅ‚o wedÅ‚ug zamówieÅ„. SpojrzaÅ‚a ukradkiem na Felixa i uÅ›miechnęła siÄ™ pod nosem. Xavier spojrzaÅ‚ na kobietÄ™. -Dla mnie mleko lub sok… * * * W momencie gdy Andres podszedÅ‚ do mężczyzny na Sali zapadÅ‚a cisza. Andres spostrzegÅ‚ wyraźnie tatuaż na twarzy mężczyzny. Niechybnie byÅ‚ to wytatuowany mÅ‚ot. Przypuszczalnie symbol gorliwego wyznawcy kultu Sigmara, lub klechy tego Boga. Mężczyzna spojrzaÅ‚ na Andresa. -Nie Panie. Nie wydaje mi siÄ™, żebyÅ›my siÄ™ kiedykolwiek spotkali. Na sali zapadÅ‚a niezrÄ™czna cisza. Wszyscy przyglÄ…dali siÄ™ ukradkiem rozmowie, co Andres kÄ…tem oka ewidentnie wyÅ‚apaÅ‚.
__________________ God Hate Us All ! Wróciłem do żywych mili Państwo. Ostatnio edytowane przez DrHyde : 02-08-2008 o 11:31. |
| |
| | #198 |
![]() | Calien zajęła miejsce przy stole i odwzajemniła uśmiech Maxa. Rozglądała się po marynistycznie udekorowanym pokoju kiedy drzwi otworzyły się. Gdy Maksymilian przedstawił postać Calien delikatnie uśmiechnęła się i skinęła głową. Nie spuszczała wzroku z mężczyzny a jej czujność ponownie wzmogła się. Kiedy obdarzył ją spojrzeniem przeszył ją dreszcz. Co za spojrzenie... Hm...dziwnie się czuje. W ciekawych kręgach obraca się Maksymilian. Czyżby te oczy to oznaka mutacji? A jeśli tak, to co do cholery robi łowca w towarzystwie mutanta? Calien milczała w czasie, kiedy kobieta podawała do stołu. Zerknęła przez chwilę na Felixa domyślając się, że wbił swoje spojrzenie w kibić dziewczyny. Uśmiechnęła się do siebie. Przysunęła do siebie zamówiony posiłek, postawiła grzane wino obok talerza. Wzięla kubek do reki i zrobiła małego łyka przełykając powoli. - To co? Może zjemy co zamówiliśmy, a później porozmawiamy z twoim znajomym Maxie? Zwróciła się w kierunku mężczyzny -Mam nadzieje, że nie masz nam za złe ten posiłek, ale nie mieliśmy jeszcze czasu na porządną strawę. Może się poczęstujesz? Calien spojrzała na mężczyznę omijając jego chłodny wzrok.
__________________ Didn't you read the tale Where happily ever after was to kiss a frog? Don't you know this tale In which all I ever wanted I'll never have For who could ever learn to love a beast? Ostatnio edytowane przez Scarlet : 02-07-2008 o 18:40. |
| |
| | #199 |
![]() | Co się dzieje? Czemu się zrobiło tak cicho? Wszyscy mówią szeptem Andres rozejrzał się po całym pomieszczeniu, a jego wzrok zatrzymał się na niektórych osobach. Czy im chodzi o mój strój? Przecież mam płaszcz na sobie i nic mi nie widać. Nie rozumiem tych ludzi, chyba... Andres na chwile się zamyślił... chyba, że nie chodzi im o mnie. Wzrok Andresa znów zwrócił się w kierunku kapłana. Przyglądał mu się uważnie i chciał zauważyć coś, czym wszyscy tu obecni mogliby się zaniteresować. Hmm.... nie wiem o co mi chodzi, ale nie będę już zwracał na siebie nie potrzebnie uwagi - Proszę o wybaczenie, nie będę już przeszkadzał panu w posiłku. Żegnam pana. Szybkim krokiem udał się na zewnątrz, przeszedł kilka kroków i skręcił w zarośla. Z tego miejsca postanowił obserwować budynek i oczekiwał wyjścia kapłana. On musi wiedzieć coś więcej. Być może się myle, ale muszę się upewnić. Bez powodu tak na nas by się nie patrzyli i wydaje mi się, że ja tego nie jestem przyczyną. Poczekam tu na niego.
__________________ Oddajmy im wszystko to, co do nich należy- krew dla boga krwi!... ;) no i śmierć samobójcom Ostatnio edytowane przez Andres : 02-07-2008 o 18:50. |
| |
| | #200 |
![]() | Więc to jest ten jego wspólnik? Hmm... ciekawe. Zwadźca dokładnie zlustrował wzrokiem nowo przybyłego. Ku własnemu zdziwieniu znajomy łowcy zdawał się nie mieć przy sobie broni. Mag? Niemożliwe. Żaden z czarodziei nie nosiłby symboli Ulryka, a tym bardziej nie współpracował by z łowcą czarownic. Wtedy właśnie podano zamówione wcześniej jedzenie, i w alkierzu rozeszła się smakowita woń pieczonego mięsa, kaszy i jajecznicy na boczku. Joachim szybkimi, oszczędnymi ruchami poporcjował mięso i spróbował pierwszego kęsu. Po chwili skinął lekko z zadowoleniem głową, zaserwowane danie było lepsze niż się spodziewał. Jadał już może smaczniejsze rzeczy, ale trzeba było przyznać tutejszemu kucharzowi, że zna się na swym fachu. W międzyczasie Joachim spoglądał na ubranie przybysza starając się dopatrzyć wybrzuszeń lub zgrubień sugerujących o ukrytej broni. Nie chce mi się wierzyć, że ktokolwiek może podróżować po mieście bez żadnej broni. Przecież to samobójstwo. Równie dobrze można sobie zawiesić na szyi tabliczkę głoszącą "Jestem bezbronny. Możesz mnie łatwo okraść." -Mości Xavierze przejdźmy może od razu do rzeczy. Zgodnie z tym co powiedział przed chwilą Maximilian wiecie coś na temat, który bardzo nas interesuje. Jak podejrzewam, również i pan ma na pieńku z tą organizacją. Co czyni nas może nie przyjaciółmi, ale sojusznikami na czas rozprawienia się z zaistniałą sytuacją. Tak więc proszę nam opowiedzieć. Na co dokładnie pan natrafił.- Zwadźca spojrzał prosto w zielone oczy Xaviera. Jego wzrok był odrobinę drażniący, ale Joachim powstrzymał się od odwrócenia głowy i z pozorną nonszalancją odłożył sztućce na bok.
__________________ Jeśli masz zamiar wznieść miecz, upewnij się, że czynisz to w słusznej sprawie. Armia Republiki Rzymskiej Moje gg: 8819833 |
| |
| Reklama |
| |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| WyglÄ…d | |
| |
Podobne wÄ…tki | ||||
| WÄ…tek | Autor wÄ…tku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [Warhammer I] "Purpurowy Cień Śmierci" | DrHyde | Archiwum sesji Warhammer | 39 | 03-20-2008 06:28 |
| "Cienie Doliny Sedgemoor" LARP Warhammer, 26-26.08 Wrocław | nika | Konwenty oraz forumowe zloty | 0 | 07-14-2007 10:55 |
| [sesja] "Bezowocne noce" - Warhammer 40k | Azazel | Archiwum sesji Innych | 18 | 01-18-2006 09:16 |
| [komentarze] "Bezowocne noce" - Warhammer 40k | Azazel | Archiwum sesji Innych | 7 | 01-03-2006 18:28 |
| "Warhammer nieco inaczej" | Fistus | Warhammer Fantasy Role Play | 10 | 04-01-2005 18:29 |